Archiwa tagu: spotkanie

Naked

O dziewczynce, która nie chce chłopca.

Pisałam o kobietach.
Swoich, nieswoich, obcych, moich, byłych, niedoszłych, młodszych….
Brunetkach (bo mam słabość), blondynkach, rudych, szatynkach…

Nie pisałam dawno o mężczyznach,a wiele z Was zadaje mi pytania, czemu, skoro jestem biseksualna, o nich nie piszę.Odpowiedź jest aż nazbyt prosta. Moje życie z testosteronem mogłabym nazwać trzema tematami : Byli, niedoszli, koledzy, a cała reszta to tło. Dzisiaj sięgnę do worka z napisem byli i opiszę sytuację dla mnie bardzo świeżą.

Usiądź wygodnie.

___

Sto dziewięćdziesiąt centymetrów zamknięte w brunecie z dużymi dłońmi i ciekawym spojrzeniem. Nie chudym, dobrze zbudowanym, ale bez wyraźnej linii mięśni.

P.pomimo braku sześciopaku na brzuchu zawsze miał powodzenie u kobiet. Dziewczyny zaraz po grach były jego ulubionym zajęciem, wręcz pasją tak jak dla poniektórych sport czy gotowanie. Traktował je z osobliwą wyjątkowością jak przystało na wrażliwego misia w opakowaniu łamacza serc,ale wstrętnym kłamstwem byłoby napisanie,że z każdą niewiastą spędził więcej niż kilka randek. Wyjątki jego długiego dystansu stosowane były tylko wtedy gdy się zakochał, resztę na starcie można przypisać lekką ręką jako romans…

Odzew po pół roku celibatu od siebie: 20 czerwca „Przyjedź do mnie, jestem sam Kociaku”-brak reakcji. 15 lipca „Wiesz gdzie teraz jestem ? W miejscu w którym i Ty powinnaś być ze mną. W łóżku.”- brak reakcji.
Sierpień, kolejny wspólny ranek u boku mojej źródła mej miłości i nowych czterech łap w mieszkaniu. Charakterystyczny dźwięk inicjujący przyjście nowej wiadomości na facebook’u . Oczywiście Pan P. ” Co słychać u mojej ulubionej koleżanki ? Nie chce Cię zadręczać, ale może miałabyś ochotę spotkać się i opowiedzieć co u Ciebie, odpisz i życzę udanego tygodnia Zołzo”. Nie myśląc zbyt długo nad odpowiedzią, mówię swojej Malince o propozycji byłego, o którym słyszała wiele złego i dobrego. Królowa rzucania ukrytych aluzji o zazdrości nieprzychylnie patrzy na moje zachcianki, ale po dłużej rozmowie sugeruje bym zrobiła to co uważam za słuszne.

Więc zrobiłam.
Umówiliśmy się.

Przyjechałam autobusem, a P. wyszedł po mnie na przystanek. Był upał, gorąc. Miałam na sobie krótkie szorty, białą przewiewną koszulę i dołożyłam eleganckie klapki. Słowo eleganckie wstawiłam nie przypadkiem gdyż poruszanie się po centrum w sportowych japonkach jest dla mnie wielkim faux-pas ,podobnie jak jechanie roznegliżowaną w metrze. Do swojego stroju dziennego w wielkim mieście mam wyodrębnione zasady,których się trzymam od nastoletnich lat.
Wychodzę z autobusu, podnosząc lekko aviatory z nosa by w żarze słońca dostrzec większa posturę przyglądającą mi się z błogim uśmiechem. Jest i on. Przytył, ale i zmężniał. Nie widzieliśmy się ponad dwa lata, a on nadal podobnie pachnie.

-O. ślicznie wyglądasz -powiedział obejmując mnie mocniej. Zawsze to robił na przywitanie.
-P. skłamałabym odpowiadając,że Ty również,ale jest dobrze. Prawie dorównujesz mi…
-Tęskniłem za tymi słowami, bardzo ! Sarkastyczna żmijo….Uśmiechnął się szeroko, a ja w oczach miałam iskierki dumy. Bycie sobą przysparza mi dużo radości.
-Idziemy do mnie ?-zapytał, a na mojej twarzy namalowała się zdziwienie.
-Nie P., idziemy na spacer, czasy chodzenia do Ciebie myślę,że się skończyły.
Objął mnie ponownie ,uprzednio śmiejąc się w głos. Zmieszał się, ale nie dawał tego po sobie poznać.
-Milagro źle mnie zrozumiałaś ! Kupiłem ciasto.
Jest moja Babcia, która Cie bardzo lubi , myślę,że z wzajemnością. Chodźmy na chwilę do mnie, a potem pójdziemy na spacer.Zgoda?
Poszliśmy. Jego Mama jak zwykle serdecznie przywitała mnie, a Babcia rzuciła miłe słowa. Usiedliśmy w jego pokoju. Nie podobało mi się to i chciałam jak najszybciej wyjść. Czułam się zbyt intymnie, nieswojo. Co rusz, patrząc się na inny przedmiot, do moich myśli przeciskały się wspomnienia drące teraźniejszość.
Nie wytrzymałam. Wstałam, wzięłam torebkę do ręki i skierowałam się do wyjścia. Otwierając drzwi wpadałam na P.
-A Pani gdzie się wybiera?-zaskoczył mnie. Powiedziałam mu prawdę,a jemu ona bardzo przypadła do gustu. Skierował mnie z powrotem do środka, zapraszając bym usiadła na łóżku.

Mówił, opowiadał, ciągle mówił. Robił czasem przerwę na to by usłyszeć co u mnie, ale gdy tylko otwierałam usta kwitował „Nie muszę Ciebie słuchać by wiedzieć,że się zmieniłaś. Wystarczy na Ciebie spojrzeć Pani Makler” i tak zakańczała się moja wypowiedź. Niepozornie podczas opowiadań przysuwał się do mnie. Widząc to, ja odsuwałam się od niego. Zabawa w kotka i myszkę ciągnęła się dosyć długo. P. liczył na coś czego otrzymać nie mógł, a mi tylko ciśnienie skakało na tyle bym robiła się co raz bardziej nerwowa.

Zadzwonił telefon. Wstałam z łóżka i przeczytałam na ekranie tylko dwa słowa „Tatuś K…..k”. Tylko nie w tym momencie !- pomyślałam. On i Mama mają wyjątkową zdolność do dzwonienia w nieodpowiednim momencie.
Odłączyłam połączenie, odwróciłam się i zobaczyłam P. bez koszulki -Co ty kur%a robisz ? - krzyknęłam . Objął mnie jak dziecko pod pachami i kierował swoje ręce do góry, po to by zdjąć mi koszule. Odepchnęłam go, a on nadal parł. Zrobiłam to samo jeszcze raz, tyle, że dwa razy mocniej. Zamilkł nic nie mówiąc. A ja już nic nie mogąc zatrzymać, wybuchłam.

-Posłuchaj mnie napalony samcu ! Jeszcze raz złapiesz mnie w ten sposób i zaczniesz napierać na cokolwiek, a moja ręka wyląduje na twojej szczęce. P. do jasnej cholery, czy Ty nie rozumiesz,że jestem zajęta? Że nareszcie mam kogoś na kim mi zależy? Co Ci odbija ? -  krzyknęłam. Jestem pewna ,że jego rodzina słyszała przynajmniej połowę mych słów.
-O. przestań krzyczeć, przestań. Ja chcę tylko się przytulić, nie mogę?
-Nie, nie możesz….Wychodzę.
-Zostań - dodał.
-Nie mam dla kogo.
-Zawsze odchodzisz.
-Dla wybranych wracam – zaczęła męczyć mnie ta wymiana zdań.
-Ona jest wybraną?
-Na litość boską, nie wiem!

Kiwnął głową niepewnie aprobując zrozumienie. Założył t-shirt, odsunął się ode mnie. W pokoju zapanowała niezręczna cisza, którą musiałam przerwać:
-Ech… Nie wiem czy będę z Nią tydzień czy dwa. Nie mam pewności czy jest osobą której mogę zaufać, która nie okaże się błędną inwestycją za którą będę płacić miesiącami, latami…ale chce tego….chce ponieść to ryzyko. Nie mogę spieprzyć tego,bo mój były przywitał mnie z otwartymi rękoma. Jestem dużą dziewczynką, a nie rozwydrzoną dziewuchą. To mnie rozróżnia, bo wiem czego chce,a czego nie.

Ufa mi, a ja nie mogę jej tego zrobić, muszę ją chronić. 

Przetarł twarz rękami, a ja myślami byłam między jej ramionami. Miałam niesamowitą potrzebę przytulenia jej. 
Odparł od niechcenia i trochę z grzeczności :
-Mam nadzieję,że będziesz ją chroniła równie dobrze jak swoją poprzedniczkę….

Czuły punkt.

-Będę bardziej…-pomyślałam.

Rawrr.tumblr

Dziewczyna z ogłoszenia.

Nigdy nie dodawałam ogłoszeń na portal społeczny czy też portal randkowy na przykład branżowy.

Ona dodała,a ja odpisałam.

Zapytała się wprost czy ktoś może zna miejsce w Warszawie gdzie można pobawić. Oczywiście podałam, nic nie proponowałam, byłam miła. Skwitowałam swoją wypowiedź zdaniem z rodzaju „gdyby brakowało towarzystwa to polecam się na przyszłość..”. Przyszłość okazała się niedaleka, a ja wzięłam na siebie ciężar przewodnika i nie odmówiłam propozycji sobotniego drinka na mieście. Wybrałam miejsce, a Ona ostatecznie godzinę.

Centrum Warszawy. Przyszłam pierwsza na miejsce , ubrana w czarną sukienkę ,szpilki klasyczne i biały płaszczyk. Nie liczyłam,że przyjdzie ubrana podobnie, zresztą nie miała powodu,gdyż to nie randka. Często uprzedzam ludzi oby mój wygląd nie dyktował ich wyglądu, bo przecież istnieją metalowcy – wielbiciele czerni i glanów, „skejci” -nosiciele luźnych spodni w połączeniu z jeszcze większą koszulką , swagi – dzieci zglobalizowanych marek ubrań najczęściej w dziwnych leginsach (płeć nie ma znaczenia), Ci to najczęściej mnie wkurzają i ja – dziewczyna dająca zarobić koncernom produkującym seksowne małe czarne, obcisłe jeansy Guess , marynarki każdego rodzaju, szpilki na wysokim obcasie czyli wszystko co jest umoczone w elegancji albo zwyczajnie eleganckie jest. Podartymi jeansami albo skąpymi bluzkami też nie pogardzę.

Dotarła, a właściwie przybiegła ubrana w klasykę z rozwianymi od wiatru brązowymi włosami. Przywitałam ją podaniem ręki i głębokim spojrzeniem w zawstydzony wzrok. Skierowałyśmy się od razu w stronę klubu, bo pogoda tego dnia i moje fale unosiła ku niebu. Zanosiło się na deszcz.

Deszcz spadł,a my weszłyśmy już do środka. Wzrok znajomych koleżanek okazał się bardziej przenikliwy niż dotychczas. Nowa osoba, nowa twarz, nowa zwierzyna w towarzystwie dobrze znanej każdemu Milagro. Było o czym plotkować, jednak mnie to nie bardzo obchodziło , moje uwaga i myśli kręciły się wokół jednego czynnika- jej.
Po zamówieniu napojów alkoholowych usiadłyśmy po środku, na przeciwko baru, wzajemnie się obserwując. Od razu zauważyłam,że moja towarzyszka należy do kobiet,które więcej patrzą aniżeli komentują- typ obserwatorki. Delikatne,ale wyraźne rysy twarzy, ładna buzia, szczupła sylwetka, brązowe proste włoski do ramion. Mój typ. Niższa ode mnie. Miała w oczach coś co cenię najbardziej i sama noszę, mianowicie głębie spojrzenia. Taką głębie, która pokazywała,że w głowie dzieją się niesamowite rzeczy i każdy czynnik przechodzi przez motor zwany rozumem. Kiedyś ktoś mi powiedział,że jak intensywnie myślę to mam w oczach wielki napis niczym na budowie „UWAGA NIEBEZPIECZNE PRACE”.  Tego wieczoru miałam o kim i o czym myśleć.

Z początku rozmawiałyśmy o naszej codzienności , wszystkim tym czym żyjemy na co dzień. Dowiedziałam się co sprowadziło tą piękną istote do Warszawy i gdzie studiowała. Opowiedziałam trochę o swoim pierwszym zawodzie , który teraz wykonuje ,gestykulując przy tym i rozbawiając ją jednocześnie. Patrzyła na mnie i zjadała z mych ust każde słowo.  To jest cudowne właśnie przy poznawaniu nowej osoby, że każde twoje zdanie wypowiedziane pozwala uszyć obraz Twój, a tym samym zaspokoić ciekawość. Cokolwiek nie powiesz będzie to istotne.

Ona też miała sporo do powiedzenia, jednak zadając jej jakiekolwiek pytania z premedytacją omijałam temat związków, bo domyśliłam się,że jest to kobieta, która w życiu nie jest sama. Coś jest nie tak z kobietą, która ma możliwość bycia w związku, a w nim nie jest. Za tym „nie tak” kryje się wiele powodów, może to być złamane serce, nieosiągalny obiekt westchnień, zła sytuacja życiowa bądź niezależny styl życia. Patrząc na swoją osobę widzę,że żaden z powyższych czynników mnie nie dotyczył ,a bywałam sama. W każdym bądź razie normalny człowiek dąży do bycia w związku nawet taka nierządnica jak ja.
Gdy z zaciekawieniem słuchałam różnych historii z jej życia dostrzegłam na drugim planie starszego Pana albo kobietę (z daleka za cholerę nie mogłam wyłapać cech definiujących jakąkolwiek płeć) z różami wchodzącego/cą do klubu. A,że kwiaty dawać lubię to pomyślałam łapiąc się tym samym za torebkę,że mogłabym sprezentować jedną róże mojej towarzyszce. Niestety w gotówce miałam zaledwie 1.50 złoty resztę na karcie.

Nie da rady.

Kiedy osobnik, który okazał się starszą Panią doszedł do naszego stolika podniosłam się i zapytałam z czystej ciekawości :
- W jakiej cenie ma Pani jedną róże?
- Kochanienka ja zmęczona jestem ,ile dasz…ile dasz.
- Oj nie będę tutaj niekulturalna. Mam tylko w gotówce 1.50. To za mało. 
-Bierze Pani – uśmiechnęła się-no bierze -kiwając zabawnie głową.

Wzięłam. Zapłaciłam marne grosze i wzięłam dając od razu jej. Nie spodziewała się,ale uśmiechnęła tak szeroko,że zagryzając wargę sama się zawstydziłam.
-Nikt mi nie dał z dziewczyn kwiatów! Dziękuje, dziękuje!
-W takim razie jestem pierwsza. Na prawdę nie masz za co, to tylko róża.
-Chodź ze mną do łazienki. Potrzymasz tą pięknote, a zresztą nie chce iść bez Ciebie.
________________________________
„Bez Ciebie „-
zestaw słów opisujący/ wyrażający gorszą rzeczywistość, nadużywany przez ludzi będących w związku bądź potrzebujących wielkiej troski .
________________________________

Słysząc tą prośbę nie mogłam odmówić. Zresztą z różnymi kobietami bywałam w klubie, jednak z żadną nie czułam tak bardzo potrzeby opieki jak nad nią. Ona potrzebowała troski. Nie wiem czy wynikało to z jej dziewiczego wyjścia czy z naszego wspólnego podejścia. Czułam się z tym rewelacyjnie, dobrze, inaczej. Chciałam tam być z nią i czułam,że ona chce być tam ze mną.Z nikim innym.

Gdy wyszłyśmy z łazienki podeszłyśmy do baru. Ujrzawszy swoją ex dosyć blisko, szybko się speszyłam, bo widziałam jej wzrok przez całą imprezę. Zaproponowałam nam drinka , potem taniec. Ona podsumowała to puszczeniem oczka i zdaniem „Bierzmy drinka i porozmawiajmy o naszym życiu towarzyskim”.  W tańcu ocierałyśmy się biodrami o siebie ,śpiewałyśmy potem znów ocierałyśmy. Czułam się w obowiązku pokazania moich kocich ruchów.

Po trzeciej przyjechała taxówka. O 3.40 dostałam sms’a o treści „ Dziękuje za wspaniale spędzony czas. Myślałam,że będzie gorzej, ale atmosfera była bardzo przyjazna. Było fajnie…może dlatego,że się mną tak dobrze opiekowałaś :).Śpij spokojnie !

Aha. Podczas rozmowy moja towarzyszka powiedziała mi ,że w jej życiu jest kobieta którą kocha i z którą ma nieciekawe perypetie. I ja opowiedziałam o sobie. Okazało się,że żadna z nas nie jest wolna.

___________________________________________________

 Były święta, był sylwester,a ja nie złożyłam moim Drogim czytelnikom żadnych życzeń.
Zrobiłam to specjalnie.

Byłam tu cały czas. Wiem czym jest pęd życia i brak czasu nawet na spojrzenie w lustro w tym intensywnym okresie i jakże ważnym dla każdego z Nas.
Chciałabym każdemu z osobna przesłać mnóstwo dobrej energii i motywacji na NOWY ROK 2015, bo wierze,że gdy znajdziecie siłę by wstać rano to reszta przyjdzie sama.
Wiem i wierzę w to,że każda chwila, każdy moment, każda minuta, każda godzina, każdy dzień, każda noc, każda doba, każdy tydzień, każdy miesiąc, każdy rok jest dobry by zmienić swoje życie ;) !

Wasze zdrowie !  (prywatny album)

Wasze zdrowie !
(prywatny album)

Ciekawe

Z kim teraz Skarbie dzielisz orgazmy?

Centrum,kawiarnia.

Jestem tym razem na czas pierwsza od niej. Rzadko zdarzało się, bym kiedykolwiek czekała na Nią. Z reguły to ludzie czekają na mnie słysząc tłumaczenie -”Albo będę piękna, albo na czas”. Ona też to często słyszała. Być może teraz z punktualnej kobiety stała się spóźnialską. Może się zmieniła albo zwyczajnie zatrzymał ją korek.

Ludzie tak szybko się nie zmieniają -myślę sobie. To na pewno korek.

Dziesięć po siedemnastej staje w drzwiach przemoknięta od deszczu. Zauważa mnie i szeroko się uśmiecha, a ja wstaje i witam się z Nią. Nadal pachnie mocnymi perfumami i papierosami. Nie widziałyśmy się pół roku, a mój organizm reaguje jakby to była co najmniej pierwsza randka. Nawet zapach wydaje się mniej znajomy.Siadamy.

-Czego się napijesz? Kelnerka przyniosła kartę,a ja w między czasie zamówiłam sobie kieliszek słodkiego czerwonego wina. -biorę łyk i dodaję - ale chyba koło słodkiego nawet nie stało. Ewidentnie półwytrawne. Zamawia wodę. Oczy jej się śmieją,aż miło popatrzeć. Chyba na prawdę zależało jej na tym spotkaniu. Kelnerka okazuje się być jej znajomą, więc automatycznie obsługa naszego stolika staje się natychmiastowa.

Przytyła lekko. Oczywiście jej tego nie mówię tylko słucham jak opowiada o swoim życiu codziennym.Chwali mi się awansem na wyższe stanowisko w pracy z czego szczerze się cieszę. Mówi co u znajomych, najbliższych. Znam po części wiele osób z jej towarzystwa, więc i o nich nie omieszkam pytać.

-Marta ma kogoś?

-Nie,ale wciąż szuka. Ma dobrą pracę, więc nie myśli o tym. Ona ten typ co musi się porządnie zakochać.

-Tak jak i Ty jesteś zakochana w I. -odpowiadam szeroko się uśmiechając i zaczesując włosy na bok.

-Robaczku nie tak do końca.

I wchodzimy w rozmowie na grząski grunt po którym lubimy chodzić. Przecież żadną z nas nie interesują tematy zawodowe, z kim sypia Maryśka, ani co się dzieję w polityce. Jesteśmy kobietami,które niegdyś dzieliły sporo wspomnień. Spotkałyśmy się się tylko w jednym celu…..by dowiedzieć się „Z kim teraz Skarbie dzielisz orgazmy?”.  Jeżeli chodzi o mnie , P. pewnie myśli „Komu znów namieszała w głowie”….

-No P. jesteś w związku,a (przynajmniej na fb)z kobietą ,której nie można zarzucić ani braku urody, ani braku inteligencji. A więc co jest nie tak ?

I zaczęłam słuchać o związku prawie idealnym, który prawie jest, prawie nie ma. O jej kobiecie ,która tak naprawdę bawi się swoją orientacją i nie wie czego chce. Ja poznając Ją od razu wiedziałam co jest grane,więc tylko delikatnie ostrzegłam P. by nie stać się niczyim wrogiem, następnie zamilkłam i nie komentowałam. Zamilkłam, aż nie dostałam niemoralnej propozycji, mianowicie przyjechania na noc. Dało mi to sporo do myślenia. I teraz gdy okazuje się,że rzeczywiście to nie jest związek, dodaje sobie dumnie parę pkt. do mego odkrywania ludzi na wskroś.

-P., ale w każdym związku bywa różnie. Są gorsze i lepsze dni. Skoro poznałaś kobietę heteroseksualna i zaczęłaś z nią być to powinnaś zacząć się z tym liczyć,że pewnego dnia może uciec do romea. Musicie oby dwie nad tym pracować.

-O. my pracujemy. Tylko ja tego do końca nie czuje…..No,ale ja tyle mówię, może teraz Ty opowiedz z kim tam się spotykasz.

Zatrzymuje na chwilę myślenie by w głowie przesortować wydarzenia o których mogę wspomnieć, odrzucając te o których lepiej nie wspominać. Jest to trudniejsze niż myślałam, bo wszystko jest ze sobą takie połączone.Ech…

-Dziubku zacznę od początku , otóż wiele się zmieniło od naszego ostatniego spotkania.
- Biust masz większy- dodaje mi rozbawiona.
-Właśnie widze,że cały czas mi się patrzysz dekolt! …….I schudłam wyobraź sobie. Ale powracając eghm do pytania otóż odcięłam się troszkę od towarzystwa branżowego. Musiałam, bo już dosyć miałam dymu wokół mnie, ciągle jakaś, ciągle coś. Ileż można. Dostałam nawet ksywkę Zadymiara. Koleżanki mówiły na imprezach „Ooo jest O%$%$ to zaraz będzie coś się działo. Idziemy po popcorn”. Wyszło mi to na dobre chodź z niektórymi dziewuchami do dzisiaj mam problem. 

P. śmieję się, bo sama była jednym z moich problemów. Tylko tym z rodzaju słodszych ;). Opowiedziałam jej o moich perypetiach ,o moich sukcesach, o nadchodzących i już podjętych zmianach. Opowiedziałam jej też o facecie z którym się widywałam, któremu poniekąd zawdzięczam odnalezienie spokoju wewnętrznego. Oczywiście zapytała ironicznie „A nie powiedziałaś mu ,że miałaś dziewczyny ?”  jakby chciała być pierwszą, która to zrobi. Nie powiedziałam, bo nasza znajomość przez moje małe zaangażowanie stanęła w miejscu. Będąc na tyle dojrzałą potrafiłam sama przed sobą i przed nim do tego się przyznać. Jego ostatnie słowa po kłótni brzmiały „Chciałbym Ci tylko powiedzieć,że przy tobie świat kręci się w drugą ,lepszą stronę i jesteś najbardziej wyjątkową i trudną dziewczyną jaką znałem”. Nie mogłam mu złamać serca.

-P. mogę Ciebie o coś zapytać. Mi trudno się mówi o uczuciach, lepiej je wyraża słowem pisanym, a najlepiej czynem,ale….długo o mnie myślałaś po rozstaniu ?

-Nie. Nie myślałam. Ja nadal myślę…

Zawstydzając się tym wyznaniem nadziała oliwkę z sałatki na widelec i odrzekła głośno – Oliwki to są jednak zajebiste! ;)

Mrał.

Pieprze się z Twoją inteligencją.

Są kobiety, które podniecają się sportowymi autami, których wartość przekracza pięć zer (mnie raczej zastosowanie ich). Są też takie,które czują motylki w brzuchu na widok na żelowanego Pana z umięśnionym i zadbanym ciałem. Są takie, które lubią facetów z wielkimi i grubymi….. portfelami ;),a jeszcze inne dzielą pożądanie z artystami. U mnie sprawa jest prosta. Podnieca mnie inteligencja. Nieprzyzwoicie podnieca.

Nie ta książkowa, ani wyuczona przez lata doświadczeń, bo to nie jest inteligencja. To jest mądrość. Owszem ona jest ważna (nie mniej niż zmysłowe usta), ale ją się nabywa, a z inteligencją Proszę Państwa się rodzimy. Wysysamy z mlekiem matki raz na całe nasze lajf ! Inwestycja długoterminowa. Nieważne. Albo ją masz albo nie!

Tutaj ukłon w stronę Pań, bo w tym wyścigu my wygramy. Kobiety są inteligentniejsze,a przynajmniej umieją tą bronią lepiej operować.

Spróbuj z kobietą pieprzyć się przez słowa.
Całować wzrokiem, dotykać flirtem.
Zróbcie to w kawiarni, w domu, w kinie.
Rozgrzej ją bez użycia rąk. Zjadaj z jej warg
każde słowo jakby gdyby karmiła Ciebie.
Spróbuj…

,a potem…..

Potem przełam granice bezcielesności
i dotknij ją. Niebezpiecznie pewnie.
I poczuj jak w wargach zostawia Ci
smak wina. Smak siebie.

Gryzę. Całuję. Dotykam. Kołyszę. Dociskam.Pieszczę. Rozchylam.Wiąże.Naciskam.Tule. Daje.Zabieram. Drapie. Rozbieram.

 

 

*Notka z dedykacją dla pewnej Pani….

Nigdy nie mówię o uczuciach,a Ty zawsze.

Obcasy w mieście.

Biegnę,ciągle biegnę. Do domu,z  domu, do szkoły,ze szkoły, z pracy,do pracy na dworze dla kondycji ,językiem (bo mówię tak szybko,że muszę wszystko dwa razy powtarzać), myślami (bo myślę szybciej niż przeciętny człowiek). Nie mogę się zatrzymać i nie chcę , po proszę tylko kieliszek białego wina musującego i biegnę dalej. Może do Ciebie ?;)

W zeszłym tygodniu na stołecznych ulicach majowe słońce pokazało swoje eldorado. Nie wiem jak wy,ale ja od razu skorzystałam by przy pierwszej wolnej okazji iść się opalać. Ostatnio moje dni wyglądają zupełnie inaczej,bo mam wolne ,więc nadrabiam zaległości towarzyskie jak tylko się da. W środę spotkałam się z Anią ,tą kobietą trochę bardziej starszą od siebie ( z naciskiem na bardziej), która namieszała mi w życiu parę miesięcy wcześniej. Nie miałyśmy kontaktu. Skłócone przez niedopowiedzenia ,osoby trzecie pisałyśmy sporadycznie ,o ile przelotne cześć gdzieś pomiędzy wierszami można uznać za kontakt. Odezwała się sama, że chce się spotkać. Zgodziłam się, bo czemu nie ? Przecież też jestem człowiek, przecież też jestem kobietą, przecież też mam uczucia. O 16.15 stałam z trzema białymi różami na południowej dzielnicy oczekując na jej czerwoną strzałę. Przyjechała;), a uśmiech sam pojawił mi się na twarzy. Miło zobaczyć kogoś kto na nasz widok ma radość w oczach. Pojechałyśmy na obrzeża Wa-wy, by odetchnąć od tego miejskiego zgiełku, dużo rozmawiając ,trochę się śmiejąc. Od razu przypomniało mi się jak drażniła mnie zawsze jej lekkomyślność i chaos wypowiedzi. Okrzyczcie mnie za to,ale nie znoszę ludzi, którzy nie grzeszą inteligencją! Auć! Muszę to przyznać….Anna nie była kobietą tak oczytaną, błyskotliwą jak pozostałe moje kobiety. Ona w ogóle nie uważała rozwijana się wewnętrznego za priorytet. Żyła z dnia na dzień ,a jej inteligencje stanowiło to co wyczytała w podręczniku lub gazetach. Do mnie ta jej złośliwa wada dotarła zaraz po tym jak próbowałam po raz setny rozpocząć rozmowy egzystencjalne ,a ona wtedy otwierała te swoje brązowe oczy, uważnie mi się przypatrywała ,zapadała niezręczna cisza i mówiła -Achaaa. Co brzmiało prawie tak samo lekceważąco jak nie wiem o czym mówisz,ale udam,że wiem. Nienawidziłam tego, no cholernie nienawidziłam !

Gdy dojechałyśmy na miejsce poszłyśmy się przejść. Okazało się,że zabrała mnie tam gdzie kiedyś wynajęłyśmy sobie pokój by uczcić jej 35-te urodziny. Może nie dokładnie do Hotelu,ale zaraz obok…Spacer po lesie, moje poszukiwania piłeczek golfowych (uwielbiam od dzieciństwa piłeczki wszelakiego rodzaju,nie wnikajmy),było całkiem nam przyjemnie aż tu nagle….

-Ale dla mnie to Ty możesz sobie mieć kontakt z kim chcesz! Zrozum! Po prostu chce Ci powiedzieć,że dla mnie jest to kolejna patologiczna sytuacja. Tyle razy prosiłaś mnie ,mówiłaś -odsuń się od niej, nic dobrego nie wnosi w Twoim życiu-, a teraz?! Sama utrzymujesz kontakt…-krzyczę nad jeziorem aż się ludzie na nas patrzą. Siedzę i chowam głowę między nogami.

-Ty nie musisz czuć zagrożenia. Z mojej strony nic się nie zmieniło. Ja nadal czuje do Ciebie to samo co czułam. Gdybyśmy razem tak by nie było.

Oczy mi mało nie wyskakują z orbit. Ciśnienie podskakuje mi jak po czterech energetykach. Pytam się powoli i sarkastycznie….-Czy możesz powtórzyć? eghm…kto ma ze sobą być? 

Ania zauważa,że nie jest dobrze. Jej wyraz twarzy maluje zdziwienie,a zarazem lęk mojej reakcji. Przynajmniej gdy podnoszę głos (a w stosunku do niej robiłam to najczęściej,bunt młodzieńczy jest przy tym niczym) rozumie jakiekolwiek słowa, które się do niej wymawia. Poprawia swoją sukienkę, w której nie wygląda dobrze.-My razem mogłabyś się już zdecydować. Ty wiesz,że ja nie mogę znaleźć nikogo lepszego od Ciebie….tyle razem przeszłyśmy, te wspomnienia one były takie prawdziwe. Ja już nie chce szukać, zresztą po co, skoro znalazłam…-płaczę.

Nie wiem gdzie zrobiłam błąd. Może powinnam ją wyzwać, potraktować bez szacunku parę miesięcy temu, miesiąc temu, dzisiaj. Może nie powinnam dawać się emocjonalnie manipulować,ale przecież….nie robię nic złego. Nie robię nic złego brzmi jak słowa wypowiedziane przez malutką dziewczynkę, na którą mama właśnie nakrzyczała za nieposłuszeństwo. Teraz gdy nie jestem malutką dziewczynką krzyczy na mnie sumienie,ale zaraz,zaraz….O Nie ! Nie tym razem! Drogie sumienie niczemu nie jestem winna, kompletnie. Po pierwsze po ważnych egzaminach i ciężkim okresie nie odmówiłam spotkania, ułożyłam sobie wszystko. Nie dawałam jej ani grama powodu, nie narzucałam się, nie pisałam, byłam grzeczna. O ironio losu! Teraz gdy piszę ten wpis w głośnikach leci mi kochana ćpunka Amy 

I cheated myself
Like I knew I would
I told you, I was trouble
You know that I’m no good

This is not true because I’m good, wery gud. Sumienie nie ma teraz żadnych argumentów.

Słońce rzuca swoje promienie na jezioro,ja oglądam się w okół siebie sprawdzając czy nadal nasza rozmowa jest główną atrakcją dla innych ludzi. -Ania powtórzę się i błagam zrozum mnie teraz. Szanuj mnie i siebie, nie ma nas. Ty jesteś wolnym człowiekiem, ja jestem wolną osobą. Spotkałyśmy się by porozmawiać co u nas słychać, co się zmieniło,co wciąż trwa nadal…i nie mówię tutaj o uczuciach - wzdycham- już mam dosyć ciągłych kłótni z Tobą, przekomarzanek. Jesteś o wiele starsza i mi nie wypada nawet pewnych słów do Ciebie wypowiadać. Jeżeli chodzi o moją byłą, a to dosyć ważne,więc posłuchaj. Dla mnie, kur…na prawdę możesz mieć kontakt z kim chcesz i robić z tą osobą co chcesz. Pieprzyć się , widywać. Mnie to już nic nie dotyczy, bo to dawno za mną. Dziś jestem innym człowiek przynajmniej dla moich byłych kobiet. Tylko zrozum mnie - głos i zaczyna mi się załamywać- Pamiętasz? Czternasty kwietnia ….Boże tamtego dnia wyprułyście ze mnie flaki, kazałyście mówić co do kogo czuje. Łaał to tak  cholernie bolało zwłaszcza ,dla mnie tej która mówi o uczuciach ciemną nocą ,nigdy otwarcie. Fuck ja nigdy nie mówię głośno o uczuciach, ja je pokazuje. Ja je pokaże przez kwiatka, muśnięcie dłonią, przez głęboki wyraz namiętności. Czy Ty wiesz ,że ja to przeżyłam , że ten dzień utkwił mi w pamięci do końca życia ?! Uspokoiła się. Zadzwonił mi telefon,odeszłam,bo to Ciocia zza granicy,muszę odebrać.

Odjechałyśmy stamtąd, powrót był dużo spokojniejszy nawet przez chwilę ja prowadziłam jej auto. Zaczęłyśmy debatować nad sprawami błahymi ,śmiałyśmy się ,włączałyśmy głośno muzykę,ja robiłam swoje słynne jęczenie ,a Ania już nie miała łez w oczach. O 23-ciej stanęłyśmy na chwilę w lesie. Oparła się głową o mnie i powiedziała,że czuje się źle z tym,że trzyma kontakt kimś kto bardzo namieszał w moim życiu.

Czy zrozumiała mnie? Czy poczuła,że ten kawałek siebie, który dałam jej w zeszłe wakacje jest prezentem bezzwrotnym? Że nie chce go w zamian. Że „w tej umowie” nie było przewidziane reklamacji,że nie musi oddawać kawałka mnie….Czy jej to wystarczy?

Cdn.