Archiwa tagu: zakochanie

Smoke

A Ty ile zapłacisz za swoje marzenia ?

Przewracam kolejną kartkę dokumentu składając podpis pod operatem szacunkowym. Dyrektor biura T. stoi nade mną i sprawdzą swoim okiem czy oby nie pominęłam żadnej strony. Robię mu przysługę tym tematem, bo gdy finansowanie klienta idzie na mnie(moje nazwisko) teoretycznie ja powinnam mieć z tego prowizję, a praktycznie dostanie ją T.

Z czystej ciekawości czytam opis okolicy i dokumenty od kredytu. Niesamowite jest to, że kupując mieszkanie, kupujesz swoje marzenie. Własny kąt jest dla każdego człowieka stacją do której dąży. Jedni dostają w spadku, drudzy mają zapewnioną pomoc od rodziców, a trzeci jeszcze ciężko harują. To nie jest takie proste. Wydawałoby się,że marzenia nie można wziąć na kredyt i go potem spłacać. Spłacać każdego miesiąca, przez wiele szczodrych lat z presją noszenia na sobie ciężaru zobowiązania.

A jednak.

Marzenia kosztują jak wszystko inne. Żeby cokolwiek mieć musisz zapieprzać. Chyba, że jesteś obciążony bogatym zawodem „córki” lub „syna”. Wtedy nie poczujesz życia, bo na starcie już jest straciłeś.

Za darmo możesz tylko dostać w pysk albo kiepski seks na Mazowieckiej. 

***

Koniec zimy. Zmiana biura mojej firmy i otoczenia.

Wielka lutowa rekrutacja zakończyła się powodzeniem i nowe twarze na dłużej zasiadły na swoich początkujących stanowiskach. Pojawiła się Pani typu szara myszka- wiecznie z boku, Pan Tata zawsze otwarty i jeden przemądrzały grubasek. Nigdy nie miałam nic i nie mam do osób otyłych, ale 99.9 % puszystych facetów mądrzy się. Nie lubię takich osób, więc szybko go gaszę, w końcu jestem dłuższa stażem, więc mogę. A co!
Wybieram sobie miejsce na swoje biurko. Najlepiej pod oknem, ale nie mam pewności czy ktoś już sobie tam miejsca nie zarezerwował. Podpytuje N. (mojego szefa, a jednocześnie kolegę) -Wy tu będziecie siedzieć czy tu będzie wolne? Nie ukrywam,podoba mi się widok na Warszawskie ulicę.
-Bierz, nasz pokój zaraz będzie gotowy. Na chwilę tutaj jesteśmy. Pomyśl na kogo chcesz mieć widok, czy na chłopaków czy na okno.
- Jedno i drugie z czasem stanie się mniej atrakcyjne.
-Zgadza się.- uśmiecha się lekko.
- Biorę pół na pół !
Brązowe biurko, słońce lekko wpadające z rana na dokumenty, odpoczynek dla oczu, reset dla mózgu, cały open space w moim zasięgu. Wszyscy za mną , nikt przede mną. Lubię to.

Kobieta kot zawsze znajdzie dla siebie odpowiednie miejsce, czy to w pracy, czy tu boku dobrego mężczyzny. Zawsze.
Jeśli nie znajduje znaczy, że nie chce.

***

Leżała koło mnie tego wieczoru całkiem niewinna. Próbowałam skupić myśli na koncepcjach ekonomii teorii zarządzania, ale nie mogłam. Literki, słowa mieszały się jak dzieci w gromadce. Czytałam dwa wersy do końca i od początku. Nawet nie wiedziałam kiedy zleciała prawie godzina, odkąd czytałam jedną i tą samą stronę.
Zawsze gdy śpi wygląda dziewczęco. Zasypiając ma lekki grymas, który po bliższym zapoznaniu można łatwo skojarzyć z jej upartym charakterem i niezależnym podejściem do świata. Samotna wilczyca…Nikt jej nic nie może powiedzieć, nikt jej nic nie może zarzucić, nie można jej zatrzymać – cała A.
Odłożyłam papiery. Poszłam do łazienki by zmyć jak najszybciej makijaż i szybko dołączyć do Niej. Przebrałam się w piżamkę i weszłam do łóżka. Od razu zauważyła moją obecność i zaakcentowała muśnięciem swoich warg tak jakby przez sen. Kocham ją. Kocham Ją jak nikogo innego nie kochałam. Nasza miłość jest trudna i dopiero kiełkuje, ale w cudowny sposób. Splątałyśmy jak zwykle nóżki. Schemat „ona na mnie, a ja w nią” jest grany co wieczór, zazwyczaj z Buldogiem koło głowy w pakiecie.
Położyłyśmy głowy obok i oddychałyśmy swoim powietrzem. Ja zamknęłam oczy by zatrzymać chwilę. Chwilę, która wsiąknęła we mnie, kopnęła i wycisnęła łzy. Jestem emocjonalnym wrakiem, ale przysięgam, że łatwo tej dziewczyny nie opuszczę. 
Chcę.
Ją.
Tylko.

_____ _____ _____ _____

Przepraszam, że nie potrafię się rozdwoić, ale mam brzydką cechę zwaną perfekcjonizmem.
Wszystko co robię pochłania mnie całą.
Najpiękniejsze momenty wole przeżywać, bo pamiętajcie, że świat nie potrzebuje romantyków, którzy zaraz to po miłości chwalą się Nią w około. Miłość nie unosi się pychą.
Wy też zachowajcie ją dla siebie, bo tylko wtedy to ma sens.

Reszta pryśnie jak bańka.

Do usłyszenia wkrótce.

Wilczyca

Wilczyca w stadzie samców.

Jaki jest powód wstawania trzy czwarte ludzi na świecie o szóstej rano każdego powszedniego dnia?
Większość z was pomyśli w tym momencie,że praca. Otóż nie. Nie wstajecie, bo lubicie pracować gdyż nawet jeśli kochacie swój zawód, godzina mocno poranna nie służy temu uczuciu. Głównym powodem dla którego wstajecie są pieniądze, a właściwie potrzeba posiadania pieniędzy. Nie ich zarabiania, ale ich posiadania.
Gdyż nikomu się nie chce robić obiadu, ale już posiadać, a z kolei konsumować a i owszem.

Ja też taka jestem, też tak mam. Powiem więcej lubię pieniądze i nie wstydzę się tego. A najbardziej w świecie lubię je wydawać na kogoś. Sprawa mi to niezrozumianą przyjemność.

Pracuję w branży w której głównym tematem są pieniądze, mamona, pitos, hajs czyli cyferki. I nieważne jak przychylnym okiem bym na swój zawód spojrzała-prawda jest okrutna. Nie jest to dla mnie dużym problemem, bo wiem,że jestem w pracy też z dwóch innych powodów ,przede wszystkim doświadczenia oraz możliwości sprawdzenia się na dobrym stanowisku. Jednak nie wszystkie „orły” finansjery , które kiedyś były wróbelkami „ o tym pamiętają. Z żalem patrzę na kolegów, którzy jeszcze nie dawno nosili bluzy, jeansy i trampki i byli przy tym debilami , a dziś mają na sobie garnitury szyte na miarę, dobry zegarek na ręku i …..nadal są pół mózgami tyle,że z większą pewnością siebie. Zmiana statusu materialnego bardzo zmienia ludzi. Napełnia ich pychą, próżnością, chciwością. Aż przykre pomyśleć co zostanie po tych chłopcach gdy podwinie im się noga. Zapewne wrócą do swoich znoszonych bluz, wypranych jeansów i będą głośno manifestować,że „pieniądze to nie wszystko”. Typowy życiowy zwrot akcji.
Nie lubię tego,dlatego też z łatwością przychodzi mi rozgryzanie tego typu osób. Wyczulenie na płytkość i megalomaństwo w skali od 1 do 10 oceniam u siebie na 8, podobnie jak z zachowaniem w łóżku. Po pierwszych 5-ciu minutach rozmowy potrafię stwierdzić czy ktoś jest dobry czy nie. Zazwyczaj skutecznie.

Mężczyzn, których kręcą pieniądze, kręci też seks. Wyuzdany, szybki, bez zobowiązań taki weekendowy. 

Starsze wilki te zaobrączkowane już posiadają swoje stado prawdopodobnie ze zdobytą gdzieś zza dawnych lat zdobyczą. Ich już nie dotyczy polowanie, zaś Młode wilki wraz z innymi Wilkami tkwią jeszcze na etapie szybkiej konsumpcji.

Mrrrrr

 

Ja na co dzień Kobieta kot ,w pracy zamieniam się w Wilczyce. I nie jest to istotne czy tego chce czy nie, choć prawdę mówiąc chcę. Koty, myszki nie przetrwają długo w lesie, zaś Wilczyce owszem, a moja ambicja nie potrafi dać wygryźć się komu innemu. Trzeba znać swoje miejsce i cel, który się chce osiągnąć. I gdy już zakładam tą maskę, mówię innym tonem i zachowuje się jak na Wilczyce przystało, oni …..Ci prości mężczyźni w garniturach nabierają do mnie szacunku. Nie muszę martwić się o pozycję, bo ją już mam wywalczoną. Od pierwszej minuty wejścia do biura ustawiam się na tym samym polu bitwy co faceci (nawet z długim stażem).
Emocji….bardzo dużo emocji dostaję i wyrzucam z siebie. Nie jest łatwo przebić się przez stado samców dziewczynie w czarnych szpilkach z czerwoną szminką na ustach. A mi się udało, chodź walczę każdego dnia.

I gdy opuszczam biuro zdarza mi się zapomnieć zdjąć maskę,a wtedy Ona widzi mnie w roli w takiej jakiej nigdy nie widziała. Mówi -Skarbie,ależ Ty agresywna...i do łóżka idzie z inną kobietą. Zamiast pocałunków podgryzam szyję, zamiast przytuleń przyciskam pod sobą na łóżku…Nie poznaje siebie, ale poznaje ją.I dopiero z makijażem wytartym o jej nagie ciało, moim ciałem spoconym od nocnej miłości potrafię wrócić do siebie powoli. 

Radość wspólna

Każdy facet jest taki sam,ale nie każdy chce tylko jednego.

Są historie pisane ręką scenarzysty i te pisane ręką życia. Moja historia chodź wydawałoby się niemożliwa wydarzyła się naprawdę. Usiądź wygodnie i posłuchaj….

___________________________________

Był szalenie przystojny. Włosy czarne jak smoła, ciało lekko wyrzeźbione,a do tego obcisła biała bokserka oraz luźne jeansy zwisające z bioder. Twarz wręcz za ładna jak na chłopaka. Nosił dwudniowy zarost, miał niespełna dwadzieścia dwa lata gdy się poznaliśmy. Był synem właścicieli sklepu do którego zaglądałam zawsze po świeże pieczywo, mając sklep tuż pod nosem. Nie znałam go,ale wiedziałam o nim bardzo wiele. Wszystkie dziewczyny z podwórka się w nim kochały. Nie wiem dlaczego z tłumu jęczących na jego widok nastolatek akurat wybrał mnie-nastolatkę najbardziej obojętną na jego wdzięki.

Był Maj. Napisał do mnie pewnego wieczoru na popularnym wtedy komunikatorze -gadu gadu.Myślę,że nasza znajomość rozpoczęłaby się dużo wcześniej gdybym od razu wiedziała,że tajemniczym nieznajomym wypisującym do mnie na portalach jest właśnie on.  Byłam zaskoczona jego wiedzą na mój temat, bo wiedział dosłownie wszystko. Odkąd się mną zainteresował znał każde zdjęcie, prześledził każdy mój ruch. Był zafascynowany dziewczyną, która nie skończyła nawet 16-stu lat. Owszem jak na swój wiek byłam bardzo dojrzała,bo już wtedy miałam swoje zasady.Trenowałam taniec nowoczesny, nie paliłam, nie piłam, nosiłam podarte jeansy i skórę, a na oczach miałam tylko mascarę,i co najważniejsze….wciąż byłam młodziutką dziewczyną nieznającej bliskości mężczyzny.

Był za „stary” dla mnie. Od razu wyznaczyłam granicę naszej i znajomości i jemu to bardzo odpowiadało. Spotykaliśmy się zaledwie dwa miesiąca,ale to był intensywny okres czasu. Zakochałam się w nim,bo był inny niż wszyscy…..to było uczucie z wzajemnością. Pamiętam ten wieczór gdy znaleźliśmy się sam na sam w pomieszczeniu. Pojechaliśmy wtedy na działkę nie daleko pod Warszawą.

Leżałam z głową opartą na jego ramieniu,a on bawił się moimi włosami.Zaczęliśmy się całować, ale inaczej niż zwykle ,było namiętnej. Zdjął ze mnie białą koszulkę i przesunął mnie w poprzek łóżka. Nachylił się. a potem rozebrał się do pasa i położył się na mnie. Całował każdy mój skrawek, a ja go obserwowałam. Widziałam jego rozszerzone źrenice. …obserwowałam jego wędrujące dłonie i ręce ściskające z uczuciem moje ciało.  Kropelki potu zostały na moich piersiach.

 

On

Traktował mnie jak delikatny kwiat róży, który co dopiero wyrósł z ziemi. Był niebywale delikatny i szczery jak gdybym była jego ulubionym wierszem, a on jego twórcą. Zatrzymał się na kościach biodrowych,które uwielbiał najbardziej i zapytał „Mogę?”,a ja tylko kiwnęłam głową. Rozpiął mi spodnie ,zsunął lekko w dół ……..i ustami zajął się moją kobiecością. Nie trwało to długo,ale nam wystarczyło by odurzyć się sobą. Nie robiłam nic tamtego wieczoru,ale jemu to odpowiadało. Ja byłam szalona, a on stracił zmysły.

 

 

Radość wspólna

 

Nauczył mnie szacunku do kobiet i pokazał,że nie każdy facet chce tego samego . Miałam przed nim chłopaków swoim wieku albo tylko trochę starszych. Fascynowali się zazwyczaj swoimi kolegami, czasem piłką nożną,dziewczyna była tylko jako dodatek. Zawsze chcieli seksu. Myślę,że każda dziewczyna musi przejść takie „chodzenie za rączkę” ze swoją sympatią szkolną. Jakieś wyjście do kina, wygłupy pod blokiem i popisy przed koleżankami, która to ma fajniejszego. Ale ja zawsze w myślach byłam gdzieś tam „z przodu”, chciałam czegoś więcej i on mi to dał.

Nie byliśmy nigdy razem w kinie. Nie poznał moich rodziców. Nie znał moich przyjaciółek (chociaż one jego bardzo dobrze).

Zawsze czekał na mnie pod blokiem i jechaliśmy autem w spokojne miejsce. Rozmawialiśmy, wygłupialiśmy się , dużo opowiadaliśmy o sobie , dawkując przy tym zbędne informacje. Lubił dużo mówić o sobie jak każdy facet,ale mi to nie przeszkadzało.Mimo wszystko zastanawiałam się czemu nie chciał ode mnie seksu, jak każdy. Owszem sama wyznaczyłam takie granice, ale wiedziałam ,że on miałby największe szanse spośród innych po byciu ze mną w związku w końcu skonsumować mnie „w całości”.

Odpowiadał mi : „Bo byś uciekła. Nie należysz do lasek od pieprzenia. Ty dojrzejesz na taką kobietą przy której faceci będą chcieli się budzić. Zobaczysz. Masz coś co karze mi Ciebie celebrować. Rozumiesz? Motywujesz mnie jak żadna inna, a miałem ich trochę przed Tobą. ” I wypuszczał dym z papierosa….a palił papierosa za papierosem.

„(…) Pamiętaj kobiety w miłości prawie zawsze zbierają karty…Ty za to będziesz je rozdawała. Umiesz grać? Chodź nauczę Cię.” 

„-Nie lubię oliwek ani czarnych ani zielonych, ale Ty mi smakujesz. Smakowałabyś mi jutro, odważyłabyś się na nie ? 

-Na jutro ? Nie Robert. To nam się nie uda. Jestem za młoda dla Ciebie.  ”

Stopniowo zaczęliśmy się od siebie oddalać. Nie bolało to żadnej ze stron chodź długo po ostatnim spotkaniu trudno było przejść obojętnie obok siebie, a musieliśmy.

_________________________________________________________

Dziś starsza o 5 lat i bogatsza o doświadczenie wiem,że Robert nie chciał bym zaznała niczego bez miłości,ani miłości bez wszystkiego. Gdybym go dopuściła do siebie , na pewno pozwoliłby sobie na więcej, ale mój charakter i zasady jeszcze bardziej go nakręciły.Lubił bawić się w mentora, lubił zdobywać………

Przechodzimy czasem obok siebie przypadkiem. Skurczybyk nadal jest przystojny ;) i o swojej młodej Oliwce nie zapomina…

Sms

Krótko historia o kobiecie, która była na diecie. Od miłości…

 

Ona nie była typową dziewczyną. Nigdy nie chciała nią być. Burza falowanych włosów, szczupła sylwetka,duże usta.Jej uroda przyciągała. Przyciągała na tyle by codziennie móc chodzić z kimś innym na randki…….Czy chodziła? Oczywiście,że nie. Ponad wszystko ceniła sobie klasę oraz wartości i to one wyznaczały jej kierunki życiowe. Facet mógłby jej się podobać najbardziej na świecie , a i tak np. propozycja pójścia do łóżka zostałaby odrzucona natychmiast.

No właśnie faceci…zawsze ich miała sporo wokół siebie. Świadomość, że może ich mieć jeszcze więcej przyszła z wiekiem, bo 12-latce ciężko było zrozumieć dlaczego akurat za nią koledzy z klasy latają, a nie za innymi koleżankami. A koleżanki…och one bywały zazdrosne, ale jeszcze nie tak bardzo jak przyjaciółki,które czasem wręcz podrzucały jej świnie by tylko chodź raz jakiś chłopak nie zatańczył z nią na „dyskotece” szkolnej.  A co to za przyjaciółki ,które są niezdrowo zazdrosne ? Ludzi trzeba w życiu sobie dobierać, a jeżeli ma się to szczęście i emanuje się dobrą energią to tym bardziej trzeba korzystać i robić selekcje. Bo nikt tak dotkliwie jak nieodpowiednie jednostki , „nie wybiela” z naszego charakteru tych dobrych cech.

Faceci od dawien dawna byli powodem do kłótni między samicami,ale to właśnie samice mają sposobność do wynajdywania problemów. To samicę są prze okrutnie kłótliwe i podstępne. I zapewniam Cię,że najlepiej drugą kobietę zrozumie tylko kobieta. Yhym…

Ona nie przypuszczała,że zakocha się kiedykolwiek w drugiej kobiecie. To nie wydarzyło się ciągiem wydarzeń. To był impuls. Jakaś zmiana toru. I nie chęć spróbowania czegoś nowego, jak zazwyczaj bywa. Nie nie… Ta,która zostawała w jej życiu na długo ,pojawiła się specjalnie, nadeszła z odpowiednią chwilą w odpowiednim momencie. Nie była przygodą. Szybko okazało się, że miłość ma różne oblicza. Jedna jest delikatna, druga bardziej stanowcza….Tysiące wiadomości, setki spojrzeń w oczy, dziesiątki przygód, kilka załamań , jedno uczucie. Nasza bohaterka dobrze wiedziała,że się zakochała, ale nie przypuszczała,że ttak bardzo zmieni jej życie. W naszym życiu mamy „przecinki” oraz „słowa” ona dla niej zdecydowanie była słowem…a nawet „zdaniem”.

Okazało się,że ta ,która ma największe powodzenie u facetów -potrafi się bez nich obejść. Nie było zawsze łatwo, bo jak wiadomo z „inną” miłością czasem trzeba się kryć,ale człowiek się przyzwyczaja. Czasem wie,że lepiej przemilczeć stan faktyczny niż tłumaczyć i odpowiadać na setki pytań o płytkim podłożu.

Czas płynął , miłość rozkwitała, a znajomości przybywało.

Wiele się zmieniało, bo Ona weszła w wiek gdzie świat stanął otworem,a charyzmy miała aż nad to. Pierwsze kroki w świecie fleszy aparatów, pierwsze trasy pokonywane jednośladem, pierwsze poważne sukcesy w szkole  -po prostu dolce vita. Do szczęścia nie brakowało im niczego………czasem tylko nachodziła jej partnerkę myśl,że fajnie by było poznać dziewczyny takie jak one, bo przy znajomych hetero  przychodziła Pani skrępowanie i nie można było do końca czuć się sobą. Ona nie miała nic przeciwko, bo sama była ciekawa jakie dziewczyny z branży są. Jaki ten świat jest….

„Uważaj na myśli, bo stają się słowami. Uważaj na słowa, bo stają się działaniem. Uważaj na działania, bo stają się zwyczajami.Uważaj na zwyczaje, bo stanowią o charakterze. I uważaj na charakter, bo staje się twoim przeznaczeniem.”

I z myśli poznania przerodził się czyn. Dziewczyny wyszukały miejsca gdzie można spotkać osoby z branży, a to nie było trudne-dwa kliknięcia i wyskakiwały tęczowe miejsca stolicy. I Wybrały. Klub, który w swojej nazwie nosił błysk, a lokalizacją przyciągał nie jednego turystę.

Nie wiadomo czy gdyby tam nigdy nie trafiły,wydarzenia nabrałyby innego przebiegu. Ostatecznie każdego z nas czeka próba miłości i nie ważne są okoliczności,a Ona nie przypuszczała ,że egzamin właśnie się zbliża.

Tuż po przekroczeniu progu klubu wszystkie oczy skupiały się na niej,bo wyróżniała się wśród męskich kobiet odzianych w testosteron. Pewne siebie, trzymające kufel piwa i nie spuszczające wzroku z innych kobiet. Opuszczone jeansy, włosy postawione ku górze, inne wychudzone a jeszcze inne za grube. Niby inne , a takie same. Każdy kto wchodził po raz pierwszy wyczuwał ten specyficzny klimat. Jednak miał on w sobie pewną tajemniczość, za którą Ona wraz ze swoją miłością chciała rozwikłać.

Cdn.

Zapis chwil.

Gdyby nie fakt,że pasek od spodni wbijał mi się w brzuch pewnie spałabym dalej. Spałabym w ubraniu na rozłożonym łóżku a alkohol dalej by się wietrzył, telewizor grał, fast-food’owe jedzenie stało…. A A. leżąca obok , zmęczona całym tygodniem,który został pokwitowany drinkiem, śniła by sobie spokojnie do rana, nie orientując się nic a nic.

-A$#% wstawaj,przysnęłyśmy a jest trzecia w nocy-klepię ją delikatnie po policzku. Wstała,przetarła rączkami oczka i poszła się myć a ja w tym czasie pościeliłam łóżko. Dziesięć minut później już leżałyśmy a A. zasnęła. Ja tego wieczoru chodź byłam śpiąca , nie mogłam zasnąć. W głowie miałam milion obrazów, tysiąc dźwięków, setki słów….Wzięłam telefon do ręki by przejrzeć odbiorców sms’ów. Paulina, Piotr, Gabriel i tak dalej i tak dalej wciąż te same osoby ,a ja wciąż jestem sama. Jeszcze ten telefon od pijanej Pauliny,która zła była na mnie z niewiadomego powodu. Jakbym ja była  winna jej nie powodzeniom towarzyskim. Nie chce być ta najgorsza,która bawi się czyimiś uczuciami a na taką wychodzę ,bo nie wchodzę z nikim w związek. Jakby tego było mało każda osoba z którą się spotykam deklaruje mi o nie chęci wejścia w jakąkolwiek relację a nie mija miesiąc a z tego pojawiają się zobowiązania. Jak w brazylijskim serialu…..

Zasnęłam tamtego wieczoru dopiero około trzeciej w nocy. Sobota zleciała z mnóstwem przygód. Przez mój wyjazd musiałam pojechać na małe zakupy odzieżowe a wiadomo jak takie małe zakupy w wykonaniu kobiety wyglądają;) Puszczam oko do Mej Ex A. ,która dzielnie pomogła mi wybrać buty przy okazji sobie zakupując spodnie. Pod wieczór miałam okazję spotkać się z kolegą fryzjerem, który w domu czarował na moje Mamy głowie cuda.  Szalony Sebek zaprosił mnie na piwo , co odczytałam jako miłe , zwłaszcza,że jest on gejem i nie przysporzę sobie nowego adoratora(Już go widzę jako mego partnera do shoppingu;> ).

Prawie cały tydzień nie odzywamy się do siebie. Nie wiem czy to jest konkurs na to,która dłużej potrafi ująć się dumą? Ja nie mam 16-stu lat by zabawiać się w kotka i myszkę. Może mi cholernie zależeć, mogę być zakochana po uszy ,ale mini kobiety ,która siedzi we mnie i rozlicza z wartości-nie uciszę. Dusza romantyka zostaję nie raz zagłuszona przez racjonalizm wewnętrzny. Jeszcze się taki nie urodził co bym latała za nim. I teraz nawiązuje do kobiety z poprzednich postów. Sprowokowała mnie do kłótni i nastała CiSza!

http://www.youtube.com/watch?v=tdMSo_VVPs0

_________________________________________________________________________________________

Od poniedziałku do środy jestem na wyjeździe z klasą w Pieninach. Wyciszę się i wrócę z nową energią. Chociaż co to tego pierwszego to nie jestem pewna patrząc na moich znajomych…;>, nie mniej jednak cieszę się,że jadę. To życie ma tempo!

Ona nie jest dla Ciebie.

Wiosna na działce.

Każdy z nas miał taki obiekt zainteresowań,którego inni Ci odradzali w dobrej wierze. Czy to przyjaciel, Mama, Ciocia, znajomy -ktoś zawszę taki się znalazł.

Nie żyjemy na tym świecie sami, nie zawsze podejmujemy decyzję sami ,lubimy znać zdanie bliskiej nam osoby i to jest  normalne(jest nam łatwiej). Ktoś inny czasem zna nas lepiej niż my sami i potrafi spojrzeć trzeźwo na różne sprawy. Ale jaką mamy pewność ,że życzliwe rady niosą ze sobą szczerą opinię a nie zwyczajną zazdrość. Jak można to sprawdzić?

Według mnie najlepsze rady to suche rady. Rady,które nie płyną z ust osób,które są zależne emocjonalnie od nas i ze wzajemnością. Nie ważne czy to jest siostra czy przyjaciel, bo więź zawsze jakaś jest i Ona ma wpływ na decyzję jaką usłyszymy od drugiej osoby. Owszem ,jak już wspomniałam powyżej, my sami często siebie do końca nie znamy i budujemy swoją opinie na słowach osoby ,która nas najlepiej zna. To też jest dobre, ale wymaga cholernego zaufania i zauważenia granicy między korzystaniem z doświadczeń zaufanej osoby a jej interesownością. 

„Milagro Ona nie jest dla Ciebie.. ” Od przeszło kilku dni słyszę takie słowa. Nawiązują one do dziewczyny, a właściwie kobiety o której pisałam w poprzedniej notce.  To są słowa mojej byłej A. z którą byłam dwa i pół roku. Tak, wiem,że teoretycznie rzecz biorąc , kto jak kto , ale Ona ma największy interes w tym,żeby mi odradzać każdego przez świeżości naszego rozstania. W praktyce jednak A. była moją największą przyjaciółką, zawsze potrafiła na pstryknięcie rzucić szczerym zdaniem i z tym nic się nie zmieniło. Dodatkowo Ona jedyna zna najbardziej całą sytuacje i wszystko to co mnie łączy z teraźniejszą kobietą.„-Milagro rób co chcesz. Moim zdaniem jej zachowanie ostatnie pokazuję,że się zmieniła dla Ciebie. Czy Ty nie widzisz,że ludzie się inaczej przy Tobie zachowują? Nagle Pan Piotr odnalazł swoja pasję rzekomo taką samą jak Ty?  Nagle Paulina przestaje przeklinać i palić? Oni robią to by Cię zdobyć”.

I tu A. ma rację, tak trudno czasem nam dostrzec,że inni zachowują się tak jak my żądamy. Ja niestety nie wychodzę z założenia ,że miłość to jest wszystko. Miłość dla mnie to kwiatek,który musi mieć dobrą glebę. A gleba to nic innego jak wspomnienia ,plany i orgazmy. Wspomnienia są dowodem przeżyć, plany racjonalności a orgazmy eghm ..namiętności.  Bez tego żaden dziki kwiatek nie przetrwa.I chodź biorę pod uwagę jej zdanie to wiem sama najlepiej czy ta kobieta jest dla mnie. Nikt po za nami dwiema nie wie o czym rozmawiamy , jak wyglądają nasze relacje. Głos tłumu,który mówi ,że widać po między nami rażącą chemie -ma rację,ale to tylko tłum ,który mówi co widzi. Tłum nie wie ,że ja mam ciężki charakter i ambicję. Tłum nie wie,że Ona wie co i kiedy i za jaki sznurek pociągnąć by mnie zwabić…..Żadna z Nas nie wejdzie w związek bez pewności.

Podsumowując zatem kierujmy się własnym zdaniem,a rady traktujmy jako podpowiedzi,których wykorzystywać wcale nie musimy.

Amen!;)