Archiwa tagu: kobieta

Girl wild

Raz jestem. Dwa będę. Trzy, a Ty?

Nigdy nie byłam do końca „normalna”. Nigdy nie mogłabym być z normalną osobą. Nauczyłam się kochać tylko mocne emocje, nauczyłam się pić tylko te mocne trunki. Nie schodzę niżej.

Dlatego.

Jestem.

Tu.

Gdzie jestem.

Napijemy się ?

Ok. Nie było mnie trochę. Bardzo duże „trochę”, ale żyłam, żyłam bardzo mocno. Jak każdy z Was mam swoje obowiązki, jak każdy z Was wracam w domu po godzinie 18-stej z jedynym marzeniem szybkiego powrotu do łóżka. Ale nie zapomniałam o Was. Co trzeci dzień wchodziłam na bloga by sprawdzić czy wszystko w porządku.

Niestety kocham pisać, jeszcze bardziej niż kocham mówić. Musicie mnie znieść.

Chociaż i ja

ledwo

siebie

znoszę.

:)

Grey

To ważne, jak wszystko się kończy, lecz ważniejsze jak zaczyna.

W swoim życiu spotkasz wielu ludzi. Będziesz miał/a mnóstwo kumpli, kolegów, znajomych. Jedni Cię zawiodą mniej, drudzy bardziej, a Ci, którzy zostaną skreśleni już na samym początku zostaną z Tobą do końca.
Jedno jest pewne- wyjątkową osobowość spotkasz tylko raz i to prawdopodobnie będzie ten moment w którym zmienisz swoje życie diametralnie.

Dr Carl Jung powiedział, że spotkanie dwóch osobowości podobne jest do kontaktu dwóch substancji chemicznych : jeżeli nastąpi jakakolwiek reakcja, obie ulegają zmianie. I ja się z tym absolutnie zgadzam. Bo to nie będzie zwykła persona, to będzie ktoś kto spowoduje, że uwierzysz w siebie tak po prostu, zwyczajnie.
Zrozumiesz, że życie, które do tej pory prowadziłeś/aś było splotem oczekiwań ludzi wokół Ciebie, a nie tym czego pragniesz. Dasz sobie drugą szansę i słusznie – bo to będzie TA SZANSA.

Nie spieprz tego.

___

W zeszłym roku o tej porze byłam w zupełnie innym punkcie swojego życia niż jestem dzisiaj. Zawodowo stawiałam pierwsze kroki w dużej korporacji, poznawałam świat wilków finansjery, zaczęłam otaczać się innym (nie gorszym, nie lepszym) towarzystwem. Rok dwa tysiące czternasty- piętnasty, był sam w sobie rokiem zmian, destabilizacji, zmian kierunków w życiu.

Pojawiła się też Ona, brunetka w jeansach. Zamieszanie, zmiany – wszystko w jednym. Uciekałam jak głupia, a jednocześnie trzymałam kurczowo za rękę, bo chciałam pokazać to co mam najpiękniejszego – czyli swój świat. Nie było łatwo i do dzisiaj nie jest, bo nie lubię łatwych kobiet, a Ona jest tego świetnym przykładem. Przetrwałyśmy najtrudniejszy okres w którym jedną nogą byłam w przeszłości, a drugą w teraźniejszości. Kobiecie po rozstaniu bardzo ciężko jest wrócić do normalności szczególnie gdy wcześniej trudno było przekonać ją do związku. To tak jakby ta sama książka miałaby być pisana na nowo…od tyłu…do górny nogami. Niemożliwe, a da się. Tylko kobieta ma takie możliwości.

Wróćmy do grudnia 2015.

___

Dobra był listopad O. !- klepnął mnie delikatnie po ramieniu szef i wyszedł z pokoju dla doradców. Uśmiechnęłam się do monitora nie odwracając głowy do nikogo. Sukcesy zawodowe najlepiej świętować w sobie i podchodzić do wyniku jak do niczego nadzwyczajnego, to buduje komfort podczas świetnego miesiąca i zapewnia spokój podczas gorszego. A internet młodego coachingu powiada – „Pracuj po cichu, niech sukces krzyczy za Ciebie”. I ja się z tym zgadzam.
Grudzień w pracy zamknęłam na dobrym poziomie. Nie na najlepszym, ale na dobrym. Nie mogłam pracować dłużej niż dwa tygodnie, ponieważ koło 18- stego wyjeżdżałam do Austrii do rodziny.

Urlop w ostatnim kwartale roku był moją wisienką na torcie. Potrzebowałam tego bardzo mocno.

___

Sylwester 31.12.2015
Linz, Austria

W ostatni dzień roku, zza oknem poprószył śnieg. Przygotowania do Nocy Sylwestrowej były bardzo nerwowe, ale trudno było tego uniknąć, trzy eleganckie kobiety szły do rodziny, a potem na miasto by pożegnać stary rok. Ja, Ciocia oraz Ona czyli Moja Malinka, która sprezentowała mi swój przyjazd do Austrii i towarzyszyła mi w tym ważnym dniu.

Chwilkę przed dwudziestą siedzimy przy okrągłym stole nakrytym specjalnymi przystawkami oraz daniami charakterystycznymi dla tego regionu i popijamy dobre trunki. Jest już nas więcej. Jest mój Tata, jego kobieta, Wujek, Ciocia i kilka innych osób. Dla mnie najważniejsza jest jednak Ona. Nie pokazuje tego, ale wewnętrznie bardzo przeżywam jej pobyt w moich rodzinnych stronach. Jest to dla mnie jak katharsis, a jednocześnie odkrycie bardziej siebie. Pokazując komuś obcemu, a jednocześnie tak bliskiemu swój skarb, emocje, bliską rodzinę, ryzykujemy sporo, ale i od górnie zyskujemy. Nikt nie wie co dalej będzie, z danej chwili możesz wyciągnąć wszystko i nic.
Ja, wrodziłam się bardzo w rodzinę Taty. Jego siostra mogłaby być bez problemu moją Mamą. Łączy mnie z nią nie tylko zachowanie, ale i styl, postrzeganie świata, klasa i nonszalancja. Ciocia pomimo wspaniałej rodziny, sama sobie jest sterem i okrętem. Od kiedy stąpam na tym świecie nie widziałam jej nigdy w spodniach, a od zawsze nosi je w małżeństwie. Pracuje, planuje, wylicza, weekendami gotuje, wygląda, zachwyca, olśniewa, rozwija się. Jest lekarzem. Musi i chce, ale uwierzcie mi, że wszystko robi perfekcyjnie.
Jest dla mnie moim celem i chodzącym przykładem. Chciałabym być taka jak ona.

-Jesteś Skarbie bardzo podobna do Cioci- powiedziała Alex tamtego wieczoru. W środku czułam się dumna. Na zewnątrz podziękowałam. Całą uwagę poświęcałam jej wyglądowi. Biało-czarna sukienka opinała jej szczupłe ciało, ciemne rajstopy dodawały klasy, a delikatne loki opadały na ramiona, zawijane co chwile za ucho by nie wpadały do talerza. Naturalnie, piękna. Bez ingerencji lekarza, igły czy tony makijażu. Chciałam wstać i powiedzieć wszystkim wokół ,że tak ! To moja dziewczyna, moja połówka! Ale nie mogłam…Siedziałam w czarnej długiej sukni, trzymając nogę na nogę, popijałam Tullamore dew z podwójną colą i byłam szczęśliwa. Jest tam ze mną.
Gdy wystrzeliły petardy wszędzie wokół ,miałam łzy w oczach.

 

Ze szczęścia Panie Boże, ze szczęścia…

1456888_634689383243561_9846022_n

Witam w 2016. 

Lato36

Jest moja, całkowicie od koniuszków palcy u stóp do ostatniego włosa na głowie.

„O krok od chwi­li, o dwa od wieczności,
dry­fują łódki na morzu życia.
Spa­lone og­niem żar­li­wych miłości,
Gu­bią się łat­wo w pienis­tych zachwytach. ”

AlfaCentauri

Leży na dużym łóżku odwrócona tyłem do ściany. Pół długie, brązowe włosy oplatają jej poduszkę, a spod kołdry wystaję muśnięte słońcem ramię. Zmęczona poszła spać wcześniej przede mną po tym jak wróciłyśmy w nocy z nad morza.

Lubię ją obserwować jak śpi. Rzadko mam ku temu okazję gdyż zazwyczaj usypiam pierwsza przed nią. Po dwugodzinnych wysiłkach łóżkowych nie sposób oderwać mnie od poduszki (albo od Niej).

Dzisiejszej nocy było inaczej.

Na mojej głowie widniało jeszcze posprzątanie walizek, wstawienie prania, doprowadzenie wszystkiego do ładu i składu.

___

A pierwsze wspólne wakacje cieszą najbardziej jak pierwsze wspólne zbliżenie. Chciałabym tutaj Wam napisać językiem literackim, bardzo rozwiązłym o cudownych zachodach słońca, o naturze które nas codziennie rano budziła, bo byłyśmy wpierw na Mazurach , a zaraz potem wyruszyłyśmy na Pomorze, ale nie chce.

Niepotrzebne jest koloryzowanie czegoś co samo w sobie jest dobre, jak naturalnie piękna dziewczyna bez makijażu leżąca naga na białej pościeli. Tam photo shop i ubrania są zbędne.

I Malinka właśnie tak leżała…naga, bez makijażu z mokrymi falami na głowie po kąpieli, na prawie białej pościeli, a ja pod Nią. Leżała przodem do mnie opierając twarz na rękach ,które leżały między moimi biodrami ,a piersiami. Wszyscy mówią,że jesteśmy do siebie podobne i rzeczywiście tak jest na pierwszy rzut oka. Natomiast charaktery mamy zupełnie różne, co nas tak naprawdę w sobie najbardziej zaciekawiło.
-Naprawdę Ci się tutaj podoba? Wiem,że nie jest to hotel, ale pomyślałam,że dobrze będzie odpocząć od miasta właśnie w takim domku mazurskim ?
-Jasne,że tak -przytaknęła .
-Zwłaszcza,że maluch (moje szczenię) tutaj od razu może wyjść na zewnątrz. Z czasem zaczęłyby nas męczyć te korytarze hotelowe, windy itd. Tutaj mamy swobodę.
-Mi się naprawdę Milagro tutaj podoba. Wszędzie byleby z Tobą.

Nie Ona pierwsza tak mówi. Wiele przed Nią obiecywało mi wiele, zarzekało się,że mnie nie zawiodą,że będą wtedy gdy inni zapomną mego imienia. I były. Tylko mnie, młodej gówniary czasem zabrakło.
Człowiek to taka istota, która wbrew pozorom bardzo szybko się przywiązuje. Nie potrzeba wcale wykwintnych kolacji , sześciu randek, wspaniałych orgazmów – wystarczy jedna czułość wtedy gdy jej najbardziej nam brakuje, a coś się w Nas otwiera, coś co mogło być zamknięte przez wiele lat. I prawda jest taka,że wtedy wszystko się zmienia.

Mra

Nie minęło kilka pocałunków, a Malinka leżała pode mną obrzydliwie piękna i naga.  Wstyd się przyznać, ale 90% czasu w naszych mazurskich łóżkach spędziłyśmy nagie. Pościel już nie była taka sucha,a włosy wyschły jej do końca choć to był dopiero początek. Początek tego co najlepsze.
Leżałam na niej bawiąc się jej twarzą, patrząc prosto w oczy, a jej dłonie spacerowały po moich plecach, delikatnie od dołu do góry. Jest moja, całkowicie od koniuszków palcy u stóp do ostatniego włosa na głowie. Moja.
Zostaniesz na całe lato, może na kolejne, może na jesień,zimę? Może do końca? 

Każdy dzień był wspaniały i już się kończył zanim jeszcze zaczął. Ja dokładnie obserwowałam każde mrugnięcie mojej Malinki, każdą zmarszczkę, każdy grymas, każdy smak, każdy niesmak. Widziałam kiedy szczęście tryska przez jej duże oczy, a kiedy niepotrzebne myśli zakrzątają głowę.

Jednego wieczoru gdy słońce zachodziło w cholernie zimną tafle jeziora, my nie patrząc na konsekwencje wskoczyłyśmy do niego trzęsąc się całe z zimna. I pływałyśmy, pluskałyśmy się niczym niegrzeczne nastolatki zwracając na siebie uwagę przechodniów. Gdy tylko ktoś znikał na dróżce, jedna do drugiej podpływała by skraść dłuższy pocałunek niż wypada.
I piersi stały nam jak oszalałe, a usta były wręcz sine z zimna.

Poczułyśmy wtedy życie inaczej ….tak od środka, tak na maksa. I najprawdziwsza prawdą jest to co Ci teraz powiem odbiorco mych nędznych słów, iż nie liczy się bardzo to czy będziesz popijał rozwodnione drinki w hotelu w Turcji na wycieczce Last Minute czy pił tanie wino na pomoście na Mazurach. Liczy się tylko to jak bardzo zaangażujesz siebie w daną chwilę i daną osobę. A kiedy to uczynisz zapewniam Cię,że szampan będzie Ci najlepiej smakował w plastikowych kubeczkach przy zachodzie słońca nad jeziorem, a seksu na rozwalającej się kanapie w mazurskim domku długo nie zapomnisz, a dlaczego? Dlatego,że porzucisz detale i dostrzeżesz to co naturalne, jakościowe, dobre i niezastąpione. Tylko to się liczy.

___

Wybiło w pół do czwartej. Mieszkanie lśni, pranie wstawione o wszystko wygląda tak jak potrzeba. Zgłodniałam, rano zjem, a teraz nakarmię się Jej snami.

 

Girls

Szyja

Moja odpowiedzialność.

Przychodząc na świat jesteś sama. Odchodząc z tego świata jesteś sama. Samotność jest nierozłącznym elementem naszej egzystencji. Ludzie przychodzą i odchodzą.

Ja od młodego wieku byłam samodzielna. Mama mi często opowiada o tym, że tak bardzo chciałam sama czytać mając niespełna kilka latek ,że gdy brała wieczorem lekturę do ręki to musiała przestać czytać ,bo popadałam w histerie nie mogąc robić tego co ona.

Nie lubiłam gdy czytała, chciałam przecież już sama. Czas mijał, a malutka dziewczynka w brązowych gęstych włosach w przedszkolu czytała najpłynniej ze wszystkich grup.

Bo chciałam sama.

___

Nie ma nic złego w samotności zwłaszcza dla ludzi kreatywnych,którzy najlepiej się czują we własnym towarzystwie.

Ludzie często mylą osamotnienie z samotnością. Jak rzekł pewien autor „można być samotnym w tłumie” i ja się z tym zgodzę.

___

Wstajesz rano, budzi Cię budzik. Albo przestawiasz go o kilka minut licząc na nadrobienie zerwanej nocy w 10 zbędnych minut albo wstajesz od razu. Kręcisz się, odkrywasz, przykrywasz i w końcu powstajesz z łóżka idąc do łazienki po drodze wypijając zalecaną szklankę wody.
Pod strumieniami wody przebudzasz się, myśląc o obowiązkach nadchodzącego dnia. Byle do weekendu „jakoś dam radę”, „dzisiaj położę się wcześniej”. Wychodzisz spod prysznica, w biegu częstujesz swoje ciało drogimi kosmetykami kupionymi na przecenie.Do tego makijaż, wybranie odpowiedniego ubrania oraz szybki jogurt grecki z musli i wychodzisz. Jeszcze przed wyjściem tylko dwa psiknięcia perfum. W windzie upewniasz się czy masz klucze, dokumenty, kluczyki od samochodu, słuchawki, a w drodze do pracy scroolujesz facebook’a by zmotywować swoje chęci jakimś dobrym utworem, niezłym cytatem czy zabawnym zdjęciem.

Nie jest źle. W pracy mija Ci szybko 8 godzin. W czasie przerwy trochę obgadujesz koleżanki, kolegów, zmiany w korpo robocie . Stuka na zegarku 16-sta, a Ty wychodząc z biurowca umawiasz się na wieczornego drinka z jakimś samcem. Przypominasz sobie raptem o siłowni, zumbie srumbie , studiach – w myślach mówisz – Jutro się tym zajmę.

Wieczór centrum miasta, ta sama knajpa, podobny scenariusz. Rozmowy o pracy, życiu towarzyskim, modnych gadżetach, między wierszami rzucone komplementy, po 22-giej powrót taksówką do domu już w lepszym, lekkim humorze.

I jest dobrze i niczego Tobie nie brakuje. I masz swój świat, swoje klocki, zero zobowiązań, same przyjemności. Niepotrzebny chłopak, niepotrzebna dziewczyna. Wszystko samo dobrze się zazębia.

Jest dobrze.

Niemiłość

 

Ale mówią,że może być lepiej. Mówią : „Weź nie bądź taka niezależna,silna kobieta. Podziel się swoim światem, nie bądź taka oschła”. I nawet mając duże pokłady realnego spojrzenia na stan rzeczy, nadchodzi moment w którym zastanawiasz się czy oby na pewno w Twoim życiu jest wszystko czego potrzebujesz. Myślisz, czego wciąż Ci brak. Może wypełnianie tej pustki markowymi ubraniami lub weekendowymi wypadami poza miasto przynosi tylko chwilową przyjemność. Może na świecie istnieje 36.6, które zrozumie Twoje potrzeby. Wahasz się, ale nie zatrzymujesz. Lecisz dalej.

I nagle, boom. Pojawia się TA osoba. Nie jest to człowiek z krwi i kości. O nie, nie ! To Ktoś wyjątkowy, to piękna istota, inna niż wszyscy. I nieważne co mówią, dla Ciebie nie ma to najmniejszego znaczenia, bo Ty widzisz po swojemu. I nie liczy się dla Ciebie całość, a każdy najmniejszy drobiazg. Kogoś spojrzenie, jedzenie posiłków, ruchy dłońmi, zapach ciała, pewny krok – to wszystko powoduje,że się fiksujesz.

Wpadłeś/łaś po uszy.

I jest lepiej, dużo lepiej. 

I już poranki wydają się inne, muzyka w słuchawkach lepsza i chociaż pojawiają się pewne trudności to nie należy się ich bać. Odpowiedzialność nie boli. Zaangażowanie jest fajne.

Pamiętam pewne kwietniowe popołudnie, kiedy wracałam z pracy i spotkałam swoją koleżankę z innego biura na przystanku.
Krótka, bez polotu, prosta rozmowa.
„-A opowiadaj co u Ciebie Milagro, jak praca w nowym biurze?
-Dziękuje,że pytasz. Bardzo dobrze. Zgrane męskie towarzystwo, produkt trochę trudniejszy, ale ten sam rynek, więc myślę,że dam radę.
-Zdolna jesteś, więc na pewno !

Zapada niezręczna cisza.
-A co u Ciebie Kaśka, jak z Marcinem ?
-(…)Daj spokój, już mam go dosyć. Ja to Tobie zazdroszczę. Wolna, młoda, atrakcyjna, pewna siebie- nie baw się w żadne związki to same kłopoty.
-Kasiu, co Ty za głupoty opowiadasz? Nie wszyscy są Marcinami. Jeżeli ma się przy sobie odpowiednia osobę to związek jest cudowną sprawą.
-Mówisz tak,bo pewnie cwaniaczko masz już kogoś na oku. Widzę już ten błysk w oku ! Racja?
-Nikogo nie ma….
Uśmiechnęłam się szeroko, pożegnałam i wsiadłam to tramwaju. Oczywiście,że już ktoś wtedy był….;)

Osoby z mojego środowiska boją się zobowiązań, bo wszystko utożsamiają na podstawie własnych doświadczeń. Nie wchodzą w związki, bo tak bezpieczniej. Nie zmieniają słabej pracy, bo nie znajdą lepszej. Nie chodzą do lepszych knajp, bo tam „dziwne” towarzystwo. Snują swoją przyszłość na podstawie przebytej przeszłości, która już nigdy nie wróci. Niby żyją, ale stoją w miejscu.

A ja? Ja mam naturę singla. Lubię spać w podwójnym łóżku sama. Lubię chodzić własnymi ścieżkami. Mimo wszystko kocham się rozwijać, a do tego potrzeba mi odbicia w drugich oczach.
Nie boje się odpowiedzialności,bo ona jest wpisana w cenę. W cenę posiadania kogoś wartościowego, w cenę polepszania jakości życia, w cenę budowania własnego „ja”.

Nie umiem nie ryzykować, dlatego teraz w łóżku obok pary zgrabnych szczupłych nóg , które zaskakują mnie każdego dnia, pojawiły się nowe, psie łapki.

Przywitajcie Tommiego, on już Was lubi.

 Oli

K z w

Naprawdę na dużo mnie stać.

Leżymy w tym łóżku,a ja nie chce odejść.
Doskonałość jej twarzy powoduje,że chce się
w niej zanurzyć. Piękna i niewinna.
Nie chce czekać, uwielbiam Ciebie taką niespodziewaną.
Twoje oczy takie smutne
przyjęły mnie nieskromnie i nim usnę chce Cię mieć na sobie.
Rozbroiłaś mnie na małe tysiąc kawałków.
I ja wcale tego nie chciałam.
Wcale o to nie prosiłam,ale
gdy Ty teraz leżysz obok mnie naga, w oczach z czułością, a
w dłoniach z oddaniem, wiem,że niczego bardziej nie pragnę na dany moment niż podarować Ci cały świat.
Jeśli zażyczysz sobie gwiazdy, to przeskoczę przez płot do sąsiada by mu je skraść.
Jeśli zapragniesz księżyca, to ukradnę linę Bruce’owi wszechmogącemu i przyciągnę go do Ciebie.
Zawołasz mnie o światło, to podpalę dla Ciebie miasto byś je ujrzała.
Krzykniesz o wiatr, będę za nim ganiać, a prosząc o wodę wrzucę Cię w ocean namiętności.
Kochanie jesteś tego warta.

Jak śpiewał Rojek naprawdę na dużo mnie stać. I chociaż imię twe niczym świeży letni owoc, widnieje w mych wpisach, to Malinka ma wiele innych smaków…

Na zegarku 2:31, emocje nie chcą spać i nie powinny czekać.

Zaryzykowałam, a teraz idę po zwycięstwo…

CDN.

 

Women

Złota kredka.

„Bo zastanów się,masz darmową złota kredkę, którą malujesz sobie świat, jak chcesz, i nie musisz się niczym przejmować za bardzo. I przychodzi kolega z koleżanką, i mówią, weź, Stefan, już odłóż tę kredkę,bo przecież nie jest wszystko złote i nie wszystko złoto, co się świeci, pobądź trochę z nami w świecie black & white.
Nawet jeśli lubisz kolegę z koleżanką, lubisz bardzo, to jednak rezygnacja ze złotej kredki jest jakiś kretyństwem, nie uważasz ?

(…)
I pewnego dnia budzisz się, a dookoła nie ma nic. I wtedy może coś ci zacznie świtać.

Ale ja nie wiem, nie znam się. Mogę mówić tylko za siebie”.
 Małgorzata Halber „Najgorszy człowiek na świecie”

I ja obudziłam się. Wtedy tamtego dnia, po tamtym felernym wieczorze. Czternastego lutego kiedy odeszłam po raz dwieście pięćdziesiąty raz od mojej dziewczyny. Tym razem drzwi zostały zamknięte, a ja tak leżałam.

Leżałam rano i czułam się źle. Nie bardzo źle, ale źle. Telefon służbowy leżał na biurku, papiery ze studiów przewalały się po łóżku sypialnianym , a papierowe torby Wólczanki tworzyły chaos memu pieprzonemu idealnemu światu. Szczęścia niestety nie kupisz, nie wypracujesz, ani nie zdobędziesz na jednej z lepszych uczelni. Nie da Ci go Mama. Nie da Ci go Tata. Przyjaciółka też raczej poskąpi. Po szczęście musisz pójść sam i nie ważne czy będziesz pracownikiem miesiąca w korpo czy pomocnikiem mechanika -należy Ci się w takiej samej mierze.

Moje szczęście zostało umieszczone na półce z podpisem życie towarzyskie w szczelnie zamkniętym słoiku zatytułowanym -emocje. Tam gdzie są emocje jestem ja, a tam gdzie jestem ja są emocje. Oczywiście na półce z życiem zawodowym też są trunki, które interesowały mnie od zawsze i dawały szczęście, nawet poprzez zaczerpnięcie małego łyka. Ale to nie kopało jak tam to wyżej. I tak jakby detoks był mniej boleśniejszy.

Tamtego ranka byłam właśnie na detoksie. Obiecałam przecież każdemu,że już się uspokoję, że nie będę. Widziałam wzrok tych obecnych dziewczyn moich byłych, które poznając mnie w oczach miały przerażenie -że zaraz znów coś, że zaraz nie będzie spokoju. Musiałam zdystansować. Zdystansować na tyle by zabronić sobie pewnych zachowań. Stabilność, spokój czyli rutyna ble. I tak wytrwałam przez 7 miesięcy. Nawet sama się sobie dziwiłam ,że potrafię. Zero portali, zero towarzystwa branżowego. I się oczyściłam i potraciłam niektóre kontakty,a wiele nowych zyskałam. I w sumie wyszło mi to na dobre. I gdy tak właśnie leżałam przez godzinę w swoim łóżku, a w tle leciała poranna telewizja , a w głowie świtały wieczorne słowa czułam,że nastąpiła zmiana w moim życiu. Wstałam, zjadłam śniadanie, poszłam biegać . Dobiegłam do mostu Gdańskiego łapiąc zadyszkę. Rozciągnęłam się, złapałam dwa porządne wdechy i powędrowałam wzrokiem daleko przed siebie opierając się o barierki.

Myślę,że w życiu tak już jest,że jeśli upadniesz to albo będziesz dalej leżał albo wstaniesz ze wzmożoną siłą. I chyba nie ma możliwości zatrzymania w miejscu takiej osoby jaką jestem ja. Możesz spróbować złapać mnie za rękę i zaprowadzić do złotej klatki, nim się jednak obejrzysz zabraknie i mnie i klatki.  

I uśmiechnęłam się na samą myśl o tym co było w moim w życiu, a jednocześnie o tym co może w nim być. I jak wygłodniały wilk, spragniony sprinter, wytrzeźwiały alkoholik myślałam o mojej złotej kredce. Skoro jest pusty żołądek, pusta butelka i niepełny kieliszek to nie pozostało nic innego jak zatemperowanie kredki i wypełnienie brakującego elementu na nowo.

„Nareszcie…”-westchnęłam nie zdejmując z twarzy uśmiechu.

Jednak musiała zostać spełniona jedna rzecz. Jak to mówią ludzie banalnie -”Co było,a nie jest nie pisze w rejestr”.
I z dużą dawką niedosytu musiałam odłączyć się od tego co było za mną, by połączyć z tym co będzie.

Kobiety lubią zmiany, a zwłaszcza ja, kobiety szukają zmian, a zwłaszcza ja. I choć kolacja z eks to nic złego, a najlepsi przyjaciele to tylko Ci długoterminowi to musisz zostawić to co było by przyjąć z pełnym zaangażowaniem to co będzie.

I ja przyjęłam.

Wróciłam na ten sam tor jazdy,ale w lepszym już aucie z mocniejszym silnikiem. Od tamtego wieczoru zaczęło być inaczej.

Teraz jest inaczej…;).