Archiwa tagu: związek

Smoke

A Ty ile zapłacisz za swoje marzenia ?

Przewracam kolejną kartkę dokumentu składając podpis pod operatem szacunkowym. Dyrektor biura T. stoi nade mną i sprawdzą swoim okiem czy oby nie pominęłam żadnej strony. Robię mu przysługę tym tematem, bo gdy finansowanie klienta idzie na mnie(moje nazwisko) teoretycznie ja powinnam mieć z tego prowizję, a praktycznie dostanie ją T.

Z czystej ciekawości czytam opis okolicy i dokumenty od kredytu. Niesamowite jest to, że kupując mieszkanie, kupujesz swoje marzenie. Własny kąt jest dla każdego człowieka stacją do której dąży. Jedni dostają w spadku, drudzy mają zapewnioną pomoc od rodziców, a trzeci jeszcze ciężko harują. To nie jest takie proste. Wydawałoby się,że marzenia nie można wziąć na kredyt i go potem spłacać. Spłacać każdego miesiąca, przez wiele szczodrych lat z presją noszenia na sobie ciężaru zobowiązania.

A jednak.

Marzenia kosztują jak wszystko inne. Żeby cokolwiek mieć musisz zapieprzać. Chyba, że jesteś obciążony bogatym zawodem „córki” lub „syna”. Wtedy nie poczujesz życia, bo na starcie już jest straciłeś.

Za darmo możesz tylko dostać w pysk albo kiepski seks na Mazowieckiej. 

***

Koniec zimy. Zmiana biura mojej firmy i otoczenia.

Wielka lutowa rekrutacja zakończyła się powodzeniem i nowe twarze na dłużej zasiadły na swoich początkujących stanowiskach. Pojawiła się Pani typu szara myszka- wiecznie z boku, Pan Tata zawsze otwarty i jeden przemądrzały grubasek. Nigdy nie miałam nic i nie mam do osób otyłych, ale 99.9 % puszystych facetów mądrzy się. Nie lubię takich osób, więc szybko go gaszę, w końcu jestem dłuższa stażem, więc mogę. A co!
Wybieram sobie miejsce na swoje biurko. Najlepiej pod oknem, ale nie mam pewności czy ktoś już sobie tam miejsca nie zarezerwował. Podpytuje N. (mojego szefa, a jednocześnie kolegę) -Wy tu będziecie siedzieć czy tu będzie wolne? Nie ukrywam,podoba mi się widok na Warszawskie ulicę.
-Bierz, nasz pokój zaraz będzie gotowy. Na chwilę tutaj jesteśmy. Pomyśl na kogo chcesz mieć widok, czy na chłopaków czy na okno.
- Jedno i drugie z czasem stanie się mniej atrakcyjne.
-Zgadza się.- uśmiecha się lekko.
- Biorę pół na pół !
Brązowe biurko, słońce lekko wpadające z rana na dokumenty, odpoczynek dla oczu, reset dla mózgu, cały open space w moim zasięgu. Wszyscy za mną , nikt przede mną. Lubię to.

Kobieta kot zawsze znajdzie dla siebie odpowiednie miejsce, czy to w pracy, czy tu boku dobrego mężczyzny. Zawsze.
Jeśli nie znajduje znaczy, że nie chce.

***

Leżała koło mnie tego wieczoru całkiem niewinna. Próbowałam skupić myśli na koncepcjach ekonomii teorii zarządzania, ale nie mogłam. Literki, słowa mieszały się jak dzieci w gromadce. Czytałam dwa wersy do końca i od początku. Nawet nie wiedziałam kiedy zleciała prawie godzina, odkąd czytałam jedną i tą samą stronę.
Zawsze gdy śpi wygląda dziewczęco. Zasypiając ma lekki grymas, który po bliższym zapoznaniu można łatwo skojarzyć z jej upartym charakterem i niezależnym podejściem do świata. Samotna wilczyca…Nikt jej nic nie może powiedzieć, nikt jej nic nie może zarzucić, nie można jej zatrzymać – cała A.
Odłożyłam papiery. Poszłam do łazienki by zmyć jak najszybciej makijaż i szybko dołączyć do Niej. Przebrałam się w piżamkę i weszłam do łóżka. Od razu zauważyła moją obecność i zaakcentowała muśnięciem swoich warg tak jakby przez sen. Kocham ją. Kocham Ją jak nikogo innego nie kochałam. Nasza miłość jest trudna i dopiero kiełkuje, ale w cudowny sposób. Splątałyśmy jak zwykle nóżki. Schemat „ona na mnie, a ja w nią” jest grany co wieczór, zazwyczaj z Buldogiem koło głowy w pakiecie.
Położyłyśmy głowy obok i oddychałyśmy swoim powietrzem. Ja zamknęłam oczy by zatrzymać chwilę. Chwilę, która wsiąknęła we mnie, kopnęła i wycisnęła łzy. Jestem emocjonalnym wrakiem, ale przysięgam, że łatwo tej dziewczyny nie opuszczę. 
Chcę.
Ją.
Tylko.

_____ _____ _____ _____

Przepraszam, że nie potrafię się rozdwoić, ale mam brzydką cechę zwaną perfekcjonizmem.
Wszystko co robię pochłania mnie całą.
Najpiękniejsze momenty wole przeżywać, bo pamiętajcie, że świat nie potrzebuje romantyków, którzy zaraz to po miłości chwalą się Nią w około. Miłość nie unosi się pychą.
Wy też zachowajcie ją dla siebie, bo tylko wtedy to ma sens.

Reszta pryśnie jak bańka.

Do usłyszenia wkrótce.

K z w

Naprawdę na dużo mnie stać.

Leżymy w tym łóżku,a ja nie chce odejść.
Doskonałość jej twarzy powoduje,że chce się
w niej zanurzyć. Piękna i niewinna.
Nie chce czekać, uwielbiam Ciebie taką niespodziewaną.
Twoje oczy takie smutne
przyjęły mnie nieskromnie i nim usnę chce Cię mieć na sobie.
Rozbroiłaś mnie na małe tysiąc kawałków.
I ja wcale tego nie chciałam.
Wcale o to nie prosiłam,ale
gdy Ty teraz leżysz obok mnie naga, w oczach z czułością, a
w dłoniach z oddaniem, wiem,że niczego bardziej nie pragnę na dany moment niż podarować Ci cały świat.
Jeśli zażyczysz sobie gwiazdy, to przeskoczę przez płot do sąsiada by mu je skraść.
Jeśli zapragniesz księżyca, to ukradnę linę Bruce’owi wszechmogącemu i przyciągnę go do Ciebie.
Zawołasz mnie o światło, to podpalę dla Ciebie miasto byś je ujrzała.
Krzykniesz o wiatr, będę za nim ganiać, a prosząc o wodę wrzucę Cię w ocean namiętności.
Kochanie jesteś tego warta.

Jak śpiewał Rojek naprawdę na dużo mnie stać. I chociaż imię twe niczym świeży letni owoc, widnieje w mych wpisach, to Malinka ma wiele innych smaków…

Na zegarku 2:31, emocje nie chcą spać i nie powinny czekać.

Zaryzykowałam, a teraz idę po zwycięstwo…

CDN.

 

stylowi

50 twarzy rozstania.

Walentynkowy wieczór

Wystarczyło jedno jej zdanie wypowiedziane z czułością dwa tygodnie temu -„Chce być z Tobą w ten dzień”  obym poświęciła kilka chwil i przygotowała wyjątkowy wieczór specjalnie dla niej.

Już dużo wcześniej wiedziałam gdzie chciałaby iść,więc usiadłam w styczniowy wieczór przed laptopem i zakupiłam dwa bilety na premierę 50 shades of Grey. Tak, tej erotycznej ekranizacji powieści zgorzkniałych kur domowych. Dwa lata temu kiedy kupowałam pierwszą cześć trylogii, obiecałam,że zabiorę ją na to. A ja dotrzymuje słowa.

Choćby nie wiem co, dotrzymuję.

Zakupiłam w Almie białe musujące wino, malutkie białe różyczki oraz trochę słodyczy dla słodyczy w ustach. Po ciężkim tygodniu w pracy oraz trudnych egzaminach na uczelni z którymi spotkałam się na pierwszej sesji w mym życiu musiałam o wszystkim pomyśleć zawczasu gdyż później mogłoby mi to wypaść z myśli.
Przyjechała jak zwykle punktualnie,a jak jak zwykle punktualnie miałam dziesięć minut poślizgu. Otworzyłam jej drzwi w seksownie obcisłym czarnym body i czarnych rajstopach z koronką. Oczywiście jej, mój niepełny strój wcale nie przeszkadzał. Złapała mnie delikatnie za biodra, przywitała miło i poszła czekać w dużym pokoju aż księżniczka będzie gotowa. Dołożyłam do swojego stroju krótkie szorty, czarne obcasy i na to wszystko kremową marynarkę, która dodawała mnóstwa elegancji. Byłam gotowa.
„Jak zwykle seksownie i z klasą” -skwitowała patrząc na mnie od góry do dołu. Zostawiłam ślad szminki w podziękowaniu na jej nosku i poszłam po wino. Przez trzydzieści minut scalałyśmy nasze słowa, by opowiedzieć jak najwięcej przeżyć z minionych dni.

O 22.20 rozpoczął się seans. Oczywiście spotkałyśmy tabuny par podnieconych pójściem do kina na tak rzekomo „mocny film”. Abstrahując od wszystkiego nie krytykuje tej pozycji filmowej aczkolwiek też nie polecam. Poszłam na niego z dwóch powodów, pierwszy była Ona , a drugim chęć spojrzenia na słowa Pani E L James, kadrami filmu. Sama lektura w sobie bardzo zaciekawiła mnie kontekstem i sposobem myślenia Pana Grey’a, jego podejściem do kobiet. Nie mniej jednak zawiodłam się adaptacją. Fabuła filmu pokazała faceta z zaburzoną seksualnością, na którego nie spojrzałaby Panna Steel gdyby nie otoczka prestiżowego życia i fantazji erotycznych.
-Ej Mała-szepcze A. przysuwając mi się do ucha -jak tak patrzę na tą Ane , gdy zagryza wargę to przypomina mi Ciebie. Ty też tak zawsze robisz.
-Wiem …jednak mi bliżej mi do cech Greya chyba…
-Masz tak jak on swoje zasady.
Pokręciłam głową.

Film trwał, a ja myślami byłam daleko poza kinem. Myślałam o swoich partnerkach wszystkich, jak i mężczyznach mego życia. Zastanawiałam się jaka będę za kilka lat, skoro w tak młodym wieku ,mam za sobą takie przeżycia. Mentalnie jestem daleko w przód. Perwersyjny film niczym mnie nie zaskoczył, a niejasne relacje postaci są dla mnie na porządku dziennym. Patrzyłam też na Nią. Na jej włosy, oczy, usta. Na to jak jej twarz zmieniła się na przestrzeni czterech lat. Tak! Czterech cholernych lat w których odkryłyśmy siebie kawałek po kawałku. Ona nie miała ze mną lekko, dopiero po dwóch latach pokazałam prawdziwą siebie. To nie było dla mnie łatwe. W krytycznych sytuacjach gdy sięgałam dna pokazywałam siebie na milion sposobów, a najpiękniejsze było to,że ona te wszystkie moje maski próbowała zrozumieć, rozgryźć, spróbować. Nie poddawała się. I przez to otrzymała najpiękniejszą nagrodę – mnie z całymi skarbami, grzechami, problemami, rozterkami, uczuciami, łzami, uśmiechami ,namiętnościami – po prostu mnie.

To było jak wpuszczenie nieznajomego do drzwi serca, do których kluczyk schowany był w sejfie na cztery spusty i czekał na odpowiedni moment. Gdyby ktoś mnie zapytał ,,A skąd wiesz,że to właśnie jej należy się kluczyk do tego skarbu, do tych drzwi ?”, odpowiedziałabym,że nie wiem. Nikt tego nie wie.

To coś jest albo tego nie ma. Cokolwiek się nie stanie, nie będę żałować tego,że oddałam się w całości osobie tak dla mnie ważnej. Gdybym tego nie uczyniła znaczy,że miłość byłaby mi obca.

-Czemu się tak na mnie patrzysz? – przerywa A. moje rozmyślania.
-Słucham?
-Coś się stało?- powtarza.
-Nic. Oglądaj Mała.

W moim życiu nie ma nic pewnego. Wybrałam jedną z trudniejszych dróg. Wskoczyłam na głęboką wodę niczym mała rybka do oceanu. Mam niepewną,ale odpowiedzialną pracę, ciężką,ale dobrą uczelnie. Balansuje pomiędzy szczytem,a dnem – nigdy złoty środek. Podobnie mam w życiu towarzyskim. Mimo to gdy już trzymam kogoś za dłoń, kiedyś patrze się w czyjeś oczy to robię to z takim przekonaniem jak nikt inny na tym świecie. Bo różnica między Tobą mną jest taka,że mi każdego dnia mi musi zależeć i wtedy ma to sens. Wychodząc z sali pokłóciłyśmy się poważnie. Wieczór miał być kontynuowany w dwóch innych miejscach , jednak odwiozłam ją do domu. Zakończyłyśmy nasz związek ostatecznie,a we mnie coś pękło.
Wróciłam w środku nocy do domu ,zdjęłam obcasy i położyłam się w eleganckim stroju na łóżku. Czułam jak krew pulsuje mi dosłownie wszędzie. Temperatura ciała wzrosła mi na tyle,że cały pokój odurzony był moimi perfumami. Telefon wibrował, a ja nie reagowałam.

Nie uroniłam ani jednej zły. Wstałam, rozebrałam się i zasnęłam.

Obudziłam się nad ranem jako inna dziewczyna…..

 

 

Bad girl

Wszystko przez oczekiwania.

Stoisz przed lustrem i patrzysz na siebie- Zadbana cera i włosy. Wybielone zęby, które podkreślają czerwień naturalnych ust. Do tego delikatny makijaż. Jest dobrze, na prawdę dobrze.

Patrzysz dalej.

Wzrokiem schodzisz niżej i poprawiasz koszulę, która opina Ci się na smukłych ramionach. Odpinasz jeden guziczek,żeby nie było tak „za sztywno”. Niech dekolt pooddycha.

Stajesz tyłem i patrzysz czy wszystko jest na swoim miejscu. Czy oby na pewno wysiłek włożony na ćwiczeniach nie poszedł na marne.

Czarne spodnie opinają to potrzeba. Do tego pasek Hermsa , modny zegarek , setki psiknięć perfum i jesteś gotowa. I co?

Liczysz pewnie,że otrzymasz to samo ? Że wszystko co robisz dla siebie wróci do Ciebie z nawiązką ? I tu się grubo mylisz. I tu się ku*wa mocno mylisz.

Nie wiem czy każda kobieta, ale na pewno większość w siebie inwestuje. Inwestuje nie tylko w fizyczność, ale w szczególności i w intelekt. Rozwija się, uczy nowych języków, zapisuje na kursy, czyta książki polecanych autorów , tylko po to by wyjść po za przeciętną. Stara się w życiu stanowić coś więcej niż szare imię i nazwisko. I jej się to udaje. Idzie do przodu, pewna siebie, reprezentując konkretny poziom. Wtedy zaczyna mieć OCZEKIWANIA i od oczekiwań się wszystko zaczyna. Zostaliśmy wychowani  w ogólnym mniemaniu,że im więcej z siebie dasz tym więcej możesz potem brać.Jednak prócz tej ideologii szybko przekonałam się,że wszystko co robimy w życiu to robimy dla siebie i chociaż nie zawsze jest to docenione to nigdy to w nas „nie zginie”.

______________________

Było ciepłe południe w zeszłym tygodniu. Podjechał po mnie pod pracę bliższy kolega. Facet przy którym mogę swobodnie rozwijać swoją pasję motoryzacyjną , bo i sam się nią pasjonuje. Fan szybkich aut, przystojny, gorsza wersja Vin Diesel’a (a może i łagodniejsza), introwertyk w jeansach i sportowej bluzie.

Tamtego dnia tego najbardziej po pracy potrzebowałam odprężenia, więc wpakowałam żakiet i torebkę na tylne siedzenie i w dwadzieścia minut znaleźliśmy się poza ruchliwym zgiełkiem centrum. Przy stadionie.

Włączyłam naszą ulubioną płytę na podróż i oparłam się na masce rękami ,a wręcz położyłam.

-O czym ty tak w tej głowie myślisz O. ?
-O Tobie…nie wiesz?
-Nie kłam. Pytam poważnie, co Ci po tej główce tak chodzi.
-Setki myśli Czerwony…setki, tysiące, a może nawet i miliony. A tak na poważniej to odpoczywam teraz psychicznie.

Podszedł do mnie skradając się niczym pies do jeża i usiadł obok na masce.

Lubi mnie bardzo i wiem o tym. Wierzcie mi albo nie, ale czekał na nasze spotkanie dwa lata chodź mieszkamy bardzo blisko siebie. Odkąd zakochał się we mnie dres z osiedla i nie mogłam go pogonić, to miałam zasadę,że nie spotkam się z nikim więcej z dzielnicy, kto nie udowodni,że ma IQ większe niż numer buta. Czerwony mocno chciał się spotkać,więc udowodnił (albo na odwrót). Pomimo mych zapewnień on nadal wierzy,że dam mu coś więcej niż przyjaźń.

-Mogę Cię o coś spytać? -Nie, nikt lepiej ode mnie nie całuje- zażartowałam patrząc na jego reakcje. -To wiem! -Czyżby?! Pytaj…. -Dlaczego nie korzystasz z okazji i jesteś sama ?

Spojrzałam się ze zdziwieniem. Nigdy nie słysząc takich pytań ze strony kolegi. Nie chce odpowiadać, tłumaczyć. I tak wie za wiele niż powinien. Zna dwie moje byłe, podwozi mnie na imprezy.

 

-Czerwony spójrz na tamtego Mercedesa- wskazuje palcem na auto, które właśnie podjechało- Tak tego nowego!
-No patrze i co?!
-Jak myślisz czy każdy może wsiąść do takiego auta?
-Wsiąść może i może, ale nie koniecznie kierować.
-Dokładnie!
- A czy takie auto można często spotkać na ulicach ? -podbijam pytania.
-Prędzej w salonach! Nie każdego na niego stać.
-Właśnie. A widzisz te niebieskie Renault Clio ? Ile takich na ulicy spotkasz?
-Kurdę z dziesięć dziennie na pewno!
-Absolutnie tak! Bo są przeciętne. A przeciętności jest pełno na ulicach. Jest łatwiej dostępna.
-I każdego na nią stać. ….

Myśli mocno przejęty moją metaforyką.

-Przepraszam,że Ci przerwę Czerwony.Nie rozum mnie źle,ale jeśli ktoś by się postarał ku*wa to mógłby jeździć Mercedesem. Tylko ludziom się nie chce,bo mają niskie oczekiwania wobec siebie i innych. Są leniwi wolą przeciętność, a umówmy się….dobre auto chce mieć też dobrego kierowce……

-Dlatego tyle Mercedesów stoi w salonach O….

-Zdałeś Czerwony ! Masz jeszcze jakieś pytania ?! ;) 

Radość wspólna

Każdy facet jest taki sam,ale nie każdy chce tylko jednego.

Są historie pisane ręką scenarzysty i te pisane ręką życia. Moja historia chodź wydawałoby się niemożliwa wydarzyła się naprawdę. Usiądź wygodnie i posłuchaj….

___________________________________

Był szalenie przystojny. Włosy czarne jak smoła, ciało lekko wyrzeźbione,a do tego obcisła biała bokserka oraz luźne jeansy zwisające z bioder. Twarz wręcz za ładna jak na chłopaka. Nosił dwudniowy zarost, miał niespełna dwadzieścia dwa lata gdy się poznaliśmy. Był synem właścicieli sklepu do którego zaglądałam zawsze po świeże pieczywo, mając sklep tuż pod nosem. Nie znałam go,ale wiedziałam o nim bardzo wiele. Wszystkie dziewczyny z podwórka się w nim kochały. Nie wiem dlaczego z tłumu jęczących na jego widok nastolatek akurat wybrał mnie-nastolatkę najbardziej obojętną na jego wdzięki.

Był Maj. Napisał do mnie pewnego wieczoru na popularnym wtedy komunikatorze -gadu gadu.Myślę,że nasza znajomość rozpoczęłaby się dużo wcześniej gdybym od razu wiedziała,że tajemniczym nieznajomym wypisującym do mnie na portalach jest właśnie on.  Byłam zaskoczona jego wiedzą na mój temat, bo wiedział dosłownie wszystko. Odkąd się mną zainteresował znał każde zdjęcie, prześledził każdy mój ruch. Był zafascynowany dziewczyną, która nie skończyła nawet 16-stu lat. Owszem jak na swój wiek byłam bardzo dojrzała,bo już wtedy miałam swoje zasady.Trenowałam taniec nowoczesny, nie paliłam, nie piłam, nosiłam podarte jeansy i skórę, a na oczach miałam tylko mascarę,i co najważniejsze….wciąż byłam młodziutką dziewczyną nieznającej bliskości mężczyzny.

Był za „stary” dla mnie. Od razu wyznaczyłam granicę naszej i znajomości i jemu to bardzo odpowiadało. Spotykaliśmy się zaledwie dwa miesiąca,ale to był intensywny okres czasu. Zakochałam się w nim,bo był inny niż wszyscy…..to było uczucie z wzajemnością. Pamiętam ten wieczór gdy znaleźliśmy się sam na sam w pomieszczeniu. Pojechaliśmy wtedy na działkę nie daleko pod Warszawą.

Leżałam z głową opartą na jego ramieniu,a on bawił się moimi włosami.Zaczęliśmy się całować, ale inaczej niż zwykle ,było namiętnej. Zdjął ze mnie białą koszulkę i przesunął mnie w poprzek łóżka. Nachylił się. a potem rozebrał się do pasa i położył się na mnie. Całował każdy mój skrawek, a ja go obserwowałam. Widziałam jego rozszerzone źrenice. …obserwowałam jego wędrujące dłonie i ręce ściskające z uczuciem moje ciało.  Kropelki potu zostały na moich piersiach.

 

On

Traktował mnie jak delikatny kwiat róży, który co dopiero wyrósł z ziemi. Był niebywale delikatny i szczery jak gdybym była jego ulubionym wierszem, a on jego twórcą. Zatrzymał się na kościach biodrowych,które uwielbiał najbardziej i zapytał „Mogę?”,a ja tylko kiwnęłam głową. Rozpiął mi spodnie ,zsunął lekko w dół ……..i ustami zajął się moją kobiecością. Nie trwało to długo,ale nam wystarczyło by odurzyć się sobą. Nie robiłam nic tamtego wieczoru,ale jemu to odpowiadało. Ja byłam szalona, a on stracił zmysły.

 

 

Radość wspólna

 

Nauczył mnie szacunku do kobiet i pokazał,że nie każdy facet chce tego samego . Miałam przed nim chłopaków swoim wieku albo tylko trochę starszych. Fascynowali się zazwyczaj swoimi kolegami, czasem piłką nożną,dziewczyna była tylko jako dodatek. Zawsze chcieli seksu. Myślę,że każda dziewczyna musi przejść takie „chodzenie za rączkę” ze swoją sympatią szkolną. Jakieś wyjście do kina, wygłupy pod blokiem i popisy przed koleżankami, która to ma fajniejszego. Ale ja zawsze w myślach byłam gdzieś tam „z przodu”, chciałam czegoś więcej i on mi to dał.

Nie byliśmy nigdy razem w kinie. Nie poznał moich rodziców. Nie znał moich przyjaciółek (chociaż one jego bardzo dobrze).

Zawsze czekał na mnie pod blokiem i jechaliśmy autem w spokojne miejsce. Rozmawialiśmy, wygłupialiśmy się , dużo opowiadaliśmy o sobie , dawkując przy tym zbędne informacje. Lubił dużo mówić o sobie jak każdy facet,ale mi to nie przeszkadzało.Mimo wszystko zastanawiałam się czemu nie chciał ode mnie seksu, jak każdy. Owszem sama wyznaczyłam takie granice, ale wiedziałam ,że on miałby największe szanse spośród innych po byciu ze mną w związku w końcu skonsumować mnie „w całości”.

Odpowiadał mi : „Bo byś uciekła. Nie należysz do lasek od pieprzenia. Ty dojrzejesz na taką kobietą przy której faceci będą chcieli się budzić. Zobaczysz. Masz coś co karze mi Ciebie celebrować. Rozumiesz? Motywujesz mnie jak żadna inna, a miałem ich trochę przed Tobą. ” I wypuszczał dym z papierosa….a palił papierosa za papierosem.

„(…) Pamiętaj kobiety w miłości prawie zawsze zbierają karty…Ty za to będziesz je rozdawała. Umiesz grać? Chodź nauczę Cię.” 

„-Nie lubię oliwek ani czarnych ani zielonych, ale Ty mi smakujesz. Smakowałabyś mi jutro, odważyłabyś się na nie ? 

-Na jutro ? Nie Robert. To nam się nie uda. Jestem za młoda dla Ciebie.  ”

Stopniowo zaczęliśmy się od siebie oddalać. Nie bolało to żadnej ze stron chodź długo po ostatnim spotkaniu trudno było przejść obojętnie obok siebie, a musieliśmy.

_________________________________________________________

Dziś starsza o 5 lat i bogatsza o doświadczenie wiem,że Robert nie chciał bym zaznała niczego bez miłości,ani miłości bez wszystkiego. Gdybym go dopuściła do siebie , na pewno pozwoliłby sobie na więcej, ale mój charakter i zasady jeszcze bardziej go nakręciły.Lubił bawić się w mentora, lubił zdobywać………

Przechodzimy czasem obok siebie przypadkiem. Skurczybyk nadal jest przystojny ;) i o swojej młodej Oliwce nie zapomina…

Sms

Ona,On i Ona czyli związek z biseksualną osobą.

Kiedyś czytałam artykuł o dziewczynie,która będąc z facetem podkochiwała się w kobietach.Nie mogła żyć z kobietami,bo
wolała męskie myślenie. Gdy szła przez miasto ze swoim facetem, potrafiła częściej oglądać się za kobietami niż on.
Pociąg fizyczny do kobiet był jej piętą achillesową, którą chciała w związku zatuszować…do dziś pamiętam ten
wytłuszczony tytuł „Moja Miłość to moja schizofrenia”

Nigdy nie przypuszczałam,że mnie spotka ten problem.

Nikt prócz mojej ex A. nie wie kim jest facet z którym się ostatnio spotykam. Chronię go jak delikatną roślinę,która ledwo wyrosła z ziemi.Metr osiemdziesiąt , dobra budowa ciała, introwertyk. Mało mówi a dużo myśli. Jeden z tych co wieczór potrafi spędzić i w dobrym drogim lokalu i na spacerze w parku . Na co weekendowe maratony po klubach już nazbyt stateczny chodź i tym od czasu do czasu nie pogardzi. Dziecko sprzedaży i marketingu.

Pewnego późnego popołudnia wybraliśmy się po długiej przerwie na spacer po Nowym Świecie. Ja nie byłam ubrana nadzwyczajnie chodź rzeczywiście wyczuwałam wzrok mężczyzn na sobie częściej niż zwykle. Czasem prostota i minimalizm potrafi przyciągać najbardziej. On szedł bardzo blisko mnie, na tyle,że wyglądaliśmy na szczęśliwą parę.
Położył rękę na moich ramionach, przybliżył głowę i szepnął -Wiesz muszę Ci coś powiedzieć. Idąc ulicą zaobserwowałem,że przyciągasz wzrok takiej samej ilości facetów co lasek. Pierwszy raz się z takim czymś spotykam…-uśmiecha się. -Wiesz jestem mężczyzną. Łapię czasem kontakt wzrokowy z panną. ale co chce złapać to ona obczaja Ciebie.Robisz mi konkurencje Mała!
Zaczerwieniłam się i nawet nie spoglądając na niego tylko raczej przed siebie zamilkłam. Odezwałam się po chwili-Znam dobrą restauracje tu w pobliżu. Nie zajmuj się pannami tylko chodź. Zakończyłam temat prowadząc go do dobrego lokalu. Na mojej twarzy namalował się niechciany uśmiech.Nie chciałam o tym rozmawiać.

On jest nieświadomy. Nie wie,że być może złamałam więcej damskich serc w ciągu roku niż on przez całe życie. Boję opowiedzieć mu o swoich byłych dziewczynach. Nie, nie wstydzę się swej bi seksualności, bo nie mam do tego powodów. Zresztą sam wstyd byłby zaprzeczeniem mojej ideologi, którą skrupulatnie i notorycznie potwierdzam tutaj dla was. Jestem biseksualna i zawsze będę. Jednak ja po prostu nie chce by nowa osoba w moim życiu, która będzie wiązać ku mnie konkretne zamiary wpadła w otchłań mojej przeszłości. A byłe kobiety potrafią bardzo namieszać-zwłaszcza w branży. Nie wykreślisz ze swojego życiorysu czterech lat Milagro.”-mówi moja Ex. I ma rację chodź o wykreślaniu nikt tu nie wspominał. „Czy Ty myślisz,że 90% lesbijek które Cię kojarzą przejdą na ulicy obok Ciebie obojętnie ? Że nagle z dnia na dzień staniesz się inną osobą? To jest absurd.Będziesz go zdradzać”. Myli się. Ja bym do tego nie dopuściła.         Dla mnie zdrada nie ma orientacji i nie ma znaczenia czy wpadasz między krocze koleżanki czy kolegi. Zdrada zawsze jest zdradą.

Tu nie o wierność trwa walka.

Ja walczę wewnętrznie ze sobą. Lękam się bardziej siebie, swej reakcji. niż ni czegokolwiek innego. Martwię się,że opowiadając komuś o jednej,drugiej, trzeciej,czwartej….uświadomię samej sobie,że nie wszystko jeszcze skończone….że ogień jeszcze się tli, a uczucie wisi w powietrzu nade mną . Uciekam w męskie ramiona licząc,że zapomnę o tych, które jeszcze nie dawno mnie przytulały.