Archiwa tagu: homoseksualiści

Lato36

Jest moja, całkowicie od koniuszków palcy u stóp do ostatniego włosa na głowie.

„O krok od chwi­li, o dwa od wieczności,
dry­fują łódki na morzu życia.
Spa­lone og­niem żar­li­wych miłości,
Gu­bią się łat­wo w pienis­tych zachwytach. ”

AlfaCentauri

Leży na dużym łóżku odwrócona tyłem do ściany. Pół długie, brązowe włosy oplatają jej poduszkę, a spod kołdry wystaję muśnięte słońcem ramię. Zmęczona poszła spać wcześniej przede mną po tym jak wróciłyśmy w nocy z nad morza.

Lubię ją obserwować jak śpi. Rzadko mam ku temu okazję gdyż zazwyczaj usypiam pierwsza przed nią. Po dwugodzinnych wysiłkach łóżkowych nie sposób oderwać mnie od poduszki (albo od Niej).

Dzisiejszej nocy było inaczej.

Na mojej głowie widniało jeszcze posprzątanie walizek, wstawienie prania, doprowadzenie wszystkiego do ładu i składu.

___

A pierwsze wspólne wakacje cieszą najbardziej jak pierwsze wspólne zbliżenie. Chciałabym tutaj Wam napisać językiem literackim, bardzo rozwiązłym o cudownych zachodach słońca, o naturze które nas codziennie rano budziła, bo byłyśmy wpierw na Mazurach , a zaraz potem wyruszyłyśmy na Pomorze, ale nie chce.

Niepotrzebne jest koloryzowanie czegoś co samo w sobie jest dobre, jak naturalnie piękna dziewczyna bez makijażu leżąca naga na białej pościeli. Tam photo shop i ubrania są zbędne.

I Malinka właśnie tak leżała…naga, bez makijażu z mokrymi falami na głowie po kąpieli, na prawie białej pościeli, a ja pod Nią. Leżała przodem do mnie opierając twarz na rękach ,które leżały między moimi biodrami ,a piersiami. Wszyscy mówią,że jesteśmy do siebie podobne i rzeczywiście tak jest na pierwszy rzut oka. Natomiast charaktery mamy zupełnie różne, co nas tak naprawdę w sobie najbardziej zaciekawiło.
-Naprawdę Ci się tutaj podoba? Wiem,że nie jest to hotel, ale pomyślałam,że dobrze będzie odpocząć od miasta właśnie w takim domku mazurskim ?
-Jasne,że tak -przytaknęła .
-Zwłaszcza,że maluch (moje szczenię) tutaj od razu może wyjść na zewnątrz. Z czasem zaczęłyby nas męczyć te korytarze hotelowe, windy itd. Tutaj mamy swobodę.
-Mi się naprawdę Milagro tutaj podoba. Wszędzie byleby z Tobą.

Nie Ona pierwsza tak mówi. Wiele przed Nią obiecywało mi wiele, zarzekało się,że mnie nie zawiodą,że będą wtedy gdy inni zapomną mego imienia. I były. Tylko mnie, młodej gówniary czasem zabrakło.
Człowiek to taka istota, która wbrew pozorom bardzo szybko się przywiązuje. Nie potrzeba wcale wykwintnych kolacji , sześciu randek, wspaniałych orgazmów – wystarczy jedna czułość wtedy gdy jej najbardziej nam brakuje, a coś się w Nas otwiera, coś co mogło być zamknięte przez wiele lat. I prawda jest taka,że wtedy wszystko się zmienia.

Mra

Nie minęło kilka pocałunków, a Malinka leżała pode mną obrzydliwie piękna i naga.  Wstyd się przyznać, ale 90% czasu w naszych mazurskich łóżkach spędziłyśmy nagie. Pościel już nie była taka sucha,a włosy wyschły jej do końca choć to był dopiero początek. Początek tego co najlepsze.
Leżałam na niej bawiąc się jej twarzą, patrząc prosto w oczy, a jej dłonie spacerowały po moich plecach, delikatnie od dołu do góry. Jest moja, całkowicie od koniuszków palcy u stóp do ostatniego włosa na głowie. Moja.
Zostaniesz na całe lato, może na kolejne, może na jesień,zimę? Może do końca? 

Każdy dzień był wspaniały i już się kończył zanim jeszcze zaczął. Ja dokładnie obserwowałam każde mrugnięcie mojej Malinki, każdą zmarszczkę, każdy grymas, każdy smak, każdy niesmak. Widziałam kiedy szczęście tryska przez jej duże oczy, a kiedy niepotrzebne myśli zakrzątają głowę.

Jednego wieczoru gdy słońce zachodziło w cholernie zimną tafle jeziora, my nie patrząc na konsekwencje wskoczyłyśmy do niego trzęsąc się całe z zimna. I pływałyśmy, pluskałyśmy się niczym niegrzeczne nastolatki zwracając na siebie uwagę przechodniów. Gdy tylko ktoś znikał na dróżce, jedna do drugiej podpływała by skraść dłuższy pocałunek niż wypada.
I piersi stały nam jak oszalałe, a usta były wręcz sine z zimna.

Poczułyśmy wtedy życie inaczej ….tak od środka, tak na maksa. I najprawdziwsza prawdą jest to co Ci teraz powiem odbiorco mych nędznych słów, iż nie liczy się bardzo to czy będziesz popijał rozwodnione drinki w hotelu w Turcji na wycieczce Last Minute czy pił tanie wino na pomoście na Mazurach. Liczy się tylko to jak bardzo zaangażujesz siebie w daną chwilę i daną osobę. A kiedy to uczynisz zapewniam Cię,że szampan będzie Ci najlepiej smakował w plastikowych kubeczkach przy zachodzie słońca nad jeziorem, a seksu na rozwalającej się kanapie w mazurskim domku długo nie zapomnisz, a dlaczego? Dlatego,że porzucisz detale i dostrzeżesz to co naturalne, jakościowe, dobre i niezastąpione. Tylko to się liczy.

___

Wybiło w pół do czwartej. Mieszkanie lśni, pranie wstawione o wszystko wygląda tak jak potrzeba. Zgłodniałam, rano zjem, a teraz nakarmię się Jej snami.

 

Girls

Tattoo

Blady świt w mym sercu.

Ostatnio jadąc do pracy drugą warszawską linią metra doszłam do wniosku,że jedną z największych tragedii dla mnie byłoby życie w związku u boku osoby, której nie kocham. Niemożność bycia z drugą połówką,tą właściwą, wypaliłaby mnie najbardziej.

Wyobraź sobie te zakłamane wiadomości w których utwierdzasz,że kochasz,tęsknisz, a w wolnej chwili tylko przypominasz sobie o Niej. Wyobraź sobie tą nieposkromioną ciekawość usłyszenia co u Niej i zaspakajania to błahym śledzeniem profilu na Facebooku. Wspominanie jej osoby obecnej partnerce/partnerowi i gryzienie się w język, bo przecież nie wypada,bo przecież ona/on Jej nienawidzi. Ta burza emocji wylana do cudzych ust. Taka osoba, która jest przy Tobie nigdy nie będzie miała całkowitego dostępu do Ciebie, bo prawdziwy element Ciebie został u Niej.

W sytuacji, której kochamy swoją byłą ,a nie jesteśmy z nią z jakiegoś powodu powoduje,że stajemy się emocjonalnie niespełnieni. Szukamy wiadra, które wypełnimy uczuciami. To obrzydliwe, bo ranimy przy tym szereg niewinnych osób chcąc załatać podartą dziurę byle jakim materiałem. A los bywa okrutny i czasem dokłada cegły do tego widowiska i pojawia się dziecko bądź wspólne mieszkanie i co wtedy ? Nie ma odwrotu. Egzystujesz z nim, ale w głowie żyjesz z Nią. Mijają dni, miesiące, lata i wszystko przemija ,aż pewnego jesiennego wieczoru odprowadzając dziecko na lekcje języka francuskiego spotykasz znajomą twarz. Odwracasz się i zagadujesz. Okazuje się,że to Ona ta, która przewróciła Twoje życie do góry nogami. Nadal piękna z inteligentnym wyrazem twarzy. Pyta : - To Twoje ?  Ty kiwasz głową i karzesz przywitać się dziecku – Przywitaj się grzecznie Małgosiu. I uśmiechasz się ,a w głowie zadajesz sobie pytanie co by było gdyby? Gdybym odważyła się wziąć los w swoje ręce, gdybym zawalczyła i schowała dumę głębiej niż uprzedzenia. I wtedy robisz bilans zysków i strat. Zamyślasz się i z uprzejmości pytasz -A co u Ciebie ?  Chociaż wcale nie chcesz wiedzieć. I wtedy Ona pokazuje Ci zdjęcia swojej dziewczyny w wspólnym mieszkaniu, szczerze się przy tym uśmiechając , tryskając szczęściem. A Ciebie boli, bo tak bardzo chciałabyś być na jej miejscu. I żegnacie się, a Ty w głowie wciąż myślisz „co by było gdyby..”.

W moim życiu nie ma miejsca na co by było gdyby, ale wiem, że czasem nie mamy wyboru ,bo Ona odchodzi zostawiając nas z niedopowiedzeniami i otwartymi drzwiami.

I zabawne jest to,że piszę o tym z pozycji osoby przeważnie odchodzącej od ludzi. Tyle,że odchodzenie dla mnie ma sens. W związkach nie chodzi o to by trwać przy sobie , ale o to by podążać za sobą. Podążać jak w szaleńczej pogoni.

 

>>>Dostałam od was prywatnie, mnóstwo wiadomości pocieszających, miłych i tych stawiających moją osobę do pionu ;). To szalenie miłe. Uogólniając, mniej więcej w każdej wiadomości było zawarte pytanie „Jak się trzymam ?”.

Skłamałabym pisząc,że leże załamana, odpuściłam pracę i właśnie kończę kolejne pudełko lodów. Nie. Ja tak nie przeżywam żadnej tragedii, ja ją chowam w siebie.
Wszystko jest dobrze,ale czuje się jak na odwyku. Nie mogę czuć, nie potrafię nie czuć. Nie mogę zapomnieć, nie mogę nie zapomnieć. I nie pomagają tutaj nowe najlepsze kosmetyki ani masa ubrań, bo w środku czuję się wciąż stara. Stara na Twoją miłość, która zasklepiła się we mnie na zawsze. I nikt nie chce mi wytłumaczyć „czemu ze wszystkich pragnień na świecie wybrałam Ciebie „, bo ja tylko na to odpowiedzi poszukuje.
Wciąż nie wiem gdzie leży sekret tych bladych ust i ciepła skroni. Tej wyjątkowości , która tak na mnie działała.

I bałam się, cholernie bałam,że wrócę do swej frywolności sprzed trzech lat. Na szczęście to nie nastąpiło.

Teraz stoję mocniej niż mogłoby się wydawać.

Jestem godzina 9.00, a ja przechodzę przez pasy w centrum miasta, ubrana w czarny damski garnitur. Słońce odbija mi się w ray’banach, a beżowy płaszczyk chroni jeszcze od zimowego chłodu.

Kocham wiosnę prawie tak mocno jak pocałunki.

Na pewne rzeczy w życiu warto czekać latami albo przebudzić się dużo wcześniej i samemu po nie sięgnąć. Wybór zawsze należy do  nas.

Sun

Podróż do słońca mego spojrzenia.

Wróciłam.

Wróciłam z alpejskich gór, które mogłam podziwiać każdego ranka budząc się w posiadłości mojej rodziny. Austria jest piękna, zawsze była,zwłaszcza ta oddalona od zgiełku miasta gdzie góry jak z pocztówki są tłem każdego gospodarstwa.

Kocham podróże, długie trasy, ale to nie te czynniki co roku przyciągają mnie w to samo miejsce. To moja rodzina, dosyć bliska, która żyje 1000 km ode mnie, która w każde odwiedziny utwierdza mnie w przekonaniu, że jest bliższa niż mi się wydaje. W Austrii mam Ojca (zresztą już o tym wspominałam) i Ciocię wraz z rodziną. To oni są powodem mych przyjazdów z roku na rok.

W tym roku „wypad”,bo tak trzeba nazwać sześciodniowy wyjazd na taką odległość z porównaniem z zeszłego roku gdzie wyjechałam na trzy tygodnie -wyglądał inaczej. Miałam szczególną potrzebę dzielenia kilometrów, pomnożenia wspomnień, dodawania przygód i odjęcia zmartwień z drugą osobą. Zaproponowałam wycieczkę Ani, która zgodziła się bez wahania. Nie była zza granicą długi czas, więc tym bardziej mogłam jej sprawić tym przyjemność. Biorąc na siebie sporą odpowiedzialność, zrobiłam strzał w dziesiątkę. Nie zawiodła mnie w żadnym stopniu, a moje opowieści o specyfice tego miejsca, a przede wszystkim majętności rodziny w jej oczach stały się prawdą.Nie wyobrażam sobie spędzić tak intymnego urlopu z osobą obcą dla mnie mentalnie. Byłby to scenariusz nierealny. Dziewczyny zawsze dzielimy na te, które przedstawimy Mamie i te, które nigdy nie poznają naszych rodziców, podobnie zresztą z facetami,chociaż oni powinni być jak nasi ojcowie (zakładając,że i ich się nie wstydzimy).Tą selekcje stosuje nie tylko w przypadku partnerek, ale i osób takich jak Ania, zawsze ważnych. I to się liczy. Chodź o swobodę i dystans w naszej relacji walczyłam długo i uciążliwie to otrzymałam ją tuż po przekroczeniu pierwszego kilometra.

Telefon wyłączony. Internet niepotrzebny. Tylko Ty i pożądanie odkrywanie nieznanego – za to ubóstwiam podróże.

 

Bagaż

 

DSC_3716

Dinner

 

 

_________________________________

Gdy byłam mała prawie co tydzień na cały weekend jeździłam do Mojej Ukochanej Babci. Związku z tym,że była kobietą pracującą zawodowo (prawie zawsze odkąd pamiętam), spotkania w tygodniu były rzadkie chyba,że Tata nas przywoził do jej gabinetu. Była lekarzem protetykiem, medycyna i stomatologia to był jej konik. W Warszawie miała trzy pracownie.

Pamiętam,że kiedy ją odwiedzałam w gabinecie to od razu szłam cichutko na zaplecze obserwować jak pracuję. Wdrapywałam się na krzesło w swoich sukieneczkach i myszkowałam w szafkach robiąc przy tym niemiłosiernie dużo hałasu. Zdarzało się czasem,że jakiś pacjent również tam wszedł by podziękować osobiście za wykonaną usługę Babci czy też jej asystentkom. Rozpierała mnie wtedy  duma,że to akurat mojej Babci ktoś mówi miłe słowa.

Chciałam być taka jak ona. Interesuję się medycyną jednak to było za mało dla mnie by pójść w tym kierunku. Tylko w krytycznych sytuacjach gdy widzę krew stoję sztywno na nogach, w pozostałych mdleję. Taka cecha wyklucza biały fartuch absolutnie. Obiecałam Babci jednak,że jaki zawód nie osiągnę, będzie miała powód do dumy. Każdy z nas czasem rani chcący lub niechcący drugą osobę. Ale ja z czystym sumieniem mogę powiedzieć,że Babcia mnie nigdy nie zraniła. Nigdy na siłę nie wpychała jedzenia, nie drażniła, nie krytykowała. Była sprawiedliwa, wyrozumiała, opiekuńcza. Zawsze elegancka i z klasą.To jej ręce zaraz po urodzeniu trzymały mnie jako drugie. To ja byłam jej pierwszą wnuczką. Mnie nazywała swoją księżniczką.

Dziś Babcia dużo zapomina. Przez nawrót choroby czuje się co raz gorzej. Serce mi się ściska gdy z roku na rok widzę ją w gorszym stanie. Oddałabym kawałek swego życia by tylko zdjąć ciężar bólu jaki musi znosić każdego dnia. Boje się niesamowicie,że pewnego roku gdy pojadę do Austrii i wejdę do jej pokoju zastanę puste łóżko.Tak bardzo tego nie chce Panie Boże, tak bardzo nie chce….

Pocałunek

Krótko historia o kobiecie, która była na diecie. Od miłości…część 2.

Pocałunek

Przegryzła kostkę lodu nasączoną alkoholem bawiąc się przy tym zalotnie słomką. Nie lubiła piwa dlatego zakupiła drinka. Dla siebie i dla Niej.

Odeszła od baru i poszła usiąść na kanapie. Na zegarkach nie było jeszcze 22-giej a parkiet już powoli się zapełniał. Z każdą minutą można było złapać inne spojrzenie. Ona lubiła się patrzeć, patrzeć i patrzeć….obserwować. Nie wiedziała,że zrewanżowanie uśmiechu do „sympatycznej ”  na pierwszy rzut oka dziewczyny, będzie kryło drugie dno. Muzyka z filmu sala samobójców zapraszała na parkiet, a one to zaproszenie przyjęły i poszły tańczyć.Przykuwały uwagę. Przykuwały tym ,że są naturalne i w tym co robią. Ona obejmowała swoją miłość od tyłu ,bo wyższa była nawet bez obcasów,które jakby miała przyszyte do nóg, a Połówka zachwycona jakimkolwiek gestem z jej strony, cieszyła się.

Tuzin świateł, mocne uderzenia basów i  kolejne drinki już we krwi.  Pole widzenia ulegało zmianie, bo któż by zachowywał się nieswojo w takim miejscu. W taką noc odwagi nikomu nie brakowało ,a zwłaszcza kobietom strzelcom ,które szukały swego celu.

Jej typowej flirciarze od pierwszej chwili rozmowy z jakąkolwiek kobietą bardzo się podobały, nie przypuszczała ,że są tak otwarte. W ciągu 15 minut ,z dyskusji zakrapianej alkoholem i branżowym klimatem, mogła dowiedzieć się więcej niż wypadało wiedzieć. Kokietowanie, sprośne żarty, lesbijskie zagrywki. Ona aż tęskniła za singielskim życiem patrząc ile okazji ucieka jej spod nosa. Nagle bach! pytanie tendencyjne -Kogo właściwie tu szukasz kwiatuszku ?. -Ja?! Nikogo , moja kobieta śpi w domu, ja przyszłam się zabawić. Zabawić? Jak to zabawnie brzmiało. Zero dystansu, zero nieśmiałości, bezpośredniość całkowita. Gdyby kobieta hetero przyszła do clubu zabawić się ,a jej facet leżał by w łóżku z nadzieją,że zaraz wróci -nazwana zostałaby dziwką. Ale nie lesbijka. Lesbijce można wszystko,bo w końcu to kobieta.-Kochanie ,ale w tym clubie wszyscy są do mnie mili.Widziałaś jak te laski się uśmiechały. C’mon!-One nie uśmiechały mała,bo są miłe. One coś od Ciebie chcą.

Dziewczyny chciały poznać gejowski klub to poznały.Chciały poznać dziewczyny inne to poznały. Nikt na siłę za rączki ich nigdzie nie zaprowadził. Czy nie było nikogo normalnego ,zwykłych dziewczyn ,które nie siedzą w tym zamkniętym gronie ? Były,ale one zachowywały się nie ufnie do każdego, nikt na siłę przecież nie szukał przyjaciół.

Partnerka pierwszy raz poczuła inną stronę miłości, nie wiadomo czy więcej było w tym uczuciu zazdrości czy niepewności jaką niosła ze sobą każda nowa napoczęta znajomość. Chyba szybciej niż ktokolwiek inny, rozwikłała zamiary kobiet zaczepiających jej dziewczynę. Nie chciała jej tego pokazywać,bo mogło to przynieść skutki odwrotne do zamierzonych. Ale dyskretnie za każdym razem podkreślała co jej…..

Dużo imprez raz w miesiącu powoli przyzwyczaiły dziewczyny do zasad panujących w klubie, a właściwie ich braku. Wspomnienia można było dopisywać do pamiętnika, liczne kontakty do telefonów. Było naprawdę fajnie.  Tylko ten cholerny los, on lubi być przewrotny…on lubi dodawać pikanterii wydarzeń,które nie powinny mieć miejsce.  I było takie wyjście na które Ona nie miała ochoty.Tak …….. ta ,która pierwsza na hasło „piątek” wbijała się sukienkę, obcasy i leciała , nie miała pierwszy raz bardzo ochoty by wyjść. Tylko kto by odmówił swojej kobiecie. Kobietom się nie odmawia,więc i tamtej nocy i Ona nie odmówiła.

klubie wtedy był koncert początkującej gwiazdki Pop,którą dobrze znacie  z Vivy(i chyba tylko i wyłącznie). Jej pseudonim sceniczny brzmi jak nazwa bazarkowego miodu-więcej nie podpowiem. Zima dwa tysiące dwanaście. Dziewczyny do clubu dotarły w średnich nastrojach, bo tak naprawdę wyjście miało te nastroje poprawić.  Ona przechodziła lekki kryzys z powodu wypalenia w związku. Miała dość pewnych sytuacji, chciała zwyczajnie odpocząć, dać sobie luzu i zwolnić tempo….Ale nie, Partnerka się bała,że ucieknie.  Bała się ,bo tyle wokół niej osób się kręciło, a chodź odpowiedzialności żadnej nie brakowało to kto postawi wszystko na uczucia 17-latki. Impreza była jak żadna inna, około 24 najwięcej ludzi, koncert bez szału,tylko parę drinków. Przed drugą miały już opuścić lokal, ale postanowiły trochę nabrać sił i usiadły przy przejściu. Siedziały tam one, na pierwszy rzut dwie identyczne brunetki dosyć seksowne. Partnerka zapytała jednej czy ma ognia, ona odparła ,że jasne . Ta podpaliła jej papierosa ,a Ona usiadła. Po kilku chwilach zorientowała się,że ktoś ją obserwuje , a dokładniej jedna z brunetek. To nie był zwykły wzrok, ale ten zaczepliwy,który przerodził się w zalotny uśmiech, za który w rewanżu Ona odpuściła oczko.  Nie minęło pięć minut , a brunetka zaczęła dyskutować z Nią, a właściwie z nimi obydwiema lecz udział partnerki w tej dyskusji był nikły. W powietrzu unosiły się feromony. Z tej nowo zapoznanej znajomości musiało narodzić się coś więcej, bo wzroki dziewcząt nie były puste. Oczy mówiły „Chcę Cię poznać”, a usta lekko w kąciku się podnosiły…

Ona nigdy wyraźnie nie pokazywała zainteresowania jakąkolwiek osobą, nie ważne czy to był facet czy kobieta, wszelkie odczucia pozostawiała zawsze dla siebie. Tylko osoba,która ją dobrze znała mogła zauważyć ,że ktoś wpadł jej rzeczywiście w oko, no a przecież partnerka dobrze ją znała…i przeczuwała,że coś jest nie tak.

-A długo? -Prawie półtora roku nam minie… Brunetka wiedziała w jaki punkt zaczepienia uderzyć wtedy,bo chodź była lekko pijana to jej pytania były naprawdę trzeźwe. Zdziwiła się gdy zorientowała się,że dziewczyna z włoskami postawionymi lekko do góry, w marynarce i luźniejszych spodniach to partnerka tej w obcasach ,dlatego zapytała czy są razem. Na odpowiedź długo nie musiała czekać, więc zadała pytanie pomocnicze ,które rozwiało pojawiające się wątpliwości co do znajomości naszych bohaterek. Taki staż to już coś, nie da się łatwo przesunąć.  Po kilku wspólnych tańcach Ona wyszła z clubu ,ale już z nowym  kontaktem w telefonie.

 

ascynacja. „I chciałem Cię dotykać. Bez opamiętania, bezwstydnie. Ze spuszczonymi ze smyczy i obroży zmysłami.” Brunetka wybrała ją jako cel, malutkimi kroczkami poznawała przez pryzmat koleżeństwa, chodź wiedziała,że nie jest wolna.  A Ona poczuła mocne uderzenie przeszywające od stóp do głów,dopuściła ją do strefy tam gdzie tylko partnerka miała swoje miejsce…ale tylko w swoich myślach. Niestety widziała co się z nią dzieje jak ta dziewczyna na nią działa i jedyne o czym pragnęła to przyćmić to uczucie. Nie mogła sobie pozwolić na cokolwiek więcej niż koleżeństwo, chodź w głębi duszy pragnęła ją równie mocno to nie potrafiła jej zaufać. A kobieca intuicja ma to do siebie ,że najczęściej bywa nieomylna. Jak dobra wróżka koło ucha podpowiada w sposób niewytłumaczalny dobre rady i czeka co z nimi zrobimy….

„Szukam cię – a gdy cię widzę,
udaję, że cię nie widzę.

Kocham cię – a gdy cię spotkam,
udaję, że cię nie kocham.”

Związały się emocjonalnie, a fizycznie każdym dniem były coraz dalej siebie. Nadszedł ostateczny  dzień gdy Ona wybrała swoją partnerkę i wtedy nastało coś dziwnego. Brunetka swoje zachowanie zmieniła o 180 stopni w taki sposób jakby zdjęła ciężar udawania kogoś kim nie jest. Tłumaczyła się,że sytuacja zaistniała nie była niczym wielkim, a zaraz potem leciała. Na każdej imprezie nie dawała spokoju dziewczynom, a w konfrontacji z jakąkolwiek tłumaczyła się zwykła pogawędką . Ona była tym wszystkim zniesmaczona. Czuła szczęście w nieszczęściu -miała dobre przeczucie poznając Brunetkę, lecz tego przeczucia mieć nie chciała. Ta panna była po prostu jak wszystkie inne. Jeszcze nasza bohaterka długi czas oczyszczała swoje życie po dwuznacznych sytuacjach, rozmowach i spotkaniach. To wszystko dało jej kolejną lekcję ,którą można by zapisać w pamiętniku.

Po Brunetce poznawała wiele innych kobiet i tym razem nie zmieniała swojego toku myślenia,a działa tak jak chce. Po pewnym czasie była wolna towarzysko, ale nie wiązała się. Postanowiła oglądać „menu ofiarowane przez życie”. A One wszystkie nie były takie same, ale wszystkie zachowywały się tak samo i chciały wejść w Królestwo intymności. Nie mogło być normalnie, naturalnie. Musiało być według zasad ustalonych,przez wzajemnie adorujące się kobiety,taplające się w tym samym gównie,które próbowały wmówić wszystkim w okół,że jedzą kawior.

 

Przebywając z różnymi kobietami zauważyłam,że kobiety nie trzymają dystansu. Dystansu do siebie, dystansu do innych, dystansu do świata. Oddają się każdemu, gdziekolwiek. Nie stają się zagadkami ,a rozwiązaniem. Prostym rozwiązaniem. Nie przeszkadza im brak intymności swych relacji…spoufalają się z byle z kim, z byle czym, byle szybciej.
Są kiepskim towarem. Ogólnodostępnym fast foodem(może i dobrym ,ale wciąż fast foodem).
A ja proszę Państwa wole restauracje.

Casting czyli miejsce gdzie…


Gdzie w zaledwie w 10 sekund zostajesz oceniany przez konkurencje. W ciągu kilku minut wyrabiają sobie opinię na Twój temat. A wygląd fizyczny to Twoja wizytówka…oczywiście dopóki się nie odezwiesz. Chodź i w dialog jakikolwiek powątpiewam ,bo iloraz inteligencji dziewczyn(modelek) czasem nie wynosi więcej niż ich numer buta.

Moja była nienawidziła takich miejsc. Ostatnio po prosiłam ją by poszła ze mną na casting do reklamy znanej marki odzieżowej (dostałam zaproszenie) to oczywiście zgodziła się, ale gdy przekroczyłyśmy próg drzwi a tam wszystkie osoby skierowały wzrok na nas -żałowała tej decyzji. Ja jednak kobieta kot bronię swojego stada,więc złapałam ją za rękę , pewnym głosem powiedziałam „Dzień dobry” i poszłam przed siebie po kartę castingową. A. nie lubiła takich miejsc, bo czuła się nieswojo, nigdy nie oceniała po wyglądzie i nie lubiła sama być tak oceniana.  Moje cechy fizyczne pasowały zawsze do takiego kanonu piękna kobiet, który jak mówią psychologowie jest niezmiennie pożądany , nawet w dzikich plemionach afryki, więc źle się nie czułam wśród długowłosych dziewcząt o długich nogach. Ale moja Ex już tak.  Jej wygląd to łagodniejsza wersja Pink. Taka Pink z lekko dłuższymi włosami, ale nadal krótkimi… i dużymi oczami. Taaak! To w nich przez ponad trzy lata widziałam własne odbicie….wracając do castingów….. , dlaczego zatem  zabierałam i zabieram na te castingi moją Ex? Zwyczajnie lubię mieć koło siebie kogoś mądrego i kto da oparcie.

 

Wakacje minęły mi niesamowitym tempem. Zwiedziłam Austrię, zakamarki Czech, mazury w Polsce oraz obrzeża Warszawy. Jeździłam często na ukochanych dwóch kółkach w towarzystwie mężczyzn. Poznałam smak toksycznej relacji oraz tej czystej…Widziałam jak w kobiecie dużo starszej ode mnie budzi się pożądanie, dzięki niej odsunęłam się od tego co szkodliwe. Rozmawiałam w trzech językach jednocześnie, kalecząc przy tym swój ojczysty;>, kochałam się w samochodzie, przeczytałam świetne książki. Sesje zdjęciowe rozbudowały moje portfolio , a efekty ich podbudowały ego. Podrywał mnie wybitny tancerz ,którego parę lat temu podziwiałam w You can dance…Pracowałam przez kilka dni. Bawiłam się jako osoba towarzysząca na weselu mojego Ex, mój barek alkoholi powiększył się o wspaniałe trunki. ….mogę narzekać?

Chyba nie! ;)  Teraz czas na zdobywanie kolejnych wspomnień. Wrzesień nie bywa łaskawy zwłaszcza,że przede mną ciężki rok i pod względem nauki i pod względem etapów życia.

 

Fotografie wakacyjne

Z kotkiem pewnej Pani.

W za dużym o dwa rozmiary stroju motocyklowym. Austria 2013.

Zdjęcie, oczywiście wycięte z sesji zdjęciowej.

Night

„Burza” pragnień dla Ciebie Kochanie.

 9 sierpnia 2013

Mam ochotę. Na Ciebie i Twoje ciepło…Na Twoje wilgotne pragnienie. To nie jest możliwe,bo Ty jesteś ponad 1000 km ode mnie. Ja jestem tutaj w Austrii, jest burza. Wiesz? Nie lubię burzy,wręcz jej się boję.-Gdy byłam mała uciekałam do schronienia jakiegokolwiek, teraz jestem duża i nie uciekłabym ,ale kochała się z Tobą w tempo uderzających piorunów. Co ty na to? Wzięłabyś mnie wtedy w ramiona i pocałowała jak najlepiej potrafisz? Ja w samej bieliźnie wdrapałabym się po twym ciele ,stopień po stopniu. Po drodze zatrzymałabym się na ugryzienie Twego kawałka ciała gotowego na mnie . Twoja szyja byłaby szczytem tego szlaku,a na niej zostawiłabym najwięcej pocałunków. To wszystko byłoby szybkie, bo krople deszczu są szybkie. Jak ta błyskawica przeszywa niebo tak ja przeszyłabym Ciebie ..Sobą. Weszłabym w Ciebie mocno …raz, a potem drugi i kolejny. Pot twego ciała zostałby na moich wargach tonących od głębokich pocałunków.

Adrenalina, ona by nas karmiła, a moje jęki połączyłyby się z dźwiękiem deszczu, to była by najpiękniejsza melodia jaką znam. Zapach seksu i pogody wypełnił by nasz pokój po brzegi…

Nie do wiary jakie czasem zboczone myśli mogą w głowie siedzieć. Jest trzecia w nocy, a ja nie mogę spać. Burza już minęła i tylko szkody pozostawiła po sobie.W górskich klimat wiatr potrafi osiągać straszliwą prędkość. Ciocia z Wujkiem idą do pracy,więc znając życie na mnie spadnie zamiatanie podwórka. Nie przeszkadza mi to bardzo,bo jestem pedantką (nie chorobliwą, ubrania na podłodze kobiety zniosę ;>) po za tym chcę trochę odciążyć Panią Jadwigę(pomoc domową Cioci) ,bo obowiązków ma co nie miara ,a mi głupio jest siedzieć i patrzeć jak lata koło mnie. Chętnie pomogę. Nie daleko mnie, praktycznie pode mną śpi moja ukochana Babcia Ninka. W tym roku przyjechałam do Austrii głównie dla niej, ponieważ niestety jest chora na tą samą chorobę co nasz Papież Jan Paweł II i chodź pomoc medyczna na zachodzie jest dużo bardziej zaawansowana niż u nas to wiek robi swoje. Nigdy nie wiadomo kiedy jej zabraknie ,dlatego staram się korzystać z każdej możliwości by ją zobaczyć. Wszyscy w rodzinie mówią,że jesteśmy do siebie bardzo podobne ! Na pewno mam po niej gęste włosy i umiejętność skrytykowania czegokolwiek w taki sposób,że odbiorca nie obraża się , tylko uśmiecha i wyciąga odpowiednie wnioski albo myśli ,że usłyszał komplement. Pamiętam jak Babcia kiedyś opowiedziała mi historie o swojej pierwszej i największej miłości z którą kontakt ma do dziś. Niestety wojna i polityka Polski ich rozdzieliła i każde z nich założyło swoją rodzinę- „Niusia pamiętaj ,tylko raz spotkasz kogoś, tylko raz”. Mówiąc te słowa,wiem,że nie miała na myśli mojego dziadka,ale tamtego mężczyznę. Tego ,którego pokochała jako pierwszego …..Czasami przed pewnymi uczuciami nie uciekniemy choćby do końca życia.

Wypłynęło z waszych rąk wiele rad dotyczących mnie i mojego Taty, a dokładniej naszej relacji-Dziękuje :).  To miłe,że zainteresowaliście się moją nie doskonałą więzią z nim. My wielokrotnie rozmawialiśmy ze sobą. Chyba to co było przepadło…nie wiem…niech czas pokaże. Wpis na ten temat jeszcze dodam.