Archiwa tagu: homoseksualizm

Naked

O dziewczynce, która nie chce chłopca.

Pisałam o kobietach.
Swoich, nieswoich, obcych, moich, byłych, niedoszłych, młodszych….
Brunetkach (bo mam słabość), blondynkach, rudych, szatynkach…

Nie pisałam dawno o mężczyznach,a wiele z Was zadaje mi pytania, czemu, skoro jestem biseksualna, o nich nie piszę.Odpowiedź jest aż nazbyt prosta. Moje życie z testosteronem mogłabym nazwać trzema tematami : Byli, niedoszli, koledzy, a cała reszta to tło. Dzisiaj sięgnę do worka z napisem byli i opiszę sytuację dla mnie bardzo świeżą.

Usiądź wygodnie.

___

Sto dziewięćdziesiąt centymetrów zamknięte w brunecie z dużymi dłońmi i ciekawym spojrzeniem. Nie chudym, dobrze zbudowanym, ale bez wyraźnej linii mięśni.

P.pomimo braku sześciopaku na brzuchu zawsze miał powodzenie u kobiet. Dziewczyny zaraz po grach były jego ulubionym zajęciem, wręcz pasją tak jak dla poniektórych sport czy gotowanie. Traktował je z osobliwą wyjątkowością jak przystało na wrażliwego misia w opakowaniu łamacza serc,ale wstrętnym kłamstwem byłoby napisanie,że z każdą niewiastą spędził więcej niż kilka randek. Wyjątki jego długiego dystansu stosowane były tylko wtedy gdy się zakochał, resztę na starcie można przypisać lekką ręką jako romans…

Odzew po pół roku celibatu od siebie: 20 czerwca „Przyjedź do mnie, jestem sam Kociaku”-brak reakcji. 15 lipca „Wiesz gdzie teraz jestem ? W miejscu w którym i Ty powinnaś być ze mną. W łóżku.”- brak reakcji.
Sierpień, kolejny wspólny ranek u boku mojej źródła mej miłości i nowych czterech łap w mieszkaniu. Charakterystyczny dźwięk inicjujący przyjście nowej wiadomości na facebook’u . Oczywiście Pan P. ” Co słychać u mojej ulubionej koleżanki ? Nie chce Cię zadręczać, ale może miałabyś ochotę spotkać się i opowiedzieć co u Ciebie, odpisz i życzę udanego tygodnia Zołzo”. Nie myśląc zbyt długo nad odpowiedzią, mówię swojej Malince o propozycji byłego, o którym słyszała wiele złego i dobrego. Królowa rzucania ukrytych aluzji o zazdrości nieprzychylnie patrzy na moje zachcianki, ale po dłużej rozmowie sugeruje bym zrobiła to co uważam za słuszne.

Więc zrobiłam.
Umówiliśmy się.

Przyjechałam autobusem, a P. wyszedł po mnie na przystanek. Był upał, gorąc. Miałam na sobie krótkie szorty, białą przewiewną koszulę i dołożyłam eleganckie klapki. Słowo eleganckie wstawiłam nie przypadkiem gdyż poruszanie się po centrum w sportowych japonkach jest dla mnie wielkim faux-pas ,podobnie jak jechanie roznegliżowaną w metrze. Do swojego stroju dziennego w wielkim mieście mam wyodrębnione zasady,których się trzymam od nastoletnich lat.
Wychodzę z autobusu, podnosząc lekko aviatory z nosa by w żarze słońca dostrzec większa posturę przyglądającą mi się z błogim uśmiechem. Jest i on. Przytył, ale i zmężniał. Nie widzieliśmy się ponad dwa lata, a on nadal podobnie pachnie.

-O. ślicznie wyglądasz -powiedział obejmując mnie mocniej. Zawsze to robił na przywitanie.
-P. skłamałabym odpowiadając,że Ty również,ale jest dobrze. Prawie dorównujesz mi…
-Tęskniłem za tymi słowami, bardzo ! Sarkastyczna żmijo….Uśmiechnął się szeroko, a ja w oczach miałam iskierki dumy. Bycie sobą przysparza mi dużo radości.
-Idziemy do mnie ?-zapytał, a na mojej twarzy namalowała się zdziwienie.
-Nie P., idziemy na spacer, czasy chodzenia do Ciebie myślę,że się skończyły.
Objął mnie ponownie ,uprzednio śmiejąc się w głos. Zmieszał się, ale nie dawał tego po sobie poznać.
-Milagro źle mnie zrozumiałaś ! Kupiłem ciasto.
Jest moja Babcia, która Cie bardzo lubi , myślę,że z wzajemnością. Chodźmy na chwilę do mnie, a potem pójdziemy na spacer.Zgoda?
Poszliśmy. Jego Mama jak zwykle serdecznie przywitała mnie, a Babcia rzuciła miłe słowa. Usiedliśmy w jego pokoju. Nie podobało mi się to i chciałam jak najszybciej wyjść. Czułam się zbyt intymnie, nieswojo. Co rusz, patrząc się na inny przedmiot, do moich myśli przeciskały się wspomnienia drące teraźniejszość.
Nie wytrzymałam. Wstałam, wzięłam torebkę do ręki i skierowałam się do wyjścia. Otwierając drzwi wpadałam na P.
-A Pani gdzie się wybiera?-zaskoczył mnie. Powiedziałam mu prawdę,a jemu ona bardzo przypadła do gustu. Skierował mnie z powrotem do środka, zapraszając bym usiadła na łóżku.

Mówił, opowiadał, ciągle mówił. Robił czasem przerwę na to by usłyszeć co u mnie, ale gdy tylko otwierałam usta kwitował „Nie muszę Ciebie słuchać by wiedzieć,że się zmieniłaś. Wystarczy na Ciebie spojrzeć Pani Makler” i tak zakańczała się moja wypowiedź. Niepozornie podczas opowiadań przysuwał się do mnie. Widząc to, ja odsuwałam się od niego. Zabawa w kotka i myszkę ciągnęła się dosyć długo. P. liczył na coś czego otrzymać nie mógł, a mi tylko ciśnienie skakało na tyle bym robiła się co raz bardziej nerwowa.

Zadzwonił telefon. Wstałam z łóżka i przeczytałam na ekranie tylko dwa słowa „Tatuś K…..k”. Tylko nie w tym momencie !- pomyślałam. On i Mama mają wyjątkową zdolność do dzwonienia w nieodpowiednim momencie.
Odłączyłam połączenie, odwróciłam się i zobaczyłam P. bez koszulki -Co ty kur%a robisz ? - krzyknęłam . Objął mnie jak dziecko pod pachami i kierował swoje ręce do góry, po to by zdjąć mi koszule. Odepchnęłam go, a on nadal parł. Zrobiłam to samo jeszcze raz, tyle, że dwa razy mocniej. Zamilkł nic nie mówiąc. A ja już nic nie mogąc zatrzymać, wybuchłam.

-Posłuchaj mnie napalony samcu ! Jeszcze raz złapiesz mnie w ten sposób i zaczniesz napierać na cokolwiek, a moja ręka wyląduje na twojej szczęce. P. do jasnej cholery, czy Ty nie rozumiesz,że jestem zajęta? Że nareszcie mam kogoś na kim mi zależy? Co Ci odbija ? -  krzyknęłam. Jestem pewna ,że jego rodzina słyszała przynajmniej połowę mych słów.
-O. przestań krzyczeć, przestań. Ja chcę tylko się przytulić, nie mogę?
-Nie, nie możesz….Wychodzę.
-Zostań - dodał.
-Nie mam dla kogo.
-Zawsze odchodzisz.
-Dla wybranych wracam – zaczęła męczyć mnie ta wymiana zdań.
-Ona jest wybraną?
-Na litość boską, nie wiem!

Kiwnął głową niepewnie aprobując zrozumienie. Założył t-shirt, odsunął się ode mnie. W pokoju zapanowała niezręczna cisza, którą musiałam przerwać:
-Ech… Nie wiem czy będę z Nią tydzień czy dwa. Nie mam pewności czy jest osobą której mogę zaufać, która nie okaże się błędną inwestycją za którą będę płacić miesiącami, latami…ale chce tego….chce ponieść to ryzyko. Nie mogę spieprzyć tego,bo mój były przywitał mnie z otwartymi rękoma. Jestem dużą dziewczynką, a nie rozwydrzoną dziewuchą. To mnie rozróżnia, bo wiem czego chce,a czego nie.

Ufa mi, a ja nie mogę jej tego zrobić, muszę ją chronić. 

Przetarł twarz rękami, a ja myślami byłam między jej ramionami. Miałam niesamowitą potrzebę przytulenia jej. 
Odparł od niechcenia i trochę z grzeczności :
-Mam nadzieję,że będziesz ją chroniła równie dobrze jak swoją poprzedniczkę….

Czuły punkt.

-Będę bardziej…-pomyślałam.

stylowi_pl_uroda_31288242

Kilka słów o byłej miłości czyli Katharsis myśli.

Wiadomość: Taksówka podjedzie w ciągu 2 minut pod wskazany adres. Życzymy przyjemnej podróży. 

Późny wieczór, późny drink -środa. Wychodzę z klubu żegnając się z dziewczyną niewielkiego wzrostu, posiadająca niezwykłą umiejętność władania ludzką inteligencją połączoną z charyzmą i indywidualizmem -ważną dla mnie koleżanką S.
Dzień był dla mnie wyczerpujący psychicznie, więc niecodzienna forma spędzenia wieczoru była potrzebna.

Taksówka już oczekuje.

-Dobry wieczór, na nazwisko K$#%$#? 
-Tak zgadza się , zapraszam serdecznie. 
Wsiadam do Forda Focusa w Kombi lekko kołysząc się na boki. 
-Gdzie jedziemy ?
Podaje adres i podciągam białą marynarkę by uniknąć pognieceń. Uśmiecham się w przednie lusterko do kierowcy. Zawsze łapie kontakt wzrokowy po to by nie pomyślał ,że o tej porze dziewczyna jedzie w jednym,konkretnym stanie.

Spokój w aucie, pusto na ulicach. Uwielbiam nocne powroty do domu.W ciągu zaledwie piętnastu minut(,a czasem nawet mniej) możesz rozmyślać nad wszystkim i nad niczym.Nie masz panowania nad kierownicą, drogą. Nie Ty podejmujesz decyzje, a ktoś za Ciebie. Wsiadasz i decydujesz się na podróż na cudzych warunkach. Dla mnie to ma swój klimat.

W głowie zaczyna mi się roić od różnych myśli. Zerkam na telefon w oczekiwaniu na znak życia od Malinki (dziewczyny z ogłoszenia). Wyłączam telefon. Mam dosyć, nie gonię za nikim jak pies. Opieram głowę o szybę i przymykam na chwilę oczka widząc w swoim życiu twarzy wszystkich bliskich mi kobiet i mężczyzn. Jak to jest,że otaczasz się milionem osób, a tak czy siak do domu wracasz sama? Być może takie osoby jak ja, chodzące własnymi ścieżkami i poruszające tłumy są skazane na samotność w tłumie. Za dnia podziwiane, a nocą schowane.
Zaczyna nużyć mnie sen, więc otwieram oczy. O nie! Przebudzam się nagle…
-Przepraszam, czy możemy jechać inną trasą? Oby nie przez tą dzielnicę. Proszę!
Kierowca wycisza radio.
-Słucham?!
-Zapytałam czy możemy ominąć w jakiś sposób tą dzielnice. Taksówkarz w zupełności nie wie o co chodzi. Na jego twarzy pojawia się zdziwienie.
-Ale wybrałem dla Pani najkrótszą trasę….eee….tam jest zamknięte…musiałbym teraz za..
-Już niech Pan nie zawraca. Czasami krócej nie znaczy lepiej, zresztą ja nigdy w życiu nie zawracam.
Kierowca się szeroko uśmiecha i dodaje natchniony:- A to bardzo słusznie…I zaczyna opowiadać historie życia,której ja nawet nie słyszę.
Przejeżdżamy teraz koło Jej bloku, a mnie coś ściska. Widzę tyle wspomnień, widzę siebie wychodzącą z taryfy i Ją trzymającą się mnie. Widzę nas całujące się w deszczu z okropnie przemokniętymi ubraniami.
Widzę tą dzielnice zupełnie inaczej niż wszyscy. Tutaj przyjeżdżałam z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok. Ten pieprzony sklep w którym kupowałam jedzenie na nasz wspólny obiad albo cholerne niezdrowe rzeczy, którym później liczyłyśmy kalorie. Pamiętam siebie wychodzącą niejednokrotnie z Twojej klatki załamaną i Ciebie lecącą za mną bym szybko wróciła. Widzę Ciebie pospiesznie biegnącą na spotkanie ze mną i wciąż czuję te motylki, które za każdym razem przez cztery lata miałam przed spotkaniem z Tobą. Mogłabym odrysować każdy szczegół z zamkniętymi oczami. Ktoś by pomyślał,że nie mam uczuć.

Przejeżdżamy przez most Świętokrzyski, a ja najchętniej stanęłabym na nim. Stanęła, wysiadła z taksówki i wrzuciła do Wisły telefon, torebkę, pieniądze, karty, biżuterie, zegarek. Wszystko co mam na sobie i wszystko co mam w sobie. Całą złość, żal, upartość, miłość, przywiązanie- wszelkie emocje przechadzające się po mnie- związane z Nią i z każdą inną osobą. Żeby chlusnęły w wodę niczym kamień i nigdy nie wracały.

Odeszłam ,oczywiście. Masz gotowe wytłumaczenie, chyba ułatwiłam Ci sprawę. Tylko dziwi mnie jedno,wręcz zastanawia (jak rzesze osób będących koło mnie), czemu nie zaczęłaś milczeć kiedy dostawałaś te wszystkie prezenty ? Dlaczego się nie zbuntowałaś na kolejnym naszym wyjeździe, którym nie byłaś obciążona z żadnej strony ? Czyż nie słuszniej, rzetelniej byłoby pieniądze moje zarobione po 9-cio godzinnej pracy przez kilka miesięcy dzień w dzień, wydać na szczytny cel, przelać dla rodzin potrzebujących ? Czemu nie protestowałaś?

Może moje ramię powinno przejąć wszystkie Twoje problemy, a nie tylko większość. Może nie powinnam zabierać Cię do swoich ludzi, a Ty im mówić jak jesteś ze mną szczęśliwa, jaka to jestem wyjątkowa. Może moja Mama powinna Cię odepchnąć,a nie traktować jak członka rodziny. Może dostałaś za dużo wszystkiego wcale tego nie pragnąc.
Nie chce znać odpowiedzi na to może. Wiem,że mnie kochałaś, czułam to, widziałam. Nawet zaryzykuje stwierdzeniem,że pokochałaś mnie wcześniej niż ja Ciebie. Gdy szłyśmy i dawałam Ci spontaniczne pocałunki widziałam prawdziwe szczęście w Twoich oczach. Gdy budowałam Twoją samoocenę od fasad, Ty piękniałaś w moich oczach i naprawdę byłaś najszczęśliwszą kobietą na świecie. Byłaś ze mnie dumna gdy szłam na pierwsze pokazy. Wspierałaś mnie choć broniłam się rękami i nogami gdy potrzebowałam pomocy. Gdy byłam blisko anoreksji pilnowałaś bym jadła i martwiłaś się,że zaraz mogę odejść z tego świata.
Ja to wszystko widziałam.

Dowiedziałam się dzięki Tobie,że taka młoda neurotyczka jak ja, podbijająca świat codziennie z innej strony,z chorobliwą chęcią panowania nad wszystkim potrafi kochać. Zimne suki też mają serce.

Prywatny album

Prywatny album

 

DSC_6233

Prywatny album.

 

Mam nadzieję,że twoja nowa dziewczyna będzie znać tak dobrze jak ja wszystkie twoje blizny,że nie będzie Cię budziła z rana, bo tego nienawidzisz, że będzie Ci podawać kawę z dużą ilością mleka jak lubisz najbardziej,że ubrania będzie kupowała tylko w kolorze czarnym,bo najlepiej się w nich czujesz, że będzie Ci codziennie powtarzać,że Cię kocha, bo zawsze tego wymagałaś, że będzie Cię masować po plecach, ale nie za mocno, bo zaraz boli Cię jeszcze bardziej, że będzie kupowała dobre płyty mało znanych artystów, bo cenisz niszową scenę muzyczną.
……że będzie zawsze….bo ja nie byłam.

_________
Zamyśliłam się zbyt głęboko. Auto stało już pod moją klatką, a kierowca odwrócił się w moją stronę :
-Należy się 36.50 Droga Pani. Podałam dwa banknoty dwudziestozłotowe i podziękowałam. Pan przy wyjściu dodał : -Niech Droga Pani się niczym nie przejmuje. Taka ładna z Pani kobieta,że nie warto. 

Sam Smith zdobył nagrodę Grammy w kategoriach: Najlepszy nowy artysta, a także Najlepsze nagranie roku, Piosenka roku (za utwór „Stay with Me”) oraz Najlepszy wokalny album popowy (za płytę In the Lonely Hour)”.

Sam podczas odbierania nagród podziękował szczerze osobie, która złamała mu serce. Gdyby nie ona nie miałby inspiracji do stworzenia tych wszystkich utworów. Tej osobie przypisywał zasługi swojego sukcesu.

Adele stała się pierwszą laureatką Brit Awards Critics’ Choice oraz uznana została przez krytyków muzycznych „topowym debiutantem” 2008 roku w corocznej ankiecie BBC, a jej debiutancki album zatytułowany 19 wkroczył na brytyjskie listy przebojów, zajmując w nich pierwszą pozycję. Dwa lata później wydała swoją drugą płytę zatytułowaną 21, którą promowały single „Rolling in the Deep”, „Rumour Has It” oraz „Someone Like You”.

Adele poznała faceta, który później z nią zerwał. Był jej ideałem,ale niestety nie mogła dać mu tego czego on chciał.  Napisała o tym piosenkę (Someone like you) ,która w wersji tekstowej opowiada o tym, że pogodziła się z zaistniałą sytuacją i zerwanymi więziami. Utwór otrzymał uznanie krytyków muzycznych i osiągnął pierwsze miejsce na listach w Wielkiej Brytanii, zajmując je najdłużej z utworów z ostatnich dziesięciu lat.

Być może właśnie w dramacie miłosnym tkwi siła. Może nie radość związku, a tęsknota silniejsza niż cała inżyniera związku jest miłością.

Ja nie jestem ani Adele ani Sam’em. Jestem zwyczajną dziewczyną urodzoną w Warszawie. Może kiedyś te słowa będą wydane w książce,która zostanie sprzedana w tysięcy egzemplarzach, a może zostaną zakopane w marnych wpisach na blogu, który zniknie jak wszystko na inne na tym świecie.

Bibliografia: 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Adele


http://natemat.pl/132745,dziekuje-ze-zlamales-mi-serce-sam-smith-odebral-cztery-grammy-i-dziekowal-swojej-inspiracji-bylemu-kochankowi

Ciekawe

Z kim teraz Skarbie dzielisz orgazmy?

Centrum,kawiarnia.

Jestem tym razem na czas pierwsza od niej. Rzadko zdarzało się, bym kiedykolwiek czekała na Nią. Z reguły to ludzie czekają na mnie słysząc tłumaczenie -”Albo będę piękna, albo na czas”. Ona też to często słyszała. Być może teraz z punktualnej kobiety stała się spóźnialską. Może się zmieniła albo zwyczajnie zatrzymał ją korek.

Ludzie tak szybko się nie zmieniają -myślę sobie. To na pewno korek.

Dziesięć po siedemnastej staje w drzwiach przemoknięta od deszczu. Zauważa mnie i szeroko się uśmiecha, a ja wstaje i witam się z Nią. Nadal pachnie mocnymi perfumami i papierosami. Nie widziałyśmy się pół roku, a mój organizm reaguje jakby to była co najmniej pierwsza randka. Nawet zapach wydaje się mniej znajomy.Siadamy.

-Czego się napijesz? Kelnerka przyniosła kartę,a ja w między czasie zamówiłam sobie kieliszek słodkiego czerwonego wina. -biorę łyk i dodaję - ale chyba koło słodkiego nawet nie stało. Ewidentnie półwytrawne. Zamawia wodę. Oczy jej się śmieją,aż miło popatrzeć. Chyba na prawdę zależało jej na tym spotkaniu. Kelnerka okazuje się być jej znajomą, więc automatycznie obsługa naszego stolika staje się natychmiastowa.

Przytyła lekko. Oczywiście jej tego nie mówię tylko słucham jak opowiada o swoim życiu codziennym.Chwali mi się awansem na wyższe stanowisko w pracy z czego szczerze się cieszę. Mówi co u znajomych, najbliższych. Znam po części wiele osób z jej towarzystwa, więc i o nich nie omieszkam pytać.

-Marta ma kogoś?

-Nie,ale wciąż szuka. Ma dobrą pracę, więc nie myśli o tym. Ona ten typ co musi się porządnie zakochać.

-Tak jak i Ty jesteś zakochana w I. -odpowiadam szeroko się uśmiechając i zaczesując włosy na bok.

-Robaczku nie tak do końca.

I wchodzimy w rozmowie na grząski grunt po którym lubimy chodzić. Przecież żadną z nas nie interesują tematy zawodowe, z kim sypia Maryśka, ani co się dzieję w polityce. Jesteśmy kobietami,które niegdyś dzieliły sporo wspomnień. Spotkałyśmy się się tylko w jednym celu…..by dowiedzieć się „Z kim teraz Skarbie dzielisz orgazmy?”.  Jeżeli chodzi o mnie , P. pewnie myśli „Komu znów namieszała w głowie”….

-No P. jesteś w związku,a (przynajmniej na fb)z kobietą ,której nie można zarzucić ani braku urody, ani braku inteligencji. A więc co jest nie tak ?

I zaczęłam słuchać o związku prawie idealnym, który prawie jest, prawie nie ma. O jej kobiecie ,która tak naprawdę bawi się swoją orientacją i nie wie czego chce. Ja poznając Ją od razu wiedziałam co jest grane,więc tylko delikatnie ostrzegłam P. by nie stać się niczyim wrogiem, następnie zamilkłam i nie komentowałam. Zamilkłam, aż nie dostałam niemoralnej propozycji, mianowicie przyjechania na noc. Dało mi to sporo do myślenia. I teraz gdy okazuje się,że rzeczywiście to nie jest związek, dodaje sobie dumnie parę pkt. do mego odkrywania ludzi na wskroś.

-P., ale w każdym związku bywa różnie. Są gorsze i lepsze dni. Skoro poznałaś kobietę heteroseksualna i zaczęłaś z nią być to powinnaś zacząć się z tym liczyć,że pewnego dnia może uciec do romea. Musicie oby dwie nad tym pracować.

-O. my pracujemy. Tylko ja tego do końca nie czuje…..No,ale ja tyle mówię, może teraz Ty opowiedz z kim tam się spotykasz.

Zatrzymuje na chwilę myślenie by w głowie przesortować wydarzenia o których mogę wspomnieć, odrzucając te o których lepiej nie wspominać. Jest to trudniejsze niż myślałam, bo wszystko jest ze sobą takie połączone.Ech…

-Dziubku zacznę od początku , otóż wiele się zmieniło od naszego ostatniego spotkania.
- Biust masz większy- dodaje mi rozbawiona.
-Właśnie widze,że cały czas mi się patrzysz dekolt! …….I schudłam wyobraź sobie. Ale powracając eghm do pytania otóż odcięłam się troszkę od towarzystwa branżowego. Musiałam, bo już dosyć miałam dymu wokół mnie, ciągle jakaś, ciągle coś. Ileż można. Dostałam nawet ksywkę Zadymiara. Koleżanki mówiły na imprezach „Ooo jest O%$%$ to zaraz będzie coś się działo. Idziemy po popcorn”. Wyszło mi to na dobre chodź z niektórymi dziewuchami do dzisiaj mam problem. 

P. śmieję się, bo sama była jednym z moich problemów. Tylko tym z rodzaju słodszych ;). Opowiedziałam jej o moich perypetiach ,o moich sukcesach, o nadchodzących i już podjętych zmianach. Opowiedziałam jej też o facecie z którym się widywałam, któremu poniekąd zawdzięczam odnalezienie spokoju wewnętrznego. Oczywiście zapytała ironicznie „A nie powiedziałaś mu ,że miałaś dziewczyny ?”  jakby chciała być pierwszą, która to zrobi. Nie powiedziałam, bo nasza znajomość przez moje małe zaangażowanie stanęła w miejscu. Będąc na tyle dojrzałą potrafiłam sama przed sobą i przed nim do tego się przyznać. Jego ostatnie słowa po kłótni brzmiały „Chciałbym Ci tylko powiedzieć,że przy tobie świat kręci się w drugą ,lepszą stronę i jesteś najbardziej wyjątkową i trudną dziewczyną jaką znałem”. Nie mogłam mu złamać serca.

-P. mogę Ciebie o coś zapytać. Mi trudno się mówi o uczuciach, lepiej je wyraża słowem pisanym, a najlepiej czynem,ale….długo o mnie myślałaś po rozstaniu ?

-Nie. Nie myślałam. Ja nadal myślę…

Zawstydzając się tym wyznaniem nadziała oliwkę z sałatki na widelec i odrzekła głośno – Oliwki to są jednak zajebiste! ;)

Czarne

Mój wybór nie zawsze jest natychmiastowy. Teraz znów wciskam czwarty bieg.

Wchodzę do dużego butiku w którym półki sklepowe uginają się od torebek. Jedne mniejsze, drugie większe. Na ramię, do ręki, na pasek, na plecy, różowe, beżowe, czarne, klasyczne – jakiekolwiek chcesz. Szukam między półkami,  co chwilę przeglądając się w lustrze sprawdzając czy mój biały żakiet jest nadal w stanie nienaruszonym. W głowie myślę sobie,że koncerny sprzedaży bardzo dobrze zaobserwowały niezbędnik kobiecego stroju i dwa najważniejsze elementy, buty i torebka są nie małym wydatkiem. A,że my kobiety lubimy w siebie inwestować to stajemy się idealnym „napędzaczem” rynku.

-Wybrałaś już coś?- pyta mnie A. trzymając w ręku kilka propozycji.
-Właśnie nie!
-Milagro chodzisz od 30 minut. Tutaj jest z tysiąc torebek i Ty na prawdę nie znalazłaś żadnej?!
-Bo ja tak mam ze wszystkim!-mówię oburzona biorąc od Agaty do ręki torebki, które dla mnie przyniosła. Oglądam je obracając.
-Znaczy jak?
-Mnie musi coś zachwycić. Ta ilość dla mnie nie robi wrażenia. Tutaj żadna mnie „nie porwała”.- odpowiadam zauważając kątem oka,że przysłuchuje się naszej rozmowie kilka Pań, w tym jedna starsza bardzo zadbana, która patrzy na mnie przyjemnym wzrokiem jakby widziała siebie 20 lat wstecz. Uśmiecham się, w zamian otrzymując od Pani to samo.
-Ty chyba sama nie wiesz czego chcesz. A te, które Ci przyniosłam nie podobają się?
-Nie.

Mój wybór nie zawsze jest natychmiastowy.Czy to z torebką, butami, perfumami, zegarkami, chłopakami, dziewczynami – zawsze miałam tak samo. Jednak gdy już mi coś wpadnie w oko to muszę to mieć, nie zważając na cenę lub poświęcenie. I zawsze są to właściwe wybory.

Tamtego dnia nic nie wybrałam. Dwa dni później kupiłam we włoskim butiku trzy torebki w tym jedną dla A. za pomoc w zakupach.

___________

Fotografia to jedna z moich pasji. Uwielbiam zdjęcia. Aparat to jedyne narzędzie, które potrafi zatrzymać czas na chwilę.Zdjęcia są skutkiem tej zabawy. Ja zazwyczaj stoję po drugiej stronie obiektywu i pozuje,ale pozowanie kocham jeszcze bardziej. To jak mogę przez chwilę być kimś innym, jak grą twarzy muszę przekazać emocję. Każdy szczegół ma znaczenie. Mało kto z oglądających moje portfolio spoza branży wie ile pracy wymaga kilka zdjęć. Czasem z fotografem z 400-stu zrobionych zdjęć wybieramy zaledwie 20-ścia udanych. W tym zawodzie trzeba być dokładnym i precyzyjnym, a pod tym względem autokrytyka wskazana.Nie nazywam siebie modelką (może amatorką),bo na ten tytuł pracuje się ciężkimi latami. Wszystko przyjdzie z czasem.

 

Typ : Beauty
Lipiec 2014

 

Teraz gdy nadchodzi jesień mi czasu na sesje na pewno zabraknie, zwłaszcza,że zaczynam od września już stałą pracę w przy instrumentach finansowych jakimi są akcje, papiery wartościowe…..

Białe koszule wyprasowane już wiszą w szafie.

Wakacje aż za bardzo udane. Znów wciskam czwarty bieg w mym życiu. Lubię tempo zwłaszcza przy pełnym baku energii. 

Girl

Moje byłe niegrzeczne dziewczyny.

Moje byłe dziewczyny nie są grzeczne, moje były dziewczyny są niegrzeczne.Moje byłe dziewczyny nie są moje. Moje byłe dziewczyny nie są byłe. Absurd szminką pisany podawany z chlebem powszednim. Chcesz kawałek ?!

W przyjętej przez wszystkich kolei rzeczy po jakiejkolwiek relacji (bo nie śmiem wszystkiego sprowadzać do związku,który przecież jest przypieczętowaniem czasem czegoś co i tak jest) ludzie od siebie odchodzą. Następuje chłód, mróz i dystans. Zima ! brr! Ale nie zawsze. Czasem te rozstania trwają dniami, miesiącami, latami,a uczucie wciąż się tli jak żar w ognisku. Tutaj nie ma reguły, chociaż istnieją słowa, które jak mur odgradzają dwa serca i są końcowymi napisami w filmie o miłości, otóż – Skarbie musimy urwać kontakt. To jest ten moment w którym pęka ostatnia nić porozumienia i każde z was idzie w swoją stronę. Moment przełomowy, najtrudniejszy,a zarazem najważniejszy. Lecz tak naprawdę wszystko wygląda inaczej…..

Biedna teoria głosząca o dystansie „po związkowym” leży wystraszona pod łóżkiem bita przez rzeczywistość. Ta znów rozstawia wszystkich po kątach tym samym pokazując swoją wyższość i dostając poklepywanie od życia po ramieniu w słuszności swego działania. Jednym zdaniem teoria leży i kwiczy,a rzeczywistość tańczy po niej.

Moje byłe dziewczyny mnie nie oszczędzają. Wracają po przebytej ścieżce do miejsca, w którym zostawiłyśmy nasze uczucie, pakują je znów w torebkę i biegną do mnie. Rzucają mnie czasem słowem „tęsknie”, „wróć”, „pocałuj”, ale ja się nie odwracam. Idę dalej czując tylko na plecach ich obecność. Mogłabym się odwinąć, oddać, bądź co gorsza ze złościć za takie czyny, ale tego nie robię.

Moja była dziewczyna ma cząstkę mnie, którą podarowałam z własnej nieprzymuszonej woli. Jest właścicielem wszystkich pocałunków złożonych na jej ciele, wszystkich kropelek potu oddanych podczas namiętnego zbliżenia, każdego uśmiechu kierowanego w jej stronę, każdej myśli wytworzonej z myślą o niej. Ma coś, a może nawet jest czymś najbardziej szczerym. Ma cząstkę wypełnioną uczuciem, prawdziwym. Co z nią zrobi, nie jest istotne. 

Dane mi było zobaczyć wiele, za wiele. Moje były dziewczyny nie zawsze były fair. Nielojalność wypływała z ich ust łatwiej niż dym z papierosa. Zdarzały się nawet takie, które wystawiały na próbę wartościową znajomość przez jedną plotkę. Ale nie chce ich za to winić. Jeszcze się nauczą. Jeszcze będą mądre.

Moje byłe dziewczyny sięgają po różne środki by zawrócić mnie na drodze. Gdy kamienie z czułymi słowami okazują się nieskuteczne znajdują broń łatwopalną. Przestrzelają moją duszę słowami niebezpiecznymi. Są odważne, zresztą tylko takie lubię. Mówią „Wciąż Cię Kocham,wiesz?” burząc wszystko dookoła.

Lubią to. Lubią kochać. Ja też lubię je kochać zwłaszcza w nocy, bezwstydnie . Z wilgotnymi ustami…. i biodrami przyciśniętymi do siebie. Gdy zostawiam ich plecy tak nieprzyzwoicie podrapane,a potem przepraszam robiąc to ponownie. Lubię ten wzrok,który przeznaczony jest na specjalne okazje. Lubię jak wyrzuty sumienia zostawiają na potem. 

Moja była dziewczyna sama sobie nadała ten tytuł.

Moja była dziewczyna jest przeszłością, a ja niestety tylko z teraźniejszością budzę się rano.

Boyah

Czule, wyjątkowo, spontanicznie czyli przyjdź do mnie Skarbie.

Siedzę lekceważąco bujając się na krześle z głową przechyloną do tyłu. Ustami wypuszczam dym znaczy symuluje, bo przecież nie palę,ale….lubię sobie poudawać,że palę. Właściwie tak jak teraz. Siedzę, a słońce odbija mi się w okularach. Cisza i spokój ,a w mojej głowie tysiące myśli, setki słów, dziesiątki czynów, kilka chwil , parę zmian, jedno życie. Po za głową zgiełk codzienności i mnóstwo aut pędzących z pracy do domów w którym czekają żony z dziećmi albo kochanki z psami. Ta druga wersja rozbawia mnie tak bardzo,że samoistnie uśmiech pojawia się na mej twarzy. Dzień dobiega końca, a ja czuję,że mam zasoby niespożytej energii w sobie.

-Z czego się śmiejesz ?-pyta mnie A.  Kelnerka najlepszej naleśnikarni przy pl. Unii Lubelskiej w między czasie kładzie nam danie na stół.

-Dziękujemy bardzo. Z niczego Mała, tak sobie dumam nad planami na najbliższy tydzień. Niby mam wolne, a ciągle coś,gdzieś. Chce wszystko dobrze rozplanować. -Cieszysz się z wolności co ?

-Jakiej wolności?-pytam.

-W końcu przez całe dziesięć dni będziesz sama. Dochodzi do mnie powoli myśl do czego nawiązuje. Każdy dzień jest dla mnie zupełnie inny, a wydarzenia odległe o tydzień wydają się tak dalekie,że nawet nie myślę o nich. Rzeczywiście pod koniec czerwca moje mieszkanie rodzinne będzie tylko i wyłącznie dla mnie.  -Cieszę się ,cieszę-odpowiadam z szelmowskim uśmiechem, puszczając oczko i biorąc kęs naleśnika do buzi. -Chcesz spróbować, dobre?

-Zaraz, tylko zjem swoje. Nie lubię mieszać smaków. Muszę pomyśleć na prawdę nad założeniem monitoringu u Ciebie w mieszkaniu. Ten twój urlop się źle skończy coś czuję.

-Och od razu monitoring? Dopiero byłaby seks taśma! Widzę gniew A. na twarzy,więc szybko dodaje - Oj żartuje! Gdybym każdą zapraszała na noc to by dni nie starczyło…..Nie wiem może jakiś Lejdis Najt zrobię? Zaproszę każdego, oferuje drinka na wejściu, zrobię przekąski, dobrą muzykę, wspólne zabawy.Takie tam wiesz. Popijam łyk coli obserwując reakcje A. Lubie się droczyć z ludźmi słownie. Gdyby można było z tego zrobić magistra to ja byłabym doktorem habilitowanym, z flirtu też chociaż myślę,że flirt to takie subtelne droczenie się. -Taaak, to bardzo dobry pomysł. -mówi ironicznie. Odkłada sztućce na talerz, odsuwa talerz na bok i otwiera swą buźkę by delikatnie zasugerować mi,że chce kawałek ode mnie. Wkładam jej widelec z kawałkiem naleśnika do buzi ,wygłupiając się przy tym. -A czego Milagro Ty byś najbardziej chciała? Wydaje mi się,że z zaproszeniem kogokolwiek to nie problem.

Odwracam głowę, obserwując przechodniów. -Ja to najbardziej chciałabym zaprosić do siebie na kolację tylko jedną osobę. Ugotować przepyszną kolację, porwać na magiczny spacer, może jakaś knajpka?Potem wrócić zmachanym od aktywności do domu, skosztować dobrego wina i tanecznym krokiem wylądować w łóżku. Ale nie po to by coś robić tylko po to obejrzeć ciekawy film i zasnąć razem w objęciach. Czule, wyjątkowo,spontanicznie. Tak chociaż jedną noc,udać że jest się w cudownie szczęśliwym związku. Rano zrobić śniadanie, podsłuchiwać jak szykuje się w łazience i po jej wyjściu dostać sms’a o treści „Dziękuje,to był cudowny wieczór „.Rozumiesz? 

Wyraz twarzy A. malował nie dowierzanie. Widać było,że chciała w mej wypowiedzi usłyszeć swoje imię,jednak nie wspomni o tym. Ma zbyt dużo dumy.

-Kotuś albo wiesz co ? Nikogo nie zaproszę. Nie myśl o tym….trochę samotnych wieczorów dobrze mi zrobi. 

-Nie. Nie. Nie dlatego milczę. -mówi, jednocześnie wykonując słynny gest w stronę kelnerki po to by przyniosła rachunek- Po prostu wydaje mi się,że wiele chętnych zgłosiłoby się na taki wieczór. Teraz z biegu mogę podać cztery imiona. Milagro nie bądź ślepa. Wyciągam portfel z torebki i przewracam oczami ,wzdychając w celu manifestacji swego niezadowolenia. -Tak Ci się tylko wydaje młoda panno. Ja Ci mogę podać dziesięć powodów dlaczego nie mogę zaprosić nikogo z tej czwórki podkreślając,iż te powody nie wynikają z mojego zachowania tylko drugiej osoby. Mam dosyć afer, niedopowiedzeń, trzecich osób, udowadniania, zbędnych tłumaczeń. Nie muszę nawet wyjeżdżać z kraju by mieć meksyk. To nie dla mnie. Poproś o 10 zł reszty, wychodzimy. 

-Poczekaj, poczekaj ktoś ostatnio mi powtarzał Bad decisions make good stories? 

Jak te dziewczyny szybko się uczą.