Archiwa tagu: emocje

Girl wild

Raz jestem. Dwa będę. Trzy, a Ty?

Nigdy nie byłam do końca „normalna”. Nigdy nie mogłabym być z normalną osobą. Nauczyłam się kochać tylko mocne emocje, nauczyłam się pić tylko te mocne trunki. Nie schodzę niżej.

Dlatego.

Jestem.

Tu.

Gdzie jestem.

Napijemy się ?

Ok. Nie było mnie trochę. Bardzo duże „trochę”, ale żyłam, żyłam bardzo mocno. Jak każdy z Was mam swoje obowiązki, jak każdy z Was wracam w domu po godzinie 18-stej z jedynym marzeniem szybkiego powrotu do łóżka. Ale nie zapomniałam o Was. Co trzeci dzień wchodziłam na bloga by sprawdzić czy wszystko w porządku.

Niestety kocham pisać, jeszcze bardziej niż kocham mówić. Musicie mnie znieść.

Chociaż i ja

ledwo

siebie

znoszę.

:)

Women

Złota kredka.

„Bo zastanów się,masz darmową złota kredkę, którą malujesz sobie świat, jak chcesz, i nie musisz się niczym przejmować za bardzo. I przychodzi kolega z koleżanką, i mówią, weź, Stefan, już odłóż tę kredkę,bo przecież nie jest wszystko złote i nie wszystko złoto, co się świeci, pobądź trochę z nami w świecie black & white.
Nawet jeśli lubisz kolegę z koleżanką, lubisz bardzo, to jednak rezygnacja ze złotej kredki jest jakiś kretyństwem, nie uważasz ?

(…)
I pewnego dnia budzisz się, a dookoła nie ma nic. I wtedy może coś ci zacznie świtać.

Ale ja nie wiem, nie znam się. Mogę mówić tylko za siebie”.
 Małgorzata Halber „Najgorszy człowiek na świecie”

I ja obudziłam się. Wtedy tamtego dnia, po tamtym felernym wieczorze. Czternastego lutego kiedy odeszłam po raz dwieście pięćdziesiąty raz od mojej dziewczyny. Tym razem drzwi zostały zamknięte, a ja tak leżałam.

Leżałam rano i czułam się źle. Nie bardzo źle, ale źle. Telefon służbowy leżał na biurku, papiery ze studiów przewalały się po łóżku sypialnianym , a papierowe torby Wólczanki tworzyły chaos memu pieprzonemu idealnemu światu. Szczęścia niestety nie kupisz, nie wypracujesz, ani nie zdobędziesz na jednej z lepszych uczelni. Nie da Ci go Mama. Nie da Ci go Tata. Przyjaciółka też raczej poskąpi. Po szczęście musisz pójść sam i nie ważne czy będziesz pracownikiem miesiąca w korpo czy pomocnikiem mechanika -należy Ci się w takiej samej mierze.

Moje szczęście zostało umieszczone na półce z podpisem życie towarzyskie w szczelnie zamkniętym słoiku zatytułowanym -emocje. Tam gdzie są emocje jestem ja, a tam gdzie jestem ja są emocje. Oczywiście na półce z życiem zawodowym też są trunki, które interesowały mnie od zawsze i dawały szczęście, nawet poprzez zaczerpnięcie małego łyka. Ale to nie kopało jak tam to wyżej. I tak jakby detoks był mniej boleśniejszy.

Tamtego ranka byłam właśnie na detoksie. Obiecałam przecież każdemu,że już się uspokoję, że nie będę. Widziałam wzrok tych obecnych dziewczyn moich byłych, które poznając mnie w oczach miały przerażenie -że zaraz znów coś, że zaraz nie będzie spokoju. Musiałam zdystansować. Zdystansować na tyle by zabronić sobie pewnych zachowań. Stabilność, spokój czyli rutyna ble. I tak wytrwałam przez 7 miesięcy. Nawet sama się sobie dziwiłam ,że potrafię. Zero portali, zero towarzystwa branżowego. I się oczyściłam i potraciłam niektóre kontakty,a wiele nowych zyskałam. I w sumie wyszło mi to na dobre. I gdy tak właśnie leżałam przez godzinę w swoim łóżku, a w tle leciała poranna telewizja , a w głowie świtały wieczorne słowa czułam,że nastąpiła zmiana w moim życiu. Wstałam, zjadłam śniadanie, poszłam biegać . Dobiegłam do mostu Gdańskiego łapiąc zadyszkę. Rozciągnęłam się, złapałam dwa porządne wdechy i powędrowałam wzrokiem daleko przed siebie opierając się o barierki.

Myślę,że w życiu tak już jest,że jeśli upadniesz to albo będziesz dalej leżał albo wstaniesz ze wzmożoną siłą. I chyba nie ma możliwości zatrzymania w miejscu takiej osoby jaką jestem ja. Możesz spróbować złapać mnie za rękę i zaprowadzić do złotej klatki, nim się jednak obejrzysz zabraknie i mnie i klatki.  

I uśmiechnęłam się na samą myśl o tym co było w moim w życiu, a jednocześnie o tym co może w nim być. I jak wygłodniały wilk, spragniony sprinter, wytrzeźwiały alkoholik myślałam o mojej złotej kredce. Skoro jest pusty żołądek, pusta butelka i niepełny kieliszek to nie pozostało nic innego jak zatemperowanie kredki i wypełnienie brakującego elementu na nowo.

„Nareszcie…”-westchnęłam nie zdejmując z twarzy uśmiechu.

Jednak musiała zostać spełniona jedna rzecz. Jak to mówią ludzie banalnie -”Co było,a nie jest nie pisze w rejestr”.
I z dużą dawką niedosytu musiałam odłączyć się od tego co było za mną, by połączyć z tym co będzie.

Kobiety lubią zmiany, a zwłaszcza ja, kobiety szukają zmian, a zwłaszcza ja. I choć kolacja z eks to nic złego, a najlepsi przyjaciele to tylko Ci długoterminowi to musisz zostawić to co było by przyjąć z pełnym zaangażowaniem to co będzie.

I ja przyjęłam.

Wróciłam na ten sam tor jazdy,ale w lepszym już aucie z mocniejszym silnikiem. Od tamtego wieczoru zaczęło być inaczej.

Teraz jest inaczej…;).

Oliwkaa

I gdyby mój weekend był muzyką(…)Ty byłabyś zadziorną chrypką tego głosu.

I gdyby mój weekend był formą na ciasto,
to Ty byłabyś gęstą czekoladą, która go wypełniła.
Taką gęstą z nutką goryczy i posmakiem chili na końcu…

I gdyby mój weekend był muzyką, to byłaby to piosenka
chwytająca za serca z damskim wokalem , a Ty byłabyś
zadziorną chrypką tego głosu. 

Moje dwa dni uwolnione od żmudnej codzienności,
nie były ani formą na ciasto ani piosenką, 

były Tobą.

Od początku do końca.

28.03.2015

Znana ,ale spokojniejsza dzielnica Warszawy, po drugiej strony Wisły. Sobota.

Wchodzimy do zamkniętego osiedla z Panią od nieruchomości , typowo wyglądającą jak na swój zawód. Powściągliwą, roztrzepaną ,ale wciąż starająca się zachować odpowiednią co do wykonywanej funkcji postawę. Nowoczesny apartamentowiec w którym czuć jeszcze było zapach farby zabrał nas na siódme piętro. Pokój 351.
Weszłyśmy do środka , rozejrzałyśmy się i nic więcej nie trzeba było komentować. Dwu poziomowy apartament był tak jak na zdjęciu – prześliczny. Kilka formalności z agentką ,dwa podpisy , zapłata i na dwa dni stał się naszą własnością. Ja i dziewczyna z ogłoszenia.

Przebywając z jedną osobą sam na sam, po za klubem, miastem , bez towarzystwa, możesz dostrzec więcej niż Ci się wydawało. Nie rozprasza Cię otoczenie ani nie masz sprzyjających warunków do zakładania maski, masz wybór pomiędzy byciem sobą, a staraniem się o bycie sobą. Ja tamtego wieczoru starałam się być sobą gdyż najzwyczajniej w świecie krępacja wynikająca z braku całkowitego poznania drugiej osoby, wzięła górę. Jednak mimo wszystko te szczegóły , które zaobserwowałam potwierdziły wiele moich domysłów co do nowej osoby. Mam tzw. złoty strzał jeśli chodzi o wybór osób ,moja strzała zainteresowania zawsze wbija się w odpowiednią klatkę piersiową…

Biała pościel, Ty na niej , ja obok Ciebie.
Kobieta nigdzie tak dobrze nie wygląda jak na tle białej pościeli . Światło świec rozstawionych po całym mieszkaniu rzuca delikatny cień na jej ramiona, a ciemne ściany podają nam intymność jak na tacy.
Jest na mnie ,w ciemnej bokserce, a ja w środku przeżywam każdy jej ruch. Patrzę na jej ciało i zastanawiam się co nosi w sobie ten piękny umysł.

Nie potrzeba chwili abyśmy zdjęły zbędny bagaż ubrań i wplątały się w siebie niczym zgłodniałe uczuć.Jedna ręka w jej burzy brązowych włosów mocniej ściskająca każdy kosmyk, a druga na biodrach wpijająca się w skórę brzucha. Powolny oddech przeciskający się między ustami jak gdyby chciał skraść niewinność tych chwil. Czuje jej puls, jej rytm, ją, a tak niewiele się dotychczas wydarzyło. Trzymam jej twarz blisko siebie , przekręcam zdecydowanie ciało i mam już całe pod sobą. Tak jak najbardziej lubię. Odpinam stanik patrząc głęboko w oczy i widzę po spojrzeniu,że o coś chodzi. Że zablokowany jest jakiś element. Nie jest to nagość, nie intymność chwili, nie zły moment, a pewność. Pewność ,że to co robię jest tylko dla Niej. I z każdym głębszym pocałunkiem i dodatkiem chwili czuję jak ciepło naszych ciał scala się ze sobą. Zjadam ją kawałek po kawałku….jęk po jęku…. a brunetka nosząca piękno ciało z niebanalną urodą staje się kimś więcej niż nową znajomością.

 Mam Cię Kotku. Ty masz mnie. 

I Bóg mi świadkiem,że najpiękniejsze dni naszego życia to najczęściej noc.

 

 

Prywatna galeria.

Prywatna galeria.

 

Oliwka2

Prywatna galeria.

Lesbian life

O chorej intensywności moich uczuć.

Niedzielne, leniwe popołudnie. Zastrzyk energii po całym tygodniu na nowym tydzień u boku najważniejszej kobiety dla mnie.

Niedziele są prze okrutnie dla mnie ważne, ponieważ pozwalają mi odłożyć wszystko na drugi plan i rozkoszować się daną chwilą. Oczywiście nie zawsze. Gdy jednak mam to szczęście zyskać wolny czas, to robię wszystko by spędzić go z bratnią duszą w czterech ścianach. Chodzić cały dzień w dresach i popisywać kulinarnie w kuchni ,gotując niezdrowe jedzenie. Oglądać filmy przez internet, kłócąc się uprzednio o najciekawszą fabułę. Czytać książki, a przynajmniej udawać,że się czyta, zerkając co chwilę na jej skupiony wzrok by móc to przerwać słodkim rzuceniem się w jej objęcia.

Niedziele są pięknie spokojne.

Leżę z moją byłą, obecną, przyszłą, niedoszłą czyli A. na łóżku. Ona jak zwykle gra na tablecie, a ja robię milion innych rzeczy naraz. Nagle dostaję sms’a. Odczytuje.

-Oddaj mi ten telefon.
-Coo? - odpowiadam zaskoczona.
-Oddaj mi ten telefon, słyszysz ? – powtarza agresywniejszym tonem z pół uśmiechem na twarzy przebijającym się pod zmarszczonymi brwiami.
-Oj A. ! Nie! -śmieję się z lekkim drżeniem w głosie ,trzymając jedną ręką telefon w górze, a drugą przytrzymując Ją. To jest mój telefon i mogę z nim robić co chcę, a tym bardziej pisać z kim chcę.
- Rozumiem! Bardzo dobrze,ale mogę sobie chyba poczytać rozmowy, jak domniemam z nową koleżanką ?
- Zawsze możesz, ale nie musisz - 
przekomarzam się. Oj to tylko koleżanka, przecież wiesz!
-Pokaż mówię !

Wstaję obciągając spodnie dresowe lekko w dół by poprawnie zwisały z bioder. Raz, dwa, trzy uciekam! A. biegnie za mną aż do końca samego mieszkania i dorywa mnie w łazience. Bierze na ręce i zanosi do pokoju.
Rzuciwszy mnie na łóżko, siada na mnie i macha palcem przed oczami. Mnie rozśmiesza to jeszcze bardziej.
- To nie jest dla Ciebie zwykła koleżanka. Twój wyraz twarzy mówi wszystko. Ja poznaje ten Twój wzrok , jest on inny. Taki maślany i pogodny. Gdy piszesz z kimś na kim Ci zależy to kąciki ust idą ku górze, a w telefon patrzysz jak w obrazek. Wręcz jakbyś flirtowała z komórką….

———————————————————————–

Ona zna mnie chyba za dobrze.
Kocham emocje, szukam emocji, walczę o nie, ale i nie potrafię ich ukryć. Czasem można ze mnie czytać jak z książki, bo wszystkie skrajne emocje przelewają się ze mnie jak woda z napełnionego już dzbanka.

Mam zimne dłonie pod którymi Twoje ciało napinało się i przekazywało mi ciepło.

Mam ciepłe usta, które w kontakcie z Twoimi zawsze stawały się gorące. 

Moje zęby wbijały się jak szalone w Twoją szyję, gdy tylko szeptałaś mi do ucha,że chcesz więcej miłości.

Zostawiałam na Tobie ślady wczorajszego dnia ,po to by nazajutrz wrócić po więcej.

Kładłam Twoją głowę na moim chudym obojczyku, bo wiedziałam ,że tam jesteś bezpieczna. Otulałam Cię moimi cienkimi ramionami, bo dla Ciebie były one twardsze niż górska skała.

Ocierałam łzy ze szczęścia i z bólu w Twoje cudownie potargane włosy. Brałam na ręce gdy nawet brakowało mi sił w nogach. Krzyczałam gdy rozpiep**ało mnie od środka. 

Widzisz Skarbie….bo ja nie boje się bólu, nie boje się. O chorej intensywności moich uczuć wiem tylko ja. 

Wczoraj stawałam,wbijałam,zostawiałam,kładłam,tuliłam,ocierałam,brałam,krzyczałam.

Mr

I jutro zrobię to samo. 

Wilczyca

Wilczyca w stadzie samców.

Jaki jest powód wstawania trzy czwarte ludzi na świecie o szóstej rano każdego powszedniego dnia?
Większość z was pomyśli w tym momencie,że praca. Otóż nie. Nie wstajecie, bo lubicie pracować gdyż nawet jeśli kochacie swój zawód, godzina mocno poranna nie służy temu uczuciu. Głównym powodem dla którego wstajecie są pieniądze, a właściwie potrzeba posiadania pieniędzy. Nie ich zarabiania, ale ich posiadania.
Gdyż nikomu się nie chce robić obiadu, ale już posiadać, a z kolei konsumować a i owszem.

Ja też taka jestem, też tak mam. Powiem więcej lubię pieniądze i nie wstydzę się tego. A najbardziej w świecie lubię je wydawać na kogoś. Sprawa mi to niezrozumianą przyjemność.

Pracuję w branży w której głównym tematem są pieniądze, mamona, pitos, hajs czyli cyferki. I nieważne jak przychylnym okiem bym na swój zawód spojrzała-prawda jest okrutna. Nie jest to dla mnie dużym problemem, bo wiem,że jestem w pracy też z dwóch innych powodów ,przede wszystkim doświadczenia oraz możliwości sprawdzenia się na dobrym stanowisku. Jednak nie wszystkie „orły” finansjery , które kiedyś były wróbelkami „ o tym pamiętają. Z żalem patrzę na kolegów, którzy jeszcze nie dawno nosili bluzy, jeansy i trampki i byli przy tym debilami , a dziś mają na sobie garnitury szyte na miarę, dobry zegarek na ręku i …..nadal są pół mózgami tyle,że z większą pewnością siebie. Zmiana statusu materialnego bardzo zmienia ludzi. Napełnia ich pychą, próżnością, chciwością. Aż przykre pomyśleć co zostanie po tych chłopcach gdy podwinie im się noga. Zapewne wrócą do swoich znoszonych bluz, wypranych jeansów i będą głośno manifestować,że „pieniądze to nie wszystko”. Typowy życiowy zwrot akcji.
Nie lubię tego,dlatego też z łatwością przychodzi mi rozgryzanie tego typu osób. Wyczulenie na płytkość i megalomaństwo w skali od 1 do 10 oceniam u siebie na 8, podobnie jak z zachowaniem w łóżku. Po pierwszych 5-ciu minutach rozmowy potrafię stwierdzić czy ktoś jest dobry czy nie. Zazwyczaj skutecznie.

Mężczyzn, których kręcą pieniądze, kręci też seks. Wyuzdany, szybki, bez zobowiązań taki weekendowy. 

Starsze wilki te zaobrączkowane już posiadają swoje stado prawdopodobnie ze zdobytą gdzieś zza dawnych lat zdobyczą. Ich już nie dotyczy polowanie, zaś Młode wilki wraz z innymi Wilkami tkwią jeszcze na etapie szybkiej konsumpcji.

Mrrrrr

 

Ja na co dzień Kobieta kot ,w pracy zamieniam się w Wilczyce. I nie jest to istotne czy tego chce czy nie, choć prawdę mówiąc chcę. Koty, myszki nie przetrwają długo w lesie, zaś Wilczyce owszem, a moja ambicja nie potrafi dać wygryźć się komu innemu. Trzeba znać swoje miejsce i cel, który się chce osiągnąć. I gdy już zakładam tą maskę, mówię innym tonem i zachowuje się jak na Wilczyce przystało, oni …..Ci prości mężczyźni w garniturach nabierają do mnie szacunku. Nie muszę martwić się o pozycję, bo ją już mam wywalczoną. Od pierwszej minuty wejścia do biura ustawiam się na tym samym polu bitwy co faceci (nawet z długim stażem).
Emocji….bardzo dużo emocji dostaję i wyrzucam z siebie. Nie jest łatwo przebić się przez stado samców dziewczynie w czarnych szpilkach z czerwoną szminką na ustach. A mi się udało, chodź walczę każdego dnia.

I gdy opuszczam biuro zdarza mi się zapomnieć zdjąć maskę,a wtedy Ona widzi mnie w roli w takiej jakiej nigdy nie widziała. Mówi -Skarbie,ależ Ty agresywna...i do łóżka idzie z inną kobietą. Zamiast pocałunków podgryzam szyję, zamiast przytuleń przyciskam pod sobą na łóżku…Nie poznaje siebie, ale poznaje ją.I dopiero z makijażem wytartym o jej nagie ciało, moim ciałem spoconym od nocnej miłości potrafię wrócić do siebie powoli. 

Angela

Ćpunka na odwyku czyli nie jestem święta.

Mrużę oczy, zagryzam lekko wargę i śmieje się razem z nimi. Mówię ich językiem, reaguje na komplementy,ale trzymam dystans dla ich dobra.

A schemat tego wszystkiego jest prosty: na początku ją zauważasz, wyróżnia się, jest zupełnie inna od reszty. Ma w sobie niezdefiniowane „coś” co nie pozwala Ci spuścić z niej wzroku. Intryguje Cię. Z podniecającej ciekawości chcesz to odkryć. Nie masz w tym żadnego interesu, niczego nie żądasz, wierzysz,że „łatwo ją rozgryziesz, jak każdą”.

Zaczynasz się interesować jej osobą. Z czystego przypadku dopasowywać do siebie, porównywać zainteresowania, rozróżniać wady. Zastanawiasz się jak uszyty jest jej dzień, czemu nie zawsze się śmieję, dlaczego ten niby kolega jest na jej każde zawołanie? Obserwujesz, analizujesz, nie wszystko trzyma się kupy, ale Ciebie to jeszcze bardziej nakręca. Chcesz wiedzieć więcej. Przechodzisz w etap zaangażowania.

Zaczynasz mieć oczekiwania. Reagujesz pozytywnie na każdy jej SMS. Każda wiadomość już nie jest tym samym splotem słów. Spotkania przeradzają się w randki. Pisząc, ostrożnie dobierasz słowa by mieć wszystko pozornie pod kontrolą, którą i tak już straciłeś. Zbliżasz się do przynęty wyłożonej przez nią z myślą,że to Ty zarzuciłeś haczyk. Wczuwasz się w coś czym niedawno gardziłeś.

Rozumiesz,że wszystko co ona Tobie daje jest inne, wyjątkowe. Towar tak zwany z wyższej półki tylko dla Ciebie konsumenta (przepraszam na karkołomne porównanie). Podoba Ci się to. Jest piękna wewnętrznie i zewnętrznie.

Witaj kapitanie na pokładzie, który zwie się Zakochaniem, właśnie wszedłeś na łajbę.

Wszyscy wiemy jak dalej może potoczyć się ten schemat. Zakochanie może przerodzić się w miłość, a ta konsekwentnie zmienia wszystkie sfery życiowe. To jest prawdą, ale nie czas i nie miejsce na tą drugą część historii. Ja skupiłam się na tych pierwszych etapach rozglądając je na części pierwsze (bardzo powierzchownie rzec muszę), po to by chociaż troszkę przybliżyć wam schemat ogólnego działania. Nie chce uogólniać, ani pisać o wyjątkach. Każda/y z was wie jak to wygląda w praktyce.

D. mój nowy kolega z pracy, który siedzi zaraz obok mnie ,codziennie rano piszę mi wiadomość na facebook’u. Jest to typ faceta, który nigdy nie znajdzie sobie dziewczyny jeśli nie zmieni się z przyjaciela do plotek na faceta od randek. Igra z ogniem, bo igra ze mną. Ma świetny charakter, ale jest prosty. Za szybkie danie jak dla mnie.

Nie jestem święta. Jeszcze jakiś czas temu lubiłam zatrzymywać facetów/ kobiety przed etapem zaangażowania. Kompletnie wpółświadomie widziałam jak się fiksują w kimś kogo ani trochę nie znają. Taki tam sport….„Dojrzałam”-Myślę sobie jednocześnie cwanie się uśmiechając-„Teraz robię to świadomie…,ale tak tylko troszeczkę.” . Wiem,że nie wypada,że kogoś mogę zranić….jednak nie jestem tutaj by być w waszych oczach świętą. Jestem tutaj ,bo nie jestem święta.

Nigdy się nie zmienię. Zdolna do miłości. Wykorzystująca dar podrywu. Niegrzeczna i grzeczna. Z dawką pokory.

 

„Wszystko, co potrafię to być mną, ktokolwiek to jest.”

Bob Dylan