Archiwa tagu: społeczeństwo

Naked

O dziewczynce, która nie chce chłopca.

Pisałam o kobietach.
Swoich, nieswoich, obcych, moich, byłych, niedoszłych, młodszych….
Brunetkach (bo mam słabość), blondynkach, rudych, szatynkach…

Nie pisałam dawno o mężczyznach,a wiele z Was zadaje mi pytania, czemu, skoro jestem biseksualna, o nich nie piszę.Odpowiedź jest aż nazbyt prosta. Moje życie z testosteronem mogłabym nazwać trzema tematami : Byli, niedoszli, koledzy, a cała reszta to tło. Dzisiaj sięgnę do worka z napisem byli i opiszę sytuację dla mnie bardzo świeżą.

Usiądź wygodnie.

___

Sto dziewięćdziesiąt centymetrów zamknięte w brunecie z dużymi dłońmi i ciekawym spojrzeniem. Nie chudym, dobrze zbudowanym, ale bez wyraźnej linii mięśni.

P.pomimo braku sześciopaku na brzuchu zawsze miał powodzenie u kobiet. Dziewczyny zaraz po grach były jego ulubionym zajęciem, wręcz pasją tak jak dla poniektórych sport czy gotowanie. Traktował je z osobliwą wyjątkowością jak przystało na wrażliwego misia w opakowaniu łamacza serc,ale wstrętnym kłamstwem byłoby napisanie,że z każdą niewiastą spędził więcej niż kilka randek. Wyjątki jego długiego dystansu stosowane były tylko wtedy gdy się zakochał, resztę na starcie można przypisać lekką ręką jako romans…

Odzew po pół roku celibatu od siebie: 20 czerwca „Przyjedź do mnie, jestem sam Kociaku”-brak reakcji. 15 lipca „Wiesz gdzie teraz jestem ? W miejscu w którym i Ty powinnaś być ze mną. W łóżku.”- brak reakcji.
Sierpień, kolejny wspólny ranek u boku mojej źródła mej miłości i nowych czterech łap w mieszkaniu. Charakterystyczny dźwięk inicjujący przyjście nowej wiadomości na facebook’u . Oczywiście Pan P. ” Co słychać u mojej ulubionej koleżanki ? Nie chce Cię zadręczać, ale może miałabyś ochotę spotkać się i opowiedzieć co u Ciebie, odpisz i życzę udanego tygodnia Zołzo”. Nie myśląc zbyt długo nad odpowiedzią, mówię swojej Malince o propozycji byłego, o którym słyszała wiele złego i dobrego. Królowa rzucania ukrytych aluzji o zazdrości nieprzychylnie patrzy na moje zachcianki, ale po dłużej rozmowie sugeruje bym zrobiła to co uważam za słuszne.

Więc zrobiłam.
Umówiliśmy się.

Przyjechałam autobusem, a P. wyszedł po mnie na przystanek. Był upał, gorąc. Miałam na sobie krótkie szorty, białą przewiewną koszulę i dołożyłam eleganckie klapki. Słowo eleganckie wstawiłam nie przypadkiem gdyż poruszanie się po centrum w sportowych japonkach jest dla mnie wielkim faux-pas ,podobnie jak jechanie roznegliżowaną w metrze. Do swojego stroju dziennego w wielkim mieście mam wyodrębnione zasady,których się trzymam od nastoletnich lat.
Wychodzę z autobusu, podnosząc lekko aviatory z nosa by w żarze słońca dostrzec większa posturę przyglądającą mi się z błogim uśmiechem. Jest i on. Przytył, ale i zmężniał. Nie widzieliśmy się ponad dwa lata, a on nadal podobnie pachnie.

-O. ślicznie wyglądasz -powiedział obejmując mnie mocniej. Zawsze to robił na przywitanie.
-P. skłamałabym odpowiadając,że Ty również,ale jest dobrze. Prawie dorównujesz mi…
-Tęskniłem za tymi słowami, bardzo ! Sarkastyczna żmijo….Uśmiechnął się szeroko, a ja w oczach miałam iskierki dumy. Bycie sobą przysparza mi dużo radości.
-Idziemy do mnie ?-zapytał, a na mojej twarzy namalowała się zdziwienie.
-Nie P., idziemy na spacer, czasy chodzenia do Ciebie myślę,że się skończyły.
Objął mnie ponownie ,uprzednio śmiejąc się w głos. Zmieszał się, ale nie dawał tego po sobie poznać.
-Milagro źle mnie zrozumiałaś ! Kupiłem ciasto.
Jest moja Babcia, która Cie bardzo lubi , myślę,że z wzajemnością. Chodźmy na chwilę do mnie, a potem pójdziemy na spacer.Zgoda?
Poszliśmy. Jego Mama jak zwykle serdecznie przywitała mnie, a Babcia rzuciła miłe słowa. Usiedliśmy w jego pokoju. Nie podobało mi się to i chciałam jak najszybciej wyjść. Czułam się zbyt intymnie, nieswojo. Co rusz, patrząc się na inny przedmiot, do moich myśli przeciskały się wspomnienia drące teraźniejszość.
Nie wytrzymałam. Wstałam, wzięłam torebkę do ręki i skierowałam się do wyjścia. Otwierając drzwi wpadałam na P.
-A Pani gdzie się wybiera?-zaskoczył mnie. Powiedziałam mu prawdę,a jemu ona bardzo przypadła do gustu. Skierował mnie z powrotem do środka, zapraszając bym usiadła na łóżku.

Mówił, opowiadał, ciągle mówił. Robił czasem przerwę na to by usłyszeć co u mnie, ale gdy tylko otwierałam usta kwitował „Nie muszę Ciebie słuchać by wiedzieć,że się zmieniłaś. Wystarczy na Ciebie spojrzeć Pani Makler” i tak zakańczała się moja wypowiedź. Niepozornie podczas opowiadań przysuwał się do mnie. Widząc to, ja odsuwałam się od niego. Zabawa w kotka i myszkę ciągnęła się dosyć długo. P. liczył na coś czego otrzymać nie mógł, a mi tylko ciśnienie skakało na tyle bym robiła się co raz bardziej nerwowa.

Zadzwonił telefon. Wstałam z łóżka i przeczytałam na ekranie tylko dwa słowa „Tatuś K…..k”. Tylko nie w tym momencie !- pomyślałam. On i Mama mają wyjątkową zdolność do dzwonienia w nieodpowiednim momencie.
Odłączyłam połączenie, odwróciłam się i zobaczyłam P. bez koszulki -Co ty kur%a robisz ? - krzyknęłam . Objął mnie jak dziecko pod pachami i kierował swoje ręce do góry, po to by zdjąć mi koszule. Odepchnęłam go, a on nadal parł. Zrobiłam to samo jeszcze raz, tyle, że dwa razy mocniej. Zamilkł nic nie mówiąc. A ja już nic nie mogąc zatrzymać, wybuchłam.

-Posłuchaj mnie napalony samcu ! Jeszcze raz złapiesz mnie w ten sposób i zaczniesz napierać na cokolwiek, a moja ręka wyląduje na twojej szczęce. P. do jasnej cholery, czy Ty nie rozumiesz,że jestem zajęta? Że nareszcie mam kogoś na kim mi zależy? Co Ci odbija ? -  krzyknęłam. Jestem pewna ,że jego rodzina słyszała przynajmniej połowę mych słów.
-O. przestań krzyczeć, przestań. Ja chcę tylko się przytulić, nie mogę?
-Nie, nie możesz….Wychodzę.
-Zostań - dodał.
-Nie mam dla kogo.
-Zawsze odchodzisz.
-Dla wybranych wracam – zaczęła męczyć mnie ta wymiana zdań.
-Ona jest wybraną?
-Na litość boską, nie wiem!

Kiwnął głową niepewnie aprobując zrozumienie. Założył t-shirt, odsunął się ode mnie. W pokoju zapanowała niezręczna cisza, którą musiałam przerwać:
-Ech… Nie wiem czy będę z Nią tydzień czy dwa. Nie mam pewności czy jest osobą której mogę zaufać, która nie okaże się błędną inwestycją za którą będę płacić miesiącami, latami…ale chce tego….chce ponieść to ryzyko. Nie mogę spieprzyć tego,bo mój były przywitał mnie z otwartymi rękoma. Jestem dużą dziewczynką, a nie rozwydrzoną dziewuchą. To mnie rozróżnia, bo wiem czego chce,a czego nie.

Ufa mi, a ja nie mogę jej tego zrobić, muszę ją chronić. 

Przetarł twarz rękami, a ja myślami byłam między jej ramionami. Miałam niesamowitą potrzebę przytulenia jej. 
Odparł od niechcenia i trochę z grzeczności :
-Mam nadzieję,że będziesz ją chroniła równie dobrze jak swoją poprzedniczkę….

Czuły punkt.

-Będę bardziej…-pomyślałam.

Nice

Kobieta z dwoma obliczami.

Myślę. Intensywnie myślę ,każdego dnia krążąc po wyżynach każdego zakamarka mej świadomości. To czasem boli jak muzyka znienawidzonego artysty, która leci na zdartej płycie non stop. Piosenka, której nie możesz wyłączyć, dźwięk którego nie możesz wyciszyć. Ał…

To nie jest zwykła piosenka, to nie są zwykłe słowa. Gdybyście tylko mogli zauważyć co siedzi w mojej głowie, czego słuchać muszę codziennie ,a czego słuchać nie chcę.

Mam w sobie dwie osoby, dwa światy, dwa oblicza. Nie, nie jestem schizofreniczką. Moja zdolność do odczytywania rzeczywistości i jej postrzegania jest nad wyraz dobra. Organ kierujący działa bez zarzuceń. To raczej problem siedzący głębiej w mentalności. Walka dwóch wilków , zmieszanie wody z ogniem.
Tego nie zrozumie zwykły Kowalski ani przeciętny Nowak. Tego prawdopodobnie nie zrozumiesz też Ty ,ale spróbuj.
To nie jest tak,że kobieta ubrana w uśmiech tryskająca energią jest szczęśliwa. Nienagannie wyprasowana koszula nie oznacza ,że ma spokojne i dostatnie życie. To tylko teatrzyk ,teatrzyk życia.

Każdego dnia wstajemy rano z przyszytym do pleców plecakiem pełnym doświadczeń, emocji, upadków, wzlotów, wspomnień o ludziach ,którzy odeszli, z szacunkiem do tych którzy pozostali. Kąpiemy się z nim , spacerujemy, chodzimy na studia, do pracy. Jest z nami nierozłącznie od zawsze.
Rodzice ,bliscy ,którzy chcą nas ochronić starają się by był on jak najlżejszy. To jest dobre, ale nie uczy pokory. Daję złudną pewność siebie, która przy pierwszej lepszej okazji zostanie utarta.

Ja też czuje w obowiązku chronić ludzi będących przy mnie.

Może stąd wynika moja dominacja. Gdybym tylko mogła zabrałabym każdy smutek ,każdą złość , każdy problem, kur** wszystko z ich pleców. By byli szczęśliwy , by żyli normalnie.

Ja sobie dam radę.

Chociaż nie zawsze. Przychodzą takie dni, takie momenty gdzie moje cienkie ramionka nie wytrzymują presji, a plecy się załamują. Wtedy najczęściej upadam emocjonalnie jak kamień rzucony w wodę. Nie jest łatwo się wybić,ale wybijam, gdyż teraz jestem tu gdzie jestem.
Pamiętam jak mi kiedyś ktoś powiedział „Milagro, ale całego świata nie zbawisz.”. Dając małą dygresje ,z biegiem czasu myślę,że był to ktoś mało inteligenty albo niespełniony życiowo. Nie chce zbawiać całego świata, nie chce zbawiać nawet połowy, w ogóle nie chce nikogo zbawiać. Chce tylko żeby było dobrze tak jak ten ktoś na górze nakazał. 
Między różnymi drogami, wieloma spojrzeniami dążę do idealizmu. Ja nie jestem łatwą kobietą i dobrze to wiem,ale gdy już z kimś wejdę na most przyjaźni bądź miłości ,trudno mi go zburzyć z byle powodu. Odchodzę, ale nie burze. Pewne fundamenty powinny trwać wiecznie. 

Jeśli kiedykolwiek zabraknie Ci siły spójrz na nią, na niego. Ten uśmiech wywołujesz Ty, nikt inny. Jesteś wygranym.

Ona,On i Ona czyli związek z biseksualną osobą.

Kiedyś czytałam artykuł o dziewczynie,która będąc z facetem podkochiwała się w kobietach.Nie mogła żyć z kobietami,bo
wolała męskie myślenie. Gdy szła przez miasto ze swoim facetem, potrafiła częściej oglądać się za kobietami niż on.
Pociąg fizyczny do kobiet był jej piętą achillesową, którą chciała w związku zatuszować…do dziś pamiętam ten
wytłuszczony tytuł „Moja Miłość to moja schizofrenia”

Nigdy nie przypuszczałam,że mnie spotka ten problem.

Nikt prócz mojej ex A. nie wie kim jest facet z którym się ostatnio spotykam. Chronię go jak delikatną roślinę,która ledwo wyrosła z ziemi.Metr osiemdziesiąt , dobra budowa ciała, introwertyk. Mało mówi a dużo myśli. Jeden z tych co wieczór potrafi spędzić i w dobrym drogim lokalu i na spacerze w parku . Na co weekendowe maratony po klubach już nazbyt stateczny chodź i tym od czasu do czasu nie pogardzi. Dziecko sprzedaży i marketingu.

Pewnego późnego popołudnia wybraliśmy się po długiej przerwie na spacer po Nowym Świecie. Ja nie byłam ubrana nadzwyczajnie chodź rzeczywiście wyczuwałam wzrok mężczyzn na sobie częściej niż zwykle. Czasem prostota i minimalizm potrafi przyciągać najbardziej. On szedł bardzo blisko mnie, na tyle,że wyglądaliśmy na szczęśliwą parę.
Położył rękę na moich ramionach, przybliżył głowę i szepnął -Wiesz muszę Ci coś powiedzieć. Idąc ulicą zaobserwowałem,że przyciągasz wzrok takiej samej ilości facetów co lasek. Pierwszy raz się z takim czymś spotykam…-uśmiecha się. -Wiesz jestem mężczyzną. Łapię czasem kontakt wzrokowy z panną. ale co chce złapać to ona obczaja Ciebie.Robisz mi konkurencje Mała!
Zaczerwieniłam się i nawet nie spoglądając na niego tylko raczej przed siebie zamilkłam. Odezwałam się po chwili-Znam dobrą restauracje tu w pobliżu. Nie zajmuj się pannami tylko chodź. Zakończyłam temat prowadząc go do dobrego lokalu. Na mojej twarzy namalował się niechciany uśmiech.Nie chciałam o tym rozmawiać.

On jest nieświadomy. Nie wie,że być może złamałam więcej damskich serc w ciągu roku niż on przez całe życie. Boję opowiedzieć mu o swoich byłych dziewczynach. Nie, nie wstydzę się swej bi seksualności, bo nie mam do tego powodów. Zresztą sam wstyd byłby zaprzeczeniem mojej ideologi, którą skrupulatnie i notorycznie potwierdzam tutaj dla was. Jestem biseksualna i zawsze będę. Jednak ja po prostu nie chce by nowa osoba w moim życiu, która będzie wiązać ku mnie konkretne zamiary wpadła w otchłań mojej przeszłości. A byłe kobiety potrafią bardzo namieszać-zwłaszcza w branży. Nie wykreślisz ze swojego życiorysu czterech lat Milagro.”-mówi moja Ex. I ma rację chodź o wykreślaniu nikt tu nie wspominał. „Czy Ty myślisz,że 90% lesbijek które Cię kojarzą przejdą na ulicy obok Ciebie obojętnie ? Że nagle z dnia na dzień staniesz się inną osobą? To jest absurd.Będziesz go zdradzać”. Myli się. Ja bym do tego nie dopuściła.         Dla mnie zdrada nie ma orientacji i nie ma znaczenia czy wpadasz między krocze koleżanki czy kolegi. Zdrada zawsze jest zdradą.

Tu nie o wierność trwa walka.

Ja walczę wewnętrznie ze sobą. Lękam się bardziej siebie, swej reakcji. niż ni czegokolwiek innego. Martwię się,że opowiadając komuś o jednej,drugiej, trzeciej,czwartej….uświadomię samej sobie,że nie wszystko jeszcze skończone….że ogień jeszcze się tli, a uczucie wisi w powietrzu nade mną . Uciekam w męskie ramiona licząc,że zapomnę o tych, które jeszcze nie dawno mnie przytulały.     

 

                                           

Chill

„Byłem z nią w piekle, a może w niebie?”

Chill

Boli? -pyta się mnie Pani Stomatolog opierając się piersiami o moje ramię. Kiwam głową w popłochu sepleniąc,że tak. -To będę delikatniejsza, dobrze?! -krzyczy. Jak mam jej odpowiedzieć z wiertłem w buzi? Zawsze drażniło mnie zadawanie pytań wtedy gdy nie mogę na nie odpowiedzieć zwłaszcza,że brak odpowiedzi mógłby okazać się nade bolesny. Zresztą…naturalnie,że u dentystyki wszystko boli nawet gdy nie boli. Ja mam ten przywilej,że na wizytę u stomatologa nie muszę czekać nawet dwóch dni,to rodzinny biznes od 20 lat. Dziś nie cierpię dentystów nie bardziej niż wtedy gdy miałam 10 lat i nosiłam aparat ruchomy. Wtedy wizyty kontrolne były obowiązkowe,a ja przeżywałam każdą wizytę parę dni wcześniej i parę dni po. Pamiętam ten strach do dzisiaj.Teraz mamy lepsze znieczulenia, aparatu nie noszę, a na fotel siadam dużo rzadziej,ale jednak jak już siedzę to lekka obawa pozostała …..Jednak ja mam na to swój sposób.Wtedy za każdym razem myślę o kochaniu się(oczywiście się nie z dentystką. Nie mój typ) ,bo to mnie niesamowicie uspokaja. Wspominam sobie moje zeszłe zbliżenia z kimkolwiek, wspominam kogoś dotyk, jakieś gesty. To pomaga, spróbujcie.

Patrze się w sufit, w radiu leci komercyjna muzyka, mam otwarte usta. Zamykam oczy. Wracam myślami do zeszłego weekendu, myślę o Ani. Myślę o zeszłej sobocie. Po naszym wypadzie na miasto nadarzyło się wiele okazji do spotkań. Zostałam zaproszona na wieczór z koreczkami zakrapiany dobrym alkoholem. Uwielbiam takie wieczory dużo bardziej niż kluby. Można swobodnie porozmawiać z drugą osobą, pośmiać się, posłuchać dobrej muzyki. Ania zaprosiła jeszcze kilka osób ze swojego towarzystwa. Było świetnie. Na tyle dobrze,że skorzystałam z zaproszenia i zostałam na noc. Chodź miałam ku temu wielkie opory -Ania dlaczego my zawsze lądujemy w pomieszczeniu gdzie jest jedno łóżko ? !-zapytałam wchodząc do mieszkania. Obydwie ryknęłyśmy śmiechem. Postawiłam torbę i zaczęłam pomagać w przygotowaniu zastawek. Obserwowałam ją i każdy jej ruch. Nie umknęło jej to w uwadze, bo co chwile łapałyśmy się wzrokiem. Wyglądała śliczne. Założyła prosta czarną sukienkę i włoski związała w kucyka. W takim wydaniu zawsze najbardziej ją lubiłam. Chciałabym napisać,że nie mam słabości do niej, że jestem zimna, że potrafię powiedzieć stanowczo -nie. Nie potrafię. Gdybym potrafiła to by nasza znajomość oddaliła się od siebie. Czasami wbrew wszystkiemu emocje są silniejsze od zasad.Szykowałyśmy jedzenie gdy ja podeszłam nagle do blatu kuchennego by postawić talerz.Stała tyłem,kroiła coś. Czując mnie odwróciwszy się uśmiechnęła, stojąc twarzą w twarz ze mną. Serce gdzieś mi na moment stanęło, a twarz namalowała dwuznaczny uśmiech. Nie dotknęła mnie, a ni ja jej, ale w oczach jej zobaczyłam dotyk. Poczułam go na sobie.

 

Zadzwonił telefon. Wyjechałyśmy autem po następnego gościa. Gdy dobiła 23-cia wszyscy goście już byli na miejscu.  Dawno tak się nie uśmiałam jak tamtego wieczoru. Brzuch bolał mnie od wesołych sytuacji. Z Anią zawsze byłyśmy zgodne na dwóch płaszczyznach. W poczuciu humoru i w łóżku. Chociaż z tego pierwszego nie było problemów  :roll: .

„Jeszcze  teraz tego nie wiem czy byłem z nią w piekle ,a może w niebie. Lecz tamtej nocy niczego nie żałuje. „ 

Nie byłybyśmy sobą gdybyśmy tamtej nocy nie zaliczyły sprzeczki. Ale tego nie chcę wspominać. Już chyba jedna i druga dostatecznie się do tego przyzwyczaiła. Pewnych cech w człowieku nie da się zmienić nawet gdy z początku wydaje nam się,że da. Człowiek, a zwłaszcza kobieta to istota na tyle złożona,że jedna mała zmiana może nanieść lawinę reform. Z początku ktoś chce zaimponować drugiej osobie, więc jak plastelina modeluje się na upodobania sympatii. Mówi słowa, które ktoś chce usłyszeć. Szuka wspólnych zainteresowań by tylko było o czym mówić. To nie jest złe, ale o ile przyjemniej jest spotkać osobę, która w swej „odmienności” nam imponuje? Która różni się od Ciebie, ale okazuje się tym czego szukasz. Wasze rozmowy stają się badaniem naukowym samego siebie,bo okazuje się,że nie wszystko jest czarno białe. To jest wręcz psychicznie pociągające. Zjadasz słowa partnera, napawasz się nimi…ciągle chcesz więcej i więcej…..

Zdrowo jest mieć odmienne punkty widzenia, bo to poszerza horyzonty związku, jednak ostatecznie należy dojść do jedności.Zawsze.  Cały sekret.

My do tej jedności nigdy nie doszłyśmy. Nie chce mówić „a nie mówiłam” chociaż mówiłam! Nie chce wskazywać palcem i obwiniać. Dojrzałość nauczyła mnie,że nie można brać odpowiedzialności za drugiego człowieka jeżeli z początku serwujesz mu prawdę, bo to tak jakby obwinianie siebie za bycie sobą. Jest dla mnie ważna, zawsze będzie nawet dzisiaj, jako koleżanka.

 

-Koniec mała. Wypłucz buzie.Już nic u Ciebie do roboty nie ma. Idź do recepcji niech Mama zapiszę Cię w przyszłym tygodniu bądź za dwa na czyszczenie. Schodzę spuchnięta z fotela.Pierwsze co robię to przeglądam się w lustrze. Nie jest tak źle, nie wygląda na to,żebym miała znieczulenie, ewentualnie mały botoksik przy ustach.  Jest poniedziałek ,niespełna jedenasta -tydzień uważam za rozpoczęty.Zerkam na telefon,wystarczyła godzina bez niego by na ekranie widniało 10 nieodebranych połączeń, 2 sms’y i jedna wiadomość na facebook’u. Myślę sobie -Od czego tu zacząć?

Wchodzę na facebooka. Loguje się , a tu na ekranie wyskakuje Piotr. Nie wierzę.  Cztery miesiące milczenia przerwane . Nie mieliśmy kontaktu ze sobą ,bo Piotr miał do mnie ogromny żal.Znajomi wspominali mi,że ma kobietę o dziwo o tym samym imieniu co moja sympatia. O dziwo też starszą od niego. Ponoć odbiega znacząco z wyglądu od jego kobiety idealnej, ale mnie to akurat nie zdziwiło. Piotr to męski klon mnie z paroma zbędnymi kilogramami (bo wierze ,że gdybym była nim byłabym nieco szczuplejsza), który chociaż jest chodzącym „lovelasem” to gdy się zakocha to ma wspaniałe serce. Jest wierny i oddany. Nie patrzy tak bardzo na wygląd jak myślą jego kumple, on stwarza pozory, bardzo dobre pozory.

Nie odpiszę. Jeszcze mi kiedyś za to podziękuje.

 

P.S Wiele z was prywatnie zapytało mnie czy będę na tegorocznej paradzie równości. Otóż nie. Nie lubię. Zaś będzie mnie można spotkać na afterze parady. W którym miejscu nie powiem, na pewno nie w klubie ;) tyle mogę podpowiedzieć.

Pocałujcie mnie w miłość !

Pocałujcie mnie w miłość !

Czy mam przyjemność z Panią…?

;)

 

Chyba nie…a może?! Kurczę znaczy,że Moja tam eghm na dole jest też wszystkich tych,którzy mieli wielki zaszczyt dzielić ze mną łóżko? Niemożliwe ;>. Nie zgadzamy się (ja i ona) na taki podział ról. Co moje to moje. Lizać można, ale nie przywłaszczać ….oby nie za blisko, oby trzymać dystans. A pocałunki ? To też swego rodzaju „lizanie”….uwielbiam pocałunki. Mogłabym całować się o wiele częściej niż kochać się. Tak cholernie namiętnie , ale delikatnie jednocześnie. Z całą energią i uczuciem przelewającym się z warg do warg. Muszę przyznać,że kobiety lepiej całują od mężczyzn, a przynajmniej lepiej się za to zabierają. Są w tym duże delikatniejsze co nie znaczy,że mniej dynamiczne. Pamiętam te czasy gdy odkryłam całowanie tzw. ” z języczkiem „, to były czasy! Miałam 12 lat, a moja pierwsza miłość chyba 150 cm w kapeluszu. Nazywał się Hubert, ale wszyscy wołali na niego Hugo, przez co na mnie Hugolina. To było niedaleko mojego bloku, umówiliśmy się,że na tym „spotkaniu” spróbujemy. Kurczę tak nam się spodobało ,że nawet nie rozmawialiśmy tylko się całowaliśmy. Całowaliśmy ukradkiem oby tylko sąsiedzi nie zauważyli , a nie daj boże koledzy. To były te czasy gdzie jeszcze młodzież miała szacunek do osób starszych. Nie wiedzieliśmy co to jest facebook, internet chodź wchodził na rynek nadal nie zastępował spotkań na boisku. Już wtedy wiedziałam,że będę w tym dobra, nie mogło być inaczej…dobra w całowaniu.

Sex też jest wspaniały, ale całowanie lepsze.

Dosyć sprośności na dzisiaj …..

 

Wczoraj było prima aprilis , ubóstwiam to święto,chociaż kto mnie zna ,wie ,że jest ono dla mnie jak dla imprezowicza sylwester- zbędne. Cały rok robię żarty swoim bliskim,nie potrzebuję specjalnej okazji .Oczywiście nie są to żarty ciężkiego kalibru, żarty bardzo przyjemne i z dozą parodii, żadna stron nie cierpi ,wszyscy są rozbawieni. Jak tylko przypomnę sobie te najlepsze ,ooooch!<zacieram ręce> ;> Ale dziś nie o tym…

Wróciłam z jazd(czas zacząć poruszać się LEGALNIE dwuśladem).Wpadł do mnie mój brat. Gorsze dziecko, o dziwo starsze! Lekki nieudacznik życiowy, moje totalne przeciwieństwo. Choleryk, egoista i do tego przygłupi (od kiedy skończył pierwszą klasę Liceum, x czasu temu zapadł na ciężko chorobę zwaną „antywiedza”. Nie przyswaja niczego co płynie z po za źródła >koleszka mi powiedział<). Rzadko o nim wspominam,no ale chyba nie macie wątpliwości dlaczego.

Dzwoni moja X peria S. Komercyjny dzwonek jak zawsze….odbieram:

-Tak słucham ?

-Witam, z tej strony Igor Pilowski. Jestem pośrednikiem z Agencji Esperanza w której istnieją Pani dane osobowe. Czy mam przyjemność z Oliwią @$#$5 ?

Przyjemności Pan na pewno jeszcze nie ma. Wszystko jednak da się nadrobić. -Jak najbardziej. 

-Dostałem numer od Pani Agnieszki Wozińskiej. Proszę Pani yyy…ja jestem…szukam dziewczyn , a właściwie modelek do kampanii reklamowej samochodów marki BMW. 

-Marki BMW Pan powiada. Słucham dalej…

-Tak. Marki BMW. My jesteśmy pośrednikami i interesuje nas dziewczyna,która poprowadzi otwarcie i wygłosi pewną kwestię,chcieli….

Już lecą brednie. Na początku modelka, potem prezenterka, kiepski żart, więc przerywam…

-To interesujące. Tylko heh, proszę się sprecyzować kogo Pan bądź Państwo szukają. 

-No powiedziałem modelki do Rosji.

-Modelki do Rosji ?! To niebezpieczne. Wie Pan co ? Narażać młode piękne dziewczyny na takie ryzyko. Nie ładnie! Proszę lepiej pozdrowić Pana koleżankę Anne, która chciała mnie wkręcić. 

-Nikt tu Pani nie chce wkręcić.

…..nastaje cisza. Nie wiem kto jest głupszy w tym momencie. On ,że dał się wkręcić w taki dosyć kiepskawy żart czy ja która kontynuuje tą czczą dyskusję. 

-Hallo ? Jest tam Pani?

-Jestem,jestem.

-Wie Pani…ja tak sobie jednak przemyślałem i wiem o co chodzi. Dzisiaj jest ten dzień.

-Jaki dzień? 

-Prima Aprilis ! I Pani pewnie pomyślała,że chce Panią nabrać. Nie, nie. To poważna oferta, może tylko czas nie fortunny. 

Kurczę, może teraz właśnie robię z siebie idiotkę przed jakimś fagasem, który nie musi być profesjonalny w rozmowie i używać wyszukanych zwrotów tylko ma za zadanie nakłonić mnie do skorzystania z oferty. Może to nie żart? Może… 

Facet wyczuwa moją wątpliwość,więc mówi dalej.

-Także tak jak wspomniałem chodzi o to ,że szukamy modelki, która otworzy stoisko z BMW w Rosji i powie jedną kwestie.

Słucham ostatnich słów i zdaje sobie sprawę,że nawet gdyby to nie był przekręt to nie skorzystałabym z tej propozycji. Jaka znów kwestia ?! Trzymam się twardo pierwszej postawy i …

-A mam jeszcze kwestie powiedzieć tak?

-Tak ,dokładnie.

-A ja mam takie nieskromne pytanie. Czy ja mogę być naga?

-Słucham?!

-Czy ja mogę być naga. Na tych targach, srargach.

-Nie przewidujemy takiego przebiegu wydarzeń. 

Panu już łamie się głos! Ha! Mam Cię!

-Proszę Pana, jestem początkującą modelką,ale nie głupią. Nie dam się nabrać na takie propozycje, nawet gdyby miały cokolwiek związanego z prawdą, bo są po prostu nierzeczywiste. Aleee! Ale bardzo dobry żart! Przez chwile się nawet zawahałam co pewnie było słychać w głosie. Proszę pozdrowić Anie!

-Jaką Anię?

-Tą co handluje świniami.Nie handluje ;) I pracuje w Pana firmie…

Ania przejęła słuchawkę.

 

 

Nie wiele brakowało, bardzo nie wiele, a dałabym się nabrać.

 

Krótko historia o kobiecie, która była na diecie. Od miłości…

 

Ona nie była typową dziewczyną. Nigdy nie chciała nią być. Burza falowanych włosów, szczupła sylwetka,duże usta.Jej uroda przyciągała. Przyciągała na tyle by codziennie móc chodzić z kimś innym na randki…….Czy chodziła? Oczywiście,że nie. Ponad wszystko ceniła sobie klasę oraz wartości i to one wyznaczały jej kierunki życiowe. Facet mógłby jej się podobać najbardziej na świecie , a i tak np. propozycja pójścia do łóżka zostałaby odrzucona natychmiast.

No właśnie faceci…zawsze ich miała sporo wokół siebie. Świadomość, że może ich mieć jeszcze więcej przyszła z wiekiem, bo 12-latce ciężko było zrozumieć dlaczego akurat za nią koledzy z klasy latają, a nie za innymi koleżankami. A koleżanki…och one bywały zazdrosne, ale jeszcze nie tak bardzo jak przyjaciółki,które czasem wręcz podrzucały jej świnie by tylko chodź raz jakiś chłopak nie zatańczył z nią na „dyskotece” szkolnej.  A co to za przyjaciółki ,które są niezdrowo zazdrosne ? Ludzi trzeba w życiu sobie dobierać, a jeżeli ma się to szczęście i emanuje się dobrą energią to tym bardziej trzeba korzystać i robić selekcje. Bo nikt tak dotkliwie jak nieodpowiednie jednostki , „nie wybiela” z naszego charakteru tych dobrych cech.

Faceci od dawien dawna byli powodem do kłótni między samicami,ale to właśnie samice mają sposobność do wynajdywania problemów. To samicę są prze okrutnie kłótliwe i podstępne. I zapewniam Cię,że najlepiej drugą kobietę zrozumie tylko kobieta. Yhym…

Ona nie przypuszczała,że zakocha się kiedykolwiek w drugiej kobiecie. To nie wydarzyło się ciągiem wydarzeń. To był impuls. Jakaś zmiana toru. I nie chęć spróbowania czegoś nowego, jak zazwyczaj bywa. Nie nie… Ta,która zostawała w jej życiu na długo ,pojawiła się specjalnie, nadeszła z odpowiednią chwilą w odpowiednim momencie. Nie była przygodą. Szybko okazało się, że miłość ma różne oblicza. Jedna jest delikatna, druga bardziej stanowcza….Tysiące wiadomości, setki spojrzeń w oczy, dziesiątki przygód, kilka załamań , jedno uczucie. Nasza bohaterka dobrze wiedziała,że się zakochała, ale nie przypuszczała,że ttak bardzo zmieni jej życie. W naszym życiu mamy „przecinki” oraz „słowa” ona dla niej zdecydowanie była słowem…a nawet „zdaniem”.

Okazało się,że ta ,która ma największe powodzenie u facetów -potrafi się bez nich obejść. Nie było zawsze łatwo, bo jak wiadomo z „inną” miłością czasem trzeba się kryć,ale człowiek się przyzwyczaja. Czasem wie,że lepiej przemilczeć stan faktyczny niż tłumaczyć i odpowiadać na setki pytań o płytkim podłożu.

Czas płynął , miłość rozkwitała, a znajomości przybywało.

Wiele się zmieniało, bo Ona weszła w wiek gdzie świat stanął otworem,a charyzmy miała aż nad to. Pierwsze kroki w świecie fleszy aparatów, pierwsze trasy pokonywane jednośladem, pierwsze poważne sukcesy w szkole  -po prostu dolce vita. Do szczęścia nie brakowało im niczego………czasem tylko nachodziła jej partnerkę myśl,że fajnie by było poznać dziewczyny takie jak one, bo przy znajomych hetero  przychodziła Pani skrępowanie i nie można było do końca czuć się sobą. Ona nie miała nic przeciwko, bo sama była ciekawa jakie dziewczyny z branży są. Jaki ten świat jest….

„Uważaj na myśli, bo stają się słowami. Uważaj na słowa, bo stają się działaniem. Uważaj na działania, bo stają się zwyczajami.Uważaj na zwyczaje, bo stanowią o charakterze. I uważaj na charakter, bo staje się twoim przeznaczeniem.”

I z myśli poznania przerodził się czyn. Dziewczyny wyszukały miejsca gdzie można spotkać osoby z branży, a to nie było trudne-dwa kliknięcia i wyskakiwały tęczowe miejsca stolicy. I Wybrały. Klub, który w swojej nazwie nosił błysk, a lokalizacją przyciągał nie jednego turystę.

Nie wiadomo czy gdyby tam nigdy nie trafiły,wydarzenia nabrałyby innego przebiegu. Ostatecznie każdego z nas czeka próba miłości i nie ważne są okoliczności,a Ona nie przypuszczała ,że egzamin właśnie się zbliża.

Tuż po przekroczeniu progu klubu wszystkie oczy skupiały się na niej,bo wyróżniała się wśród męskich kobiet odzianych w testosteron. Pewne siebie, trzymające kufel piwa i nie spuszczające wzroku z innych kobiet. Opuszczone jeansy, włosy postawione ku górze, inne wychudzone a jeszcze inne za grube. Niby inne , a takie same. Każdy kto wchodził po raz pierwszy wyczuwał ten specyficzny klimat. Jednak miał on w sobie pewną tajemniczość, za którą Ona wraz ze swoją miłością chciała rozwikłać.

Cdn.