Archiwa tagu: miłość

Smoke

A Ty ile zapłacisz za swoje marzenia ?

Przewracam kolejną kartkę dokumentu składając podpis pod operatem szacunkowym. Dyrektor biura T. stoi nade mną i sprawdzą swoim okiem czy oby nie pominęłam żadnej strony. Robię mu przysługę tym tematem, bo gdy finansowanie klienta idzie na mnie(moje nazwisko) teoretycznie ja powinnam mieć z tego prowizję, a praktycznie dostanie ją T.

Z czystej ciekawości czytam opis okolicy i dokumenty od kredytu. Niesamowite jest to, że kupując mieszkanie, kupujesz swoje marzenie. Własny kąt jest dla każdego człowieka stacją do której dąży. Jedni dostają w spadku, drudzy mają zapewnioną pomoc od rodziców, a trzeci jeszcze ciężko harują. To nie jest takie proste. Wydawałoby się,że marzenia nie można wziąć na kredyt i go potem spłacać. Spłacać każdego miesiąca, przez wiele szczodrych lat z presją noszenia na sobie ciężaru zobowiązania.

A jednak.

Marzenia kosztują jak wszystko inne. Żeby cokolwiek mieć musisz zapieprzać. Chyba, że jesteś obciążony bogatym zawodem „córki” lub „syna”. Wtedy nie poczujesz życia, bo na starcie już jest straciłeś.

Za darmo możesz tylko dostać w pysk albo kiepski seks na Mazowieckiej. 

***

Koniec zimy. Zmiana biura mojej firmy i otoczenia.

Wielka lutowa rekrutacja zakończyła się powodzeniem i nowe twarze na dłużej zasiadły na swoich początkujących stanowiskach. Pojawiła się Pani typu szara myszka- wiecznie z boku, Pan Tata zawsze otwarty i jeden przemądrzały grubasek. Nigdy nie miałam nic i nie mam do osób otyłych, ale 99.9 % puszystych facetów mądrzy się. Nie lubię takich osób, więc szybko go gaszę, w końcu jestem dłuższa stażem, więc mogę. A co!
Wybieram sobie miejsce na swoje biurko. Najlepiej pod oknem, ale nie mam pewności czy ktoś już sobie tam miejsca nie zarezerwował. Podpytuje N. (mojego szefa, a jednocześnie kolegę) -Wy tu będziecie siedzieć czy tu będzie wolne? Nie ukrywam,podoba mi się widok na Warszawskie ulicę.
-Bierz, nasz pokój zaraz będzie gotowy. Na chwilę tutaj jesteśmy. Pomyśl na kogo chcesz mieć widok, czy na chłopaków czy na okno.
- Jedno i drugie z czasem stanie się mniej atrakcyjne.
-Zgadza się.- uśmiecha się lekko.
- Biorę pół na pół !
Brązowe biurko, słońce lekko wpadające z rana na dokumenty, odpoczynek dla oczu, reset dla mózgu, cały open space w moim zasięgu. Wszyscy za mną , nikt przede mną. Lubię to.

Kobieta kot zawsze znajdzie dla siebie odpowiednie miejsce, czy to w pracy, czy tu boku dobrego mężczyzny. Zawsze.
Jeśli nie znajduje znaczy, że nie chce.

***

Leżała koło mnie tego wieczoru całkiem niewinna. Próbowałam skupić myśli na koncepcjach ekonomii teorii zarządzania, ale nie mogłam. Literki, słowa mieszały się jak dzieci w gromadce. Czytałam dwa wersy do końca i od początku. Nawet nie wiedziałam kiedy zleciała prawie godzina, odkąd czytałam jedną i tą samą stronę.
Zawsze gdy śpi wygląda dziewczęco. Zasypiając ma lekki grymas, który po bliższym zapoznaniu można łatwo skojarzyć z jej upartym charakterem i niezależnym podejściem do świata. Samotna wilczyca…Nikt jej nic nie może powiedzieć, nikt jej nic nie może zarzucić, nie można jej zatrzymać – cała A.
Odłożyłam papiery. Poszłam do łazienki by zmyć jak najszybciej makijaż i szybko dołączyć do Niej. Przebrałam się w piżamkę i weszłam do łóżka. Od razu zauważyła moją obecność i zaakcentowała muśnięciem swoich warg tak jakby przez sen. Kocham ją. Kocham Ją jak nikogo innego nie kochałam. Nasza miłość jest trudna i dopiero kiełkuje, ale w cudowny sposób. Splątałyśmy jak zwykle nóżki. Schemat „ona na mnie, a ja w nią” jest grany co wieczór, zazwyczaj z Buldogiem koło głowy w pakiecie.
Położyłyśmy głowy obok i oddychałyśmy swoim powietrzem. Ja zamknęłam oczy by zatrzymać chwilę. Chwilę, która wsiąknęła we mnie, kopnęła i wycisnęła łzy. Jestem emocjonalnym wrakiem, ale przysięgam, że łatwo tej dziewczyny nie opuszczę. 
Chcę.
Ją.
Tylko.

_____ _____ _____ _____

Przepraszam, że nie potrafię się rozdwoić, ale mam brzydką cechę zwaną perfekcjonizmem.
Wszystko co robię pochłania mnie całą.
Najpiękniejsze momenty wole przeżywać, bo pamiętajcie, że świat nie potrzebuje romantyków, którzy zaraz to po miłości chwalą się Nią w około. Miłość nie unosi się pychą.
Wy też zachowajcie ją dla siebie, bo tylko wtedy to ma sens.

Reszta pryśnie jak bańka.

Do usłyszenia wkrótce.

Lato36

Jest moja, całkowicie od koniuszków palcy u stóp do ostatniego włosa na głowie.

„O krok od chwi­li, o dwa od wieczności,
dry­fują łódki na morzu życia.
Spa­lone og­niem żar­li­wych miłości,
Gu­bią się łat­wo w pienis­tych zachwytach. ”

AlfaCentauri

Leży na dużym łóżku odwrócona tyłem do ściany. Pół długie, brązowe włosy oplatają jej poduszkę, a spod kołdry wystaję muśnięte słońcem ramię. Zmęczona poszła spać wcześniej przede mną po tym jak wróciłyśmy w nocy z nad morza.

Lubię ją obserwować jak śpi. Rzadko mam ku temu okazję gdyż zazwyczaj usypiam pierwsza przed nią. Po dwugodzinnych wysiłkach łóżkowych nie sposób oderwać mnie od poduszki (albo od Niej).

Dzisiejszej nocy było inaczej.

Na mojej głowie widniało jeszcze posprzątanie walizek, wstawienie prania, doprowadzenie wszystkiego do ładu i składu.

___

A pierwsze wspólne wakacje cieszą najbardziej jak pierwsze wspólne zbliżenie. Chciałabym tutaj Wam napisać językiem literackim, bardzo rozwiązłym o cudownych zachodach słońca, o naturze które nas codziennie rano budziła, bo byłyśmy wpierw na Mazurach , a zaraz potem wyruszyłyśmy na Pomorze, ale nie chce.

Niepotrzebne jest koloryzowanie czegoś co samo w sobie jest dobre, jak naturalnie piękna dziewczyna bez makijażu leżąca naga na białej pościeli. Tam photo shop i ubrania są zbędne.

I Malinka właśnie tak leżała…naga, bez makijażu z mokrymi falami na głowie po kąpieli, na prawie białej pościeli, a ja pod Nią. Leżała przodem do mnie opierając twarz na rękach ,które leżały między moimi biodrami ,a piersiami. Wszyscy mówią,że jesteśmy do siebie podobne i rzeczywiście tak jest na pierwszy rzut oka. Natomiast charaktery mamy zupełnie różne, co nas tak naprawdę w sobie najbardziej zaciekawiło.
-Naprawdę Ci się tutaj podoba? Wiem,że nie jest to hotel, ale pomyślałam,że dobrze będzie odpocząć od miasta właśnie w takim domku mazurskim ?
-Jasne,że tak -przytaknęła .
-Zwłaszcza,że maluch (moje szczenię) tutaj od razu może wyjść na zewnątrz. Z czasem zaczęłyby nas męczyć te korytarze hotelowe, windy itd. Tutaj mamy swobodę.
-Mi się naprawdę Milagro tutaj podoba. Wszędzie byleby z Tobą.

Nie Ona pierwsza tak mówi. Wiele przed Nią obiecywało mi wiele, zarzekało się,że mnie nie zawiodą,że będą wtedy gdy inni zapomną mego imienia. I były. Tylko mnie, młodej gówniary czasem zabrakło.
Człowiek to taka istota, która wbrew pozorom bardzo szybko się przywiązuje. Nie potrzeba wcale wykwintnych kolacji , sześciu randek, wspaniałych orgazmów – wystarczy jedna czułość wtedy gdy jej najbardziej nam brakuje, a coś się w Nas otwiera, coś co mogło być zamknięte przez wiele lat. I prawda jest taka,że wtedy wszystko się zmienia.

Mra

Nie minęło kilka pocałunków, a Malinka leżała pode mną obrzydliwie piękna i naga.  Wstyd się przyznać, ale 90% czasu w naszych mazurskich łóżkach spędziłyśmy nagie. Pościel już nie była taka sucha,a włosy wyschły jej do końca choć to był dopiero początek. Początek tego co najlepsze.
Leżałam na niej bawiąc się jej twarzą, patrząc prosto w oczy, a jej dłonie spacerowały po moich plecach, delikatnie od dołu do góry. Jest moja, całkowicie od koniuszków palcy u stóp do ostatniego włosa na głowie. Moja.
Zostaniesz na całe lato, może na kolejne, może na jesień,zimę? Może do końca? 

Każdy dzień był wspaniały i już się kończył zanim jeszcze zaczął. Ja dokładnie obserwowałam każde mrugnięcie mojej Malinki, każdą zmarszczkę, każdy grymas, każdy smak, każdy niesmak. Widziałam kiedy szczęście tryska przez jej duże oczy, a kiedy niepotrzebne myśli zakrzątają głowę.

Jednego wieczoru gdy słońce zachodziło w cholernie zimną tafle jeziora, my nie patrząc na konsekwencje wskoczyłyśmy do niego trzęsąc się całe z zimna. I pływałyśmy, pluskałyśmy się niczym niegrzeczne nastolatki zwracając na siebie uwagę przechodniów. Gdy tylko ktoś znikał na dróżce, jedna do drugiej podpływała by skraść dłuższy pocałunek niż wypada.
I piersi stały nam jak oszalałe, a usta były wręcz sine z zimna.

Poczułyśmy wtedy życie inaczej ….tak od środka, tak na maksa. I najprawdziwsza prawdą jest to co Ci teraz powiem odbiorco mych nędznych słów, iż nie liczy się bardzo to czy będziesz popijał rozwodnione drinki w hotelu w Turcji na wycieczce Last Minute czy pił tanie wino na pomoście na Mazurach. Liczy się tylko to jak bardzo zaangażujesz siebie w daną chwilę i daną osobę. A kiedy to uczynisz zapewniam Cię,że szampan będzie Ci najlepiej smakował w plastikowych kubeczkach przy zachodzie słońca nad jeziorem, a seksu na rozwalającej się kanapie w mazurskim domku długo nie zapomnisz, a dlaczego? Dlatego,że porzucisz detale i dostrzeżesz to co naturalne, jakościowe, dobre i niezastąpione. Tylko to się liczy.

___

Wybiło w pół do czwartej. Mieszkanie lśni, pranie wstawione o wszystko wygląda tak jak potrzeba. Zgłodniałam, rano zjem, a teraz nakarmię się Jej snami.

 

Girls

Szyja

Moja odpowiedzialność.

Przychodząc na świat jesteś sama. Odchodząc z tego świata jesteś sama. Samotność jest nierozłącznym elementem naszej egzystencji. Ludzie przychodzą i odchodzą.

Ja od młodego wieku byłam samodzielna. Mama mi często opowiada o tym, że tak bardzo chciałam sama czytać mając niespełna kilka latek ,że gdy brała wieczorem lekturę do ręki to musiała przestać czytać ,bo popadałam w histerie nie mogąc robić tego co ona.

Nie lubiłam gdy czytała, chciałam przecież już sama. Czas mijał, a malutka dziewczynka w brązowych gęstych włosach w przedszkolu czytała najpłynniej ze wszystkich grup.

Bo chciałam sama.

___

Nie ma nic złego w samotności zwłaszcza dla ludzi kreatywnych,którzy najlepiej się czują we własnym towarzystwie.

Ludzie często mylą osamotnienie z samotnością. Jak rzekł pewien autor „można być samotnym w tłumie” i ja się z tym zgodzę.

___

Wstajesz rano, budzi Cię budzik. Albo przestawiasz go o kilka minut licząc na nadrobienie zerwanej nocy w 10 zbędnych minut albo wstajesz od razu. Kręcisz się, odkrywasz, przykrywasz i w końcu powstajesz z łóżka idąc do łazienki po drodze wypijając zalecaną szklankę wody.
Pod strumieniami wody przebudzasz się, myśląc o obowiązkach nadchodzącego dnia. Byle do weekendu „jakoś dam radę”, „dzisiaj położę się wcześniej”. Wychodzisz spod prysznica, w biegu częstujesz swoje ciało drogimi kosmetykami kupionymi na przecenie.Do tego makijaż, wybranie odpowiedniego ubrania oraz szybki jogurt grecki z musli i wychodzisz. Jeszcze przed wyjściem tylko dwa psiknięcia perfum. W windzie upewniasz się czy masz klucze, dokumenty, kluczyki od samochodu, słuchawki, a w drodze do pracy scroolujesz facebook’a by zmotywować swoje chęci jakimś dobrym utworem, niezłym cytatem czy zabawnym zdjęciem.

Nie jest źle. W pracy mija Ci szybko 8 godzin. W czasie przerwy trochę obgadujesz koleżanki, kolegów, zmiany w korpo robocie . Stuka na zegarku 16-sta, a Ty wychodząc z biurowca umawiasz się na wieczornego drinka z jakimś samcem. Przypominasz sobie raptem o siłowni, zumbie srumbie , studiach – w myślach mówisz – Jutro się tym zajmę.

Wieczór centrum miasta, ta sama knajpa, podobny scenariusz. Rozmowy o pracy, życiu towarzyskim, modnych gadżetach, między wierszami rzucone komplementy, po 22-giej powrót taksówką do domu już w lepszym, lekkim humorze.

I jest dobrze i niczego Tobie nie brakuje. I masz swój świat, swoje klocki, zero zobowiązań, same przyjemności. Niepotrzebny chłopak, niepotrzebna dziewczyna. Wszystko samo dobrze się zazębia.

Jest dobrze.

Niemiłość

 

Ale mówią,że może być lepiej. Mówią : „Weź nie bądź taka niezależna,silna kobieta. Podziel się swoim światem, nie bądź taka oschła”. I nawet mając duże pokłady realnego spojrzenia na stan rzeczy, nadchodzi moment w którym zastanawiasz się czy oby na pewno w Twoim życiu jest wszystko czego potrzebujesz. Myślisz, czego wciąż Ci brak. Może wypełnianie tej pustki markowymi ubraniami lub weekendowymi wypadami poza miasto przynosi tylko chwilową przyjemność. Może na świecie istnieje 36.6, które zrozumie Twoje potrzeby. Wahasz się, ale nie zatrzymujesz. Lecisz dalej.

I nagle, boom. Pojawia się TA osoba. Nie jest to człowiek z krwi i kości. O nie, nie ! To Ktoś wyjątkowy, to piękna istota, inna niż wszyscy. I nieważne co mówią, dla Ciebie nie ma to najmniejszego znaczenia, bo Ty widzisz po swojemu. I nie liczy się dla Ciebie całość, a każdy najmniejszy drobiazg. Kogoś spojrzenie, jedzenie posiłków, ruchy dłońmi, zapach ciała, pewny krok – to wszystko powoduje,że się fiksujesz.

Wpadłeś/łaś po uszy.

I jest lepiej, dużo lepiej. 

I już poranki wydają się inne, muzyka w słuchawkach lepsza i chociaż pojawiają się pewne trudności to nie należy się ich bać. Odpowiedzialność nie boli. Zaangażowanie jest fajne.

Pamiętam pewne kwietniowe popołudnie, kiedy wracałam z pracy i spotkałam swoją koleżankę z innego biura na przystanku.
Krótka, bez polotu, prosta rozmowa.
„-A opowiadaj co u Ciebie Milagro, jak praca w nowym biurze?
-Dziękuje,że pytasz. Bardzo dobrze. Zgrane męskie towarzystwo, produkt trochę trudniejszy, ale ten sam rynek, więc myślę,że dam radę.
-Zdolna jesteś, więc na pewno !

Zapada niezręczna cisza.
-A co u Ciebie Kaśka, jak z Marcinem ?
-(…)Daj spokój, już mam go dosyć. Ja to Tobie zazdroszczę. Wolna, młoda, atrakcyjna, pewna siebie- nie baw się w żadne związki to same kłopoty.
-Kasiu, co Ty za głupoty opowiadasz? Nie wszyscy są Marcinami. Jeżeli ma się przy sobie odpowiednia osobę to związek jest cudowną sprawą.
-Mówisz tak,bo pewnie cwaniaczko masz już kogoś na oku. Widzę już ten błysk w oku ! Racja?
-Nikogo nie ma….
Uśmiechnęłam się szeroko, pożegnałam i wsiadłam to tramwaju. Oczywiście,że już ktoś wtedy był….;)

Osoby z mojego środowiska boją się zobowiązań, bo wszystko utożsamiają na podstawie własnych doświadczeń. Nie wchodzą w związki, bo tak bezpieczniej. Nie zmieniają słabej pracy, bo nie znajdą lepszej. Nie chodzą do lepszych knajp, bo tam „dziwne” towarzystwo. Snują swoją przyszłość na podstawie przebytej przeszłości, która już nigdy nie wróci. Niby żyją, ale stoją w miejscu.

A ja? Ja mam naturę singla. Lubię spać w podwójnym łóżku sama. Lubię chodzić własnymi ścieżkami. Mimo wszystko kocham się rozwijać, a do tego potrzeba mi odbicia w drugich oczach.
Nie boje się odpowiedzialności,bo ona jest wpisana w cenę. W cenę posiadania kogoś wartościowego, w cenę polepszania jakości życia, w cenę budowania własnego „ja”.

Nie umiem nie ryzykować, dlatego teraz w łóżku obok pary zgrabnych szczupłych nóg , które zaskakują mnie każdego dnia, pojawiły się nowe, psie łapki.

Przywitajcie Tommiego, on już Was lubi.

 Oli

K z w

Naprawdę na dużo mnie stać.

Leżymy w tym łóżku,a ja nie chce odejść.
Doskonałość jej twarzy powoduje,że chce się
w niej zanurzyć. Piękna i niewinna.
Nie chce czekać, uwielbiam Ciebie taką niespodziewaną.
Twoje oczy takie smutne
przyjęły mnie nieskromnie i nim usnę chce Cię mieć na sobie.
Rozbroiłaś mnie na małe tysiąc kawałków.
I ja wcale tego nie chciałam.
Wcale o to nie prosiłam,ale
gdy Ty teraz leżysz obok mnie naga, w oczach z czułością, a
w dłoniach z oddaniem, wiem,że niczego bardziej nie pragnę na dany moment niż podarować Ci cały świat.
Jeśli zażyczysz sobie gwiazdy, to przeskoczę przez płot do sąsiada by mu je skraść.
Jeśli zapragniesz księżyca, to ukradnę linę Bruce’owi wszechmogącemu i przyciągnę go do Ciebie.
Zawołasz mnie o światło, to podpalę dla Ciebie miasto byś je ujrzała.
Krzykniesz o wiatr, będę za nim ganiać, a prosząc o wodę wrzucę Cię w ocean namiętności.
Kochanie jesteś tego warta.

Jak śpiewał Rojek naprawdę na dużo mnie stać. I chociaż imię twe niczym świeży letni owoc, widnieje w mych wpisach, to Malinka ma wiele innych smaków…

Na zegarku 2:31, emocje nie chcą spać i nie powinny czekać.

Zaryzykowałam, a teraz idę po zwycięstwo…

CDN.

 

Bielizna imr

Nigdy nie byłam jedną z tych dziewczyn.

Nigdy nie byłam jedną z tych dziewczyn, które zmieniają częściej bieliznę w klubowych łazienkach niż w domu. Nigdy byłam jedną z tych , które stronią od towarzyskich miejsc, bo wolą w sobotni wieczór domowe zacisze z serialami.

Nigdy nie byłam przeciętna.

Idąc do klubu idę tam w jednym celu. By odłączyć myślenie i pozwolić myślą kierować się na swój sposób. Przy głośnej muzyce odpoczywam jak nikt. Chodzę do dwóch rodzajów klubów – tych branżowych i niebranżowych. Różnica polega na tym,że do zwyczajnych klubów idę z towarzystwem dobrze się bawić wśród nachalnych samców. Taniec, wygłupy, świetna atmosfera między swoimi. Nigdy jednak w takich miejscach nie mogę odłączyć się i dać czasowi płynąć swoim torem. Natłok ludzi, wiele rozmów, różne towarzystwo wyostrza zmysły aż nazbyt. Powtarzanie jednej formułki „Nie interesujesz mnie/ Nie dam Ci numeru telefonu/ Nie śledź mnie kolego” jest męczące.

Za to w branżowym klubie-mam inaczej. Tutaj większość kobiet myśli,że pomyliłam miejsca, a geje się uroczo uśmiechają. Te odważniejsze dziewczyny próbują swoich sił, ale i mi się to podoba. Nie muszę nikogo udawać.

Każda rasowy homoseksualista mieszkający w stolicy bywa w znanym klubie w centrum gdzie testosteron wisi w powietrzu,a na moralność nie ma miejsca. Tam gdzie dziewczynę łatwo pomylić z facetem, a na kanapach można zastać dziwne płyny pochodzenia ludzkiego. Widok dwóch facetów molestujących się na parkiecie nie jest nowością, a w damskiej toalecie jęczenie kobiece mogłoby robić za radio.
Źródło tych wszystkich grzechów zwie się Glam- branżowy klub warszawski.
Zawsze gdy tam przychodzę wracają mi różne wspomnienia, widzę w głowie wiele twarzy. I gdy stoję przy barze w kolejce, która nie ma końca, rozglądam się i dostrzegam,że to miejsce się nic nie zmieniło, tylko we mnie zaszły zmiany.
__________________________________________

Piątek. Glam. 

Stoję przy barze czekając na drinka. Koleżanka z kolegą poszli na palarnie, a ja obserwuje dżungle z pół uśmiechem na ustach. Jest mi dobrze, nad wyraz dobrze. Czuje się niezależnie, tak jak najbardziej lubię. Zostawiłam zmartwienia w szafce na bieliznę choć nie było ich wiele. Może garstka złości, niecodzienna sytuacja, zagmatwanie myśli, zmyłka oczekiwań. Nic co kobiece nie jest mi obce. A. sprawiła,że musiałam kolejny raz zacisnąć usta i powstrzymać się od płaczu. Dziwne oby w tym wieku czuć się jak po rozwodzie ,a jednak można…..

                                      ___ 

Siedziała na łóżku oparta o szafkę skulona grając na tablecie. W okularach, których nienawidziłam i w dresach causual’owych , które uwielbiała. Niewyszykowana, z naturalnie rozczochranymi włosami.
Weszłam do pokoju cicho zakradając się. Klęknęłam przed łóżkiem tak oby mieć na wysokości  ją całą.
Złapałam za kolano delikatnie przyciągając nogę do siebie i wzięłam blisko twarzy jej stopę. Coś powiedziała, ale nie było to istotne. Nieprzerywanie zaczęłam całować ją od  najmniejszego koniuszka palcy u stóp po łydkę, uda w okół  i  okolice bioder. Odłożyła tableta w mgnieniu oka i  przyciągnęła mnie na górę. Patrząc się głęboko w oczy powiedziała tylko –  Nie przerywaj proszę. Jej ubranie wylądowało na ziemi.
Nie przerwałam.
Weszłam na nią i przycisnęłam swoim ciałem schodząc ponownie niżej. Nie była chuda, ale mi to nie przeszkadzało, ponieważ pragnęłam od zawsze każdego milimetra jej ciała. Ciała tak napiętego pod moją delikatną dłonią.
Gdy wdrapałam się ponownie po jej ciele , poczuła w ustach smak siebie w szczytowym momencie tego zbliżenia.
Kiedy krew z powrotem wróciła do prawidłowych organów  otworzyła delikatnie oczy, złapała mnie mocno za włosy
-Kocham Cię łobuzie mój, tak mocno Cię kocham…-powiedziała.

___

Stuka mnie ktoś dłonią w ramię.
- Młoda!! Ej Młoda słyszysz! 
-Co tak krzyczysz? Nie widzisz,że czekam na barmana? 
-Jedynie co widzę to Twój wzrok krążący nie wiadomo gdzie. Znów jesteś zamyślona. Zamawiaj szybko,a my idziemy z Maćkiem usiąść. 
Parskam głośno śmiechem udając,że to nie prawda.
Zamawiam Martini bianco i w tym samym czasie dostrzegam patrząca się na mnie blondynkę ,palącą ponętnie papierosa. Myślę,że mogłabym być przez chwilę tym dymem, który wpada i wypada z jej ust. Uśmiecha się. Trzydzieści minut potem tańczymy razem na parkiecie, ociera się o mnie w rytm starego popu. Jest ładna. Gdy idę do łazienki wciska mi swój numer telefonu do torebki.

Chwilę później w przejściu ,spotykam chłopaka z którym rzekomo kiedyś się już poznałam. Wcale tego nie pamiętam choć wiem,że pracuję w sklepie odzieżowym w którym często bywam. Podrywa mnie susząc głowę tanimi tekstami. Wygląda jak niegrzeczna wersja Zaca Erfon’a . Po wygłupach na parkiecie stara się mnie pocałować. Odwracam głowę. - Wybacz, ale zrozumiałem,że jesteś wolna -kwituje na ucho.

Uśmiecham się szeroko, przygryzając dolną wargę. I niespodziewanie przechodzi mi myśl o nowo zapoznanej brunetce z ogłoszenia. 

 

 

Lesbian life

O chorej intensywności moich uczuć.

Niedzielne, leniwe popołudnie. Zastrzyk energii po całym tygodniu na nowym tydzień u boku najważniejszej kobiety dla mnie.

Niedziele są prze okrutnie dla mnie ważne, ponieważ pozwalają mi odłożyć wszystko na drugi plan i rozkoszować się daną chwilą. Oczywiście nie zawsze. Gdy jednak mam to szczęście zyskać wolny czas, to robię wszystko by spędzić go z bratnią duszą w czterech ścianach. Chodzić cały dzień w dresach i popisywać kulinarnie w kuchni ,gotując niezdrowe jedzenie. Oglądać filmy przez internet, kłócąc się uprzednio o najciekawszą fabułę. Czytać książki, a przynajmniej udawać,że się czyta, zerkając co chwilę na jej skupiony wzrok by móc to przerwać słodkim rzuceniem się w jej objęcia.

Niedziele są pięknie spokojne.

Leżę z moją byłą, obecną, przyszłą, niedoszłą czyli A. na łóżku. Ona jak zwykle gra na tablecie, a ja robię milion innych rzeczy naraz. Nagle dostaję sms’a. Odczytuje.

-Oddaj mi ten telefon.
-Coo? - odpowiadam zaskoczona.
-Oddaj mi ten telefon, słyszysz ? – powtarza agresywniejszym tonem z pół uśmiechem na twarzy przebijającym się pod zmarszczonymi brwiami.
-Oj A. ! Nie! -śmieję się z lekkim drżeniem w głosie ,trzymając jedną ręką telefon w górze, a drugą przytrzymując Ją. To jest mój telefon i mogę z nim robić co chcę, a tym bardziej pisać z kim chcę.
- Rozumiem! Bardzo dobrze,ale mogę sobie chyba poczytać rozmowy, jak domniemam z nową koleżanką ?
- Zawsze możesz, ale nie musisz - 
przekomarzam się. Oj to tylko koleżanka, przecież wiesz!
-Pokaż mówię !

Wstaję obciągając spodnie dresowe lekko w dół by poprawnie zwisały z bioder. Raz, dwa, trzy uciekam! A. biegnie za mną aż do końca samego mieszkania i dorywa mnie w łazience. Bierze na ręce i zanosi do pokoju.
Rzuciwszy mnie na łóżko, siada na mnie i macha palcem przed oczami. Mnie rozśmiesza to jeszcze bardziej.
- To nie jest dla Ciebie zwykła koleżanka. Twój wyraz twarzy mówi wszystko. Ja poznaje ten Twój wzrok , jest on inny. Taki maślany i pogodny. Gdy piszesz z kimś na kim Ci zależy to kąciki ust idą ku górze, a w telefon patrzysz jak w obrazek. Wręcz jakbyś flirtowała z komórką….

———————————————————————–

Ona zna mnie chyba za dobrze.
Kocham emocje, szukam emocji, walczę o nie, ale i nie potrafię ich ukryć. Czasem można ze mnie czytać jak z książki, bo wszystkie skrajne emocje przelewają się ze mnie jak woda z napełnionego już dzbanka.

Mam zimne dłonie pod którymi Twoje ciało napinało się i przekazywało mi ciepło.

Mam ciepłe usta, które w kontakcie z Twoimi zawsze stawały się gorące. 

Moje zęby wbijały się jak szalone w Twoją szyję, gdy tylko szeptałaś mi do ucha,że chcesz więcej miłości.

Zostawiałam na Tobie ślady wczorajszego dnia ,po to by nazajutrz wrócić po więcej.

Kładłam Twoją głowę na moim chudym obojczyku, bo wiedziałam ,że tam jesteś bezpieczna. Otulałam Cię moimi cienkimi ramionami, bo dla Ciebie były one twardsze niż górska skała.

Ocierałam łzy ze szczęścia i z bólu w Twoje cudownie potargane włosy. Brałam na ręce gdy nawet brakowało mi sił w nogach. Krzyczałam gdy rozpiep**ało mnie od środka. 

Widzisz Skarbie….bo ja nie boje się bólu, nie boje się. O chorej intensywności moich uczuć wiem tylko ja. 

Wczoraj stawałam,wbijałam,zostawiałam,kładłam,tuliłam,ocierałam,brałam,krzyczałam.

Mr

I jutro zrobię to samo.