Archiwa tagu: wakacje

Lato36

Jest moja, całkowicie od koniuszków palcy u stóp do ostatniego włosa na głowie.

„O krok od chwi­li, o dwa od wieczności,
dry­fują łódki na morzu życia.
Spa­lone og­niem żar­li­wych miłości,
Gu­bią się łat­wo w pienis­tych zachwytach. ”

AlfaCentauri

Leży na dużym łóżku odwrócona tyłem do ściany. Pół długie, brązowe włosy oplatają jej poduszkę, a spod kołdry wystaję muśnięte słońcem ramię. Zmęczona poszła spać wcześniej przede mną po tym jak wróciłyśmy w nocy z nad morza.

Lubię ją obserwować jak śpi. Rzadko mam ku temu okazję gdyż zazwyczaj usypiam pierwsza przed nią. Po dwugodzinnych wysiłkach łóżkowych nie sposób oderwać mnie od poduszki (albo od Niej).

Dzisiejszej nocy było inaczej.

Na mojej głowie widniało jeszcze posprzątanie walizek, wstawienie prania, doprowadzenie wszystkiego do ładu i składu.

___

A pierwsze wspólne wakacje cieszą najbardziej jak pierwsze wspólne zbliżenie. Chciałabym tutaj Wam napisać językiem literackim, bardzo rozwiązłym o cudownych zachodach słońca, o naturze które nas codziennie rano budziła, bo byłyśmy wpierw na Mazurach , a zaraz potem wyruszyłyśmy na Pomorze, ale nie chce.

Niepotrzebne jest koloryzowanie czegoś co samo w sobie jest dobre, jak naturalnie piękna dziewczyna bez makijażu leżąca naga na białej pościeli. Tam photo shop i ubrania są zbędne.

I Malinka właśnie tak leżała…naga, bez makijażu z mokrymi falami na głowie po kąpieli, na prawie białej pościeli, a ja pod Nią. Leżała przodem do mnie opierając twarz na rękach ,które leżały między moimi biodrami ,a piersiami. Wszyscy mówią,że jesteśmy do siebie podobne i rzeczywiście tak jest na pierwszy rzut oka. Natomiast charaktery mamy zupełnie różne, co nas tak naprawdę w sobie najbardziej zaciekawiło.
-Naprawdę Ci się tutaj podoba? Wiem,że nie jest to hotel, ale pomyślałam,że dobrze będzie odpocząć od miasta właśnie w takim domku mazurskim ?
-Jasne,że tak -przytaknęła .
-Zwłaszcza,że maluch (moje szczenię) tutaj od razu może wyjść na zewnątrz. Z czasem zaczęłyby nas męczyć te korytarze hotelowe, windy itd. Tutaj mamy swobodę.
-Mi się naprawdę Milagro tutaj podoba. Wszędzie byleby z Tobą.

Nie Ona pierwsza tak mówi. Wiele przed Nią obiecywało mi wiele, zarzekało się,że mnie nie zawiodą,że będą wtedy gdy inni zapomną mego imienia. I były. Tylko mnie, młodej gówniary czasem zabrakło.
Człowiek to taka istota, która wbrew pozorom bardzo szybko się przywiązuje. Nie potrzeba wcale wykwintnych kolacji , sześciu randek, wspaniałych orgazmów – wystarczy jedna czułość wtedy gdy jej najbardziej nam brakuje, a coś się w Nas otwiera, coś co mogło być zamknięte przez wiele lat. I prawda jest taka,że wtedy wszystko się zmienia.

Mra

Nie minęło kilka pocałunków, a Malinka leżała pode mną obrzydliwie piękna i naga.  Wstyd się przyznać, ale 90% czasu w naszych mazurskich łóżkach spędziłyśmy nagie. Pościel już nie była taka sucha,a włosy wyschły jej do końca choć to był dopiero początek. Początek tego co najlepsze.
Leżałam na niej bawiąc się jej twarzą, patrząc prosto w oczy, a jej dłonie spacerowały po moich plecach, delikatnie od dołu do góry. Jest moja, całkowicie od koniuszków palcy u stóp do ostatniego włosa na głowie. Moja.
Zostaniesz na całe lato, może na kolejne, może na jesień,zimę? Może do końca? 

Każdy dzień był wspaniały i już się kończył zanim jeszcze zaczął. Ja dokładnie obserwowałam każde mrugnięcie mojej Malinki, każdą zmarszczkę, każdy grymas, każdy smak, każdy niesmak. Widziałam kiedy szczęście tryska przez jej duże oczy, a kiedy niepotrzebne myśli zakrzątają głowę.

Jednego wieczoru gdy słońce zachodziło w cholernie zimną tafle jeziora, my nie patrząc na konsekwencje wskoczyłyśmy do niego trzęsąc się całe z zimna. I pływałyśmy, pluskałyśmy się niczym niegrzeczne nastolatki zwracając na siebie uwagę przechodniów. Gdy tylko ktoś znikał na dróżce, jedna do drugiej podpływała by skraść dłuższy pocałunek niż wypada.
I piersi stały nam jak oszalałe, a usta były wręcz sine z zimna.

Poczułyśmy wtedy życie inaczej ….tak od środka, tak na maksa. I najprawdziwsza prawdą jest to co Ci teraz powiem odbiorco mych nędznych słów, iż nie liczy się bardzo to czy będziesz popijał rozwodnione drinki w hotelu w Turcji na wycieczce Last Minute czy pił tanie wino na pomoście na Mazurach. Liczy się tylko to jak bardzo zaangażujesz siebie w daną chwilę i daną osobę. A kiedy to uczynisz zapewniam Cię,że szampan będzie Ci najlepiej smakował w plastikowych kubeczkach przy zachodzie słońca nad jeziorem, a seksu na rozwalającej się kanapie w mazurskim domku długo nie zapomnisz, a dlaczego? Dlatego,że porzucisz detale i dostrzeżesz to co naturalne, jakościowe, dobre i niezastąpione. Tylko to się liczy.

___

Wybiło w pół do czwartej. Mieszkanie lśni, pranie wstawione o wszystko wygląda tak jak potrzeba. Zgłodniałam, rano zjem, a teraz nakarmię się Jej snami.

 

Girls

To był mój szczęśliwy dzień !

_____________________________________________________________

Czwartek 26.06.

Pot leje mi się z czoła. Stoję, oddychając szybko z rękami opartymi na kolanach z głową zwisającą w dół. Wieczór czerwcowy jest nadzwyczaj chłodniejszy przez co czuć lekki chłodek. Stoję i uśmiecham się do Jojka-kolegi z którym pokonuje kilometry ,kilometry własnych słabości. Na ten wieczór wybraliśmy sobie trasę przez Nowy Świat. Chyba tam zamieszkam, tak często tam bywam. Częściej niż w Twoim sercu.

Dziesięć kilometrów między ludźmi, mało postoi , co chwilę ból z wysiłku i przemęczenia. Nie poddaje się, biegniemy dalej. Wyrzucam razem z potem nerwy przed egzaminem. Za 12 godzin moja decydująca chwilą, ale nie boję się wiem,że wygram.

Piątek 27.06

Poranek. Kąpiel. Ogarnięcie się.Szybki kop ” na szczęście”. Godzina 8.00 wejście na sale i oczekiwanie na swoje imię i nazwisko. 8.10 słyszę to. Idę.

8.53 Wynik egzaminu - POZYTYWNY

Za pierwszym razem.

Za pierwszym razem.

 

Witam Serdecznie w gronie kierowców.

Chill

„Byłem z nią w piekle, a może w niebie?”

Chill

Boli? -pyta się mnie Pani Stomatolog opierając się piersiami o moje ramię. Kiwam głową w popłochu sepleniąc,że tak. -To będę delikatniejsza, dobrze?! -krzyczy. Jak mam jej odpowiedzieć z wiertłem w buzi? Zawsze drażniło mnie zadawanie pytań wtedy gdy nie mogę na nie odpowiedzieć zwłaszcza,że brak odpowiedzi mógłby okazać się nade bolesny. Zresztą…naturalnie,że u dentystyki wszystko boli nawet gdy nie boli. Ja mam ten przywilej,że na wizytę u stomatologa nie muszę czekać nawet dwóch dni,to rodzinny biznes od 20 lat. Dziś nie cierpię dentystów nie bardziej niż wtedy gdy miałam 10 lat i nosiłam aparat ruchomy. Wtedy wizyty kontrolne były obowiązkowe,a ja przeżywałam każdą wizytę parę dni wcześniej i parę dni po. Pamiętam ten strach do dzisiaj.Teraz mamy lepsze znieczulenia, aparatu nie noszę, a na fotel siadam dużo rzadziej,ale jednak jak już siedzę to lekka obawa pozostała …..Jednak ja mam na to swój sposób.Wtedy za każdym razem myślę o kochaniu się(oczywiście się nie z dentystką. Nie mój typ) ,bo to mnie niesamowicie uspokaja. Wspominam sobie moje zeszłe zbliżenia z kimkolwiek, wspominam kogoś dotyk, jakieś gesty. To pomaga, spróbujcie.

Patrze się w sufit, w radiu leci komercyjna muzyka, mam otwarte usta. Zamykam oczy. Wracam myślami do zeszłego weekendu, myślę o Ani. Myślę o zeszłej sobocie. Po naszym wypadzie na miasto nadarzyło się wiele okazji do spotkań. Zostałam zaproszona na wieczór z koreczkami zakrapiany dobrym alkoholem. Uwielbiam takie wieczory dużo bardziej niż kluby. Można swobodnie porozmawiać z drugą osobą, pośmiać się, posłuchać dobrej muzyki. Ania zaprosiła jeszcze kilka osób ze swojego towarzystwa. Było świetnie. Na tyle dobrze,że skorzystałam z zaproszenia i zostałam na noc. Chodź miałam ku temu wielkie opory -Ania dlaczego my zawsze lądujemy w pomieszczeniu gdzie jest jedno łóżko ? !-zapytałam wchodząc do mieszkania. Obydwie ryknęłyśmy śmiechem. Postawiłam torbę i zaczęłam pomagać w przygotowaniu zastawek. Obserwowałam ją i każdy jej ruch. Nie umknęło jej to w uwadze, bo co chwile łapałyśmy się wzrokiem. Wyglądała śliczne. Założyła prosta czarną sukienkę i włoski związała w kucyka. W takim wydaniu zawsze najbardziej ją lubiłam. Chciałabym napisać,że nie mam słabości do niej, że jestem zimna, że potrafię powiedzieć stanowczo -nie. Nie potrafię. Gdybym potrafiła to by nasza znajomość oddaliła się od siebie. Czasami wbrew wszystkiemu emocje są silniejsze od zasad.Szykowałyśmy jedzenie gdy ja podeszłam nagle do blatu kuchennego by postawić talerz.Stała tyłem,kroiła coś. Czując mnie odwróciwszy się uśmiechnęła, stojąc twarzą w twarz ze mną. Serce gdzieś mi na moment stanęło, a twarz namalowała dwuznaczny uśmiech. Nie dotknęła mnie, a ni ja jej, ale w oczach jej zobaczyłam dotyk. Poczułam go na sobie.

 

Zadzwonił telefon. Wyjechałyśmy autem po następnego gościa. Gdy dobiła 23-cia wszyscy goście już byli na miejscu.  Dawno tak się nie uśmiałam jak tamtego wieczoru. Brzuch bolał mnie od wesołych sytuacji. Z Anią zawsze byłyśmy zgodne na dwóch płaszczyznach. W poczuciu humoru i w łóżku. Chociaż z tego pierwszego nie było problemów  :roll: .

„Jeszcze  teraz tego nie wiem czy byłem z nią w piekle ,a może w niebie. Lecz tamtej nocy niczego nie żałuje. „ 

Nie byłybyśmy sobą gdybyśmy tamtej nocy nie zaliczyły sprzeczki. Ale tego nie chcę wspominać. Już chyba jedna i druga dostatecznie się do tego przyzwyczaiła. Pewnych cech w człowieku nie da się zmienić nawet gdy z początku wydaje nam się,że da. Człowiek, a zwłaszcza kobieta to istota na tyle złożona,że jedna mała zmiana może nanieść lawinę reform. Z początku ktoś chce zaimponować drugiej osobie, więc jak plastelina modeluje się na upodobania sympatii. Mówi słowa, które ktoś chce usłyszeć. Szuka wspólnych zainteresowań by tylko było o czym mówić. To nie jest złe, ale o ile przyjemniej jest spotkać osobę, która w swej „odmienności” nam imponuje? Która różni się od Ciebie, ale okazuje się tym czego szukasz. Wasze rozmowy stają się badaniem naukowym samego siebie,bo okazuje się,że nie wszystko jest czarno białe. To jest wręcz psychicznie pociągające. Zjadasz słowa partnera, napawasz się nimi…ciągle chcesz więcej i więcej…..

Zdrowo jest mieć odmienne punkty widzenia, bo to poszerza horyzonty związku, jednak ostatecznie należy dojść do jedności.Zawsze.  Cały sekret.

My do tej jedności nigdy nie doszłyśmy. Nie chce mówić „a nie mówiłam” chociaż mówiłam! Nie chce wskazywać palcem i obwiniać. Dojrzałość nauczyła mnie,że nie można brać odpowiedzialności za drugiego człowieka jeżeli z początku serwujesz mu prawdę, bo to tak jakby obwinianie siebie za bycie sobą. Jest dla mnie ważna, zawsze będzie nawet dzisiaj, jako koleżanka.

 

-Koniec mała. Wypłucz buzie.Już nic u Ciebie do roboty nie ma. Idź do recepcji niech Mama zapiszę Cię w przyszłym tygodniu bądź za dwa na czyszczenie. Schodzę spuchnięta z fotela.Pierwsze co robię to przeglądam się w lustrze. Nie jest tak źle, nie wygląda na to,żebym miała znieczulenie, ewentualnie mały botoksik przy ustach.  Jest poniedziałek ,niespełna jedenasta -tydzień uważam za rozpoczęty.Zerkam na telefon,wystarczyła godzina bez niego by na ekranie widniało 10 nieodebranych połączeń, 2 sms’y i jedna wiadomość na facebook’u. Myślę sobie -Od czego tu zacząć?

Wchodzę na facebooka. Loguje się , a tu na ekranie wyskakuje Piotr. Nie wierzę.  Cztery miesiące milczenia przerwane . Nie mieliśmy kontaktu ze sobą ,bo Piotr miał do mnie ogromny żal.Znajomi wspominali mi,że ma kobietę o dziwo o tym samym imieniu co moja sympatia. O dziwo też starszą od niego. Ponoć odbiega znacząco z wyglądu od jego kobiety idealnej, ale mnie to akurat nie zdziwiło. Piotr to męski klon mnie z paroma zbędnymi kilogramami (bo wierze ,że gdybym była nim byłabym nieco szczuplejsza), który chociaż jest chodzącym „lovelasem” to gdy się zakocha to ma wspaniałe serce. Jest wierny i oddany. Nie patrzy tak bardzo na wygląd jak myślą jego kumple, on stwarza pozory, bardzo dobre pozory.

Nie odpiszę. Jeszcze mi kiedyś za to podziękuje.

 

P.S Wiele z was prywatnie zapytało mnie czy będę na tegorocznej paradzie równości. Otóż nie. Nie lubię. Zaś będzie mnie można spotkać na afterze parady. W którym miejscu nie powiem, na pewno nie w klubie ;) tyle mogę podpowiedzieć.

Pocałujcie mnie w miłość !

Pocałujcie mnie w miłość !

Casting czyli miejsce gdzie…


Gdzie w zaledwie w 10 sekund zostajesz oceniany przez konkurencje. W ciągu kilku minut wyrabiają sobie opinię na Twój temat. A wygląd fizyczny to Twoja wizytówka…oczywiście dopóki się nie odezwiesz. Chodź i w dialog jakikolwiek powątpiewam ,bo iloraz inteligencji dziewczyn(modelek) czasem nie wynosi więcej niż ich numer buta.

Moja była nienawidziła takich miejsc. Ostatnio po prosiłam ją by poszła ze mną na casting do reklamy znanej marki odzieżowej (dostałam zaproszenie) to oczywiście zgodziła się, ale gdy przekroczyłyśmy próg drzwi a tam wszystkie osoby skierowały wzrok na nas -żałowała tej decyzji. Ja jednak kobieta kot bronię swojego stada,więc złapałam ją za rękę , pewnym głosem powiedziałam „Dzień dobry” i poszłam przed siebie po kartę castingową. A. nie lubiła takich miejsc, bo czuła się nieswojo, nigdy nie oceniała po wyglądzie i nie lubiła sama być tak oceniana.  Moje cechy fizyczne pasowały zawsze do takiego kanonu piękna kobiet, który jak mówią psychologowie jest niezmiennie pożądany , nawet w dzikich plemionach afryki, więc źle się nie czułam wśród długowłosych dziewcząt o długich nogach. Ale moja Ex już tak.  Jej wygląd to łagodniejsza wersja Pink. Taka Pink z lekko dłuższymi włosami, ale nadal krótkimi… i dużymi oczami. Taaak! To w nich przez ponad trzy lata widziałam własne odbicie….wracając do castingów….. , dlaczego zatem  zabierałam i zabieram na te castingi moją Ex? Zwyczajnie lubię mieć koło siebie kogoś mądrego i kto da oparcie.

 

Wakacje minęły mi niesamowitym tempem. Zwiedziłam Austrię, zakamarki Czech, mazury w Polsce oraz obrzeża Warszawy. Jeździłam często na ukochanych dwóch kółkach w towarzystwie mężczyzn. Poznałam smak toksycznej relacji oraz tej czystej…Widziałam jak w kobiecie dużo starszej ode mnie budzi się pożądanie, dzięki niej odsunęłam się od tego co szkodliwe. Rozmawiałam w trzech językach jednocześnie, kalecząc przy tym swój ojczysty;>, kochałam się w samochodzie, przeczytałam świetne książki. Sesje zdjęciowe rozbudowały moje portfolio , a efekty ich podbudowały ego. Podrywał mnie wybitny tancerz ,którego parę lat temu podziwiałam w You can dance…Pracowałam przez kilka dni. Bawiłam się jako osoba towarzysząca na weselu mojego Ex, mój barek alkoholi powiększył się o wspaniałe trunki. ….mogę narzekać?

Chyba nie! ;)  Teraz czas na zdobywanie kolejnych wspomnień. Wrzesień nie bywa łaskawy zwłaszcza,że przede mną ciężki rok i pod względem nauki i pod względem etapów życia.

 

Fotografie wakacyjne

Z kotkiem pewnej Pani.

W za dużym o dwa rozmiary stroju motocyklowym. Austria 2013.

Zdjęcie, oczywiście wycięte z sesji zdjęciowej.

Sztuka zrywania.

Nic dwa razy się w Twoim życiu nie zdarzy, nikt tak samo nie będzie pachniał,a ulubione ciasto z przepisu Twojej Babci będzie zawsze wychodziło inne.

Musisz zacząć doceniać to wszystko co masz i zacząć starać się o to co naprawdę chcesz. Ja wiem,że jest ciężko. Czytasz to i myślisz ,że to paplaniny na dziwnym blogu.  Wcale nie. Każda literka z tych zdań płynie z rąk dziewczyny, która być może jest taka sama jak Ty…tego nie wiesz. Cała słodycz tajemnicy internetowej ;).

 

 

 

W ciągu dwóch tygodniu musiałam zerwać kontakty z trzema osobami, jednym facetem, dwoma kobietami. Nie lubię tego uczucia,rodzi się we mnie wtedy niesamowite poczucie żalu. Jeżeli ktoś ma w sobie tyle empatii co ja, to wie dokładnie co mam na myśli.

Zapytała się mnie pewna osoba czy mam jakiś sposób, mowę, tekst ,cokolwiek co powtarzam osobą ,które do mnie coś poczuły, a ja nie mogę odwzajemnić tych uczuć ,otóż nie. Nie traktuje nikogo przedmiotowo i nie bawię się w ilość. Owszem na przykład mój natrętny były słyszy co tydzień tą samą śpiewkę(wyjątkowy przypadek).

Każde uczucie przeżywam wewnętrznie i czasem boje się,że to mnie zgubi i zwariuje albo stanę się celowo zimną kobietą. A już mam taki pseudonim w branży…ale ZIMNA SUKA TO CIEPŁE SERCE ;>.

Mrr.

 

Napalona trzydziestka? Nie,dziękuje.

Zaniedbałam was…zaniedbałam bloga. Tak nie powinno być, przecież to moje dziecko, miejsce mojego wyciszenia,spiżarnia moich słów,które wykiełkowały w mej głowie.

Poprawiam się i wracam do systematyczności.

W moim życiu wiele się wydarzyło, poczynając od szkoły kończąc na życiu towarzyskim. Tegoroczny rok szkolny zakończyłam ze średnia 4.93. Czerwony pasek był tym razem nie na tyłku ;). Polskie odwiedził mój ojciec ze swoją kobietą…..byłam również na wyjazdach w paru miejscach. Nie będę jednak o tym pisała, nikogo tutaj to nie interesuje. Notka poniżej zrodziła się w mej głowie dawno, czekałam jednak na odpowiedni moment by ją wstawić. Powodem napisania jej była kobieta o której już pisałam, ta z która po długiej znajomości trafiłam do łóżka. Poczyniłam w naszej relacji odpowiednie kroki ,posłuchałam się troszkę was, bardziej siebie ,a jak to się skończyło i dlaczego….

 ________________________________________________________________________________________

-Ale nie rozumiem…od początku.Ta Ania,którą ledwo znasz chciała Cię eghm przelecieć?Ona mogłaby być Twoją Matką
Milagro!
-Tak,ta Anka!Oj bez przesady, musiałaby mnie urodzić co najmniej w wieku gimnazjalnym-krzywie się.
-W tych czasach to żaden problem.Pocałowała Cię własna Matka, wstydź się!
-Błagam Cię, oszczędź mi tak nie apetycznych myśli, moja wyobraźnia ma się dobrze i nawet ta myśl nie obejdzie się
bez obrazu w mej głowie…

Nie przypuszczałam ,że sytuacja dostanie takiego rozwoju.

Dwa tygodnie temu wyjechałam z branżowym towarzystwem poza Warszawę na kąpielisko.Jako,że w te wakacje nie
będę dużo podróżować,to pozowliłam sobie na krótki wypad przed końcem roku.Słońce, klimat nadchodzącego
weekendu, samochód pełen jedzenia no i woda-nic nam więcej do szczęścia nie brakowało. My z Anią dotarłyśmy wcześniej
na miejsce,przed innymi by zrobić oględziny terenu….Wypakowałyśmy się,poznałyśmy z właścicielem terenu i poszłyśmy
do pokoju.
-Przytulny ten apartament, może nie jest pierwsza klasa, bo widzę tu dużo niedociągnieć,ale jak na taki krótki wypad
w sam raz!
-Pan Karwowski jest chytrusem ,mówiłam Ci. W firmie gdzie pracuję, bywa często,by sprawdzić jak użytkujemy jego
teren-opowiada Ania.
-Mam wrażenie,że on poprzez takie wizyty podkreśla swoją hierarchię Aniu.
Ania kiwnęła głową ,odwraciła się i wskoczyła na nasze podwójne łóżko. Zauważyłam,że jest bardzo szczęśliwa. Już podczas drogi
ciągle mówiła o tym,że ten wyjazd jest jej bardzo potrzebny. Trzydzieści dwa lata w dowodzie,a z twarzy dałabym jej
około 25-ciu.
-Podejdź do mnie Mała…-klepnęła rączką w pościel zachęcająco.
Usiadłam, skrzyżowałam nóżki. Jej ręka dotyknęła mego kolana,a potem wędrowała wyżej….
-Anka….-zwracam delikatnie uwagę-Anka….
Ona nie reaguje.W końcu podniosłam głos i zabrałam jej dłoń. Zmieszana podniosła się lekko,zakryła nogi sukienką,
wstała.
-Powiedz mi lepiej jak tam z tą swoją..dotarłyście w końcu do siebie ?
Wiedziałam,że wejdzie na ten temat. W końcu mój obiekt westchnień zna Anie i vice versa.Zaczynam jej opowiadać co tak
naprawdę jest między nami,a czego nigdy nie będzie. Ana wyłapała co drugie słowo bacznie mi się przyglądając ,a ja już
wiedziałam,że ta noc będzie niezapomniana…..

Po dwóch godzinach rozpoczął się grill. Znajomi dotarli na miejsce, stół przyszykowany. Wszyscy rozpoczeliśmy zabawę
o 21, a zakończyliśmy o 3 w nocy. Znajomi mej koleżanki Ani, okazali się przesymapatyczni.Ja widziąc podchody
panny Anny ,zwinęłam się dużo wcześniej do pokoju i postanowiłam zatelefonować. Gdy rozmawiałam przez telefon
słyszałam Ani kroki zza drzwi. „-Mała muszę kończyć, zbliża się ONA! Tak wiem,wiem założe pas cnoty! Pa!” Schowałam telefon pod poduszkę i wstałam z łóżka , zauważając ,że przekręca się klamka. -Gdzie poszłaś Malutka? Chcesz już iść spać? Nie mam ochoty siedzieć z nimi sama. Jej potok słów oznaczał pustą butelke Martini.Pijana,napalona kobieta..
nie spodobał mi się ten zestaw. -Ja już Aniu pasuje-odpowiedziałam wchodząc do łazienki-drinków już full ,a rano
czeka nas opalanie,trzeba być wyspanym. -Ok! To też idę spać! Przebiore się po Tobie…. Po wejściu do łazienki
opłukałam twarz zimną wodą…Chciałam ochłonąć.Ania leżała na łóżku, wołając mnie ,a ja tego nie pragnęłam.
Pragnęłam kogoś innego obok siebie. W takim momencie zdałam sobie sprawę jak bardzo ważny jest dla mnie ktoś inny.
Wyszłam z łazienki ociągając się najdłużej jak tylko potrafię.
Położyłam się na swojej połowie..Ania leżała w bieliźnie.
-Wyglądasz niebiańsko w tej piżamce!-przysunęła się do mnie.W jednym momencie zarzuciłam kołdrę ,a Ania już weszła
na mnie całując mą szyje!Opary alkoholu wręcz wpadały w me usta.Złapałam rękami jej biodra, przerzuciłam pod siebie i
przytrzymałam ręce.
-Nie e Kotku. Nie ma tak prosto ze mną!
-Ależ ja lubię trudne kobiety! Weź mnie!
-Anka! Przestań się rzucać….. .Przez pare minut kotłowania z tą kobietą, zobaczyłam ,że moje działania mają
odwrotne skutki. Nie wytrzymałam i krzyknęłam -KURWA! Spokój! Moje krzyknięcie słychać było na tym całym zadupiu.
Anka osłupiała. Zeszła ze mnie, złapała za rękę i zapytała wręcz szeptem :-Nie chcesz? Przecież jesteś wolna….
-Kotku,ale nie emocjonalnie.
-Chodzi o D. ?
-Tak.
-Jesteś wierną kobietą, Ona nie zasługuje na Ciebie. Mogę przynajmniej się przytulić?-spojrzała się z pod
potarganych włosów.
-Pod warunkiem,że grzecznie pójdziesz spać!
Kiwnęła głową,a ja się odsunęłam i weszłam pod kołdrę. Położyła głowę na mym ramieniu dotykając mnie tylko
swoją twarzą.
Mogłam z nią piepszyć się całą noc,ale nie chciałam. Nie chciałam czuć na sobie kogoś innego, nie chciałam
by mój zapach pozostał na innej kobiecie.Znam siebie i wiem,że gdy odrzucam innych dokoła znaczy,że moje emocje
pokładam w kimś innym,że moje usta już nie są moimi.
Uświadomiłam sobie,że czas podjąć decyzję i zakończyć to. Czasem osoby,które są szkodliwe, stają się dla nas zbyt
ważne.
Zasnęłyśmy.