Archiwa tagu: przemyślenia

Smoke

A Ty ile zapłacisz za swoje marzenia ?

Przewracam kolejną kartkę dokumentu składając podpis pod operatem szacunkowym. Dyrektor biura T. stoi nade mną i sprawdzą swoim okiem czy oby nie pominęłam żadnej strony. Robię mu przysługę tym tematem, bo gdy finansowanie klienta idzie na mnie(moje nazwisko) teoretycznie ja powinnam mieć z tego prowizję, a praktycznie dostanie ją T.

Z czystej ciekawości czytam opis okolicy i dokumenty od kredytu. Niesamowite jest to, że kupując mieszkanie, kupujesz swoje marzenie. Własny kąt jest dla każdego człowieka stacją do której dąży. Jedni dostają w spadku, drudzy mają zapewnioną pomoc od rodziców, a trzeci jeszcze ciężko harują. To nie jest takie proste. Wydawałoby się,że marzenia nie można wziąć na kredyt i go potem spłacać. Spłacać każdego miesiąca, przez wiele szczodrych lat z presją noszenia na sobie ciężaru zobowiązania.

A jednak.

Marzenia kosztują jak wszystko inne. Żeby cokolwiek mieć musisz zapieprzać. Chyba, że jesteś obciążony bogatym zawodem „córki” lub „syna”. Wtedy nie poczujesz życia, bo na starcie już jest straciłeś.

Za darmo możesz tylko dostać w pysk albo kiepski seks na Mazowieckiej. 

***

Koniec zimy. Zmiana biura mojej firmy i otoczenia.

Wielka lutowa rekrutacja zakończyła się powodzeniem i nowe twarze na dłużej zasiadły na swoich początkujących stanowiskach. Pojawiła się Pani typu szara myszka- wiecznie z boku, Pan Tata zawsze otwarty i jeden przemądrzały grubasek. Nigdy nie miałam nic i nie mam do osób otyłych, ale 99.9 % puszystych facetów mądrzy się. Nie lubię takich osób, więc szybko go gaszę, w końcu jestem dłuższa stażem, więc mogę. A co!
Wybieram sobie miejsce na swoje biurko. Najlepiej pod oknem, ale nie mam pewności czy ktoś już sobie tam miejsca nie zarezerwował. Podpytuje N. (mojego szefa, a jednocześnie kolegę) -Wy tu będziecie siedzieć czy tu będzie wolne? Nie ukrywam,podoba mi się widok na Warszawskie ulicę.
-Bierz, nasz pokój zaraz będzie gotowy. Na chwilę tutaj jesteśmy. Pomyśl na kogo chcesz mieć widok, czy na chłopaków czy na okno.
- Jedno i drugie z czasem stanie się mniej atrakcyjne.
-Zgadza się.- uśmiecha się lekko.
- Biorę pół na pół !
Brązowe biurko, słońce lekko wpadające z rana na dokumenty, odpoczynek dla oczu, reset dla mózgu, cały open space w moim zasięgu. Wszyscy za mną , nikt przede mną. Lubię to.

Kobieta kot zawsze znajdzie dla siebie odpowiednie miejsce, czy to w pracy, czy tu boku dobrego mężczyzny. Zawsze.
Jeśli nie znajduje znaczy, że nie chce.

***

Leżała koło mnie tego wieczoru całkiem niewinna. Próbowałam skupić myśli na koncepcjach ekonomii teorii zarządzania, ale nie mogłam. Literki, słowa mieszały się jak dzieci w gromadce. Czytałam dwa wersy do końca i od początku. Nawet nie wiedziałam kiedy zleciała prawie godzina, odkąd czytałam jedną i tą samą stronę.
Zawsze gdy śpi wygląda dziewczęco. Zasypiając ma lekki grymas, który po bliższym zapoznaniu można łatwo skojarzyć z jej upartym charakterem i niezależnym podejściem do świata. Samotna wilczyca…Nikt jej nic nie może powiedzieć, nikt jej nic nie może zarzucić, nie można jej zatrzymać – cała A.
Odłożyłam papiery. Poszłam do łazienki by zmyć jak najszybciej makijaż i szybko dołączyć do Niej. Przebrałam się w piżamkę i weszłam do łóżka. Od razu zauważyła moją obecność i zaakcentowała muśnięciem swoich warg tak jakby przez sen. Kocham ją. Kocham Ją jak nikogo innego nie kochałam. Nasza miłość jest trudna i dopiero kiełkuje, ale w cudowny sposób. Splątałyśmy jak zwykle nóżki. Schemat „ona na mnie, a ja w nią” jest grany co wieczór, zazwyczaj z Buldogiem koło głowy w pakiecie.
Położyłyśmy głowy obok i oddychałyśmy swoim powietrzem. Ja zamknęłam oczy by zatrzymać chwilę. Chwilę, która wsiąknęła we mnie, kopnęła i wycisnęła łzy. Jestem emocjonalnym wrakiem, ale przysięgam, że łatwo tej dziewczyny nie opuszczę. 
Chcę.
Ją.
Tylko.

_____ _____ _____ _____

Przepraszam, że nie potrafię się rozdwoić, ale mam brzydką cechę zwaną perfekcjonizmem.
Wszystko co robię pochłania mnie całą.
Najpiękniejsze momenty wole przeżywać, bo pamiętajcie, że świat nie potrzebuje romantyków, którzy zaraz to po miłości chwalą się Nią w około. Miłość nie unosi się pychą.
Wy też zachowajcie ją dla siebie, bo tylko wtedy to ma sens.

Reszta pryśnie jak bańka.

Do usłyszenia wkrótce.

Grey

To ważne, jak wszystko się kończy, lecz ważniejsze jak zaczyna.

W swoim życiu spotkasz wielu ludzi. Będziesz miał/a mnóstwo kumpli, kolegów, znajomych. Jedni Cię zawiodą mniej, drudzy bardziej, a Ci, którzy zostaną skreśleni już na samym początku zostaną z Tobą do końca.
Jedno jest pewne- wyjątkową osobowość spotkasz tylko raz i to prawdopodobnie będzie ten moment w którym zmienisz swoje życie diametralnie.

Dr Carl Jung powiedział, że spotkanie dwóch osobowości podobne jest do kontaktu dwóch substancji chemicznych : jeżeli nastąpi jakakolwiek reakcja, obie ulegają zmianie. I ja się z tym absolutnie zgadzam. Bo to nie będzie zwykła persona, to będzie ktoś kto spowoduje, że uwierzysz w siebie tak po prostu, zwyczajnie.
Zrozumiesz, że życie, które do tej pory prowadziłeś/aś było splotem oczekiwań ludzi wokół Ciebie, a nie tym czego pragniesz. Dasz sobie drugą szansę i słusznie – bo to będzie TA SZANSA.

Nie spieprz tego.

___

W zeszłym roku o tej porze byłam w zupełnie innym punkcie swojego życia niż jestem dzisiaj. Zawodowo stawiałam pierwsze kroki w dużej korporacji, poznawałam świat wilków finansjery, zaczęłam otaczać się innym (nie gorszym, nie lepszym) towarzystwem. Rok dwa tysiące czternasty- piętnasty, był sam w sobie rokiem zmian, destabilizacji, zmian kierunków w życiu.

Pojawiła się też Ona, brunetka w jeansach. Zamieszanie, zmiany – wszystko w jednym. Uciekałam jak głupia, a jednocześnie trzymałam kurczowo za rękę, bo chciałam pokazać to co mam najpiękniejszego – czyli swój świat. Nie było łatwo i do dzisiaj nie jest, bo nie lubię łatwych kobiet, a Ona jest tego świetnym przykładem. Przetrwałyśmy najtrudniejszy okres w którym jedną nogą byłam w przeszłości, a drugą w teraźniejszości. Kobiecie po rozstaniu bardzo ciężko jest wrócić do normalności szczególnie gdy wcześniej trudno było przekonać ją do związku. To tak jakby ta sama książka miałaby być pisana na nowo…od tyłu…do górny nogami. Niemożliwe, a da się. Tylko kobieta ma takie możliwości.

Wróćmy do grudnia 2015.

___

Dobra był listopad O. !- klepnął mnie delikatnie po ramieniu szef i wyszedł z pokoju dla doradców. Uśmiechnęłam się do monitora nie odwracając głowy do nikogo. Sukcesy zawodowe najlepiej świętować w sobie i podchodzić do wyniku jak do niczego nadzwyczajnego, to buduje komfort podczas świetnego miesiąca i zapewnia spokój podczas gorszego. A internet młodego coachingu powiada – „Pracuj po cichu, niech sukces krzyczy za Ciebie”. I ja się z tym zgadzam.
Grudzień w pracy zamknęłam na dobrym poziomie. Nie na najlepszym, ale na dobrym. Nie mogłam pracować dłużej niż dwa tygodnie, ponieważ koło 18- stego wyjeżdżałam do Austrii do rodziny.

Urlop w ostatnim kwartale roku był moją wisienką na torcie. Potrzebowałam tego bardzo mocno.

___

Sylwester 31.12.2015
Linz, Austria

W ostatni dzień roku, zza oknem poprószył śnieg. Przygotowania do Nocy Sylwestrowej były bardzo nerwowe, ale trudno było tego uniknąć, trzy eleganckie kobiety szły do rodziny, a potem na miasto by pożegnać stary rok. Ja, Ciocia oraz Ona czyli Moja Malinka, która sprezentowała mi swój przyjazd do Austrii i towarzyszyła mi w tym ważnym dniu.

Chwilkę przed dwudziestą siedzimy przy okrągłym stole nakrytym specjalnymi przystawkami oraz daniami charakterystycznymi dla tego regionu i popijamy dobre trunki. Jest już nas więcej. Jest mój Tata, jego kobieta, Wujek, Ciocia i kilka innych osób. Dla mnie najważniejsza jest jednak Ona. Nie pokazuje tego, ale wewnętrznie bardzo przeżywam jej pobyt w moich rodzinnych stronach. Jest to dla mnie jak katharsis, a jednocześnie odkrycie bardziej siebie. Pokazując komuś obcemu, a jednocześnie tak bliskiemu swój skarb, emocje, bliską rodzinę, ryzykujemy sporo, ale i od górnie zyskujemy. Nikt nie wie co dalej będzie, z danej chwili możesz wyciągnąć wszystko i nic.
Ja, wrodziłam się bardzo w rodzinę Taty. Jego siostra mogłaby być bez problemu moją Mamą. Łączy mnie z nią nie tylko zachowanie, ale i styl, postrzeganie świata, klasa i nonszalancja. Ciocia pomimo wspaniałej rodziny, sama sobie jest sterem i okrętem. Od kiedy stąpam na tym świecie nie widziałam jej nigdy w spodniach, a od zawsze nosi je w małżeństwie. Pracuje, planuje, wylicza, weekendami gotuje, wygląda, zachwyca, olśniewa, rozwija się. Jest lekarzem. Musi i chce, ale uwierzcie mi, że wszystko robi perfekcyjnie.
Jest dla mnie moim celem i chodzącym przykładem. Chciałabym być taka jak ona.

-Jesteś Skarbie bardzo podobna do Cioci- powiedziała Alex tamtego wieczoru. W środku czułam się dumna. Na zewnątrz podziękowałam. Całą uwagę poświęcałam jej wyglądowi. Biało-czarna sukienka opinała jej szczupłe ciało, ciemne rajstopy dodawały klasy, a delikatne loki opadały na ramiona, zawijane co chwile za ucho by nie wpadały do talerza. Naturalnie, piękna. Bez ingerencji lekarza, igły czy tony makijażu. Chciałam wstać i powiedzieć wszystkim wokół ,że tak ! To moja dziewczyna, moja połówka! Ale nie mogłam…Siedziałam w czarnej długiej sukni, trzymając nogę na nogę, popijałam Tullamore dew z podwójną colą i byłam szczęśliwa. Jest tam ze mną.
Gdy wystrzeliły petardy wszędzie wokół ,miałam łzy w oczach.

 

Ze szczęścia Panie Boże, ze szczęścia…

1456888_634689383243561_9846022_n

Witam w 2016. 

Naked

O dziewczynce, która nie chce chłopca.

Pisałam o kobietach.
Swoich, nieswoich, obcych, moich, byłych, niedoszłych, młodszych….
Brunetkach (bo mam słabość), blondynkach, rudych, szatynkach…

Nie pisałam dawno o mężczyznach,a wiele z Was zadaje mi pytania, czemu, skoro jestem biseksualna, o nich nie piszę.Odpowiedź jest aż nazbyt prosta. Moje życie z testosteronem mogłabym nazwać trzema tematami : Byli, niedoszli, koledzy, a cała reszta to tło. Dzisiaj sięgnę do worka z napisem byli i opiszę sytuację dla mnie bardzo świeżą.

Usiądź wygodnie.

___

Sto dziewięćdziesiąt centymetrów zamknięte w brunecie z dużymi dłońmi i ciekawym spojrzeniem. Nie chudym, dobrze zbudowanym, ale bez wyraźnej linii mięśni.

P.pomimo braku sześciopaku na brzuchu zawsze miał powodzenie u kobiet. Dziewczyny zaraz po grach były jego ulubionym zajęciem, wręcz pasją tak jak dla poniektórych sport czy gotowanie. Traktował je z osobliwą wyjątkowością jak przystało na wrażliwego misia w opakowaniu łamacza serc,ale wstrętnym kłamstwem byłoby napisanie,że z każdą niewiastą spędził więcej niż kilka randek. Wyjątki jego długiego dystansu stosowane były tylko wtedy gdy się zakochał, resztę na starcie można przypisać lekką ręką jako romans…

Odzew po pół roku celibatu od siebie: 20 czerwca „Przyjedź do mnie, jestem sam Kociaku”-brak reakcji. 15 lipca „Wiesz gdzie teraz jestem ? W miejscu w którym i Ty powinnaś być ze mną. W łóżku.”- brak reakcji.
Sierpień, kolejny wspólny ranek u boku mojej źródła mej miłości i nowych czterech łap w mieszkaniu. Charakterystyczny dźwięk inicjujący przyjście nowej wiadomości na facebook’u . Oczywiście Pan P. ” Co słychać u mojej ulubionej koleżanki ? Nie chce Cię zadręczać, ale może miałabyś ochotę spotkać się i opowiedzieć co u Ciebie, odpisz i życzę udanego tygodnia Zołzo”. Nie myśląc zbyt długo nad odpowiedzią, mówię swojej Malince o propozycji byłego, o którym słyszała wiele złego i dobrego. Królowa rzucania ukrytych aluzji o zazdrości nieprzychylnie patrzy na moje zachcianki, ale po dłużej rozmowie sugeruje bym zrobiła to co uważam za słuszne.

Więc zrobiłam.
Umówiliśmy się.

Przyjechałam autobusem, a P. wyszedł po mnie na przystanek. Był upał, gorąc. Miałam na sobie krótkie szorty, białą przewiewną koszulę i dołożyłam eleganckie klapki. Słowo eleganckie wstawiłam nie przypadkiem gdyż poruszanie się po centrum w sportowych japonkach jest dla mnie wielkim faux-pas ,podobnie jak jechanie roznegliżowaną w metrze. Do swojego stroju dziennego w wielkim mieście mam wyodrębnione zasady,których się trzymam od nastoletnich lat.
Wychodzę z autobusu, podnosząc lekko aviatory z nosa by w żarze słońca dostrzec większa posturę przyglądającą mi się z błogim uśmiechem. Jest i on. Przytył, ale i zmężniał. Nie widzieliśmy się ponad dwa lata, a on nadal podobnie pachnie.

-O. ślicznie wyglądasz -powiedział obejmując mnie mocniej. Zawsze to robił na przywitanie.
-P. skłamałabym odpowiadając,że Ty również,ale jest dobrze. Prawie dorównujesz mi…
-Tęskniłem za tymi słowami, bardzo ! Sarkastyczna żmijo….Uśmiechnął się szeroko, a ja w oczach miałam iskierki dumy. Bycie sobą przysparza mi dużo radości.
-Idziemy do mnie ?-zapytał, a na mojej twarzy namalowała się zdziwienie.
-Nie P., idziemy na spacer, czasy chodzenia do Ciebie myślę,że się skończyły.
Objął mnie ponownie ,uprzednio śmiejąc się w głos. Zmieszał się, ale nie dawał tego po sobie poznać.
-Milagro źle mnie zrozumiałaś ! Kupiłem ciasto.
Jest moja Babcia, która Cie bardzo lubi , myślę,że z wzajemnością. Chodźmy na chwilę do mnie, a potem pójdziemy na spacer.Zgoda?
Poszliśmy. Jego Mama jak zwykle serdecznie przywitała mnie, a Babcia rzuciła miłe słowa. Usiedliśmy w jego pokoju. Nie podobało mi się to i chciałam jak najszybciej wyjść. Czułam się zbyt intymnie, nieswojo. Co rusz, patrząc się na inny przedmiot, do moich myśli przeciskały się wspomnienia drące teraźniejszość.
Nie wytrzymałam. Wstałam, wzięłam torebkę do ręki i skierowałam się do wyjścia. Otwierając drzwi wpadałam na P.
-A Pani gdzie się wybiera?-zaskoczył mnie. Powiedziałam mu prawdę,a jemu ona bardzo przypadła do gustu. Skierował mnie z powrotem do środka, zapraszając bym usiadła na łóżku.

Mówił, opowiadał, ciągle mówił. Robił czasem przerwę na to by usłyszeć co u mnie, ale gdy tylko otwierałam usta kwitował „Nie muszę Ciebie słuchać by wiedzieć,że się zmieniłaś. Wystarczy na Ciebie spojrzeć Pani Makler” i tak zakańczała się moja wypowiedź. Niepozornie podczas opowiadań przysuwał się do mnie. Widząc to, ja odsuwałam się od niego. Zabawa w kotka i myszkę ciągnęła się dosyć długo. P. liczył na coś czego otrzymać nie mógł, a mi tylko ciśnienie skakało na tyle bym robiła się co raz bardziej nerwowa.

Zadzwonił telefon. Wstałam z łóżka i przeczytałam na ekranie tylko dwa słowa „Tatuś K…..k”. Tylko nie w tym momencie !- pomyślałam. On i Mama mają wyjątkową zdolność do dzwonienia w nieodpowiednim momencie.
Odłączyłam połączenie, odwróciłam się i zobaczyłam P. bez koszulki -Co ty kur%a robisz ? - krzyknęłam . Objął mnie jak dziecko pod pachami i kierował swoje ręce do góry, po to by zdjąć mi koszule. Odepchnęłam go, a on nadal parł. Zrobiłam to samo jeszcze raz, tyle, że dwa razy mocniej. Zamilkł nic nie mówiąc. A ja już nic nie mogąc zatrzymać, wybuchłam.

-Posłuchaj mnie napalony samcu ! Jeszcze raz złapiesz mnie w ten sposób i zaczniesz napierać na cokolwiek, a moja ręka wyląduje na twojej szczęce. P. do jasnej cholery, czy Ty nie rozumiesz,że jestem zajęta? Że nareszcie mam kogoś na kim mi zależy? Co Ci odbija ? -  krzyknęłam. Jestem pewna ,że jego rodzina słyszała przynajmniej połowę mych słów.
-O. przestań krzyczeć, przestań. Ja chcę tylko się przytulić, nie mogę?
-Nie, nie możesz….Wychodzę.
-Zostań - dodał.
-Nie mam dla kogo.
-Zawsze odchodzisz.
-Dla wybranych wracam – zaczęła męczyć mnie ta wymiana zdań.
-Ona jest wybraną?
-Na litość boską, nie wiem!

Kiwnął głową niepewnie aprobując zrozumienie. Założył t-shirt, odsunął się ode mnie. W pokoju zapanowała niezręczna cisza, którą musiałam przerwać:
-Ech… Nie wiem czy będę z Nią tydzień czy dwa. Nie mam pewności czy jest osobą której mogę zaufać, która nie okaże się błędną inwestycją za którą będę płacić miesiącami, latami…ale chce tego….chce ponieść to ryzyko. Nie mogę spieprzyć tego,bo mój były przywitał mnie z otwartymi rękoma. Jestem dużą dziewczynką, a nie rozwydrzoną dziewuchą. To mnie rozróżnia, bo wiem czego chce,a czego nie.

Ufa mi, a ja nie mogę jej tego zrobić, muszę ją chronić. 

Przetarł twarz rękami, a ja myślami byłam między jej ramionami. Miałam niesamowitą potrzebę przytulenia jej. 
Odparł od niechcenia i trochę z grzeczności :
-Mam nadzieję,że będziesz ją chroniła równie dobrze jak swoją poprzedniczkę….

Czuły punkt.

-Będę bardziej…-pomyślałam.

stylowi_pl_uroda_31288242

Kilka słów o byłej miłości czyli Katharsis myśli.

Wiadomość: Taksówka podjedzie w ciągu 2 minut pod wskazany adres. Życzymy przyjemnej podróży. 

Późny wieczór, późny drink -środa. Wychodzę z klubu żegnając się z dziewczyną niewielkiego wzrostu, posiadająca niezwykłą umiejętność władania ludzką inteligencją połączoną z charyzmą i indywidualizmem -ważną dla mnie koleżanką S.
Dzień był dla mnie wyczerpujący psychicznie, więc niecodzienna forma spędzenia wieczoru była potrzebna.

Taksówka już oczekuje.

-Dobry wieczór, na nazwisko K$#%$#? 
-Tak zgadza się , zapraszam serdecznie. 
Wsiadam do Forda Focusa w Kombi lekko kołysząc się na boki. 
-Gdzie jedziemy ?
Podaje adres i podciągam białą marynarkę by uniknąć pognieceń. Uśmiecham się w przednie lusterko do kierowcy. Zawsze łapie kontakt wzrokowy po to by nie pomyślał ,że o tej porze dziewczyna jedzie w jednym,konkretnym stanie.

Spokój w aucie, pusto na ulicach. Uwielbiam nocne powroty do domu.W ciągu zaledwie piętnastu minut(,a czasem nawet mniej) możesz rozmyślać nad wszystkim i nad niczym.Nie masz panowania nad kierownicą, drogą. Nie Ty podejmujesz decyzje, a ktoś za Ciebie. Wsiadasz i decydujesz się na podróż na cudzych warunkach. Dla mnie to ma swój klimat.

W głowie zaczyna mi się roić od różnych myśli. Zerkam na telefon w oczekiwaniu na znak życia od Malinki (dziewczyny z ogłoszenia). Wyłączam telefon. Mam dosyć, nie gonię za nikim jak pies. Opieram głowę o szybę i przymykam na chwilę oczka widząc w swoim życiu twarzy wszystkich bliskich mi kobiet i mężczyzn. Jak to jest,że otaczasz się milionem osób, a tak czy siak do domu wracasz sama? Być może takie osoby jak ja, chodzące własnymi ścieżkami i poruszające tłumy są skazane na samotność w tłumie. Za dnia podziwiane, a nocą schowane.
Zaczyna nużyć mnie sen, więc otwieram oczy. O nie! Przebudzam się nagle…
-Przepraszam, czy możemy jechać inną trasą? Oby nie przez tą dzielnicę. Proszę!
Kierowca wycisza radio.
-Słucham?!
-Zapytałam czy możemy ominąć w jakiś sposób tą dzielnice. Taksówkarz w zupełności nie wie o co chodzi. Na jego twarzy pojawia się zdziwienie.
-Ale wybrałem dla Pani najkrótszą trasę….eee….tam jest zamknięte…musiałbym teraz za..
-Już niech Pan nie zawraca. Czasami krócej nie znaczy lepiej, zresztą ja nigdy w życiu nie zawracam.
Kierowca się szeroko uśmiecha i dodaje natchniony:- A to bardzo słusznie…I zaczyna opowiadać historie życia,której ja nawet nie słyszę.
Przejeżdżamy teraz koło Jej bloku, a mnie coś ściska. Widzę tyle wspomnień, widzę siebie wychodzącą z taryfy i Ją trzymającą się mnie. Widzę nas całujące się w deszczu z okropnie przemokniętymi ubraniami.
Widzę tą dzielnice zupełnie inaczej niż wszyscy. Tutaj przyjeżdżałam z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok. Ten pieprzony sklep w którym kupowałam jedzenie na nasz wspólny obiad albo cholerne niezdrowe rzeczy, którym później liczyłyśmy kalorie. Pamiętam siebie wychodzącą niejednokrotnie z Twojej klatki załamaną i Ciebie lecącą za mną bym szybko wróciła. Widzę Ciebie pospiesznie biegnącą na spotkanie ze mną i wciąż czuję te motylki, które za każdym razem przez cztery lata miałam przed spotkaniem z Tobą. Mogłabym odrysować każdy szczegół z zamkniętymi oczami. Ktoś by pomyślał,że nie mam uczuć.

Przejeżdżamy przez most Świętokrzyski, a ja najchętniej stanęłabym na nim. Stanęła, wysiadła z taksówki i wrzuciła do Wisły telefon, torebkę, pieniądze, karty, biżuterie, zegarek. Wszystko co mam na sobie i wszystko co mam w sobie. Całą złość, żal, upartość, miłość, przywiązanie- wszelkie emocje przechadzające się po mnie- związane z Nią i z każdą inną osobą. Żeby chlusnęły w wodę niczym kamień i nigdy nie wracały.

Odeszłam ,oczywiście. Masz gotowe wytłumaczenie, chyba ułatwiłam Ci sprawę. Tylko dziwi mnie jedno,wręcz zastanawia (jak rzesze osób będących koło mnie), czemu nie zaczęłaś milczeć kiedy dostawałaś te wszystkie prezenty ? Dlaczego się nie zbuntowałaś na kolejnym naszym wyjeździe, którym nie byłaś obciążona z żadnej strony ? Czyż nie słuszniej, rzetelniej byłoby pieniądze moje zarobione po 9-cio godzinnej pracy przez kilka miesięcy dzień w dzień, wydać na szczytny cel, przelać dla rodzin potrzebujących ? Czemu nie protestowałaś?

Może moje ramię powinno przejąć wszystkie Twoje problemy, a nie tylko większość. Może nie powinnam zabierać Cię do swoich ludzi, a Ty im mówić jak jesteś ze mną szczęśliwa, jaka to jestem wyjątkowa. Może moja Mama powinna Cię odepchnąć,a nie traktować jak członka rodziny. Może dostałaś za dużo wszystkiego wcale tego nie pragnąc.
Nie chce znać odpowiedzi na to może. Wiem,że mnie kochałaś, czułam to, widziałam. Nawet zaryzykuje stwierdzeniem,że pokochałaś mnie wcześniej niż ja Ciebie. Gdy szłyśmy i dawałam Ci spontaniczne pocałunki widziałam prawdziwe szczęście w Twoich oczach. Gdy budowałam Twoją samoocenę od fasad, Ty piękniałaś w moich oczach i naprawdę byłaś najszczęśliwszą kobietą na świecie. Byłaś ze mnie dumna gdy szłam na pierwsze pokazy. Wspierałaś mnie choć broniłam się rękami i nogami gdy potrzebowałam pomocy. Gdy byłam blisko anoreksji pilnowałaś bym jadła i martwiłaś się,że zaraz mogę odejść z tego świata.
Ja to wszystko widziałam.

Dowiedziałam się dzięki Tobie,że taka młoda neurotyczka jak ja, podbijająca świat codziennie z innej strony,z chorobliwą chęcią panowania nad wszystkim potrafi kochać. Zimne suki też mają serce.

Prywatny album

Prywatny album

 

DSC_6233

Prywatny album.

 

Mam nadzieję,że twoja nowa dziewczyna będzie znać tak dobrze jak ja wszystkie twoje blizny,że nie będzie Cię budziła z rana, bo tego nienawidzisz, że będzie Ci podawać kawę z dużą ilością mleka jak lubisz najbardziej,że ubrania będzie kupowała tylko w kolorze czarnym,bo najlepiej się w nich czujesz, że będzie Ci codziennie powtarzać,że Cię kocha, bo zawsze tego wymagałaś, że będzie Cię masować po plecach, ale nie za mocno, bo zaraz boli Cię jeszcze bardziej, że będzie kupowała dobre płyty mało znanych artystów, bo cenisz niszową scenę muzyczną.
……że będzie zawsze….bo ja nie byłam.

_________
Zamyśliłam się zbyt głęboko. Auto stało już pod moją klatką, a kierowca odwrócił się w moją stronę :
-Należy się 36.50 Droga Pani. Podałam dwa banknoty dwudziestozłotowe i podziękowałam. Pan przy wyjściu dodał : -Niech Droga Pani się niczym nie przejmuje. Taka ładna z Pani kobieta,że nie warto. 

Sam Smith zdobył nagrodę Grammy w kategoriach: Najlepszy nowy artysta, a także Najlepsze nagranie roku, Piosenka roku (za utwór „Stay with Me”) oraz Najlepszy wokalny album popowy (za płytę In the Lonely Hour)”.

Sam podczas odbierania nagród podziękował szczerze osobie, która złamała mu serce. Gdyby nie ona nie miałby inspiracji do stworzenia tych wszystkich utworów. Tej osobie przypisywał zasługi swojego sukcesu.

Adele stała się pierwszą laureatką Brit Awards Critics’ Choice oraz uznana została przez krytyków muzycznych „topowym debiutantem” 2008 roku w corocznej ankiecie BBC, a jej debiutancki album zatytułowany 19 wkroczył na brytyjskie listy przebojów, zajmując w nich pierwszą pozycję. Dwa lata później wydała swoją drugą płytę zatytułowaną 21, którą promowały single „Rolling in the Deep”, „Rumour Has It” oraz „Someone Like You”.

Adele poznała faceta, który później z nią zerwał. Był jej ideałem,ale niestety nie mogła dać mu tego czego on chciał.  Napisała o tym piosenkę (Someone like you) ,która w wersji tekstowej opowiada o tym, że pogodziła się z zaistniałą sytuacją i zerwanymi więziami. Utwór otrzymał uznanie krytyków muzycznych i osiągnął pierwsze miejsce na listach w Wielkiej Brytanii, zajmując je najdłużej z utworów z ostatnich dziesięciu lat.

Być może właśnie w dramacie miłosnym tkwi siła. Może nie radość związku, a tęsknota silniejsza niż cała inżyniera związku jest miłością.

Ja nie jestem ani Adele ani Sam’em. Jestem zwyczajną dziewczyną urodzoną w Warszawie. Może kiedyś te słowa będą wydane w książce,która zostanie sprzedana w tysięcy egzemplarzach, a może zostaną zakopane w marnych wpisach na blogu, który zniknie jak wszystko na inne na tym świecie.

Bibliografia: 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Adele


http://natemat.pl/132745,dziekuje-ze-zlamales-mi-serce-sam-smith-odebral-cztery-grammy-i-dziekowal-swojej-inspiracji-bylemu-kochankowi

Oliwkaa

I gdyby mój weekend był muzyką(…)Ty byłabyś zadziorną chrypką tego głosu.

I gdyby mój weekend był formą na ciasto,
to Ty byłabyś gęstą czekoladą, która go wypełniła.
Taką gęstą z nutką goryczy i posmakiem chili na końcu…

I gdyby mój weekend był muzyką, to byłaby to piosenka
chwytająca za serca z damskim wokalem , a Ty byłabyś
zadziorną chrypką tego głosu. 

Moje dwa dni uwolnione od żmudnej codzienności,
nie były ani formą na ciasto ani piosenką, 

były Tobą.

Od początku do końca.

28.03.2015

Znana ,ale spokojniejsza dzielnica Warszawy, po drugiej strony Wisły. Sobota.

Wchodzimy do zamkniętego osiedla z Panią od nieruchomości , typowo wyglądającą jak na swój zawód. Powściągliwą, roztrzepaną ,ale wciąż starająca się zachować odpowiednią co do wykonywanej funkcji postawę. Nowoczesny apartamentowiec w którym czuć jeszcze było zapach farby zabrał nas na siódme piętro. Pokój 351.
Weszłyśmy do środka , rozejrzałyśmy się i nic więcej nie trzeba było komentować. Dwu poziomowy apartament był tak jak na zdjęciu – prześliczny. Kilka formalności z agentką ,dwa podpisy , zapłata i na dwa dni stał się naszą własnością. Ja i dziewczyna z ogłoszenia.

Przebywając z jedną osobą sam na sam, po za klubem, miastem , bez towarzystwa, możesz dostrzec więcej niż Ci się wydawało. Nie rozprasza Cię otoczenie ani nie masz sprzyjających warunków do zakładania maski, masz wybór pomiędzy byciem sobą, a staraniem się o bycie sobą. Ja tamtego wieczoru starałam się być sobą gdyż najzwyczajniej w świecie krępacja wynikająca z braku całkowitego poznania drugiej osoby, wzięła górę. Jednak mimo wszystko te szczegóły , które zaobserwowałam potwierdziły wiele moich domysłów co do nowej osoby. Mam tzw. złoty strzał jeśli chodzi o wybór osób ,moja strzała zainteresowania zawsze wbija się w odpowiednią klatkę piersiową…

Biała pościel, Ty na niej , ja obok Ciebie.
Kobieta nigdzie tak dobrze nie wygląda jak na tle białej pościeli . Światło świec rozstawionych po całym mieszkaniu rzuca delikatny cień na jej ramiona, a ciemne ściany podają nam intymność jak na tacy.
Jest na mnie ,w ciemnej bokserce, a ja w środku przeżywam każdy jej ruch. Patrzę na jej ciało i zastanawiam się co nosi w sobie ten piękny umysł.

Nie potrzeba chwili abyśmy zdjęły zbędny bagaż ubrań i wplątały się w siebie niczym zgłodniałe uczuć.Jedna ręka w jej burzy brązowych włosów mocniej ściskająca każdy kosmyk, a druga na biodrach wpijająca się w skórę brzucha. Powolny oddech przeciskający się między ustami jak gdyby chciał skraść niewinność tych chwil. Czuje jej puls, jej rytm, ją, a tak niewiele się dotychczas wydarzyło. Trzymam jej twarz blisko siebie , przekręcam zdecydowanie ciało i mam już całe pod sobą. Tak jak najbardziej lubię. Odpinam stanik patrząc głęboko w oczy i widzę po spojrzeniu,że o coś chodzi. Że zablokowany jest jakiś element. Nie jest to nagość, nie intymność chwili, nie zły moment, a pewność. Pewność ,że to co robię jest tylko dla Niej. I z każdym głębszym pocałunkiem i dodatkiem chwili czuję jak ciepło naszych ciał scala się ze sobą. Zjadam ją kawałek po kawałku….jęk po jęku…. a brunetka nosząca piękno ciało z niebanalną urodą staje się kimś więcej niż nową znajomością.

 Mam Cię Kotku. Ty masz mnie. 

I Bóg mi świadkiem,że najpiękniejsze dni naszego życia to najczęściej noc.

 

 

Prywatna galeria.

Prywatna galeria.

 

Oliwka2

Prywatna galeria.

Tattoo

Blady świt w mym sercu.

Ostatnio jadąc do pracy drugą warszawską linią metra doszłam do wniosku,że jedną z największych tragedii dla mnie byłoby życie w związku u boku osoby, której nie kocham. Niemożność bycia z drugą połówką,tą właściwą, wypaliłaby mnie najbardziej.

Wyobraź sobie te zakłamane wiadomości w których utwierdzasz,że kochasz,tęsknisz, a w wolnej chwili tylko przypominasz sobie o Niej. Wyobraź sobie tą nieposkromioną ciekawość usłyszenia co u Niej i zaspakajania to błahym śledzeniem profilu na Facebooku. Wspominanie jej osoby obecnej partnerce/partnerowi i gryzienie się w język, bo przecież nie wypada,bo przecież ona/on Jej nienawidzi. Ta burza emocji wylana do cudzych ust. Taka osoba, która jest przy Tobie nigdy nie będzie miała całkowitego dostępu do Ciebie, bo prawdziwy element Ciebie został u Niej.

W sytuacji, której kochamy swoją byłą ,a nie jesteśmy z nią z jakiegoś powodu powoduje,że stajemy się emocjonalnie niespełnieni. Szukamy wiadra, które wypełnimy uczuciami. To obrzydliwe, bo ranimy przy tym szereg niewinnych osób chcąc załatać podartą dziurę byle jakim materiałem. A los bywa okrutny i czasem dokłada cegły do tego widowiska i pojawia się dziecko bądź wspólne mieszkanie i co wtedy ? Nie ma odwrotu. Egzystujesz z nim, ale w głowie żyjesz z Nią. Mijają dni, miesiące, lata i wszystko przemija ,aż pewnego jesiennego wieczoru odprowadzając dziecko na lekcje języka francuskiego spotykasz znajomą twarz. Odwracasz się i zagadujesz. Okazuje się,że to Ona ta, która przewróciła Twoje życie do góry nogami. Nadal piękna z inteligentnym wyrazem twarzy. Pyta : - To Twoje ?  Ty kiwasz głową i karzesz przywitać się dziecku – Przywitaj się grzecznie Małgosiu. I uśmiechasz się ,a w głowie zadajesz sobie pytanie co by było gdyby? Gdybym odważyła się wziąć los w swoje ręce, gdybym zawalczyła i schowała dumę głębiej niż uprzedzenia. I wtedy robisz bilans zysków i strat. Zamyślasz się i z uprzejmości pytasz -A co u Ciebie ?  Chociaż wcale nie chcesz wiedzieć. I wtedy Ona pokazuje Ci zdjęcia swojej dziewczyny w wspólnym mieszkaniu, szczerze się przy tym uśmiechając , tryskając szczęściem. A Ciebie boli, bo tak bardzo chciałabyś być na jej miejscu. I żegnacie się, a Ty w głowie wciąż myślisz „co by było gdyby..”.

W moim życiu nie ma miejsca na co by było gdyby, ale wiem, że czasem nie mamy wyboru ,bo Ona odchodzi zostawiając nas z niedopowiedzeniami i otwartymi drzwiami.

I zabawne jest to,że piszę o tym z pozycji osoby przeważnie odchodzącej od ludzi. Tyle,że odchodzenie dla mnie ma sens. W związkach nie chodzi o to by trwać przy sobie , ale o to by podążać za sobą. Podążać jak w szaleńczej pogoni.

 

>>>Dostałam od was prywatnie, mnóstwo wiadomości pocieszających, miłych i tych stawiających moją osobę do pionu ;). To szalenie miłe. Uogólniając, mniej więcej w każdej wiadomości było zawarte pytanie „Jak się trzymam ?”.

Skłamałabym pisząc,że leże załamana, odpuściłam pracę i właśnie kończę kolejne pudełko lodów. Nie. Ja tak nie przeżywam żadnej tragedii, ja ją chowam w siebie.
Wszystko jest dobrze,ale czuje się jak na odwyku. Nie mogę czuć, nie potrafię nie czuć. Nie mogę zapomnieć, nie mogę nie zapomnieć. I nie pomagają tutaj nowe najlepsze kosmetyki ani masa ubrań, bo w środku czuję się wciąż stara. Stara na Twoją miłość, która zasklepiła się we mnie na zawsze. I nikt nie chce mi wytłumaczyć „czemu ze wszystkich pragnień na świecie wybrałam Ciebie „, bo ja tylko na to odpowiedzi poszukuje.
Wciąż nie wiem gdzie leży sekret tych bladych ust i ciepła skroni. Tej wyjątkowości , która tak na mnie działała.

I bałam się, cholernie bałam,że wrócę do swej frywolności sprzed trzech lat. Na szczęście to nie nastąpiło.

Teraz stoję mocniej niż mogłoby się wydawać.

Jestem godzina 9.00, a ja przechodzę przez pasy w centrum miasta, ubrana w czarny damski garnitur. Słońce odbija mi się w ray’banach, a beżowy płaszczyk chroni jeszcze od zimowego chłodu.

Kocham wiosnę prawie tak mocno jak pocałunki.

Na pewne rzeczy w życiu warto czekać latami albo przebudzić się dużo wcześniej i samemu po nie sięgnąć. Wybór zawsze należy do  nas.