Szyja

Moja odpowiedzialność.

Przychodząc na świat jesteś sama. Odchodząc z tego świata jesteś sama. Samotność jest nierozłącznym elementem naszej egzystencji. Ludzie przychodzą i odchodzą.

Ja od młodego wieku byłam samodzielna. Mama mi często opowiada o tym, że tak bardzo chciałam sama czytać mając niespełna kilka latek ,że gdy brała wieczorem lekturę do ręki to musiała przestać czytać ,bo popadałam w histerie nie mogąc robić tego co ona.

Nie lubiłam gdy czytała, chciałam przecież już sama. Czas mijał, a malutka dziewczynka w brązowych gęstych włosach w przedszkolu czytała najpłynniej ze wszystkich grup.

Bo chciałam sama.

___

Nie ma nic złego w samotności zwłaszcza dla ludzi kreatywnych,którzy najlepiej się czują we własnym towarzystwie.

Ludzie często mylą osamotnienie z samotnością. Jak rzekł pewien autor „można być samotnym w tłumie” i ja się z tym zgodzę.

___

Wstajesz rano, budzi Cię budzik. Albo przestawiasz go o kilka minut licząc na nadrobienie zerwanej nocy w 10 zbędnych minut albo wstajesz od razu. Kręcisz się, odkrywasz, przykrywasz i w końcu powstajesz z łóżka idąc do łazienki po drodze wypijając zalecaną szklankę wody.
Pod strumieniami wody przebudzasz się, myśląc o obowiązkach nadchodzącego dnia. Byle do weekendu „jakoś dam radę”, „dzisiaj położę się wcześniej”. Wychodzisz spod prysznica, w biegu częstujesz swoje ciało drogimi kosmetykami kupionymi na przecenie.Do tego makijaż, wybranie odpowiedniego ubrania oraz szybki jogurt grecki z musli i wychodzisz. Jeszcze przed wyjściem tylko dwa psiknięcia perfum. W windzie upewniasz się czy masz klucze, dokumenty, kluczyki od samochodu, słuchawki, a w drodze do pracy scroolujesz facebook’a by zmotywować swoje chęci jakimś dobrym utworem, niezłym cytatem czy zabawnym zdjęciem.

Nie jest źle. W pracy mija Ci szybko 8 godzin. W czasie przerwy trochę obgadujesz koleżanki, kolegów, zmiany w korpo robocie . Stuka na zegarku 16-sta, a Ty wychodząc z biurowca umawiasz się na wieczornego drinka z jakimś samcem. Przypominasz sobie raptem o siłowni, zumbie srumbie , studiach – w myślach mówisz – Jutro się tym zajmę.

Wieczór centrum miasta, ta sama knajpa, podobny scenariusz. Rozmowy o pracy, życiu towarzyskim, modnych gadżetach, między wierszami rzucone komplementy, po 22-giej powrót taksówką do domu już w lepszym, lekkim humorze.

I jest dobrze i niczego Tobie nie brakuje. I masz swój świat, swoje klocki, zero zobowiązań, same przyjemności. Niepotrzebny chłopak, niepotrzebna dziewczyna. Wszystko samo dobrze się zazębia.

Jest dobrze.

Niemiłość

 

Ale mówią,że może być lepiej. Mówią : „Weź nie bądź taka niezależna,silna kobieta. Podziel się swoim światem, nie bądź taka oschła”. I nawet mając duże pokłady realnego spojrzenia na stan rzeczy, nadchodzi moment w którym zastanawiasz się czy oby na pewno w Twoim życiu jest wszystko czego potrzebujesz. Myślisz, czego wciąż Ci brak. Może wypełnianie tej pustki markowymi ubraniami lub weekendowymi wypadami poza miasto przynosi tylko chwilową przyjemność. Może na świecie istnieje 36.6, które zrozumie Twoje potrzeby. Wahasz się, ale nie zatrzymujesz. Lecisz dalej.

I nagle, boom. Pojawia się TA osoba. Nie jest to człowiek z krwi i kości. O nie, nie ! To Ktoś wyjątkowy, to piękna istota, inna niż wszyscy. I nieważne co mówią, dla Ciebie nie ma to najmniejszego znaczenia, bo Ty widzisz po swojemu. I nie liczy się dla Ciebie całość, a każdy najmniejszy drobiazg. Kogoś spojrzenie, jedzenie posiłków, ruchy dłońmi, zapach ciała, pewny krok – to wszystko powoduje,że się fiksujesz.

Wpadłeś/łaś po uszy.

I jest lepiej, dużo lepiej. 

I już poranki wydają się inne, muzyka w słuchawkach lepsza i chociaż pojawiają się pewne trudności to nie należy się ich bać. Odpowiedzialność nie boli. Zaangażowanie jest fajne.

Pamiętam pewne kwietniowe popołudnie, kiedy wracałam z pracy i spotkałam swoją koleżankę z innego biura na przystanku.
Krótka, bez polotu, prosta rozmowa.
„-A opowiadaj co u Ciebie Milagro, jak praca w nowym biurze?
-Dziękuje,że pytasz. Bardzo dobrze. Zgrane męskie towarzystwo, produkt trochę trudniejszy, ale ten sam rynek, więc myślę,że dam radę.
-Zdolna jesteś, więc na pewno !

Zapada niezręczna cisza.
-A co u Ciebie Kaśka, jak z Marcinem ?
-(…)Daj spokój, już mam go dosyć. Ja to Tobie zazdroszczę. Wolna, młoda, atrakcyjna, pewna siebie- nie baw się w żadne związki to same kłopoty.
-Kasiu, co Ty za głupoty opowiadasz? Nie wszyscy są Marcinami. Jeżeli ma się przy sobie odpowiednia osobę to związek jest cudowną sprawą.
-Mówisz tak,bo pewnie cwaniaczko masz już kogoś na oku. Widzę już ten błysk w oku ! Racja?
-Nikogo nie ma….
Uśmiechnęłam się szeroko, pożegnałam i wsiadłam to tramwaju. Oczywiście,że już ktoś wtedy był….;)

Osoby z mojego środowiska boją się zobowiązań, bo wszystko utożsamiają na podstawie własnych doświadczeń. Nie wchodzą w związki, bo tak bezpieczniej. Nie zmieniają słabej pracy, bo nie znajdą lepszej. Nie chodzą do lepszych knajp, bo tam „dziwne” towarzystwo. Snują swoją przyszłość na podstawie przebytej przeszłości, która już nigdy nie wróci. Niby żyją, ale stoją w miejscu.

A ja? Ja mam naturę singla. Lubię spać w podwójnym łóżku sama. Lubię chodzić własnymi ścieżkami. Mimo wszystko kocham się rozwijać, a do tego potrzeba mi odbicia w drugich oczach.
Nie boje się odpowiedzialności,bo ona jest wpisana w cenę. W cenę posiadania kogoś wartościowego, w cenę polepszania jakości życia, w cenę budowania własnego „ja”.

Nie umiem nie ryzykować, dlatego teraz w łóżku obok pary zgrabnych szczupłych nóg , które zaskakują mnie każdego dnia, pojawiły się nowe, psie łapki.

Przywitajcie Tommiego, on już Was lubi.

 Oli

K z w

Naprawdę na dużo mnie stać.

Leżymy w tym łóżku,a ja nie chce odejść.
Doskonałość jej twarzy powoduje,że chce się
w niej zanurzyć. Piękna i niewinna.
Nie chce czekać, uwielbiam Ciebie taką niespodziewaną.
Twoje oczy takie smutne
przyjęły mnie nieskromnie i nim usnę chce Cię mieć na sobie.
Rozbroiłaś mnie na małe tysiąc kawałków.
I ja wcale tego nie chciałam.
Wcale o to nie prosiłam,ale
gdy Ty teraz leżysz obok mnie naga, w oczach z czułością, a
w dłoniach z oddaniem, wiem,że niczego bardziej nie pragnę na dany moment niż podarować Ci cały świat.
Jeśli zażyczysz sobie gwiazdy, to przeskoczę przez płot do sąsiada by mu je skraść.
Jeśli zapragniesz księżyca, to ukradnę linę Bruce’owi wszechmogącemu i przyciągnę go do Ciebie.
Zawołasz mnie o światło, to podpalę dla Ciebie miasto byś je ujrzała.
Krzykniesz o wiatr, będę za nim ganiać, a prosząc o wodę wrzucę Cię w ocean namiętności.
Kochanie jesteś tego warta.

Jak śpiewał Rojek naprawdę na dużo mnie stać. I chociaż imię twe niczym świeży letni owoc, widnieje w mych wpisach, to Malinka ma wiele innych smaków…

Na zegarku 2:31, emocje nie chcą spać i nie powinny czekać.

Zaryzykowałam, a teraz idę po zwycięstwo…

CDN.

 

Women

Złota kredka.

„Bo zastanów się,masz darmową złota kredkę, którą malujesz sobie świat, jak chcesz, i nie musisz się niczym przejmować za bardzo. I przychodzi kolega z koleżanką, i mówią, weź, Stefan, już odłóż tę kredkę,bo przecież nie jest wszystko złote i nie wszystko złoto, co się świeci, pobądź trochę z nami w świecie black & white.
Nawet jeśli lubisz kolegę z koleżanką, lubisz bardzo, to jednak rezygnacja ze złotej kredki jest jakiś kretyństwem, nie uważasz ?

(…)
I pewnego dnia budzisz się, a dookoła nie ma nic. I wtedy może coś ci zacznie świtać.

Ale ja nie wiem, nie znam się. Mogę mówić tylko za siebie”.
 Małgorzata Halber „Najgorszy człowiek na świecie”

I ja obudziłam się. Wtedy tamtego dnia, po tamtym felernym wieczorze. Czternastego lutego kiedy odeszłam po raz dwieście pięćdziesiąty raz od mojej dziewczyny. Tym razem drzwi zostały zamknięte, a ja tak leżałam.

Leżałam rano i czułam się źle. Nie bardzo źle, ale źle. Telefon służbowy leżał na biurku, papiery ze studiów przewalały się po łóżku sypialnianym , a papierowe torby Wólczanki tworzyły chaos memu pieprzonemu idealnemu światu. Szczęścia niestety nie kupisz, nie wypracujesz, ani nie zdobędziesz na jednej z lepszych uczelni. Nie da Ci go Mama. Nie da Ci go Tata. Przyjaciółka też raczej poskąpi. Po szczęście musisz pójść sam i nie ważne czy będziesz pracownikiem miesiąca w korpo czy pomocnikiem mechanika -należy Ci się w takiej samej mierze.

Moje szczęście zostało umieszczone na półce z podpisem życie towarzyskie w szczelnie zamkniętym słoiku zatytułowanym -emocje. Tam gdzie są emocje jestem ja, a tam gdzie jestem ja są emocje. Oczywiście na półce z życiem zawodowym też są trunki, które interesowały mnie od zawsze i dawały szczęście, nawet poprzez zaczerpnięcie małego łyka. Ale to nie kopało jak tam to wyżej. I tak jakby detoks był mniej boleśniejszy.

Tamtego ranka byłam właśnie na detoksie. Obiecałam przecież każdemu,że już się uspokoję, że nie będę. Widziałam wzrok tych obecnych dziewczyn moich byłych, które poznając mnie w oczach miały przerażenie -że zaraz znów coś, że zaraz nie będzie spokoju. Musiałam zdystansować. Zdystansować na tyle by zabronić sobie pewnych zachowań. Stabilność, spokój czyli rutyna ble. I tak wytrwałam przez 7 miesięcy. Nawet sama się sobie dziwiłam ,że potrafię. Zero portali, zero towarzystwa branżowego. I się oczyściłam i potraciłam niektóre kontakty,a wiele nowych zyskałam. I w sumie wyszło mi to na dobre. I gdy tak właśnie leżałam przez godzinę w swoim łóżku, a w tle leciała poranna telewizja , a w głowie świtały wieczorne słowa czułam,że nastąpiła zmiana w moim życiu. Wstałam, zjadłam śniadanie, poszłam biegać . Dobiegłam do mostu Gdańskiego łapiąc zadyszkę. Rozciągnęłam się, złapałam dwa porządne wdechy i powędrowałam wzrokiem daleko przed siebie opierając się o barierki.

Myślę,że w życiu tak już jest,że jeśli upadniesz to albo będziesz dalej leżał albo wstaniesz ze wzmożoną siłą. I chyba nie ma możliwości zatrzymania w miejscu takiej osoby jaką jestem ja. Możesz spróbować złapać mnie za rękę i zaprowadzić do złotej klatki, nim się jednak obejrzysz zabraknie i mnie i klatki.  

I uśmiechnęłam się na samą myśl o tym co było w moim w życiu, a jednocześnie o tym co może w nim być. I jak wygłodniały wilk, spragniony sprinter, wytrzeźwiały alkoholik myślałam o mojej złotej kredce. Skoro jest pusty żołądek, pusta butelka i niepełny kieliszek to nie pozostało nic innego jak zatemperowanie kredki i wypełnienie brakującego elementu na nowo.

„Nareszcie…”-westchnęłam nie zdejmując z twarzy uśmiechu.

Jednak musiała zostać spełniona jedna rzecz. Jak to mówią ludzie banalnie -”Co było,a nie jest nie pisze w rejestr”.
I z dużą dawką niedosytu musiałam odłączyć się od tego co było za mną, by połączyć z tym co będzie.

Kobiety lubią zmiany, a zwłaszcza ja, kobiety szukają zmian, a zwłaszcza ja. I choć kolacja z eks to nic złego, a najlepsi przyjaciele to tylko Ci długoterminowi to musisz zostawić to co było by przyjąć z pełnym zaangażowaniem to co będzie.

I ja przyjęłam.

Wróciłam na ten sam tor jazdy,ale w lepszym już aucie z mocniejszym silnikiem. Od tamtego wieczoru zaczęło być inaczej.

Teraz jest inaczej…;).

stylowi_pl_uroda_31288242

Kilka słów o byłej miłości czyli Katharsis myśli.

Wiadomość: Taksówka podjedzie w ciągu 2 minut pod wskazany adres. Życzymy przyjemnej podróży. 

Późny wieczór, późny drink -środa. Wychodzę z klubu żegnając się z dziewczyną niewielkiego wzrostu, posiadająca niezwykłą umiejętność władania ludzką inteligencją połączoną z charyzmą i indywidualizmem -ważną dla mnie koleżanką S.
Dzień był dla mnie wyczerpujący psychicznie, więc niecodzienna forma spędzenia wieczoru była potrzebna.

Taksówka już oczekuje.

-Dobry wieczór, na nazwisko K$#%$#? 
-Tak zgadza się , zapraszam serdecznie. 
Wsiadam do Forda Focusa w Kombi lekko kołysząc się na boki. 
-Gdzie jedziemy ?
Podaje adres i podciągam białą marynarkę by uniknąć pognieceń. Uśmiecham się w przednie lusterko do kierowcy. Zawsze łapie kontakt wzrokowy po to by nie pomyślał ,że o tej porze dziewczyna jedzie w jednym,konkretnym stanie.

Spokój w aucie, pusto na ulicach. Uwielbiam nocne powroty do domu.W ciągu zaledwie piętnastu minut(,a czasem nawet mniej) możesz rozmyślać nad wszystkim i nad niczym.Nie masz panowania nad kierownicą, drogą. Nie Ty podejmujesz decyzje, a ktoś za Ciebie. Wsiadasz i decydujesz się na podróż na cudzych warunkach. Dla mnie to ma swój klimat.

W głowie zaczyna mi się roić od różnych myśli. Zerkam na telefon w oczekiwaniu na znak życia od Malinki (dziewczyny z ogłoszenia). Wyłączam telefon. Mam dosyć, nie gonię za nikim jak pies. Opieram głowę o szybę i przymykam na chwilę oczka widząc w swoim życiu twarzy wszystkich bliskich mi kobiet i mężczyzn. Jak to jest,że otaczasz się milionem osób, a tak czy siak do domu wracasz sama? Być może takie osoby jak ja, chodzące własnymi ścieżkami i poruszające tłumy są skazane na samotność w tłumie. Za dnia podziwiane, a nocą schowane.
Zaczyna nużyć mnie sen, więc otwieram oczy. O nie! Przebudzam się nagle…
-Przepraszam, czy możemy jechać inną trasą? Oby nie przez tą dzielnicę. Proszę!
Kierowca wycisza radio.
-Słucham?!
-Zapytałam czy możemy ominąć w jakiś sposób tą dzielnice. Taksówkarz w zupełności nie wie o co chodzi. Na jego twarzy pojawia się zdziwienie.
-Ale wybrałem dla Pani najkrótszą trasę….eee….tam jest zamknięte…musiałbym teraz za..
-Już niech Pan nie zawraca. Czasami krócej nie znaczy lepiej, zresztą ja nigdy w życiu nie zawracam.
Kierowca się szeroko uśmiecha i dodaje natchniony:- A to bardzo słusznie…I zaczyna opowiadać historie życia,której ja nawet nie słyszę.
Przejeżdżamy teraz koło Jej bloku, a mnie coś ściska. Widzę tyle wspomnień, widzę siebie wychodzącą z taryfy i Ją trzymającą się mnie. Widzę nas całujące się w deszczu z okropnie przemokniętymi ubraniami.
Widzę tą dzielnice zupełnie inaczej niż wszyscy. Tutaj przyjeżdżałam z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok. Ten pieprzony sklep w którym kupowałam jedzenie na nasz wspólny obiad albo cholerne niezdrowe rzeczy, którym później liczyłyśmy kalorie. Pamiętam siebie wychodzącą niejednokrotnie z Twojej klatki załamaną i Ciebie lecącą za mną bym szybko wróciła. Widzę Ciebie pospiesznie biegnącą na spotkanie ze mną i wciąż czuję te motylki, które za każdym razem przez cztery lata miałam przed spotkaniem z Tobą. Mogłabym odrysować każdy szczegół z zamkniętymi oczami. Ktoś by pomyślał,że nie mam uczuć.

Przejeżdżamy przez most Świętokrzyski, a ja najchętniej stanęłabym na nim. Stanęła, wysiadła z taksówki i wrzuciła do Wisły telefon, torebkę, pieniądze, karty, biżuterie, zegarek. Wszystko co mam na sobie i wszystko co mam w sobie. Całą złość, żal, upartość, miłość, przywiązanie- wszelkie emocje przechadzające się po mnie- związane z Nią i z każdą inną osobą. Żeby chlusnęły w wodę niczym kamień i nigdy nie wracały.

Odeszłam ,oczywiście. Masz gotowe wytłumaczenie, chyba ułatwiłam Ci sprawę. Tylko dziwi mnie jedno,wręcz zastanawia (jak rzesze osób będących koło mnie), czemu nie zaczęłaś milczeć kiedy dostawałaś te wszystkie prezenty ? Dlaczego się nie zbuntowałaś na kolejnym naszym wyjeździe, którym nie byłaś obciążona z żadnej strony ? Czyż nie słuszniej, rzetelniej byłoby pieniądze moje zarobione po 9-cio godzinnej pracy przez kilka miesięcy dzień w dzień, wydać na szczytny cel, przelać dla rodzin potrzebujących ? Czemu nie protestowałaś?

Może moje ramię powinno przejąć wszystkie Twoje problemy, a nie tylko większość. Może nie powinnam zabierać Cię do swoich ludzi, a Ty im mówić jak jesteś ze mną szczęśliwa, jaka to jestem wyjątkowa. Może moja Mama powinna Cię odepchnąć,a nie traktować jak członka rodziny. Może dostałaś za dużo wszystkiego wcale tego nie pragnąc.
Nie chce znać odpowiedzi na to może. Wiem,że mnie kochałaś, czułam to, widziałam. Nawet zaryzykuje stwierdzeniem,że pokochałaś mnie wcześniej niż ja Ciebie. Gdy szłyśmy i dawałam Ci spontaniczne pocałunki widziałam prawdziwe szczęście w Twoich oczach. Gdy budowałam Twoją samoocenę od fasad, Ty piękniałaś w moich oczach i naprawdę byłaś najszczęśliwszą kobietą na świecie. Byłaś ze mnie dumna gdy szłam na pierwsze pokazy. Wspierałaś mnie choć broniłam się rękami i nogami gdy potrzebowałam pomocy. Gdy byłam blisko anoreksji pilnowałaś bym jadła i martwiłaś się,że zaraz mogę odejść z tego świata.
Ja to wszystko widziałam.

Dowiedziałam się dzięki Tobie,że taka młoda neurotyczka jak ja, podbijająca świat codziennie z innej strony,z chorobliwą chęcią panowania nad wszystkim potrafi kochać. Zimne suki też mają serce.

Prywatny album

Prywatny album

 

DSC_6233

Prywatny album.

 

Mam nadzieję,że twoja nowa dziewczyna będzie znać tak dobrze jak ja wszystkie twoje blizny,że nie będzie Cię budziła z rana, bo tego nienawidzisz, że będzie Ci podawać kawę z dużą ilością mleka jak lubisz najbardziej,że ubrania będzie kupowała tylko w kolorze czarnym,bo najlepiej się w nich czujesz, że będzie Ci codziennie powtarzać,że Cię kocha, bo zawsze tego wymagałaś, że będzie Cię masować po plecach, ale nie za mocno, bo zaraz boli Cię jeszcze bardziej, że będzie kupowała dobre płyty mało znanych artystów, bo cenisz niszową scenę muzyczną.
……że będzie zawsze….bo ja nie byłam.

_________
Zamyśliłam się zbyt głęboko. Auto stało już pod moją klatką, a kierowca odwrócił się w moją stronę :
-Należy się 36.50 Droga Pani. Podałam dwa banknoty dwudziestozłotowe i podziękowałam. Pan przy wyjściu dodał : -Niech Droga Pani się niczym nie przejmuje. Taka ładna z Pani kobieta,że nie warto. 

Sam Smith zdobył nagrodę Grammy w kategoriach: Najlepszy nowy artysta, a także Najlepsze nagranie roku, Piosenka roku (za utwór „Stay with Me”) oraz Najlepszy wokalny album popowy (za płytę In the Lonely Hour)”.

Sam podczas odbierania nagród podziękował szczerze osobie, która złamała mu serce. Gdyby nie ona nie miałby inspiracji do stworzenia tych wszystkich utworów. Tej osobie przypisywał zasługi swojego sukcesu.

Adele stała się pierwszą laureatką Brit Awards Critics’ Choice oraz uznana została przez krytyków muzycznych „topowym debiutantem” 2008 roku w corocznej ankiecie BBC, a jej debiutancki album zatytułowany 19 wkroczył na brytyjskie listy przebojów, zajmując w nich pierwszą pozycję. Dwa lata później wydała swoją drugą płytę zatytułowaną 21, którą promowały single „Rolling in the Deep”, „Rumour Has It” oraz „Someone Like You”.

Adele poznała faceta, który później z nią zerwał. Był jej ideałem,ale niestety nie mogła dać mu tego czego on chciał.  Napisała o tym piosenkę (Someone like you) ,która w wersji tekstowej opowiada o tym, że pogodziła się z zaistniałą sytuacją i zerwanymi więziami. Utwór otrzymał uznanie krytyków muzycznych i osiągnął pierwsze miejsce na listach w Wielkiej Brytanii, zajmując je najdłużej z utworów z ostatnich dziesięciu lat.

Być może właśnie w dramacie miłosnym tkwi siła. Może nie radość związku, a tęsknota silniejsza niż cała inżyniera związku jest miłością.

Ja nie jestem ani Adele ani Sam’em. Jestem zwyczajną dziewczyną urodzoną w Warszawie. Może kiedyś te słowa będą wydane w książce,która zostanie sprzedana w tysięcy egzemplarzach, a może zostaną zakopane w marnych wpisach na blogu, który zniknie jak wszystko na inne na tym świecie.

Bibliografia: 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Adele


http://natemat.pl/132745,dziekuje-ze-zlamales-mi-serce-sam-smith-odebral-cztery-grammy-i-dziekowal-swojej-inspiracji-bylemu-kochankowi

Oliwkaa

I gdyby mój weekend był muzyką(…)Ty byłabyś zadziorną chrypką tego głosu.

I gdyby mój weekend był formą na ciasto,
to Ty byłabyś gęstą czekoladą, która go wypełniła.
Taką gęstą z nutką goryczy i posmakiem chili na końcu…

I gdyby mój weekend był muzyką, to byłaby to piosenka
chwytająca za serca z damskim wokalem , a Ty byłabyś
zadziorną chrypką tego głosu. 

Moje dwa dni uwolnione od żmudnej codzienności,
nie były ani formą na ciasto ani piosenką, 

były Tobą.

Od początku do końca.

28.03.2015

Znana ,ale spokojniejsza dzielnica Warszawy, po drugiej strony Wisły. Sobota.

Wchodzimy do zamkniętego osiedla z Panią od nieruchomości , typowo wyglądającą jak na swój zawód. Powściągliwą, roztrzepaną ,ale wciąż starająca się zachować odpowiednią co do wykonywanej funkcji postawę. Nowoczesny apartamentowiec w którym czuć jeszcze było zapach farby zabrał nas na siódme piętro. Pokój 351.
Weszłyśmy do środka , rozejrzałyśmy się i nic więcej nie trzeba było komentować. Dwu poziomowy apartament był tak jak na zdjęciu – prześliczny. Kilka formalności z agentką ,dwa podpisy , zapłata i na dwa dni stał się naszą własnością. Ja i dziewczyna z ogłoszenia.

Przebywając z jedną osobą sam na sam, po za klubem, miastem , bez towarzystwa, możesz dostrzec więcej niż Ci się wydawało. Nie rozprasza Cię otoczenie ani nie masz sprzyjających warunków do zakładania maski, masz wybór pomiędzy byciem sobą, a staraniem się o bycie sobą. Ja tamtego wieczoru starałam się być sobą gdyż najzwyczajniej w świecie krępacja wynikająca z braku całkowitego poznania drugiej osoby, wzięła górę. Jednak mimo wszystko te szczegóły , które zaobserwowałam potwierdziły wiele moich domysłów co do nowej osoby. Mam tzw. złoty strzał jeśli chodzi o wybór osób ,moja strzała zainteresowania zawsze wbija się w odpowiednią klatkę piersiową…

Biała pościel, Ty na niej , ja obok Ciebie.
Kobieta nigdzie tak dobrze nie wygląda jak na tle białej pościeli . Światło świec rozstawionych po całym mieszkaniu rzuca delikatny cień na jej ramiona, a ciemne ściany podają nam intymność jak na tacy.
Jest na mnie ,w ciemnej bokserce, a ja w środku przeżywam każdy jej ruch. Patrzę na jej ciało i zastanawiam się co nosi w sobie ten piękny umysł.

Nie potrzeba chwili abyśmy zdjęły zbędny bagaż ubrań i wplątały się w siebie niczym zgłodniałe uczuć.Jedna ręka w jej burzy brązowych włosów mocniej ściskająca każdy kosmyk, a druga na biodrach wpijająca się w skórę brzucha. Powolny oddech przeciskający się między ustami jak gdyby chciał skraść niewinność tych chwil. Czuje jej puls, jej rytm, ją, a tak niewiele się dotychczas wydarzyło. Trzymam jej twarz blisko siebie , przekręcam zdecydowanie ciało i mam już całe pod sobą. Tak jak najbardziej lubię. Odpinam stanik patrząc głęboko w oczy i widzę po spojrzeniu,że o coś chodzi. Że zablokowany jest jakiś element. Nie jest to nagość, nie intymność chwili, nie zły moment, a pewność. Pewność ,że to co robię jest tylko dla Niej. I z każdym głębszym pocałunkiem i dodatkiem chwili czuję jak ciepło naszych ciał scala się ze sobą. Zjadam ją kawałek po kawałku….jęk po jęku…. a brunetka nosząca piękno ciało z niebanalną urodą staje się kimś więcej niż nową znajomością.

 Mam Cię Kotku. Ty masz mnie. 

I Bóg mi świadkiem,że najpiękniejsze dni naszego życia to najczęściej noc.

 

 

Prywatna galeria.

Prywatna galeria.

 

Oliwka2

Prywatna galeria.

Tattoo

Blady świt w mym sercu.

Ostatnio jadąc do pracy drugą warszawską linią metra doszłam do wniosku,że jedną z największych tragedii dla mnie byłoby życie w związku u boku osoby, której nie kocham. Niemożność bycia z drugą połówką,tą właściwą, wypaliłaby mnie najbardziej.

Wyobraź sobie te zakłamane wiadomości w których utwierdzasz,że kochasz,tęsknisz, a w wolnej chwili tylko przypominasz sobie o Niej. Wyobraź sobie tą nieposkromioną ciekawość usłyszenia co u Niej i zaspakajania to błahym śledzeniem profilu na Facebooku. Wspominanie jej osoby obecnej partnerce/partnerowi i gryzienie się w język, bo przecież nie wypada,bo przecież ona/on Jej nienawidzi. Ta burza emocji wylana do cudzych ust. Taka osoba, która jest przy Tobie nigdy nie będzie miała całkowitego dostępu do Ciebie, bo prawdziwy element Ciebie został u Niej.

W sytuacji, której kochamy swoją byłą ,a nie jesteśmy z nią z jakiegoś powodu powoduje,że stajemy się emocjonalnie niespełnieni. Szukamy wiadra, które wypełnimy uczuciami. To obrzydliwe, bo ranimy przy tym szereg niewinnych osób chcąc załatać podartą dziurę byle jakim materiałem. A los bywa okrutny i czasem dokłada cegły do tego widowiska i pojawia się dziecko bądź wspólne mieszkanie i co wtedy ? Nie ma odwrotu. Egzystujesz z nim, ale w głowie żyjesz z Nią. Mijają dni, miesiące, lata i wszystko przemija ,aż pewnego jesiennego wieczoru odprowadzając dziecko na lekcje języka francuskiego spotykasz znajomą twarz. Odwracasz się i zagadujesz. Okazuje się,że to Ona ta, która przewróciła Twoje życie do góry nogami. Nadal piękna z inteligentnym wyrazem twarzy. Pyta : - To Twoje ?  Ty kiwasz głową i karzesz przywitać się dziecku – Przywitaj się grzecznie Małgosiu. I uśmiechasz się ,a w głowie zadajesz sobie pytanie co by było gdyby? Gdybym odważyła się wziąć los w swoje ręce, gdybym zawalczyła i schowała dumę głębiej niż uprzedzenia. I wtedy robisz bilans zysków i strat. Zamyślasz się i z uprzejmości pytasz -A co u Ciebie ?  Chociaż wcale nie chcesz wiedzieć. I wtedy Ona pokazuje Ci zdjęcia swojej dziewczyny w wspólnym mieszkaniu, szczerze się przy tym uśmiechając , tryskając szczęściem. A Ciebie boli, bo tak bardzo chciałabyś być na jej miejscu. I żegnacie się, a Ty w głowie wciąż myślisz „co by było gdyby..”.

W moim życiu nie ma miejsca na co by było gdyby, ale wiem, że czasem nie mamy wyboru ,bo Ona odchodzi zostawiając nas z niedopowiedzeniami i otwartymi drzwiami.

I zabawne jest to,że piszę o tym z pozycji osoby przeważnie odchodzącej od ludzi. Tyle,że odchodzenie dla mnie ma sens. W związkach nie chodzi o to by trwać przy sobie , ale o to by podążać za sobą. Podążać jak w szaleńczej pogoni.

 

>>>Dostałam od was prywatnie, mnóstwo wiadomości pocieszających, miłych i tych stawiających moją osobę do pionu ;). To szalenie miłe. Uogólniając, mniej więcej w każdej wiadomości było zawarte pytanie „Jak się trzymam ?”.

Skłamałabym pisząc,że leże załamana, odpuściłam pracę i właśnie kończę kolejne pudełko lodów. Nie. Ja tak nie przeżywam żadnej tragedii, ja ją chowam w siebie.
Wszystko jest dobrze,ale czuje się jak na odwyku. Nie mogę czuć, nie potrafię nie czuć. Nie mogę zapomnieć, nie mogę nie zapomnieć. I nie pomagają tutaj nowe najlepsze kosmetyki ani masa ubrań, bo w środku czuję się wciąż stara. Stara na Twoją miłość, która zasklepiła się we mnie na zawsze. I nikt nie chce mi wytłumaczyć „czemu ze wszystkich pragnień na świecie wybrałam Ciebie „, bo ja tylko na to odpowiedzi poszukuje.
Wciąż nie wiem gdzie leży sekret tych bladych ust i ciepła skroni. Tej wyjątkowości , która tak na mnie działała.

I bałam się, cholernie bałam,że wrócę do swej frywolności sprzed trzech lat. Na szczęście to nie nastąpiło.

Teraz stoję mocniej niż mogłoby się wydawać.

Jestem godzina 9.00, a ja przechodzę przez pasy w centrum miasta, ubrana w czarny damski garnitur. Słońce odbija mi się w ray’banach, a beżowy płaszczyk chroni jeszcze od zimowego chłodu.

Kocham wiosnę prawie tak mocno jak pocałunki.

Na pewne rzeczy w życiu warto czekać latami albo przebudzić się dużo wcześniej i samemu po nie sięgnąć. Wybór zawsze należy do  nas.

Dużo o kobietach o facetach,lesbijstwie,bezczelności losu,problemach, o mnie….czyli Warszawskie obcasy na piedestale młodości. Miło mi Cię poznać!


  • RSS