Archiwa tagu: Warszawskie obcasy

Smoke

A Ty ile zapłacisz za swoje marzenia ?

Przewracam kolejną kartkę dokumentu składając podpis pod operatem szacunkowym. Dyrektor biura T. stoi nade mną i sprawdzą swoim okiem czy oby nie pominęłam żadnej strony. Robię mu przysługę tym tematem, bo gdy finansowanie klienta idzie na mnie(moje nazwisko) teoretycznie ja powinnam mieć z tego prowizję, a praktycznie dostanie ją T.

Z czystej ciekawości czytam opis okolicy i dokumenty od kredytu. Niesamowite jest to, że kupując mieszkanie, kupujesz swoje marzenie. Własny kąt jest dla każdego człowieka stacją do której dąży. Jedni dostają w spadku, drudzy mają zapewnioną pomoc od rodziców, a trzeci jeszcze ciężko harują. To nie jest takie proste. Wydawałoby się,że marzenia nie można wziąć na kredyt i go potem spłacać. Spłacać każdego miesiąca, przez wiele szczodrych lat z presją noszenia na sobie ciężaru zobowiązania.

A jednak.

Marzenia kosztują jak wszystko inne. Żeby cokolwiek mieć musisz zapieprzać. Chyba, że jesteś obciążony bogatym zawodem „córki” lub „syna”. Wtedy nie poczujesz życia, bo na starcie już jest straciłeś.

Za darmo możesz tylko dostać w pysk albo kiepski seks na Mazowieckiej. 

***

Koniec zimy. Zmiana biura mojej firmy i otoczenia.

Wielka lutowa rekrutacja zakończyła się powodzeniem i nowe twarze na dłużej zasiadły na swoich początkujących stanowiskach. Pojawiła się Pani typu szara myszka- wiecznie z boku, Pan Tata zawsze otwarty i jeden przemądrzały grubasek. Nigdy nie miałam nic i nie mam do osób otyłych, ale 99.9 % puszystych facetów mądrzy się. Nie lubię takich osób, więc szybko go gaszę, w końcu jestem dłuższa stażem, więc mogę. A co!
Wybieram sobie miejsce na swoje biurko. Najlepiej pod oknem, ale nie mam pewności czy ktoś już sobie tam miejsca nie zarezerwował. Podpytuje N. (mojego szefa, a jednocześnie kolegę) -Wy tu będziecie siedzieć czy tu będzie wolne? Nie ukrywam,podoba mi się widok na Warszawskie ulicę.
-Bierz, nasz pokój zaraz będzie gotowy. Na chwilę tutaj jesteśmy. Pomyśl na kogo chcesz mieć widok, czy na chłopaków czy na okno.
- Jedno i drugie z czasem stanie się mniej atrakcyjne.
-Zgadza się.- uśmiecha się lekko.
- Biorę pół na pół !
Brązowe biurko, słońce lekko wpadające z rana na dokumenty, odpoczynek dla oczu, reset dla mózgu, cały open space w moim zasięgu. Wszyscy za mną , nikt przede mną. Lubię to.

Kobieta kot zawsze znajdzie dla siebie odpowiednie miejsce, czy to w pracy, czy tu boku dobrego mężczyzny. Zawsze.
Jeśli nie znajduje znaczy, że nie chce.

***

Leżała koło mnie tego wieczoru całkiem niewinna. Próbowałam skupić myśli na koncepcjach ekonomii teorii zarządzania, ale nie mogłam. Literki, słowa mieszały się jak dzieci w gromadce. Czytałam dwa wersy do końca i od początku. Nawet nie wiedziałam kiedy zleciała prawie godzina, odkąd czytałam jedną i tą samą stronę.
Zawsze gdy śpi wygląda dziewczęco. Zasypiając ma lekki grymas, który po bliższym zapoznaniu można łatwo skojarzyć z jej upartym charakterem i niezależnym podejściem do świata. Samotna wilczyca…Nikt jej nic nie może powiedzieć, nikt jej nic nie może zarzucić, nie można jej zatrzymać – cała A.
Odłożyłam papiery. Poszłam do łazienki by zmyć jak najszybciej makijaż i szybko dołączyć do Niej. Przebrałam się w piżamkę i weszłam do łóżka. Od razu zauważyła moją obecność i zaakcentowała muśnięciem swoich warg tak jakby przez sen. Kocham ją. Kocham Ją jak nikogo innego nie kochałam. Nasza miłość jest trudna i dopiero kiełkuje, ale w cudowny sposób. Splątałyśmy jak zwykle nóżki. Schemat „ona na mnie, a ja w nią” jest grany co wieczór, zazwyczaj z Buldogiem koło głowy w pakiecie.
Położyłyśmy głowy obok i oddychałyśmy swoim powietrzem. Ja zamknęłam oczy by zatrzymać chwilę. Chwilę, która wsiąknęła we mnie, kopnęła i wycisnęła łzy. Jestem emocjonalnym wrakiem, ale przysięgam, że łatwo tej dziewczyny nie opuszczę. 
Chcę.
Ją.
Tylko.

_____ _____ _____ _____

Przepraszam, że nie potrafię się rozdwoić, ale mam brzydką cechę zwaną perfekcjonizmem.
Wszystko co robię pochłania mnie całą.
Najpiękniejsze momenty wole przeżywać, bo pamiętajcie, że świat nie potrzebuje romantyków, którzy zaraz to po miłości chwalą się Nią w około. Miłość nie unosi się pychą.
Wy też zachowajcie ją dla siebie, bo tylko wtedy to ma sens.

Reszta pryśnie jak bańka.

Do usłyszenia wkrótce.

Grey

To ważne, jak wszystko się kończy, lecz ważniejsze jak zaczyna.

W swoim życiu spotkasz wielu ludzi. Będziesz miał/a mnóstwo kumpli, kolegów, znajomych. Jedni Cię zawiodą mniej, drudzy bardziej, a Ci, którzy zostaną skreśleni już na samym początku zostaną z Tobą do końca.
Jedno jest pewne- wyjątkową osobowość spotkasz tylko raz i to prawdopodobnie będzie ten moment w którym zmienisz swoje życie diametralnie.

Dr Carl Jung powiedział, że spotkanie dwóch osobowości podobne jest do kontaktu dwóch substancji chemicznych : jeżeli nastąpi jakakolwiek reakcja, obie ulegają zmianie. I ja się z tym absolutnie zgadzam. Bo to nie będzie zwykła persona, to będzie ktoś kto spowoduje, że uwierzysz w siebie tak po prostu, zwyczajnie.
Zrozumiesz, że życie, które do tej pory prowadziłeś/aś było splotem oczekiwań ludzi wokół Ciebie, a nie tym czego pragniesz. Dasz sobie drugą szansę i słusznie – bo to będzie TA SZANSA.

Nie spieprz tego.

___

W zeszłym roku o tej porze byłam w zupełnie innym punkcie swojego życia niż jestem dzisiaj. Zawodowo stawiałam pierwsze kroki w dużej korporacji, poznawałam świat wilków finansjery, zaczęłam otaczać się innym (nie gorszym, nie lepszym) towarzystwem. Rok dwa tysiące czternasty- piętnasty, był sam w sobie rokiem zmian, destabilizacji, zmian kierunków w życiu.

Pojawiła się też Ona, brunetka w jeansach. Zamieszanie, zmiany – wszystko w jednym. Uciekałam jak głupia, a jednocześnie trzymałam kurczowo za rękę, bo chciałam pokazać to co mam najpiękniejszego – czyli swój świat. Nie było łatwo i do dzisiaj nie jest, bo nie lubię łatwych kobiet, a Ona jest tego świetnym przykładem. Przetrwałyśmy najtrudniejszy okres w którym jedną nogą byłam w przeszłości, a drugą w teraźniejszości. Kobiecie po rozstaniu bardzo ciężko jest wrócić do normalności szczególnie gdy wcześniej trudno było przekonać ją do związku. To tak jakby ta sama książka miałaby być pisana na nowo…od tyłu…do górny nogami. Niemożliwe, a da się. Tylko kobieta ma takie możliwości.

Wróćmy do grudnia 2015.

___

Dobra był listopad O. !- klepnął mnie delikatnie po ramieniu szef i wyszedł z pokoju dla doradców. Uśmiechnęłam się do monitora nie odwracając głowy do nikogo. Sukcesy zawodowe najlepiej świętować w sobie i podchodzić do wyniku jak do niczego nadzwyczajnego, to buduje komfort podczas świetnego miesiąca i zapewnia spokój podczas gorszego. A internet młodego coachingu powiada – „Pracuj po cichu, niech sukces krzyczy za Ciebie”. I ja się z tym zgadzam.
Grudzień w pracy zamknęłam na dobrym poziomie. Nie na najlepszym, ale na dobrym. Nie mogłam pracować dłużej niż dwa tygodnie, ponieważ koło 18- stego wyjeżdżałam do Austrii do rodziny.

Urlop w ostatnim kwartale roku był moją wisienką na torcie. Potrzebowałam tego bardzo mocno.

___

Sylwester 31.12.2015
Linz, Austria

W ostatni dzień roku, zza oknem poprószył śnieg. Przygotowania do Nocy Sylwestrowej były bardzo nerwowe, ale trudno było tego uniknąć, trzy eleganckie kobiety szły do rodziny, a potem na miasto by pożegnać stary rok. Ja, Ciocia oraz Ona czyli Moja Malinka, która sprezentowała mi swój przyjazd do Austrii i towarzyszyła mi w tym ważnym dniu.

Chwilkę przed dwudziestą siedzimy przy okrągłym stole nakrytym specjalnymi przystawkami oraz daniami charakterystycznymi dla tego regionu i popijamy dobre trunki. Jest już nas więcej. Jest mój Tata, jego kobieta, Wujek, Ciocia i kilka innych osób. Dla mnie najważniejsza jest jednak Ona. Nie pokazuje tego, ale wewnętrznie bardzo przeżywam jej pobyt w moich rodzinnych stronach. Jest to dla mnie jak katharsis, a jednocześnie odkrycie bardziej siebie. Pokazując komuś obcemu, a jednocześnie tak bliskiemu swój skarb, emocje, bliską rodzinę, ryzykujemy sporo, ale i od górnie zyskujemy. Nikt nie wie co dalej będzie, z danej chwili możesz wyciągnąć wszystko i nic.
Ja, wrodziłam się bardzo w rodzinę Taty. Jego siostra mogłaby być bez problemu moją Mamą. Łączy mnie z nią nie tylko zachowanie, ale i styl, postrzeganie świata, klasa i nonszalancja. Ciocia pomimo wspaniałej rodziny, sama sobie jest sterem i okrętem. Od kiedy stąpam na tym świecie nie widziałam jej nigdy w spodniach, a od zawsze nosi je w małżeństwie. Pracuje, planuje, wylicza, weekendami gotuje, wygląda, zachwyca, olśniewa, rozwija się. Jest lekarzem. Musi i chce, ale uwierzcie mi, że wszystko robi perfekcyjnie.
Jest dla mnie moim celem i chodzącym przykładem. Chciałabym być taka jak ona.

-Jesteś Skarbie bardzo podobna do Cioci- powiedziała Alex tamtego wieczoru. W środku czułam się dumna. Na zewnątrz podziękowałam. Całą uwagę poświęcałam jej wyglądowi. Biało-czarna sukienka opinała jej szczupłe ciało, ciemne rajstopy dodawały klasy, a delikatne loki opadały na ramiona, zawijane co chwile za ucho by nie wpadały do talerza. Naturalnie, piękna. Bez ingerencji lekarza, igły czy tony makijażu. Chciałam wstać i powiedzieć wszystkim wokół ,że tak ! To moja dziewczyna, moja połówka! Ale nie mogłam…Siedziałam w czarnej długiej sukni, trzymając nogę na nogę, popijałam Tullamore dew z podwójną colą i byłam szczęśliwa. Jest tam ze mną.
Gdy wystrzeliły petardy wszędzie wokół ,miałam łzy w oczach.

 

Ze szczęścia Panie Boże, ze szczęścia…

1456888_634689383243561_9846022_n

Witam w 2016. 

Black obcas

Biała kawa, myśli brudne.

Kilka minut po godzinie trzynastej stoję w białym pomieszczeniu, zwanym w języku korporacyjnym socjalem. Jestem w pracy. Mieszam kawę powoli łyżeczką, dostojnie w prawą stronę, a w pokoju panuje cisza. Koledzy pracują w innych pomieszczeniach, zarząd ma swoje sprawy, a office manager’ka zapewne scroluje portale społecznościowe znanych blogerek poszukując inspiracji co do swojego stroju.
Mam chwile spokoju. To bardzo cenne chwile spokoju, bo pozwalają mi przestać myśleć o pracy i polecieć myślami w zupełnie inną stronę. Na przerwie najczęściej jem bądź dzwonię do swojej kobiety, dzisiaj jednak zrobiłam wyjątek i delektowałam się ciszą.
Stoję wyprostowana w „małej czarnej”, w lekko prześwitujących rajstopach,  przodem do szafek ,uginając jedną nogę do przodu tym samym dając odetchnąć trochę swoim stopą w obcasach. Każda kobieta spędzającą w tygodniu więcej niż 8 h w szpilkach wie o czym mówię. Wchodzi Janusz- nie wyglądający jak osoba pracująca w finansach, wręcz przeciwnie, raczej jak taksówkarz z gorszej korporacji. Zagaduje mnie, a ja patrząc na niego zastanawiam się jakie szczęście miał trafiając na kobietę, która utrzymuje jego dom rodzinny w ryzach. Dam sobie rękę uciąć,że to żona nosi spodnie w domu, a on je tylko zakłada do pracy. Przynajmniej na takiego faceta wygląda- co więcej mówi niż w rzeczywistości robi. Nie lubię takich, ale jako człowieka go szanuje.
Janusz przekazał to co chciał w niespełna trzy minuty i wyszedł zostawiwszy mnie samą, powróciłam do swoich myśli.

Bardzo ważne jest oby każdy dzień rozpoczynać we właściwych ramionach i kończyć na prawidłowych ustach. Praca, owszem jest bardzo ważna. W pracy spędzamy około 60% naszego życia, reszta to co przed i po, ale właśnie to „przed” i „po” tworzy nasz żywot jedynym w swoim rodzaju. Najszczęśliwszy ten kto dzień zaczyna u boku miłości, a jeszcze szczęśliwszy ten kto na to czeka.

Pieprzy mi się trochę w życiu rodzinnym. W głowie miesza mi się od dziwnych myśli. Mówię to co nie chce mówić, robię to co robić muszę. Nie wiem gdzie początek, gdzie koniec. Szukam na siłę rozwiązana na problemy których uniknąć się nie da. Zakładam maskę, a rozwala mnie od środka. Daj mi boże siłę, bo na wiarę chyba już za późno.

Wracam do pracy. Tak będzie najlepiej.

Lato36

Jest moja, całkowicie od koniuszków palcy u stóp do ostatniego włosa na głowie.

„O krok od chwi­li, o dwa od wieczności,
dry­fują łódki na morzu życia.
Spa­lone og­niem żar­li­wych miłości,
Gu­bią się łat­wo w pienis­tych zachwytach. ”

AlfaCentauri

Leży na dużym łóżku odwrócona tyłem do ściany. Pół długie, brązowe włosy oplatają jej poduszkę, a spod kołdry wystaję muśnięte słońcem ramię. Zmęczona poszła spać wcześniej przede mną po tym jak wróciłyśmy w nocy z nad morza.

Lubię ją obserwować jak śpi. Rzadko mam ku temu okazję gdyż zazwyczaj usypiam pierwsza przed nią. Po dwugodzinnych wysiłkach łóżkowych nie sposób oderwać mnie od poduszki (albo od Niej).

Dzisiejszej nocy było inaczej.

Na mojej głowie widniało jeszcze posprzątanie walizek, wstawienie prania, doprowadzenie wszystkiego do ładu i składu.

___

A pierwsze wspólne wakacje cieszą najbardziej jak pierwsze wspólne zbliżenie. Chciałabym tutaj Wam napisać językiem literackim, bardzo rozwiązłym o cudownych zachodach słońca, o naturze które nas codziennie rano budziła, bo byłyśmy wpierw na Mazurach , a zaraz potem wyruszyłyśmy na Pomorze, ale nie chce.

Niepotrzebne jest koloryzowanie czegoś co samo w sobie jest dobre, jak naturalnie piękna dziewczyna bez makijażu leżąca naga na białej pościeli. Tam photo shop i ubrania są zbędne.

I Malinka właśnie tak leżała…naga, bez makijażu z mokrymi falami na głowie po kąpieli, na prawie białej pościeli, a ja pod Nią. Leżała przodem do mnie opierając twarz na rękach ,które leżały między moimi biodrami ,a piersiami. Wszyscy mówią,że jesteśmy do siebie podobne i rzeczywiście tak jest na pierwszy rzut oka. Natomiast charaktery mamy zupełnie różne, co nas tak naprawdę w sobie najbardziej zaciekawiło.
-Naprawdę Ci się tutaj podoba? Wiem,że nie jest to hotel, ale pomyślałam,że dobrze będzie odpocząć od miasta właśnie w takim domku mazurskim ?
-Jasne,że tak -przytaknęła .
-Zwłaszcza,że maluch (moje szczenię) tutaj od razu może wyjść na zewnątrz. Z czasem zaczęłyby nas męczyć te korytarze hotelowe, windy itd. Tutaj mamy swobodę.
-Mi się naprawdę Milagro tutaj podoba. Wszędzie byleby z Tobą.

Nie Ona pierwsza tak mówi. Wiele przed Nią obiecywało mi wiele, zarzekało się,że mnie nie zawiodą,że będą wtedy gdy inni zapomną mego imienia. I były. Tylko mnie, młodej gówniary czasem zabrakło.
Człowiek to taka istota, która wbrew pozorom bardzo szybko się przywiązuje. Nie potrzeba wcale wykwintnych kolacji , sześciu randek, wspaniałych orgazmów – wystarczy jedna czułość wtedy gdy jej najbardziej nam brakuje, a coś się w Nas otwiera, coś co mogło być zamknięte przez wiele lat. I prawda jest taka,że wtedy wszystko się zmienia.

Mra

Nie minęło kilka pocałunków, a Malinka leżała pode mną obrzydliwie piękna i naga.  Wstyd się przyznać, ale 90% czasu w naszych mazurskich łóżkach spędziłyśmy nagie. Pościel już nie była taka sucha,a włosy wyschły jej do końca choć to był dopiero początek. Początek tego co najlepsze.
Leżałam na niej bawiąc się jej twarzą, patrząc prosto w oczy, a jej dłonie spacerowały po moich plecach, delikatnie od dołu do góry. Jest moja, całkowicie od koniuszków palcy u stóp do ostatniego włosa na głowie. Moja.
Zostaniesz na całe lato, może na kolejne, może na jesień,zimę? Może do końca? 

Każdy dzień był wspaniały i już się kończył zanim jeszcze zaczął. Ja dokładnie obserwowałam każde mrugnięcie mojej Malinki, każdą zmarszczkę, każdy grymas, każdy smak, każdy niesmak. Widziałam kiedy szczęście tryska przez jej duże oczy, a kiedy niepotrzebne myśli zakrzątają głowę.

Jednego wieczoru gdy słońce zachodziło w cholernie zimną tafle jeziora, my nie patrząc na konsekwencje wskoczyłyśmy do niego trzęsąc się całe z zimna. I pływałyśmy, pluskałyśmy się niczym niegrzeczne nastolatki zwracając na siebie uwagę przechodniów. Gdy tylko ktoś znikał na dróżce, jedna do drugiej podpływała by skraść dłuższy pocałunek niż wypada.
I piersi stały nam jak oszalałe, a usta były wręcz sine z zimna.

Poczułyśmy wtedy życie inaczej ….tak od środka, tak na maksa. I najprawdziwsza prawdą jest to co Ci teraz powiem odbiorco mych nędznych słów, iż nie liczy się bardzo to czy będziesz popijał rozwodnione drinki w hotelu w Turcji na wycieczce Last Minute czy pił tanie wino na pomoście na Mazurach. Liczy się tylko to jak bardzo zaangażujesz siebie w daną chwilę i daną osobę. A kiedy to uczynisz zapewniam Cię,że szampan będzie Ci najlepiej smakował w plastikowych kubeczkach przy zachodzie słońca nad jeziorem, a seksu na rozwalającej się kanapie w mazurskim domku długo nie zapomnisz, a dlaczego? Dlatego,że porzucisz detale i dostrzeżesz to co naturalne, jakościowe, dobre i niezastąpione. Tylko to się liczy.

___

Wybiło w pół do czwartej. Mieszkanie lśni, pranie wstawione o wszystko wygląda tak jak potrzeba. Zgłodniałam, rano zjem, a teraz nakarmię się Jej snami.

 

Girls

stylowi

50 twarzy rozstania.

Walentynkowy wieczór

Wystarczyło jedno jej zdanie wypowiedziane z czułością dwa tygodnie temu -„Chce być z Tobą w ten dzień”  obym poświęciła kilka chwil i przygotowała wyjątkowy wieczór specjalnie dla niej.

Już dużo wcześniej wiedziałam gdzie chciałaby iść,więc usiadłam w styczniowy wieczór przed laptopem i zakupiłam dwa bilety na premierę 50 shades of Grey. Tak, tej erotycznej ekranizacji powieści zgorzkniałych kur domowych. Dwa lata temu kiedy kupowałam pierwszą cześć trylogii, obiecałam,że zabiorę ją na to. A ja dotrzymuje słowa.

Choćby nie wiem co, dotrzymuję.

Zakupiłam w Almie białe musujące wino, malutkie białe różyczki oraz trochę słodyczy dla słodyczy w ustach. Po ciężkim tygodniu w pracy oraz trudnych egzaminach na uczelni z którymi spotkałam się na pierwszej sesji w mym życiu musiałam o wszystkim pomyśleć zawczasu gdyż później mogłoby mi to wypaść z myśli.
Przyjechała jak zwykle punktualnie,a jak jak zwykle punktualnie miałam dziesięć minut poślizgu. Otworzyłam jej drzwi w seksownie obcisłym czarnym body i czarnych rajstopach z koronką. Oczywiście jej, mój niepełny strój wcale nie przeszkadzał. Złapała mnie delikatnie za biodra, przywitała miło i poszła czekać w dużym pokoju aż księżniczka będzie gotowa. Dołożyłam do swojego stroju krótkie szorty, czarne obcasy i na to wszystko kremową marynarkę, która dodawała mnóstwa elegancji. Byłam gotowa.
„Jak zwykle seksownie i z klasą” -skwitowała patrząc na mnie od góry do dołu. Zostawiłam ślad szminki w podziękowaniu na jej nosku i poszłam po wino. Przez trzydzieści minut scalałyśmy nasze słowa, by opowiedzieć jak najwięcej przeżyć z minionych dni.

O 22.20 rozpoczął się seans. Oczywiście spotkałyśmy tabuny par podnieconych pójściem do kina na tak rzekomo „mocny film”. Abstrahując od wszystkiego nie krytykuje tej pozycji filmowej aczkolwiek też nie polecam. Poszłam na niego z dwóch powodów, pierwszy była Ona , a drugim chęć spojrzenia na słowa Pani E L James, kadrami filmu. Sama lektura w sobie bardzo zaciekawiła mnie kontekstem i sposobem myślenia Pana Grey’a, jego podejściem do kobiet. Nie mniej jednak zawiodłam się adaptacją. Fabuła filmu pokazała faceta z zaburzoną seksualnością, na którego nie spojrzałaby Panna Steel gdyby nie otoczka prestiżowego życia i fantazji erotycznych.
-Ej Mała-szepcze A. przysuwając mi się do ucha -jak tak patrzę na tą Ane , gdy zagryza wargę to przypomina mi Ciebie. Ty też tak zawsze robisz.
-Wiem …jednak mi bliżej mi do cech Greya chyba…
-Masz tak jak on swoje zasady.
Pokręciłam głową.

Film trwał, a ja myślami byłam daleko poza kinem. Myślałam o swoich partnerkach wszystkich, jak i mężczyznach mego życia. Zastanawiałam się jaka będę za kilka lat, skoro w tak młodym wieku ,mam za sobą takie przeżycia. Mentalnie jestem daleko w przód. Perwersyjny film niczym mnie nie zaskoczył, a niejasne relacje postaci są dla mnie na porządku dziennym. Patrzyłam też na Nią. Na jej włosy, oczy, usta. Na to jak jej twarz zmieniła się na przestrzeni czterech lat. Tak! Czterech cholernych lat w których odkryłyśmy siebie kawałek po kawałku. Ona nie miała ze mną lekko, dopiero po dwóch latach pokazałam prawdziwą siebie. To nie było dla mnie łatwe. W krytycznych sytuacjach gdy sięgałam dna pokazywałam siebie na milion sposobów, a najpiękniejsze było to,że ona te wszystkie moje maski próbowała zrozumieć, rozgryźć, spróbować. Nie poddawała się. I przez to otrzymała najpiękniejszą nagrodę – mnie z całymi skarbami, grzechami, problemami, rozterkami, uczuciami, łzami, uśmiechami ,namiętnościami – po prostu mnie.

To było jak wpuszczenie nieznajomego do drzwi serca, do których kluczyk schowany był w sejfie na cztery spusty i czekał na odpowiedni moment. Gdyby ktoś mnie zapytał ,,A skąd wiesz,że to właśnie jej należy się kluczyk do tego skarbu, do tych drzwi ?”, odpowiedziałabym,że nie wiem. Nikt tego nie wie.

To coś jest albo tego nie ma. Cokolwiek się nie stanie, nie będę żałować tego,że oddałam się w całości osobie tak dla mnie ważnej. Gdybym tego nie uczyniła znaczy,że miłość byłaby mi obca.

-Czemu się tak na mnie patrzysz? – przerywa A. moje rozmyślania.
-Słucham?
-Coś się stało?- powtarza.
-Nic. Oglądaj Mała.

W moim życiu nie ma nic pewnego. Wybrałam jedną z trudniejszych dróg. Wskoczyłam na głęboką wodę niczym mała rybka do oceanu. Mam niepewną,ale odpowiedzialną pracę, ciężką,ale dobrą uczelnie. Balansuje pomiędzy szczytem,a dnem – nigdy złoty środek. Podobnie mam w życiu towarzyskim. Mimo to gdy już trzymam kogoś za dłoń, kiedyś patrze się w czyjeś oczy to robię to z takim przekonaniem jak nikt inny na tym świecie. Bo różnica między Tobą mną jest taka,że mi każdego dnia mi musi zależeć i wtedy ma to sens. Wychodząc z sali pokłóciłyśmy się poważnie. Wieczór miał być kontynuowany w dwóch innych miejscach , jednak odwiozłam ją do domu. Zakończyłyśmy nasz związek ostatecznie,a we mnie coś pękło.
Wróciłam w środku nocy do domu ,zdjęłam obcasy i położyłam się w eleganckim stroju na łóżku. Czułam jak krew pulsuje mi dosłownie wszędzie. Temperatura ciała wzrosła mi na tyle,że cały pokój odurzony był moimi perfumami. Telefon wibrował, a ja nie reagowałam.

Nie uroniłam ani jednej zły. Wstałam, rozebrałam się i zasnęłam.

Obudziłam się nad ranem jako inna dziewczyna…..

 

 

Me mała

Głos wrażliwości.

Moment kiedy zaczynasz kogoś kochać jest tak samo niespodziewanym momentem, jak ten w którym przestajesz.

To nie będzie kolejny wpis o ponętnych ustach moich byłych. To nie będzie też wpis o samczym zachowaniu w obcym stadzie. Nie opowiem o swej miłości, bólu, facecie,pracy …

 

…opowiem o źródle mych pokładów wrażliwości.

Jeśli masz gorszy dzień, Twój szef Cię wkurzył albo zwyczajnie masz dość życia. Nie czytaj tego. Załamiesz się jeszcze bardziej.

Byłam mała. Na pewno za mała na to oby rozumieć wiele na tym świecie. Miałam niespełna sześć latek gdy moja Mama zaczęła miewać problemy z Tatusiem (albo wtedy dopiero to dostrzegłam, nie wiem)Tatuś nie zawsze był dobry , chyba nawet był bardziej niedobry niż dobry.
Nie pił, nie ćpał, miał dobrze płatną pracę, ale nie miał szacunku do kobiety, która urodziła mu dwójkę dzieci. Brat starszy nie był najgrzeczniejszy, pomimo zapewniania warunków oraz miłości od obojga rodziców. Odziedziczył charakter chyba po ojczulku,więc Mama wszelkie ambicje o idealnym dziecku przełożyła na mnie.

I nie zawiodła się. Byłam bezproblemowym dziewczynką z gęstymi, brązowymi włoskami sięgającymi zza plecy z książką w jednej rączce, a z Mustangiem z Toy story w drugiej. Kochałam konie i miałam ich cały pokój. Lalki też, ale pluszaki oraz konie były fajniejsze. „Córeczka Tatusia, moja małpeczka!”- mówił na mnie Tata. Nie byłam córeczką Tatusia ,chociaż z wyglądu nie dało się zaprzeczyć,więcej odziedziczyłam po Tacie niż Mamie.
Byłam zdecydowanie córeczką Mamusi, która miała ze mną niesamowitą więź.Pierwszym wrogiem w mym życiu było dla mnie przedszkole, które rozdzieliło nas. Ja lubiłam przedszkole samo w sobie, kolegów, koleżanki, ale nie lubiłam tego,że nie ma w nim Mamusi. 

Mama też tego nie lubiła, bo za każdym razem gdy mnie odprowadzała miała łzy w oczach.

Ja też płakałam. Mama chyba widziała we mnie nie tylko swoją córkę, ale i przyjaciółkę. Mówiła mi bardzo wiele, przekazywała każdą emocję. I dobrą i złą. I uśmiech i płacz. Z biegiem czasu widzę,że to nie było dobre rozwiązanie. 

Pamiętam jesienny wieczór gdy leciała smutna piosenka, a Mama po pracy siedziała sama na kanapie.Bawiąc się z kotem przypadkiem przybiegłam do pokoju.
Patrzyła się smutnym wzrokiem w telewizor. Podbiegłam, położyłam główkę na jej kolanach i zaczęłam płakać. Ona wzięła mnie z podłogi na kolana i chowając głowę we mnie ,uroniła sporo łez. Płakałyśmy we dwie. 

Ona tego potrzebowała,a ja to czułam bardziej niż ktokolwiek na świecie.

 

Czternaście lat później.

Czerwony podjechał po mnie autem pod pracę. Wychodząc z biura sprawdziłam w kalendarzu,że mam do załatwienia kilka ważnych spraw na mieście. Zaproponował mi swoje towarzystwo choć podczas podróży był inny niż zwykle.Trzymał twardo ręce na kierownicy patrząc się cały czas przed siebie. W aucie panowała gęsta atmosfera, którą wręcz można było kroić nożem. Nie wytrzymałam w końcu i ściszając radio ,krzyknęłam:

- Zły jesteś,że nie mogę odpowiedzieć Ci tego samego? Czy o co chodzi?
-…
-Czy Ty możesz coś powiedzieć do jasnej cholery!
Zatrzymał nagle auto,zjeżdżając na bok. Zacisnął ręczny, zgasił silnik. Zauważyłam,że nie jest dobrze,złapał mnie za rękę i odwrócił twarz. Miał łzy w oczach. Facet, który bicepsem połamał by nie jednemu nos, popłakał się. Odrzuciłam torebkę na tylne siedzenie i go mocno przytuliłam. Zapytałam po kilku chwilach co się stało. Czerwony przetarł nos chusteczką i wyjął ze schowka wyniki badań nowotworowych. Wzięłam to do ręki i ujrzałam,że widnieje tam jego nazwisko lecz inne imię.

Otworzyłam szybko drzwi od auta, zdjęłam płaszcz. Mróz uderzył mnie mocno w twarz otrzeźwiając momentalnie. Kierowcy jadący wałem miedzeszyńskim zwalniali przy nas nie wiedząc co się dzieję.
-Wiesz,że nie jestem kobietą dla Ciebie i nigdy nie będę. Byłabym okropną suką gdybym na tle twoich trudności życiowych, okłamywała Cię. Ale wiedz,że cokolwiek się stanie będę przy Tobie. Nie ważne jako kto, po prostu będę. I nigdy w to nie wątp.

Przeklął głośno w niebiosa dając tym samym do zrozumienia,że go boli…boli mocno w środku. Faceci mają więcej emocji niż nam się wydaje. Wypuszczają je z klatki w dwóch sytuacjach- albo po alkoholu albo gdy są przyparci do muru.

Kur** jesteś niesamowitą dziewczyną…dziękuje... wyszeptał na ucho. Dziękuje….

 

Nie jestem.